Prawdziwa poezja żyje wiecznie

Prawdziwa poezja żyje wiecznie

Przed 14 laty w Warszawie zmarł wybitny polski poeta Zbigniew Herbert. Urodził się we Lwowie i został ochrzczony w kościele św. Antoniego. We Lwowie pamiętają o nim i bardzo wysoko cenią jego osiągnięcia literackie, jego nieugiętą postawę do prawa na własną twórczość, na własne myślenie, na niezależność od reżimu komunistycznego.

Jego myśli i pozycja obywatelska są bliskie naszemu pokoleniu, zarówno Polaków jak i Ukraińców, którzy obecnie żyją w innej rzeczywistości. Dlatego było bardzo miło, że z inicjatywą organizacji literackiego spotkania, poświeconego twórczości Zbigniewa Herberta wystąpiło lwowskie ukraińskie wydawnictwo „Kameniar” i jego dyrektor Dmytro Sapiha.

Wydawnictwo od lat interesuje się dorobkiem Zbigniewa

Tatiana Pawełko (Fot. Jurij Smirnow)

Herberta. Wydane zostały już dwa tomy jego wierszy w przekładzie na język ukraiński. Są to wspólne polsko-ukraińskie projekty. W ramach tych projektów odbyła się też kompozycja słowno-muzyczna, oparta na twórczości poety. W koncercie udział wzięli Tatiana Pawełko, aktorka ukraińskiego Teatru Dramatycznego im. Marii Zańkowieckiej, Wiktor Lafarowicz, aktor Polskiego Teatru Ludowego we Lwowie i duet muzyczny na gitarę i skrzypce.

Spotkanie odbyło się w bibliotece w kamienicy nr 9 przy Rynku, w dawnych salach rezydencji arcybiskupów łacińskich we Lwowie. Brzmi cicha, nastrojowa, nostalgiczna muzyka. Dźwięki przypominają, że nie z własnej woli Herbert wyjechał ze Lwowa, wyjechał na zawsze, że nigdy już nie wrócił do rodzinnej kamienicy przy ul. Łyczakowskiej 55. Melodia przypomina o jego tęsknocie za rodzinnym miastem, za ojczystym krajem. Poeta objechał pół świata, ale nigdy nie zawitał w tak mu drogie strony, nie zobaczył nigdy więcej znajomych bruków lwowskich ulic, ani rodzinnego grobowca na Cmentarzu Łyczakowskim…

Dalej brzmiały wiersze poety po polsku i w wersji ukraińskiej – o dzieciństwie, o doświadczeniach 

dorosłego człowieka, o matce, o babci, lwowskiej Ormiance z rodziny Bałabanów…, o piecu kaflowym w przytulnym lwowskim mieszkaniu, o papieżu i tajemnicach wszechświata…

 

Dyrektor wydawnictwa „Kameniar” Dmytro Sapiha zwrócił się do zebranych: „Czternaście lat temu nad Warszawą szalała burza. Wśród grzmotów i piorunów odszedł na zawsze w dalekie zaświaty poeta Zbigniew Herbert, wielki Europejczyk, wielki Polak, wielki Lwowiak. Ale on nadal rozmawia z nami ze stron swoich książek i nie tylko po polsku, lecz po ukraińsku, angielsku, japońsku. Herbert żył i tworzył w trudnych czasach, w czasach, gdy panował terror, lała się krew i zabijano ludzi.

 

Na całe życie została mu nostalgia za lwowskim domem, ukochanym miastem, rodzinnym grobowcem. Trudno mu było to wszystko zostawić na zawsze. Były w jego życiu również spotkania pełne nadziei i radości, spotkania z całym światem. Wiele rozumiał z tych lekcji życia i wiele wyraził w swoich wierszach. Jego poezja jest bardzo kameralna. Nie był trubadurem, ale raczej filozofem. Dziś miasto, którego dla niego nie było na mapie, znów obudziło się do życia i Zbigniew Herbert znów jest obecny we Lwowie, na zawsze.

Już od dziesięciu lat Herbert brzmi też po ukraińsku. W tym projekcie aktywny udział brała redaktor Bożena Rafalska. Obecnie poezja Herberta dotarła do Odessy, Charkowa, Kijowa i nawet Sum. Jego poezja nadal pozostaje aktualną, jest częścią historii literatury światowej. Herbert potrzebny jest nam, jak wielu innych utalentowanych ludzi”.

X