Pożar w kościele w Brzuchowicach fot. Konstanty Czawaga / Nowy Kurier Galicyjski

Pożar w kościele w Brzuchowicach

3 grudnia wybuchł silny pożar w niedawno wybudowanym kościele parafialnym pw. św. Teresy od Dzieciątka Jezus w podlwowskich Brzuchowicach. Spłonął dach, ogień całkowicie zniszczył wnętrze świątyni z wyjątkiem baneru z obrazem patronki parafii, który był przy ścianie, gdzie wmurowano kamień węgielny przywieziony z sanktuarium św. Teresy od Dzieciątka Jezus w Lisieux. 18 czerwca 2017 roku poświęcił i włożył go tam arcybiskup Mieczysław Mokrzycki.

Pożar wybuchł o godz. 13:43 i trwał ponad dwie godziny. Przybyło 11 wozów ratowniczo-gaśniczych.

– Zadzwoniła do mnie nasza parafianka, powiedziała, że kościół się pali – wspomina Maria Klimkowska. – Nie uwierzyłam. No jak? Niemożliwe, w taki sposób się nie żartuje. „Ale naprawdę kościół się pali. Dzwoń do księdza” – przekonywała mnie. Zadzwoniłam do proboszcza, ale wciąż nie wierzyłam w to co mówię. Jest teraz czas Adwentu. Mieliśmy Mszę św. w dolnym kościele i na Boże Narodzenie chcieliśmy już przejść do górnego, bo kościół był już na wykończeniu. I dalej nie chciałam uwierzyć w to, co mi powiedziano. Druga parafianka zadzwoniła. Wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy. Jak zobaczyłam, że dach się pali, po prostu krzyczałam, płakałam. Nie stać mnie było na modlitwę, tylko łzy leciały mi z oczu i po prostu płakałam. Dlaczego tak się stało? Jest nam przykro. Tyle pracy, tyle pracy księdza proboszcza. Tyle pracy ludzkiej, włożonej w ten kościół. Tyle było radości, tyle oczekiwania…

fot. Konstanty Czawaga / Nowy Kurier Galicyjski

W parafii św. Teresy od Dzieciątka Jezus posługują księża pallotyni. W rozmowie z dziennikarzami Kuriera Galicyjskiego ks. Piotr Worwa SAC, proboszcz parafii, wyjaśnił, że w tym dniu wewnątrz, w centralnej części kościoła prowadzone były prace remontowe przy posadzce.

– Pewnie jakieś niedopatrzenie, dokładnie sprawa jest dopiero wyjaśniana, jak to się stało, ale zapalił się styropian przygotowany na ocieplenie podłogi – powiedział ks. Worwa. – Ogień poszedł do góry i cały dach spłonął i się zawalił. Dzięki Bogu, udało się uratować pomieszczenia duszpasterskie, salki. Tam jest sucho i ogień tam nie dotarł. Najświętszy Sakrament też ocalał i został przeniesiony do seminarium obok. Cały dolny kościół został zalany. Wszystkie kościelne rzeczy, które tam były, zostały wyniesione. Teraz trwa osuszanie, ale to jest do uratowania. Dzięki Bogu, nie ma żadnych ofiar w ludziach. Wszyscy są zdrowi. Gdy zaczął się pożar, był obecny biskup Edward Kawa, który wspierał wszystkich swoją obecnością i pomocą bardzo aktywnie. Ks. abp Mokrzycki też od razu na początku tego wydarzenia dzwonił i przekazał swoje słowa wsparcia i troski. Kościół był budowany od 2016 roku dzięki pomocy bardzo wielu dobroczyńców. Bardzo wiele osób pomagało w tej budowie. Mieliśmy nadzieję, że będzie już konsekracja, było już blisko do wykończenia kościoła. No, ale jak widać, Pan Bóg jakoś inaczej to organizuje, niż my. Próbujemy przyjąć to z wiarą. Cały czas otrzymujemy sygnały wsparcia i z Polski, i z Ukrainy.

fot. Konstanty Czawaga / Nowy Kurier Galicyjski

Dwa dni po pożarze, pomimo niedzieli, mężczyźni w nawie głównej od rana rozbierali górę z ułamków spalonego dachu i gruzu. Spotkaliśmy tam też ks. Zenona Hanasa, przełożonego pallotyńskiej prowincji Chrystusa Króla, który przyjechał z Warszawy.

– Przede wszystkim w imieniu całej naszej pallotyńskiej wspólnoty pragnę podziękować wszystkim, którzy przyczynili się do ratowania tego kościoła – powiedział prowincjał. – Wszystkim strażakom, którzy tutaj przyjechali. Całej społeczności, która nam bardzo pomagała w tych chwilach. Było potrzebą serca zarządu prowincjalnego przyjechać tu teraz i modlić się z całą parafią, i razem nabrać nowej nadziei, że Pan Bóg nam pomoże ten kościół znowu odbudować. Bardzo jesteśmy wdzięczni Panu Bogu za to, że nikt tutaj nie ucierpiał, że wszyscy, którzy nam pomagali, nie ponieśli jakiegoś uszczerbku na zdrowiu, że nikt nie stracił życia.

Ks. prowincjał Zenon Hanas zwrócił naszą uwagę na jedyny przedmiot, który nie ucierpiał od ognia.

– Jest dla nas wielkim znakiem, że na ścianie w bocznej nawie kościoła, gdzie wszystko spłonęło, zachował się w całości baner z postacią św. Tereski od Dzieciątka Jezus, zawieszony w dniu wmurowania kamienia węgielnego. Jest to niezwykły znak, że gdy wszystko w tym kościele zostało zniszczone, pozostał nieuszkodzony ten plastikowy baner jako znak nadziei. Jest to dla nas znak Pana Boga, w tych trudnych momentach takie małe iskierki nadziei pomogą nam się zmobilizować. I zwracamy się do wszystkich, którzy budowali ten kościół, żeby nabrali nadziei i pomogli nam wspólnie zrealizować to dzieło, do którego zostaliśmy powołani. Bardzo liczymy na wsparcie materialne i duchowe dla tego naszego dzieła. Teraz konieczne jest zabezpieczenie dachu, żeby na zimę woda i śnieg nie powodowały dalszych uszkodzeń tego budynku. Trzeba jak najszybciej wykonać prowizoryczną konstrukcję, która zabezpieczy budynek. Mamy nadzieję, że z pomocą wielu ludzi dobrej woli uda nam się to jak najszybciej zrealizować, a potem znowu ten kościół doprowadzić do pięknego stanu, tak żeby mógł służyć wspólnocie w Brzuchowicach i we Lwowie.

Parafia rzymskokatolicka w Brzuchowicach ma swoją długą historię, a obecność Kościoła łacińskiego od wieków wpisywała się w kształtowanie religijnego oblicza tej miejscowości, o czym świadczy dawny kościół parafialny, który po II wojnie światowej władze komunistyczne przekazały patriarchatowi moskiewskiemu, a dzisiaj jest użytkowany przez wspólnotę greckokatolicką. Po wymuszonym wyjeździe większości wiernych do powojennej Polski miejscowi Polacy dojeżdżali do lwowskiej katedry. Później przychodzili na nabożeństwa do kaplicy Lwowskiego WSD w Brzuchowicach. W 2000 roku księża Stowarzyszenia Apostolstwa Katolickiego (Pallotyni) kupili dom w Brzuchowicach, niedaleko Wyższego Seminarium Duchownego, w którym od 1999 roku rozpoczęli studia również klerycy pallotyńscy. W 2001 roku budynek ten został oddany do użytku jako seminarium, a później służył jako dom rekolekcyjny. W październiku 2012 roku erygowano parafię i powierzono ją duchowej opiece wspólnoty księży pallotynów.

fot. Andrzej Borysewicz / Nowy Kurier Galicyjski

– Do tej parafii należą wierni z Brzuchowic i okolicznych wiosek Birki, Hamulec – powiedziała parafianka Irena Wiśniewska. – Przychodzi starsze pokolenie, które jeszcze tu pozostało, również jest dużo młodzieży. Przychodzą do nas dzieci. Mamy różne rekolekcje.

Po pożarze wierni znów gromadzą się na wspólne modlitwy w domu księży pallotynów. Podczas niedzielnej Mszy św. była wypełniona kaplica i cały korytarz.

W dalszej naszej rozmowie Maria Klimkowska opowiedziała o łaskach otrzymanych dzięki modlitwie do św. Teresy od Dzieciątka Jezus:

– Kiedyś złożyłam obietnicę. W 1997 roku pracowałam w przedszkolu tutaj w Brzuchowicach. Zostałam bez pracy i pojechałam do mamy do Pnikuta koło Moscisk. I mama mi powiedziała: „Pomódl się do św. Tereski, a ona ci jakoś pomoże z pracą. Mama mi opowiedziała swoją historię, jak św. Tereska jej pomogła. A ja z taką wiarą pomodliłam się do św. Tereski żeby mi pomogła z pracą i chyba za natchnieniem Ducha Świętego obiecałam, że jak kiedyś w Brzuchowicach powstanie parafia, to będę prosić, żeby to była parafia pod wezwaniem św. Tereski. Przyśniło mi się, że nadal pracuję w tym przedszkolu. Św. Tereska załatwiła mi pracę. W 2012 roku w Brzuchowicach powstała parafia pw. św. Teresy od Dzieciątka Jezus. Nikt nie był przeciw, żeby tak ją nazwać. Św. Tereska nam pomagała w budowie tego kościoła. Ludzie chętnie dawali ofiary na budowę, każdy parafianin ze swojej pensji. Dziś wszystko spłonęło. Pan Bóg wie co robi. Teraz żyjemy tylko nadzieją, że nasz kościół będzie odnowiony!

Spotkaliśmy tam też małżeństwo Najdów z dziećmi.

– Ta parafia jest dla nas bardzo ważna – zaznaczyła Oksana Najda. – Bardzo lubimy tutaj przychodzić. Ojcowie pallotyni sprawują pięknie nabożeństwa, jest piękna Eucharystia. Niebywała atmosfera, w którą można się zanurzyć i nabrać duchowych sił na cały dzień, na cały tydzień. Wspólnota jest bardzo dobra. Ks. Piotr jako nasz duszpasterz jest bardzo troskliwy i opiekuje się nami duchowo. Dzieci lubią przychodzić na msze św. tutaj. Wspólnota, która tu powstała jest taka miła, spokojna. Szkoda, że z tym kościołem tak się stało. Chcieliśmy już świętować Boże Narodzenie w kościele, ale mam nadzieję, że za rok Boże Narodzenie jednak będziemy obchodzić w kościele, tak jak planowano w tym roku. Trochę cofnęliśmy się w czasie, ale myślę, że wspólnota zjednoczyła się jeszcze bardziej. Pan Bóg ma swoje drogi.

Konstanty Czawaga

Ofiarę na odnowienie kościoła św. Teresy od Dzieciątka Jezus w Brzuchowicach można przekazać na konto:

Polska:

Konto Budowy Kościoła
(PKO Bank Polski)
75 1020 1127 0000 1202 0234 4307
POMOST PALLOTYŃSKIE DZIEŁO POMOCY DLA KATOLIKÓW NA WSCHODZIE – „na kościół w Brzuchowicach”
UL. WILCZA 8, ZĄBKI

Ukraina:

5169330520854805,
Отримувач: РО РГ РКЦ парафія св. Терези Код отримувача: 40290177
Банк отримувача: АТ КБ „ПриватБанк” IBAN: UA683052990000026009001009123

Przez całe życie pracuje jako reporter, jest podróżnikiem i poszukiwaczem ciekawych osobowości do reportaży i wywiadów. Skupiony głównie na tematach związanych z relacjami polsko-ukraińskimi i życiem religijnym. Zamiłowany w Huculszczyźnie i Bukowinie, gdzie ładuje swoje akumulatory.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

X