Poza kresem ludzkich możliwości

Poza kresem ludzkich możliwości

Przez kilka dni ekipa filmowa BBC pracowała we Lwowie. Pierwsze co zrobił Margulies – to odszukał właz kanalizacyjny, przez który wyszedł na wolność po wyzwoleniu miasta przez wojska sowieckie w 1944 roku. Znajduje się na dziedzińcu jednej z kamienic na pl. Sobornym (dawn. Halickim – red.). O wiele trudniej było znaleźć miejsce, gdzie grupa skazanych na śmierć przebiła się do kolektora kanalizacyjnego. Tam, gdzie kiedyś faszyści utworzyli getto, teraz są nowe budynki. Ale pod miastem, jak przedtem, schowana w kolektory cieknie pod asfaltem i betonem, Pełtew.

Mundek Margulies wskazywał studzienki kanalizacyjne przez które nieszczęśni czasami wychodzili na powierzchnię, aby zaczerpnąć świeżego powietrza, wziąć jedzenie, które przygotowali dla nich dobrzy ludzie…

– Gdy faszyści wpadli z miotaczami ognia na teren getto, – wspomina Mundek – rzuciliśmy się do otworu tunelu. Okazało się , że wie o tym o wiele więcej ludzi, niż przewidywaliśmy. Zaczął się ścisk i panika. W ciemności ludzie padali na dno śliskich kanałów i zmywał ich wartki potok Pełtwi. Z setki uciekinierów, przy życiu pozostało około dwudziestu. Pośród nas byli staruszkowie, dzieci i kobiety. Cały czas przechodziliśmy z miejsca na miejsce, żeby hitlerowcy nie trafili na nasz ślad.

Mieliśmy jedną lampę karbidową, którą zapalaliśmy od czasu do czasu i prymus, na którym z rzadka gotowaliśmy coś do jedzenia. Dwa, trzy razy na tydzień w ustalonym miejscu, żywność przekazywali nam lwowscy robotnicy i ich żony, którym zawdzięczamy życie. Prali oni też dziecięcą odzież, uprzedzali nas o grożącym niebezpieczeństwie i przynosili wiadomości z frontu. Pamiętam, że byli wśród nich Leopold Socha i Stefan Wróblewski. Ci mężni ludzie, ryzykując własnym życiem, pomagali nam. Do dziś żyje jedynie czworo z jedenastu, którzy uratowali się dzięki naszym polskim i ukraińskim przyjaciołom i braciom”.

Wspominając te czasy, Mundek Margulies opowiedział wiele okropnych i tragicznych historii. Gdy ktoś z uciekinierów umierał, opuszczano go w brudne wody Pełtwi, bo innej możliwości pochówku nie było. Ukrywający byli zmuszeni wystawiać dyżurnego, żeby odganiał szczury. Gdy ludzie nareszcie wyszli z ciemności na zewnątrz, to wszystko było dla nich w czerwonych odcieniach – na tyle odzwyczaili się od światła dziennego. Bali się, że już na zawsze utracili normalny wzrok…

Na szumnym placu w pobliżu pomnika Adama Mickiewicza znów otwarto studzienki kanalizacyjne, do których po kolei, ostrożnie, z kamerami schodzą operatorzy BBC. Wśród nich jest też Mundek Margulies, w odpowiednim ekwipunku.

Już ze Lwowa zadzwonił do żony do Londynu i powiedział, że znów wybiera się od ziemię, do Pełtwi. Ona razem z nim przeżyła całą okropność okupacji i tragiczne wędrówki kanałami podziemnego Lwowa. Nadesłała mu wszystko, co jest konieczne do tej wędrówki.

Producent filmu Robert Marshall przyznał, że po raz pierwszy przyszło mu pracować ze swoją ekipą w tak trudnych warunkach, żeby stworzyć film dokumentalny.

„Echa lwowskiego getto – to straszna lekcja historii, – mówił – chcemy, żeby widzowie naszego filmu w Wielkiej Brytanii, USA, Kanadzie i innych państwach zrozumieli, po co zwykli ludzie zmuszeni byli się chować w kanałach i przeżywać te wszystkie okropności. To nie powinno się powtórzyć. Tego nie można zapomnieć”.

Konstanty Czawaga
„Вісті з України”, nr 37, wrzesień 1988 r., s. 7 (tłum. z języka ukraińskiego)
Tekst ukazał się w nr 3 (151), 14-27 lutego 2012

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

X