Potomek lwowskich cukierników odwiedził Lwów

Potomek lwowskich cukierników odwiedził Lwów

Kolejne spotkanie polsko-ukraińskiej komisji konserwatorskiej, połączone z warsztatami konserwatorskimi „Wspólnie do ratowania piękna przeszłości”, trwało we Lwowie od 30 lipca do 2 sierpnia. W warsztatach udział wzięli również konserwatorzy dzieł sztuki z Rumunii. Była to pierwsza taka trójstronna akcja, która okazała się bardzo owocną dla wszystkich.

Tym razem komisja skupiła swoją uwagę tylko na jednym obiekcie – kościele oo. jezuitów p.w. św. Piotra i Pawła (obecnie cerkwi garnizonowej UGKC). Natomiast warsztaty konserwatorskie odbyły się w dawnym pałacu Sapiehów. Udział w wykładach wzięli fachowcy z Krakowskiej ASP im. Jana Matejki, Krakowskiej Akademii Górniczo-Hutniczej, Uniwersytetu Sztuki z Kluj-Napolca (Rumunia) i Lwowskiej ASP. W szkoleniu wzięła też udział grupa lwowskich konserwatorów sztuki i studentów z lwowskiej ASP.

Z wielkim zainteresowaniem wysłuchano wykładu prof. dr hab. Edwarda Kosakowskiego p.t. „Projektowanie konserwatorskie”.

Na konkretnych przykładach prac konserwatorskich, na takich obiektach jak Zamek Królewski na Wawelu, zamek w Krasiczynie, zabytkowe kamienice prof. Kosakowski opowiadał o nowych metodach tworzenia projektów konserwacji, w tym i komputerowych. W tym wypadku wyniki konserwacji można już przewidywać na stadium powstawania projektu. Ale dla tego trzeba wcześniej zgromadzić wiele potrzebnej informacji i wszystkie możliwe materiały.

Działalność konserwatora składa się w taki schemat: informacja – analiza – projekt – realizacja. Ta metoda skutecznie działa już na ASP w Krakowie w pracowni projektowania konserwatorskiego. Podstawą każdej pracy konserwatorskiej jest precyzyjny projekt. „Doceniamy to w trakcie realizacji, która jest rozciągnięta w czasie. Mogą być nawet różni wykonawcy, ale projekt ma obejmować całość”, – powiedział na zakończenie prof. Edward Kosakowski.

Bardzo aktualnym dla słuchaczy-konserwatorów z Ukrainy był referat prof. dr hab. Władysława Zalewskiego z ASP w Krakowie p.t. „Konserwacja malowideł bizantyjsko-ruskich w Polsce”. W województwach wschodnich współczesnej RP znajduje się dużo obiektów zabytkowych, w których zachowały się malowidła, wykonane w tradycjach kościoła wschodniego, w tradycji bizantyjskiej. Ciekawe, że nie tylko w dawnych cerkwiach greckokatolickich, ale i w kościołach rzymskokatolickich, a nawet w słynnej kaplicy królowej Zofii w katedrze wawelskiej.

Dorośli i dzieci oglądający wystawę cukierni Ludwika Zalewskiego, Lwów 1933 (Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe)Postać prof. Zalewskiego wzbudziła szczególne zainteresowanie wśród obecnych również z powodu jego lwowskiego pochodzenia. Jest on wnukiem znanego lwowskiego cukiernika Ludwika Zalewskiego, o którym znawca tematyki lwowskiej Jerzy Janicki napisał: „Jego firma na Akademickiej 22 wystarczała za całą wizytówkę Lwowa, a smak ciastek i kandyzowanych pomadek do dziś jeszcze każdy ma w gębie”. Dla naszych czytelników przypominam, że jest to właśnie ta słynna cukiernia i sklep z cukierkami, który za czasów sowieckich nosił nazwę „Switocz”, a teraz bez żadnego smaku i walorów artystycznych został przerobiony na „Puzatą Chatę”.

Nikt lepiej od Janickiego nie może już uchwycić najbardziej charakterystycznych obrazków przedwojennego Lwowa. Otóż mistrz pióra pisze o tej rodzinie: „Zalewski to nie tylko firma cukiernicza, której wyroby co dnia samolotem fruwały do Warszawy i Paryża. Był to cały rytuał obyczajowy: niedzielne spotkania po „dwunastówce” w Katedrze, klub dyskusyjny, gdzie przy kawie rozprawiali Mościcki, Bartel, Makuszyński, Badeni i Zbierzchowski, tradycyjne miejsce, gdzie studenci ubiegali się o podpis w indeksie u Oswalda Balcera, Gerstmana, czy Askanazego, to coroczne bożonarodzeniowe wystawy, na których kompozycje z marcepanów i czekolady projektował Batowski i Sichulski….

Niestety, finał życia założyciela dynastii Zalewskich nie należał do słodkich… Nadchodzi rok 1939, o którym nikt jeszcze nie wie, że już „miało się ku końcowi starożytnemu światu…”. Jeszcze sześcioosobowy lśniący „Buik” woził fortunatów Zalewskich na karnawałowe bale do Strzelnicy na Kurkowej, jeszcze miss Polonia, Zofia Batycka, ofiarowała im swój portret, świeżo wykonany na Montparnasse w Paryżu, jeszcze przy stoliku w kawiarni dyskurs wiedli Majkowski z Balickim o swym podręczniku „Mówią wieki”, a już zbliżała się nowa data nie wieku, a całej epoki, która na długo Azję miała przesunąć w środek Europy. Tą datą był dla Lwowa dzień 22 września, kiedy bolszewicy weszli do miasta”.

„Zakład Zalewskich zamieniono na radziecką „Kooperatywę Trud Inwalidów”, zaś dawny pan właściciel wraz zrobił się „konditorskim robotnikom”. Nie wytrzymało tego wszystkiego serce starego Ludwika Zalewskiego. Zmarł 17 lutego 1940 roku. Rodzina przeprowadziła się z ogromnego mieszkania przy Kadeckiej, do skromniejszego przy Grunwaldzkiej. Ale w 1944 roku NKWD dotarło i na Grunwaldzką i aresztowało Władysława Zalewskiego, syna założyciela firmy, a ojca obecnego profesora krakowskiej ASP, również Władysława Zalewskiego.

Profesor opowiada, że szczególnie jest związany z kościołem oo. jezuitów, bo był w tym kościele bierzmowany w 1945 roku. „Przeprowadzaliśmy się w czasie wojny z jednego mieszkania do drugiego. Kiedy ojca aresztowano, zostaliśmy we Lwowie i czekaliśmy na jego powrót z Syberii, gdzie go zesłano do Tiumeni. Miał tam spędzić pięć lat. W rodzinie zachowały się listy z tej nieludzkiej ziemi.

W jednym z nich Władysław Zalewski pisał: „Jestem wyczerpany po chorobie i muszę się odżywiać i ubrać, bo jestem dosłownie ogołocony, w łachmanach i prawie, bo w 80%, bosy”. Zmarł w Tiumeni 28 grudnia 1947 roku. Wtedy rodzina Zalewskich postanowiła wyjechać ze Lwowa. Osiedlili się w Krakowie. Tam Władysław Zalewski junior zrobił wspaniałą karierę historyka sztuki, uczonego, konserwatora, prorektora Akademii Sztuk Pięknych. „Przyjechałem do Lwowa jako konsultant, – mówi profesor. – Jeszcze pracuję na uczelni, choć już od dawna jestem na emeryturze”.

Na lwowskich warsztatach konserwatorskich wysłuchaliśmy również wykładu dr Anny Forczek ze Lwowa pt. „Problemy adaptacji obiektów zabytkowych do funkcji współczesnych”, dr. Adama Boronia z Krakowa pt. „Fotogrametria w konserwacji” oraz „Współczesne metody dokumentacji konserwatorskiej”, wygłoszonego przez dr. Pawła Bolińskiego z Krakowa. Zorganizowano pokaz i szkolenie w zakresie wykonania giga panoram i skaningu laserowego, które to akurat prowadziła w kościele oo. jezuitów grupa polskich specjalistów.

Warsztaty konserwatorskie zostały zorganizowane wspólnie przez stronę polską, ukraińską i rumuńską, przy aktywnym udziale Michała Michalskiego inspektora Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego RP, konsulatu generalnego RP we Lwowie, lwowskiej i krakowskiej ASP oraz krakowskiej AGH. Przebieg warsztatów we Lwowie zorganizował Andrij Saluk, wiceprezes ICOMOS Ukrainy i prezes Fundacji Ochrony Historyczno-Architektonicznej Spuścizny Lwowa oraz księża cerkwi garnizonowej p.w. św. Piotra i Pawła z proboszczem o. Stepanem Susem na czele.

Jurij Smirnow

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

X