Gdzie toczyły się bitwy, dziś jest pastwisko

Gdzie toczyły się bitwy, dziś jest pastwisko

Opodal cichego podolskiego miasteczka Buczacz leży niewielka wioska Podzameczek. Zachowały się tu ruiny zamku, przy których niedawno rozpoczęły się prace konserwatorskie. Szkoda, że nie ma tam osoby, która opiekowała by się tym, co jeszcze się zachowało. 

Teren samego zamku i wokół niego sprzątają osoby, zarejestrowane w rejonowym wydziale zatrudnienia. Historycy i przedstawiciele władzy z sarkazmem żartują, że co nie zniszczyli Turcy, zniszczą sami mieszkańcy Podzameczka.

 

Wprawdzie przed wjazdem do ruin zamku, na wysokiej skarpie nad rzeką Strypą, ustawiono szlaban, a pasterze, pasący wokół zamku swe trzody, sami postanowili chronić pozostałości budowli przed 

Ruiny twierdzy w Podzameczku (Fot. Sabina Różycka)

wandalami. Roztacza się stąd wspaniała panorama na rzekę Strypę i okoliczne wzgórza. Oto co dziennikarka Kuriera usłyszała od wójta Podzameczka Iwana Lepaka:

 

– Zamek został zbudowany około roku 1600 z piaskowca, którego wokół jest pod dostatkiem. Jak pani widzi, kamień ma specyficzny, ciemno-czerwony kolor, – opowiada wójt, prowadząc mnie pomiędzy ruinami. – Wybudował zamek Jan Buczacki-Tworowski, herbu Pilawa. Nasz zamek był pomocniczą twierdzą obronną dla głównej siedziby rodu – zamku w Buczaczu.

 

Po jego śmierci, siostra wniosła te ziemie do majątku Potockich, wychodząc za mąż za Andrzeja Potockiego. Kolejnym właścicielem zamku był Stefan Potocki, a z czasem przypadł on Marii Mohylance – córce hospodara 

Sabina Różycka przy ruinach twierdzy w Podzameczku (Fot. archiwum autorki)

mołdawskiego. Zamek nie raz był burzony przez Turków, Tatarów i Kozaków. Po ostatnim najeździe w 1676 roku, zamek utracił funkcje obronne i został przebudowany na rezydencję mieszkalną.

 

W czasach „austriackich”, po 1772 roku, zamek zaczął niszczeć. W XIX wieku stworzono tu papiernię, a część murów rozebrano na materiał budowlany. Po drugiej stronie rzeki, naprzeciw zamku, w latach 1885-1939 działała filia warszawskiej fabryki tkackiej, gdzie produkowano wyroby bawełniane. Założycielami manufaktury były rodziny z miejscowości Nagoriany i rodzina Gładunków. Produkowano tu jedwabne tasiemki, dwustronne pasy, makatki, materiały tkane srebrnymi i złotymi nićmi w roślinne i geometryczne wzory. Najbardziej jednak twierdza ucierpiała w okresie sowieckim, gdy jej mury rozbierano na budowę kołchozowych farm i klubu”.

„Zamek zbudowany był na planie pięciokąta, zwężającego się ku północy, – kontynuuje Iwan Lepak. – Dobrze jest to widoczne na zdjęciach satelitarnych. Pozostałości po zamku – to mury do wysokości 3 m, wieże, ruiny pałacu i arka bramy wjazdowej z herbową tarczą. Zapis na tarczy świadczy o historii powstania zamku i jego budowie. Bramę wjazdową broniły dwie pięciokątne basteje – one zachowały się do dziś. Nad bramą zachowało się częściowo przejście pomiędzy bastejami – ta część jest stosunkowo najlepiej zachowana. Krótki, północny bok murów zajmowały pomieszczenia mieszkalne. Pozostały po nich tylko fragmenty ścian. Pałac znajdował się pomiędzy dwoma pięciokątnymi wieżami. Z jednej pozostała tylko ściana zewnętrzna. Druga jeszcze się zachowała, ale bez zadaszenia”.

Mieszkańcy wioski martwią się, że okienne i bramne arki rozmyły deszcze. Potrzeba wzmacniać ruiny, aby ich resztki nie rozsypały się całkowicie.

Sabina Różycka

X