Polsko-ukraiński plener malarstwa ikonowego na Huculszczyźnie fot. Konstanty Czawaga / Kurier Galicyjski

Polsko-ukraiński plener malarstwa ikonowego na Huculszczyźnie

W Krzyworówni nad Czeremoszem odbyła się XIII edycja Międzynarodowych Warsztatów Malarstwa Ikonowego. W plenerze uczestniczyło 30 artystów z Polski i Ukrainy. Pierwsza poplenerowa wystawa została otwarta 17 września w galerii lwowskiej Akademii Sztuk Pięknych, w kamienicy nazywanej „Pory roku” we Lwowie przy ul. Ormiańskiej.

Wcześniej doroczne plenery malarstwa ikonowego odbywały się w Polsce, w Nowicy.

– Ten rok jest wyjątkowy – powiedział dziennikarzowi Kuriera Galicyjskiego Mateusz Sora ze Stowarzyszenia Przyjaciół Nowicy. – Po raz pierwszy mamy drugą wystawę poplenerową we Lwowie. Myśleliśmy o tym, jak się przygotować do kolejnego pleneru, biorąc pod uwagę po prostu sytuację. Jesteśmy wszyscy zaszczepieni (przeciw SARS-CoV-2 – red.). Koledzy tutaj we Lwowie nie wszyscy. Szukaliśmy miejsca, które jest ważne i dla Polaków, i dla Ukraińców. Takim miejscem jest Huculszczyzna. Mit huculski w Polsce żyje jako drugi mit gór. W Krzyworówni stał dwór dziadków Stanisława Vincenza, który mieszkał niedaleko, w Bystrecu. Malować Huculszczyznę na początku XX wieku przyjeżdżali Wyczółkowski, Axentowicz. Więc pomyśleliśmy sobie, że jeśli mamy zrobić plener w innym miejscu, powinno to być miejsce wyjątkowe. W Krzyworówni mamy Muzeum Hruszewskiego, Muzeum Iwana Franki. Myśleliśmy zrobić plener w Dzembroni, ale nie znaleźliśmy tam takiego miejsca, w którym 20 osób mogłoby mieszkać i pracować. Stąd ta Krzyworównia. Pytałem Janusza Malickiego, czy już Biały Słoń przyjmuje (śmieje się). Powiedział, że mamy rezerwację, że za dwa lata ma zacząć przyjmować i zobaczymy jak potoczy się sytuacja. Mamy takie plany. „Pieśń nad pieśniami” jest takim dość nieoczywistym tematem ikonograficznym. Są pierwowzory w malarstwie średniowiecznym. To nie był temat chętnie podejmowany czy eksploatowany. Pomyśleliśmy sobie, że może warto, szukając współczesnego języka mówienia o doświadczeniu religijnym, poprosić kolegów malarzy, aby podzielili się swoimi refleksjami dotyczącymi tego tekstu biblijnego.

Warsztaty malarstwa ikonowego oraz wystawy poplenerowe od samego początku wspiera Konsulat Generalny RP we Lwowie.

– Dzięki temu, że jest to już trzynasty plener, że zarówno artyści, jak i organizatorzy dążą co roku do doskonałości, ich prace bardzo się zmieniają, dojrzewają i są naprawdę przepiękne – zaznaczyła Joanna Kocot, wicekonsul RP we Lwowie.

Malarz ze Lwowa Ostap Łozyński uczestniczy w warsztatach od samego początku.

– Byliśmy po raz pierwszy poza Nowicą. Naprawdę mamy nowe i bardzo ciekawe doświadczenie. W Nowicy wszystko dla nas jest znajome, kochane, wszystko przytulne, a w Krzyworówni były nowe warunki, nowi ludzie, nowe góry. Ale najważniejsze w tym wszystkim jest sam plener i pisanie ikon. W tym roku był wyjątkowo ciekawy temat „Pieśń nad pieśniami”. Temat jest bardzo trudny dla artystów, bo można pójść albo w ilustrację, albo w plakaty, a nasz plener jest plenerem ikonowym. Głównym naszym zadaniem było pisanie ikon i jak mi się wydaje, udało się nam.

Swoimi refleksjami podzielił się Grzegorz Wnęk z Krakowa:

– Zostałem zaproszony przez Mateusza Sorę pierwszy raz. Było to dla mnie zaskoczeniem, bo nie maluję ikon, ale czasem poszukuję w malarstwie tematów religijnych albo odniesienia do mistyki, do Boga. I to mnie zaciekawiło. Dlatego zdecydowałem się na wyjazd do Krzyworówni. Plener wypadł świetnie. Dwa tygodnie pięknej pogody, góry, świeże powietrze. Huculszczyzna mnie zachwyciła. Niesamowite wrażenia. Bardzo świetna inicjatywa. Oby tak dalej.

W galerii lwowskiej Akademii Sztuk Pięknych, w kamienicy pod nazwą „Pory roku” można zobaczyć tylko część ikon napisanych w Krzyworówni.

– Za miesiąc będą katalogi – zapewnił Mateusz Sora. – Będą tam trzy teksty o tym, jak współcześnie można odczytać „Pieśń nad pieśniami”. Autorami są duchowni, wybitni bibliści. Chyba warto wpadać na te wystawy. Kiedy wyszliśmy z Nowicy i okazało się, że można plener zorganizować gdzie indziej, to posypały nam się zaproszenia dość nieoczekiwane. Może w Rzymie w przyszłym roku. Zobaczymy.

Wystawa potrwa do 10 października 2021 roku.

Konstanty Czawaga

Tekst ukazał się w nr 18 (382), 30 września – 14 października 2021

Przez całe życie pracuje jako reporter, jest podróżnikiem i poszukiwaczem ciekawych osobowości do reportaży i wywiadów. Skupiony głównie na tematach związanych z relacjami polsko-ukraińskimi i życiem religijnym. Zamiłowany w Huculszczyźnie i Bukowinie, gdzie ładuje swoje akumulatory.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*

code

X