Polskie rezydencje w granicach I Rzeczypospolitej. Część 5

Polskie rezydencje w granicach I Rzeczypospolitej. Część 5 Kościół pw. św. Stanisława w Berszadzie, fot. Dmytro Antoniuk

Ciąg dalszy naszej wędrówki po południowo-wschodnich terenach Ziemi Winnickiej, po których niezbyt często stąpała noga turysty nawet w okresie przed pandemią.

Berszad nad rzeką Dochną znany jest z jedynej na Ukrainie czynnej synagogi z ubitą z gliny podłogą (!) z końca XVIII wieku. W tym miasteczku z przeważającą ludnością żydowską były dwie bożnice, ale czas i reżymy totalitarne wyniszczyły prawie całą tę społeczność, a wraz z nią należące do niej obiekty sakralne.

Nad olbrzymim stawem, który powstał po przegrodzeniu rzeki Dochny, w centrum Berszadu widzimy duży park. Do 1918 roku stały tu białe kamienne ławy i dwa białe sfinksy. Znikły wraz z piętrowym pałacem w stylu florentyńskiego empire, zniszczonego w okresie totalnego niszczenia rezydencji szlacheckich. Chłopów podjudzali do tego bolszewiccy agitatorzy. Jedyna budowla, która przypomina stare dobre czasy, to neogotycki kościół pw. św. Stanisława.

Ale po kolei…

Pod koniec XVIII wieku Berszad należał do warszawskiego bankiera Piotra Fergussona Teppera, którego kapitał w chwili jego śmierci wyceniany był na 60-65 mln złotych. W 1787 roku sprzedaje on Berszad wielkiemu marszałkowi koronnemu Fryderykowi Józefowi Moszyńskiemu, znanemu również ze swej posiadłości w Wołoczyskach nad Zbruczem. Kolejny marszałek – tym razem guberni wołyńskiej – jego bratanek Andrzej Piotr Moszyński postanawia wybudować tu wspaniały pałac, który prawdopodobnie ukończony został w 1819 roku. Marszałek zebrał tu jedną z najbogatszych na Podolu kolekcji malarstwa i porcelany. Wspominają o niej archiwa sanktuarium Matki Boskiej Berdyczowskiej w 1918 roku, kiedy to część zbiorów trafiła tu za sprawą Marii z d. Mazaraki Głębockiej z jej majątku w Rajgródku. Dalsze losy kolekcji są nieznane.

Czynna osiemnastowieczna synagoga w Berszadzie, fot. Dmytro Antoniuk

Piotrowi Moszyńskiemu nie było dane długo cieszyć się życiem w berszadzkim pałacu. Za udział w tajnym Towarzystwie Patriotycznym został zesłany na dwanaście lat do Tobolska, skąd po uwolnieniu wyemigrował w 1840 roku do Krakowa. W czasie, gdy Moszyński przebywał w Rosji, jego pierwsza żona i kuzynka Joanna Moszyńska herbu Nałęcz rozwiodła się z nim i wkrótce wyszła za mąż za Stanisława Jurewicza herbu Lubicz. W rękach tego rodu Berszad znajdował się do przyjścia komunistów. W 1850 roku Stanisław wystawił neogotycką kaplicę pałacową dla rodów Moszyńskich i Jurewiczów. Funkcjonowała do 1944 roku, po czym służyła za lokal dla różnych urzędów, w tym urzędu stanu cywilnego.

Ze zdjęć archiwalnych wiemy, że wewnątrz kaplica udekorowana była bogatą sztukaterią z postaciami aniołów w części ołtarzowej. Posiadała również dwa kryształowe żyrandole. Współczesny stan wnętrza kościoła św. Stanisława, zwróconego wiernym w 1991 roku, świadczy, że w okresie sowieckim wiele tu zniszczono.

Dwór w Szumiłowie, fot. Dmytro Antoniuk

Pięć kilometrów od Berszad w stronę Teplika w miejscowości Szumiłów nad Bohem zachował się klasycystyczny dwór z pierwszej połowy XIX wieku. W Słowniku Geograficznym Królestwa Polskiego jest podane, że na przełomie XVIII-XIX wieku właścicielami miejscowości byli Moszyńscy i Sulatyccy. Jeden ze starszych mieszkańców pamięta, że ostatnim właścicielem dworu był ktoś ze Słowickich. Czy jest to prawdą – trudno powiedzieć, bo nie zawsze informacje miejscowej ludności pokrywają się z rzeczywistością.

Dwór w Szumiłowie, fot. Dmytro Antoniuk

Na razie we dworze działa szkoła średnia, która, sądząc z wyglądu zewnętrznego, dba o pomieszczenia. Dotarliśmy do Szumiłowa już pod wieczór, gdy w szkole nikogo nie było i trudno mi powiedzieć czy zachowały się oryginalne wnętrza dworku. Ale wejście główne i ganki z kolumnami od strony ogrodu są w dobrym stanie. Dwór jest wspaniałym wzorcem rezydencjalnego stylu wschodniego Podola.

Sąsiednia wioska – Krasnosiółka – leży na przeciwległym brzegu Bohu i znana jest ze swego większego pałacu, należącego niegdyś do rodziny Lipkowskich. Podstoli inflancki z Lipek w Ziemi Drohickiej Zygmunt Lipkowski herbu Brochwicz osiadł na Podolu w pierwszej połowie XVIII wieku. Jego prawnuk Henryk, urodzony w 1801 roku, po nauce z bratem Leonem w Gimnazjum Podolskim (dawnym klasztorze jezuitów w Winnicy) i studiach w Liceum Krzemienieckim, będąc jeszcze dwudziestoletnim młodzieńcem, rozpoczął budowę pałacu w Krasnosiółce.

Pałac Lipkowskich, fot. Dmytro Antoniuk

Zamieszkał tam z żoną Józefą, a po jej śmierci z jej siostrą Anielą, z którymi miał dwanaścioro (według innych danych czternaścioro) dzieci. Obie jego żony były córkami słynnego bohatera bitwy pod Zieleńcami Benedykta Kołyszki. Dlatego każdy z synów Henryka na drugie imię miał Benedykt, na cześć teścia. W połowie kwietnia 1831 roku w czasie powstania listopadowego Henryk Lipkowski i Benedykt Kołyszko zorganizowali w pałacu w Krasnosiółce punkt zborny dla powstańców. Pod ich dowództwo zgłosiło się około 1200 osób z powiatów hajsyńskiego, uszyckiego, bałtowskiego i jampolskiego. 2 maja pod miejscowością Daszów powstańcy stoczyli decydującą pięciogodzinną bitwę z wojskami rosyjskimi, dowodzonymi przez generała infanterii Loggina Rotha, którą przegrali. Według legendy w bitwie miał zginąć znany podróżnik po Bliskim Wschodzie Wacław „Emir” Rzewuski. Po przegranej bitwie Kołyszko przekroczył granicę z Austrią, a Henryk Lipkowski prawdopodobnie został na Podolu.

Nie wiadomo, czy był represjonowany, ale po niedługim czasie zasłynął jako dobry gospodarz na swoich majątkach: zbudował cukrownię w Krasnosiółce i handlował zbożem przez port w Odessie. Zmarł Henryk Lipkowski w 1870 roku.

Wnukowie Henryka – bliźniacy Józef i Jan Lipkowscy studiowali w Paryżu. Pierwszy pozostał we Francji, drugi zrobił karierę jako inżynier, zakładając „Societe Generale des Freins Lipkowski”. W czasie wojny polsko-bolszewickiej bracia spotkali się w Polsce, której bronili wspólnie w 19. pułku artylerii polowej. Jan Lipkowski uzyskał z czasem stopień generała. Jego syn wolał jednak zamieszkać we Francji i zginął w Buchenwaldzie w 1944 roku za udział w ruchu oporu.

Resztki sztukaterii pałacu Lipkowskich w Krasnosiółce, fot. Dmytro Antoniuk

Piętrowy pałac Lipkowskich w Krasnosiółce został po 1918 roku przekształcony na szkołę, która działała w nim do 2000 roku, do czasu gdy wybudowano nową. Opuszczona budowla szybko padła ofiarą miejscowych pijaków, którzy wywołali w niej pożar. Ogień zniszczył stropy pomiędzy piętrami, co doprowadziło do zawalenia się dachu.

Po raz pierwszy byłem w tych ruinach w 2008 roku, gdy opracowywałem swoje przewodniki po Winnicy. Po raz drugi odwiedziłem to miejsce w styczniu 2021 roku. Niestety dalsza dewastacja obiektu postępuje: zawaliła się część ścian, które do niedawna jeszcze stały. Ocalały tylko dwie sale ze śladami bogatych sztukaterii. Przypuszczam, że dla władz w Krasnosiółce powinno być sprawą honoru zachowanie przynajmniej tego, co ocalało.

Dmytro Antoniuk

Tekst ukazał się w nr 7 (371), 16–29 kwietnia 2021

Dmytro Antoniuk. Autor licznych przewodników po Ukrainie oraz książki w dwóch tomach "Polskie zamki i rezydencje na Ukrainie". Inicjator dwóch akcji społecznych związanych ze zbiórką środków na remont zamku w Świrzu w latach 2012-2013. Tłumacz z języków polskiego, angielskiego i niemieckiego. Stypendysta Programu "Gaude Polonia" w roku 2016, w ramach którego przetłumaczył księgę Barbary Skargi "Po wyzwoleniu: 1944-1956", która ukazała się po ukraińsku w wydawnictwie "Knyhy XXI". Razem z Pawłem Bobołowiczem był autorem akcji "Rok 1920: Pamięć w czasach pandemii", w wyniku której powstała mapa interaktywna miejsc pamięci na Ukrainie oraz foldery, wydane przez Konsulaty RP we Lwowie i Winnice. Od listopada 2020 roku jest autorem i prowadzącym audycji radiowej na Radio WNET - "Wspólne Skarby". Stały autor Kuriera Galicyjskiego od 2008 roku.

X