Piramida Cheopsa ma konkurenta na Ukrainie

Piramida Cheopsa ma konkurenta na Ukrainie

Jedną z głównych tętnic transportowych osiedla kijowskiego Trojeszczyna jest ulica Zakrewskiego, a na granicy obwodów kijowskiego i połtawskiego, we wsi Rudka Brzozowa, zachował się majątek rodziny Zakrewskich, będący swego rodzaju „wczasowiskiem” dla Tarasa Szewczenki.

Założyciel rodu, buńczuczny generalny Wojska Zaporoskiego – Józef Zakrewski – nabył wioskę od potomków hetmana Iwana Skoropadzkiego w roku 1752. Jego żona Anna, z kolei, była siostrą hetmana Cyryla Rozumowskiego i, dzięki tym powiązaniom rodzinnym, Zakrewscy bardzo się wzbogacili. Pierwszy pałac, wybudowany u schyłku XVIII wieku przez Hryhorija Zakrewskiego, spalił się, nową rezydencję w stylu neobarokowym wybudował jego wnuk Platon w 1838 roku. Architektem był Jewhen Czerwiński – uczeń Konstantego Toma, autora projektu świątyni Chrystusa Zbawiciela w Moskwie.

Wspomniany wyżej Taras Szewczenko był bliskim przyjacielem Zakrewskich. W Rudce Brzozowej rozpoczął pisanie poematu „Kaukaz” i dedykował kilka wierszy „Pięknej Aniusi”. Tak nazywał żonę Platona Zakrewskiego, Annę, w której był płomiennie zakochany. Szewczenko namalował również portrety małżeństwa, a prace te należą do jego najlepszych dzieł malarskich. Szczególnie – portret Anny. Biografowie poety uważają, że wszystkie kobiety w życiu Szewczenki można podzielić na dwie grupy –przed Anną Zakrewską i po niej.

Osławiony ostrosłup Ignacego Zakrzewskiego (Fot. Dmytro Antoniuk)Jednak, nie tylko Anna była wybitną przedstawicielką rodu Zakrewskich. Jej wnuczka, Maria Budberg, miała jeszcze większą sławę. Nazywana była nawet „czerwoną Mata-Hari”. Cenne informacje Maria przekazywała od razu do dwu wywiadów – sowieckiego i brytyjskiego. Miała kochanków bez liku: ambasadora Anglii w Związku Sowieckim Roberta Lokkarta, zastępcę Dzierżyńskiego, Jakuba Petersa, pisarza Maksyma Gorkiego (właśnie Maria wymogła, żeby „burzliwy zwiastun rewolucji” wrócił z Włoch do Moskwy) oraz pisarza since fiction Herberta Wellsa.

 

Kobietom dorównywali panowie Zakrewscy. Kuzynem Platona syna Aleksego był znany naukowiec i etnograf Mikołaj Zakrewski. Był twórcą prac „Latopis i opis grodu Kijowa” i „Szkic z Historii miasta Kijowa”, a także zbioru utworów ukraińskiej twórczości ludowej o nazwie „Bandurzysta staroświecki”. Ulica w Trojeszczynie jest nazwana akurat na jego cześć.

 

Piramida ściśle ukraińska
Obecnie w pałacu Zakrewskich mieści się biblioteka i sale wykładowe technikum w Brzozowej Rudce. Jednak, po dawnych gospodarzach co nieco zostało. Na przykład, paradne schody drewniane, prowadzące na piętro, do sali balowej. Na balaskach zachowały się ozdoby w kształcie kwiatów oraz elementy gotyckie i geometryczne. Fasada główna jest dość skromna. Mieści się na niej taras widokowy na poziomie piętra i dwa erkery. O wiele bardziej bogata jest fasada, której okna wychodzą na park, na początku parku zaś zachowała się fontanna z czasów Zakrewskich. W parku rosną takie drzewa, jak katalpa chińska, drzewo tulipanowe, cis owocowy i berberys krzywolisty.

Zachowały się także dwie oficyny. We wschodniej, gdzie wielokrotnie się zatrzymywał Taras Szewczenko, obecnie jest muzeum krajoznawcze. Za nią, bliżej jeziora, w cieniu alei widoczna jest niewielka altanka, w której, jak głosi legenda, poeta pisał wiersze, dedykowane Annie.

 

Ukradzione lustro, rozbite przez babkę (Fot. Dmytro Antoniuk)Dziwne to, ale nie jest to jedyny pałac Zakrewskich w Brzozowej Rudce. Obok szkoły stoi jego skromny praojciec, w którym rodzina mieszkała w czasie budowania nowej rezydencji. Największą atrakcją historyczną wioski jest, oczywiście, piramida, w której był grobowiec Zakrewskich. Jak się okazuje, na Ukrainie są co najmniej trzy piramidy: cerkiew –grobowiec w Sewastopolu, grobowiec Bilewiczów we wsi Komendantówka (o którym opowiemy w jednym z następnych numerów), a także piramida Zakrewskich w Rudce. To, oczywiście, nie giganci z Egiptu, ale co fakt, to fakt. Piramida w Rudce Brzozowej jest najmłodsza i najniższa jej wysokość sięga dziesięciu metrów. W 1899 roku wybudował ją zięć Piotra Stołypina Gnat Zakrewski, który wcześniej był ambasadorem rosyjskim w Egipcie. Wszystkie materiały budowlane skrupulatny dzierżawca zamówił w Afryce. Kanonom starożytnego Egiptu w dziedzinie architektury i kultury odpowiada nawet położenie piramidy względem części świata. Niegdyś przy wejściu stał posąg bogini Isydy – opiekunki zmarłych, a wewnątrz były malowidła na tematy ewangeliczne i mitologii egipskiej.

 

W 1917 r. Bolszewicy wyciągnęli z grobowca cynkowe groby Zakrewskich, wyrzucili z nich kości, posąg stłukli, a w piramidzie urządzili magazyn artykułów mlecznych. Kiedy w latach 70. wieku ubiegłego obok zaczęto budować Dom Kultury, to piramidę próbowano zburzyć przy pomocy buldożerów. Jednak nawet taka „ciężka artyleria” nie poradziła sobie z roztworem, łączącym kamienie piramidy. Choć i przetrwała,, dziś, niestety, wbrew temu, że jest naprawdę niepowtarzalna, jest zupełną ruiną.

Na końcu zwiedzania Rudki Brzozowej można wstąpić do muzeum krajoznawczego. Jest czynne w godz. od 10.00 do 17.00, ale w weekendy nie jest czynne. Dyrektorem jest Walentyna Gonczar, także autor książki o majątku Zakrewskich. Dzięki niej muzeum jest uważane za jedno z najlepszych na Połtawszczyźnie. Jest tu kilka sal: na jednej są prezentowane niepowtarzalne kraszanki i haft tutejszych mistrzyń, na drugiej – ekspozycja, poświęcona Dymitrowi Łucence – kompozytorowi i autorowi nieoficjalnego hymnu stolicy „Jakże ciebie nie kochać, Kijowie mój.” Natomiast, największe zainteresowanie wywołują przedmioty, związane z Zakrewskimi. Pani Walentyna może pokazać zdobioną kamieniami szlachetnymi laskę jednego z dawnych władców majątku, ikony Zakrewskich, niektóre rzeczy z pałacu. Na przykład, lalkę, którą, być może, się bawiła Maria Zakrewska-Budberg, a także duże lustro w rzeźbionej oprawie, pęknięte na środku. Jak twierdzi pani Walentyna, kiedy w 1917 roku majątek był rabowany, jeden z mieszkańców wsi zabrał lustro do siebie. Do chaty o niskich drzwiach lustro się nie mieściło i złodziejaszek zaniósł je do chlewu. Postawił je naprzeciw byczka, któremu bardzo się nie spodobało własne odbicie…

Dmytro Antoniuk
Tekst ukazał się w nr 23-24 (75-76) 16 grudnia 2008 – 16 stycznia 2009

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

X