Ostatnie utwory. Ostatnie listy

Ostatnie utwory. Ostatnie listy

Antologia wierszy Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej z lat 1940-1945. Publikacja po raz pierwszy listów Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej i Tymona Terleckiego. Nowością są reprodukcje wierszy i listów poetki.

„Gdy dotykam dziś patetycznej prawdy o instrumencie, który umilkł, który już nigdy nie wyda głosu – wraca na fali pamięci szkic o poezji Marii Pawlikowskiej, ogłoszony lat temu z górą piętnaście. Nazwałem go – „Poetycka gemma”. Ten wymyślny, może trochę pretensjonalny tytuł wyrażał zasadniczą tezę o tej poezji jako wklęsłorzeźbie, o jej przyrodzonym dążeniu do odwracania wartości, do mówienia o rzeczach trudnych łatwo, o sprawach ciężkich – lekko, o bezgranicznie smutnych – pogodnie, o beznadziejnych – z akcentem waleczności wstydliwej i niby mimowolnej.

Ale gdy z oddalenia patrzę na to, co myślałem o poezji Pawlikowskiej, jak ją odczuwałem, gdy to nazwanie młodzieńczego studium obracam w ręku – rozumiem teraz, że oznaczało ono inne jeszcze, intensywne odczucie. Odczucie klasyczności tej poezji – dojrzałej, mistrzowskiej, powściągliwej, powstającej w ostrym dystansie między wrażliwością i świadomością artystyczną a materiałem, precyzyjnej precyzyjnością niemal wzoru matematycznego, właściwie nieosobistej, choć pełnej osobowości, chłodnej chłodem pewnych cennych materyj, pod których powierzchnią podejrzewa się utajoną krew.

Nie pamiętam, czy w Polsce przedwojennej po¬łożono dostatecznie dobitny akcent na klasycyzm Pawlikowskiej. Ale właściwie dopiero wojna odsłoniła istotny rdzeń jej liryki. Można to dziś powiedzieć ze znaczną odpowiedzialnością, że nikt, żaden z poetów polskich naszej generacji nie odpowiedział na wyzwanie wojennego kataklizmu z taką siłą, z taką ofiarnością, z taką ostatecznością. Nie dokonało się u Pawlikowskiej pod uderzeniem wojny poszerzenie pola widzenia, pogłębienie wrażliwości, ale coś innego, bez porównania bardziej przejmującego – dokonała się ruina jej poetyckiego klasycyzmu. Rozpadła się jak od trzęsienia ziemi, przestała wystarczać, przestała istnieć ta forma poetycka, która była jej własna, która – i tylko ona – zdawała się być nią samą.

W tym świetle twórczość wojenna Pawlikowskiej wydaje się jednym z najbardziej wstrząsających widowisk, jakie dała, jednym z najbardziej poruszających świadectw, jakie złożyła literatura polska naszego czasu – czasom, które przyjdą. Zamknęła się ta poezja pomawiana o lekkoduszność akcentem obnażonego krzyku, skończyła się ta poezja pomawiana o puste artystostwo praktyką klasztornej ascezy, wydźwiękła ta poezja pomawiana o nieczułość, o bezmyślność wolą desperackiego sprzeciwu, wybrzmiała ta poezja miniaturowa, poezja drobin, nagłych dojrzeń, błysków i olśnień – tonem solidarności ludzkiej, wysokim tonem idealistycznym i humanitarnym”. (Tymon Terlecki)

Ostatnie utwory. Ostatnie listy
Maria Pawlikowska-Jasnorzewska
Wydawnictwo: Most

X