o. Paweł Odój: Niech Bóg zwycięży w nas i w Ukrainie fot. z archiwum o. Pawła Odoja OFMConv

o. Paweł Odój: Niech Bóg zwycięży w nas i w Ukrainie

„O Panie, uczyń z nas narzędzia Twojego Pokoju” – osiem wieków temu tymi słowami modlił się św. Franciszek z Asyżu. Teraz, naśladując swojego patrona, ojcowie franciszkanie pozostali na Ukrainie, aby świadczyć pomoc najbardziej potrzebującym. O tym, jak działają w czasie wojny oraz o zbliżających się świętach Zmartwychwstania Pańskiego opowiedział o. Paweł Odój OFMConv z parafii św. Antoniego we Lwowie. Rozmawiała z nim Karina Wysoczańska.

fot. z archiwum o. Pawła Odoja OFMConv

Ojcze, od pierwszych dni wojny pomagacie ofiarom wojny. Na czym ta pomoc polega?

Staramy się być pożyteczni dla ludzi w tym trudnym czasie. Przyjmujemy ich do naszego niewielkiego domu parafialnego. Są to głównie uchodźcy, którzy uciekają z Mariupola, Charkowa, Kijowa, Buczy. To, co opowiadają i to, co już powoli otwiera się przed światem, jest straszne. Świadczymy im wszelaką pomoc. Czasem pomagamy im z dojazdem, mogą też u nas przenocować, ogrzać się, odpocząć, umyć się. Jest to bardzo ważne dla wielu z nich, bo często spędzają w drodze po kilka dni. Dlatego bardzo proste rzeczy bardzo ich cieszą. Największa fala uchodźców przewinęła się przez nas w pierwsze dni wojny. Wtedy tworzyliśmy dla nich taką domową atmosferę. Szczególnie dzieci czuli się tu dobrze. Bawili się, poznawali się ze sobą. Widać było, że wracali do normalności po tym, czego doświadczyli na Wschodzie.

Do pomocy dołącza się również Młodzież Franciszkańska działająca przy parafii?

Razem z młodzieżą bywamy na dworcu kolejowym we Lwowie. Przychodzimy z gorącą herbatką, przekąskami, batonikami. Dzieci już poznają polskie batoniki. Wielu przyjaciół i znajomych wysyłali mi słodycze. Dzieci bardzo się z nich cieszą. Jak wychodzą z pociągów ewakuacyjnych, to lubią coś słodkiego zjeść. Więc wszelkiego rodzaju batoniki bardzo dobrze się rozchodzą. Ludzie są wdzięczni i mówią, że mamy bardzo dobrą herbatę. Robimy nie prostą herbatę, ale dodajemy cytrynkę i soczek malinowy. Bardzo im smakuje.

Pomagamy też rozwozić pomoc humanitarną. Lwów jest w miarę spokojnym miastem, więc mamy możliwość przyjmowania darów od dobrodziejów, przyjaciół i braci z naszego zakonu z innych krajów. Gromadzimy te rzeczy tutaj, a później dostarczamy do potrzebujących na wschód Ukrainy.

Wojna na Ukrainie trwa już prawie dwa miesiące. Jak parafianie przeżywają to, co teraz dzieje się w kraju?

Znaleźliśmy się w bardzo trudnej sytuacji. Ludzie emocjonalnie ciężko znoszą to, co się teraz dzieje. Przede wszystkim jest problem, który się nazywa nienawiść. Trzeba przyznać, że bardzo wielka świadomość jest u ludzi wierzących, że nienawiść to nie jest dobra rzecz. Nienawiść rujnuje serce. Stajemy się podobni do oprawców, kiedy w naszych sercach panuje nienawiść. Ludzie emocjonalnie odczuwają wielką głęboką nienawiść do Rosji, do Putina. Natomiast widzą to i uświadamiają sobie, że tak nie może być. Próbują coś z tym zrobić. Rozmawiamy z nimi. Przekonujemy, żeby oddawali Bogu to, co się w nich rodzi, bo sami sobie nie poradzą z tym. Teraz ludzie też korzystają ze spowiedzi, która jest z reguły głębsza i dłuższa. Chcą się wypowiedzieć, wyrzucić to wszystko z siebie. Dlatego kościół zawsze jest otwarty. Bracia franciszkanie zawsze są obecni.

Zbliżają się święta Zmartwychwstania Pańskiego. Jak w tym roku będą obchodzone we Lwowie?

Triduum Paschalne się odbędzie. Oczywiście ciut wcześniej, żeby wszyscy mogli wrócić do domu przed godziną komendancką. Niestety, w tym roku nie będzie procesji rezurekcyjnej. Na terenie wokół kościoła są prace remontowe, więc nie można będzie przejść. A po ulicach nie możemy tak poruszać się w czasie stanu wojennego. Więc nie będzie rezurekcji. Nie pamiętam takiej sytuacji, żeby procesji rezurekcyjnej nie było.

W tym roku z nami na śniadaniu wielkanocnym będą osoby samotne. Tak, żeby chociaż trochę odczuli ten klimat rodzinny, świąteczny. Bo rzeczywiście trudno jest, kiedy nie możesz razem z przyjaciółmi czy rodziną usiąść do śniadania wielkanocnego.

Czego Ojciec chciałby życzyć wszystkim mieszkańcom Ukrainy w przededniu świąt Wielkanocnych?

Czas wojny powoduje, że ten wielki tydzień, który już się rozpoczął i skończy się Niedzielą Zmartwychwstania Pańskiego, nabiera szczególnego znaczenie dla nas. Życzyłbym nam wszystkim, żeby to cierpienie i ból, które teraz doznajemy, przeżyliśmy głęboko ku osobistemu nawróceniu. Żebyśmy wszyscy zobaczyli poranka wielkanocnego i wielkiego zwycięstwa Dobra nad złem. Abyśmy się cieszyli zwycięstwem. Niech Bóg zwycięży w nas i w Ukrainie.

Dziękuję Ojcu za rozmowę i również życzę spokojnych świąt Wielkanocnych.

Rozmawiała Karina Wysoczańska

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

X