O czym pisało Słowo Polskie

O czym pisało Słowo Polskie Sarkofag na grobie Napoleona w kościele Inwalidów w Paryżu, fot. Krzysztof Szymański

Słowo Polskie było jednym z dzienników lwowskich, ukazujących się dwukrotnie w ciągu dnia. W 1921 roku redaktorem naczelnym był Wacław Mejbaum. W 1933 roku Słowo Polskie połączyło się z Gazetą Lwowską, co jednak nie zapobiegło jego likwidacji w 1934 roku.

Na początku maja 1921 roku w Polsce, pomimo powojennych trudności i kłopotów z plebiscytem na Śląsku, dość głośno obchodzono 100. rocznicę śmierci Napoleona Bonaparte, z którym w swoim czasie Polacy łączyli wielkie nadzieje. I jak zawsze Francja zawiodła ich nadzieje. Oto kilka artykułów o tych uroczystościach, które obchodzono nie tylko „na szczeblu centralnym”, ale i w szkołach lwowskich.

W rocznicę śmierci Napoleona

Warszawa. (PAT.) Dzisiejszy obchód setnej rocznicy śmierci Napoleona wypadł wspaniale w stolicy Polski dla zamanifestowania uczuć braterskich polsko-francuskich. Uroczystość rozpoczęła się na placu Saskim. O godz. 10 rano tłum wypełnił plac zupełnie, a naczelnik Państwa przy dźwiękach hymnu przeszedł przed zebranem wojskiem wszystkich broni i zajął miejsce obok ustawionego ołtarza, gdzie byli już przedstawiciele rządu z marszałkiem Trąmpczyńskim i prezydentem Witosem, ciało dyplomatyczne i wojskowa francuska, delegacja rady miejskiej paryskiej i przedstawiciele władz.

Nabożeństwo odprawił ks. kardynał Kakowski, przy czym bateria dały salwy honorowe. Następnie pod przewodnictwem Naczelnika Państwa utworzył się imponujący pochód, który przeszedł udekorowanemi ulicami na Plac Napoleoński, dawniejszy Warecki i tu pod nowo wzniesionym pomnikiem prezydent miasta Baliński i poeta Or-Ot podkreślili znaczenie uroczystości i uczucia, jakie żywi Polska dla Francji, która jedna bezinteresownie stoi przy nas w chwilach tak ciężkich jak obecna. Uroczystość zakończyła się defiladą wojskową. Przedstawiciela misji wojskowej francuskiej Niesseja młodzież wyższych uczelni wzięła na ramiona i poniosła ulicami miasta. Następnie rozwinął się pochód manifestacyjny.

Podczas posiedzenia Rady miasta prez. Neumann wspomniawszy o dzisiejszej rocznicy śmierci Napoleona I podkreślił, że Rada miasta w tej uroczystej chwili łączy się z całym narodem polskim w głębokim hołdzie dla pamięci wielkiego bohatera Francji i upoważnia prezydium do dania wyrazu tym uczuciom za pośrednictwem przedstawicielstwa Francji we Lwowie.

Następnie mówca zawiadomił Radę, że generalny delegat zaprasza ją na nabożeństwo z okazji rocznicy Napoleońskiej, które odbędzie się dziś o godz. 10.30 w kościele katedralnym.

Poranek Napoleoński

urządziło dnia 5 bm. grono profesorskie gimnazjum im. Stef. Batorego. Uroczystość zaszczycił swą obecnością jeden z 7 członków misji francuskiej we Lwowie w towarzystwie oficera polskiego. Program wypełniły przemówienia prof. Kubińskiego o znaczeniu konstytucji 3 maja, prof. J. Maurera o Napoleonie, produkcje orkiestry mandolinowej pod batutą P. Bieżeckiego i deklamacje uczniów kl. V. A: Starzyńskiego i Surzyńskiego.

Powitany przez prof. Maurera podpułkownik francuski wygłosił przemowę po francusku, uwydatniając rolę Napoleona jako oswobodziciela uciśnionych narodów. Poranek, który zgromadził liczne zastępy rodziców uczniów tego gimnazjum, wywarł na uczestnikach podniosłe wrażenie swym uroczystym i poważnym nastrojem.

Prócz dyrekcji w osobie kierownika p. Roszki dużo pracy w zorganizowanie poranka włożył prof. Golias.

Władysław Jabłonowski przygotował specjalny artykuł na tę okoliczność.

Legenda Napoleona

Jest to ostatnia postać legendarna. Sto lat usiłowała historja utrwalić rzeczywiste rysy wielkiego cesarza Francuzów; przez sto lat stawał on przed jej sądem; przez wiek cały słuchał świat jej, tych lub innych, wydanych nań wyroków i zawsze rad powracał do legendy, jakby urzeczony tem pełnem niewypowiedzianego czaru, wyobrażeniem, jakie mu ona narzucała.

Historja już powiedziała niemal wszystko o Bonapartym: skupiła na nim wszelkie światła i cienie; opowiedziała wielkość i nicość zarazem człowieka, zmienia ogrom jego geniuszu, wszystkie poruszające nim dodatnie i ujemne siły, zliczyła wszelkie bohaterskie zasługi, wytknęła wszystkie błędy i szelmostwa, ba nawet zbrodnie.

Wiedzą o tem wszystkiem ludzie, z materiałów historji składają wciąż postać rzeczywistą cesarza, mimo to wzroku me mogą oderwać od jego postaci fanatycznej, żyjącej w legendzie. „Bonaparte tak mocno zrósł się z panowaniem absolutnem – powiada Chateaubriand – że potem jakeśmy ulegali despotyzmowi osoby, zmuszeni jesteśmy ulegać despotyzmowi jego pamięci (p. „Memoires d’Qutre – Tombe” – Poświęcony Napoleonowi).

Ten ostatni despotyzm jest pilniejszy od pierwszego – legenda żywotniejsza okazała się od historii. I jak ci nieśmiertelni wiarusi starej gwardji, co „chociaż szemrali, lecz zawsze szli za nim” tak samo wyobraźnia nasza, choć krępowana historją, wciąż jednak jej się wymyka i ciągnie wiernie przedziwnym szlakiem przeznaczeń tej zdumiewającej jednostki ludzkiej, nie bacząc dokąd nas wiedzie.

Magiczny urok potęgi wspanialej, niepokojącej, niebłaganej bije od Napoleona i porywa dusze ludzi swoją wielkością. Francja, która w końcu poczuła się znużoną i nie wytrzymała jej ciężaru; Francja różnych „regimentów i rozmaitych kierunków politycznych, przestała być w ciągu wieku dumną, rzekłbyś, jak kobieta, jak ktoś trafnie zauważył, która miała za małżonka pana i władcę wszystkich ludzi.

Dla Polski był jak wiosna: obudził nadzieje zmartwychwstania, ożywił omdlałe serca, wzmógł siły narodu w zapasach z losem. Gdy się zjawił w Polsce, wszyscy byli pewni zwycięstwa i wołali ze łzami: „Bóg jest z Napoleonem. Napoleon z nami“!

Polska wierzyła w posłannictwo Napoleona. Nie było nigdzie piękniejszej i wzruszającej w swej prostocie wiary w ducha, jaki rozszedł się z nim po święcie nad tę, jaką żywiły pokolenia w Polsce.

Dość przypomnieć choćby słowa Mickiewicza „biuletyny wielkiej armii daleko są podobniejsze do słów Chrystusowych i apostolskich, niżeli te rozprawiania, jakie słyszymy z ambon i katedr szkolnych”.

Dziś, czcząc pamięć Napoleona po wieku wiary w jego pełne, głębokiego znaczenia zjawienie się na ziemi, nie jeden w Polsce zapytać może – czy tym bohaterskim zastępom Francji, które zwyciężając na polach najkrwawszych bitew świata, odparły zamach na jego wolność i nasze także skruszyły kajdany – nie przewodził genjusz wielkiego wojownika…

Jeżeli tak było, to olbrzymi duch niegdyś arbitra świata znowu dziś unosił się nad nim, tym razem zrównany z geniuszem Francji — geniuszem Sprawiedliwości i Wolność.

Nie obyło się bez okolicznościowych strof poezji:

– Tyś Polskę w kwiaty ozdobił legendy
Co najpiękniejsze w dziejów wirydarzu
Tyś mimochcący budził w nas powszędy.
Wiarę w jutro ogromne – Cesarzu!
Tyś w szwoleżerskiem sercu, pod kabatem
Cud męstwa odkrył przed zdumionym światem.
Bo za zdyszanym rydwanem zwycięstwa
Przy Twoim boku, cudowny herosie,
Szły szwoleżery Warszawskiego Księstwa
Szukając Polski na dziejowej szosie
Od Berezyny do Gwadalkiwiru
Rdza krwi brukała złote epolety
A w ślad za każdym żołnierzem empiru
Biegł roztęskniony sentyment kobiety.

– pisał Stanisław Wasylewski na 100-lecie śmierci Napoleona.

Po okresie wspólnej walki przeciwko bolszewickiej nawale sytuacja Ukraińców w Polsce skomplikowała się. Tej sytuacji poświęcony jest kolejny, bardzo interesujący, materiał.

O co zabiega Petlura

Russpress podaje: Dowiadujemy się, że wszechukraińska rada narodowa w Wiedniu rozpadła się zupełnie z przyczyn następujących: partia niezależnych przysłała do Warszawy deklarację za pośrednictwem swoich przedstawicieli Andrejewskiego i Makarenki, w której zaznacza swą neutralność względem Galicji wschodniej i podaje projekt nowego porozumienia polsko-ukraińskiego, dogodniejszego dla Polski, niż porozumienie zawarte z Petlurą i moskiewskim rządem sowietów. Polskie koła prawicowe przyjęły projekt życzliwie. Jak twierdzi „Wpered” podobne porozumienie, zawarte przy współdziałaniu Francji, ma na celu wspólne wyparcie bolszewików z Ukrainy, za co Polska otrzymałaby część Ukrainy, leżącej na prawym brzegu Dniepru. Ukraina na lewym brzegu Dniepru służyłaby jako baza dla zorganizowania nowego pochodu na Moskwę, co leży w interesie Francji. Galicjanie – członkowie rady wiedeńskiej, oburzeni podobnym projektem, wystąpili z rady narodowej.

Biuro prasowe polskiego Ministerstwa spraw zagranicznych komunikuje: „Ukraińska misja dyplomatyczna Rzp. P. przesłała na ręce Misji spraw zagr. oświadczenie następujące: Ukraińska misja dyplomatyczna ma zaszczyt zawiadomić rząd Rzpltej, że w związku z ratyfikacją traktatu ryskiego, rząd ukraińskiej republiki ludowej polecił złożyć następujące oświadczenie:

1) ze względu na zmienioną sytuację polityczną, rząd ukraińskiej republiki ludowej zmuszony jest również do zlikwidowania swego oficjalnego Przedstawicielstwa przy rządzie Rzpltej Polskiej z dniem 28. kwietnia br., a mianowicie, misji dyplomatycznej, misji ekonomiczno-handlowej i wojskowej komisji likwidacyjnej.

2) pod opieką rządu ukraińskiego na terytorium polskiem przebywa znaczna liczba ukraińskich obywateli republiki ukraińskiej ludowej, a w szczególności uchodźców z Ukrainy, którzy obecnie zmuszeni będą zwrócić się do rządu polskiego o pomoc. Zważywszy, że większa ich część opuściła ziemię ojczystą z powodów, które jeszcze dziś nie są usunięte, rząd ukraińskiej republiki ludowej jest pewnym, że rząd polski nie pozostawi tej ludności ukraińskiej jej losowi, i uprasza o danie jej nadal gościnności na terytorium polskiem i dopomoże jej materialnie.

Oprócz tych informacji zamieszczano lwowskie wiadomości bieżące

W dzień patrona straży pożarnej

Wczoraj w dniu św. Floriana, patrona Straży pożarnej odbyło się uroczyste nabożeństwo w kościele O. Karmelitów. W nabożeństwie wzięła udział Ochot. Straż pożarna „Sokół”, miejska straż pożarna i kolejowa, członkowie Rady m. i liczna publiczność. Po nabożeństwie odbył się chrzest nowej sikawki parowej straży kolejowej. Sikawka otrzymała miano „Jadwiga”. Ojcami chrzestnymi byli dyr. Barwicz i p. Mayer. Po uroczystości oddziały straży z orkiestrami kolejową i zakładów elektr. na czele z przyrządami pożarnemi przystrojonemi zielenią przeciągały ulicami miasta do swych koszar.

W uznaniu zasług dla Straży pożarnej, wczoraj popołudniu ochotnicza straż pożarna obchodzi święto swego patrona, a równocześnie odbyło się uroczyste wręczenie plakiety honorowemu prezesowi straży, prezydentowi Neumannowi. W ogrodzie Kościuszki, koło lokalu straży pożarnej, zebrało się grono Rady miejskiej ochotniczej straży pożarnej z naczelnictwem w obecności licznie zgromadzonej publiczności.

Prezydenta Neumanna wprowadził radny Andrzejowski, poczem naczelnik ochotniczej straży pożarnej, p. Centner, podnosząc zasługi prezydenta Neumanna około rozwoju ochotniczej straży pożarnej, zaznaczył, że członkowie straży w uznaniu tych zasług zamianowali go dożywotnim członkiem honorowym. Imieniem Związku i straży pożarnych przemówił p. Wójcikiewicz, wznosząc okrzyk na cześć honorowego prezesa. Następnie najstarszy strażak ochotniczy, Gajewski, wręczył mu plakietę z podobizną prezydenta i wizerunkiem św. Florjana.

Prezydent dziękując za wyrazy uznania podkreślił znaczenie straży pożarnej lwowskiej, która nie tylko gasiła ogień, ale budziła ducha narodowego, a w walkach w obronie Ojczyzny brała wybitny udział. Mówca zakończył okrzykiem na cześć straży pożarnej, a orkiestra odegrała hymn narodowy.

Strażacy szykują się do akcji, NAC

Dezerterzy bandytami

W lasach Jastorów k. Przemyślan ukrywali się od listopada 3 dezerterzy, a to: Jan Korol, Michał Kopanicki i Aleksander Karczowski. Popełnili oni szereg zbrodni, a policja państwowa nie mogła ich dotąd schwytać. Już dnia 2 bm. ujęto Kopanickiego i Korczowskiego, lecz Kopaniecki zbiegł podczas eskorty i przy pomocy narzeczonej swojej Marji Skoczylas uwiadomił Korola, poczem wspólnie z nim napadł na żandarmów prowadzących przez las Korczowskiego. Mimo, iż strzelili z bliskiej odległości, strzały chybiły i Karczowski pozostał w rękach policji, a później schwytano Korola. Jedynie Kopaniecki ukrywa się w lasach, lecz zarządzono obławę i ptaszek dostanie się na pewno w ręce sprawiedliwości.

Statek szkolny „Lwów” przy nadbrzeżu w Gdyni, NAC

Bandera polska dla okrętu im. „Lwów”

Została wczoraj wystawiona w handlu firmy J. Pawłowski przy pl. Mariackim na widok publiczny. Pierwszy ten symbol potęgi i chwały Rzeczypospolitej, który ma być łącznikiem między Europą i Ameryką, wykonany został według zasad międzynarodowego prawa w pracowni art. zdobniczo-hafciarskiej p. Bronisławy Polio, której za mistrzostwo w dziale hafciarstwa zdobniczego pracę, należy się pełne uznanie. Dwa białe srebrnopióre orły i dwa herby m. Lwowa z najwyższą odznaką, krzyżem „Virtuti Militari”, wykonane z wielką precyzja po obu stronach bandery na tle biało-czerwonem, stanowią jej główną cechę. Jakkolwiek dowiadujemy się, że datki na sprawienie bandery płynęły ze składek publicznych, to jednak wielką zasługę położył tu „Związek Kobiet Polskich” pod przewodnictwem pp. K. Neumannowej i Róży Lukasiewiczowej.

Statek szkolny „Lwów” przy nadbrzeżu w Gdyni, NAC

I coś z dziedziny transportu miejskiego…

Dyrekcja miejskiej komunikacji elektrycznej informuje,

że z dniem 7 bm. (sobota) wprowadza się letni ruch na liniach MKE i pierwsze wozy tramwajowe wyjeżdżać będą z końcowych stacji o pół godziny wcześniej tj. o 6.30 rano, ostatnie zaś wozy MKE. odjeżdżać będą od Wałów Hetmańskich o pół godziny później, tj. o godzinie 10.30 wieczorem.

Została zachowana oryginalna pisownia.

Opracował Krzysztof Szymański

Tekst ukazał się w nr 9 (373), 18–31 maja 2021

X