Zaleszczyki – riwiera międzywojnia. Część 9

Zaleszczyki – riwiera międzywojnia. Część 9 Winobranie w Zaleszczykach, „Ilustracja Polska”, nr 40, 1938

W Zaleszczykach i ich okolicy, jak i w pozostałych częściach „Ciepłego Podola”, uprawa winorośli prowadzona była od dawna, a rosnąca w równych rzędach winna latorośl stanowiła rzucający się w oczy składnik tamtejszego krajobrazu. Charakterystyczna swą zielenią, widoczna była na stokach wzgórz, lokalnych wyniosłościach terenu, dniestrowych „ściankach”, południowych skłonach jarów tamtejszych rzek i w ich dolinach, zwanych „lewadami”. Były to zwykle niewielkie amatorskie winnice zakładane na własny użytek nieopodal rodzinnych siedzib – czy to okazalszych ziemiańskich rezydencji czy skromniejszych dworów. Winogronem były często oplatane także proste chaty mieszkańców podolskich wsi.

Szersza uprawa winnej latorośli nie była w Galicji opłacalna ze względu na konkurencję ze strony sąsiadujących z nią Węgier dostarczających na rynek dużych ilości winogron. Z czasem, gdy po ustaniu zawieruch I wojny światowej i w nowej już rzeczywistości politycznej region począł dźwigać się gospodarczo, powiększone winnice mogły postawić sobie również cele handlowe i przemysłowe. Rosnące winogronowe plony zaczęły tedy przynosić znaczący dochód, a ponadto sprzyjać wzrostowi atrakcyjności regionu. Zaleszczyckie winogrona deserowe, wywożone w większej ilości do odległych miast, zaczęły skutecznie konkurować z pochodzącymi z importu (wynoszącego ok. 600 wagonów rocznie). Ponadto, wysoka jakość smakowa krajowych winogron skłoniła właścicieli winnic do produkcji miejscowego wina gronowego. Tak o nich pisał wtedy („Ilustracja Polska”, nr 40, 2 października 1938 r.) Józef Kilarski: „Osobliwe i (choć dla Podola normalnym) to, że ziemianie, gdy się spotkają, nie zajmują się obgadywaniem brydżowych wydarzeń (na karcięta Podolacy nie łaskawi), ale za to końca nie ma fachowym dyskursom nad tym, jak sadzić wino, jak je przed szkodnikami chronić, jak to i tamto – cała encyklopedia, a co najważniejsze, wyrastająca z własnych doświadczeń”.

Folder „Kraj słońca i winnic” (Polskie Koleje Państwowe i Liga Popierania Turystyki, Tarnopol 1938), ze zbiorów Przemysława Karwowskiego

Uprawa winorośli, zwłaszcza na większą skalę nie była prostym przedsięwzięciem – tak przedstawiał to tajemniczy autor Henryk K. w artykule pt. Winnice i wino w Polsce („Młody Obywatel”, nr 11, listopad 1937 r.): „Założenie winnicy nie jest ani łatwe, ani tanie. Z jednej strony trzeba dobrze znać się na tej gałęzi rolnictwa (w Polsce to rzecz nowa), z drugiej – posiadać spory kapitał. Pracę zaczyna się od przeprowadzenia regulówki terenu (tj. od przekopania na głębokość 60 cm), dalej trzeba grunt odpowiednio użyźnić, sprowadzić sadzonki, każdy krzew podeprzeć palikiem, przeprowadzić dwa rzędy drutów itd. Pod koniec jesieni nakrywa się wszystkie krzewy winorośli ziemią dla ochrony przed mrozami, z wiosną trzeba dokonać odkrycia winnicy, wycinać nieużyteczne pędy, które w roku poprzednim owocowały, przycinać krótko pędy pozostałe, w ciągu całego lata należy stale utrzymywać glebę w stanie pulchnym i czystym za pomocą zruszania powierzchni motykami, poza tym – wykonywać wiele innych prac nad pielęgnacją winnicy. W nagrodę za to dobrze utrzymana winnica daje plon obfity”.

Podole. Winnice w Zaleszczykach, fot. A. Wisłocki, Ilustracja Szkolna 1934

Obszar zajmowany w regionie przez uprawę winorośli powiększał się, a do rozwoju ich uprawy przyczyniali się wysokiej klasy specjaliści w tej dziedzinie. Wielkie zasługi na tym polu położył Grzegorz Zarugiewicz (1884–1956) urodzony w ormiańskiej rodzinie w Kutach. W 1908 r. ukończył studia winiarskie (rozpoczęte w Odessie), później – do 1928 r. – pracował w winnicach w rejonie rumuńskiego (wtedy) Kiszyniowa. Po przeniesieniu się w następnym roku na stałe do Zaleszczyk założył w Wierzchniakowcach nieopodal Borszczowa wzorcową tarasową winnicę o powierzchni ok. 6 ha połączoną z sadem i szkółką, równocześnie był nauczycielem winiarstwa w zaleszczyckiej Szkole Sadownictwa, która prowadziła w pobliskich Dobrowlanach doświadczalną winnicę. Zarugiewicz był również bardzo aktywnym propagatorem uprawy winorośli w okolicznych miejscowościach, gdzie udzielał instruktażu w zakładaniu winnic i nawet sam pomagał sadzić winne szczepy. Dzięki jego wytrwałej pracy i zapałowi, ale też i wysiłkowi wielu innych specjalistów od uprawy winorośli, jak np. Gustawa Głażewskiego, Stanisława Madeja czy Piotra Gintowt-Dziewałtowskiego, w ciągu kilku lat powstało na Podolu 50 winnic. Tak więc tamtejszy obszar winnych upraw nadal rósł: w 1929 r. stanowił niespełna 10 ha, w 1931 – przekroczył 42, w 1933 – już ponad 100, osiągając w 1936 r. ok. 130 ha (ok. 583 000 krzewów). Sukces ten sprawił przyjęcie założenia, że do połowy lat 40. areał uprawy winorośli zwiększy się do… 2000 ha – nikt wtedy nie brał pod uwagę, że cokolwiek może temu przeszkodzić… Swą zawodową wiedzą opartą na rzetelnym doświadczeniu praktyka przedstawił Zarugiewicz wraz z G. Głażewskim w ich Krótkim podręczniku uprawy winorośli w Polsce (wydanym w 1933 r. nakładem Zarządu Winnic i Szkółek Winorośli w Chmielowej).

Kolejnym promującym uprawę winnej latorośli, ale też i prowadzącym ją na większą skalę, był wywodzący się także z ormiańskiej rodziny Józef Wartanowicz (1898–1941), kapitan Wojska Polskiego i właściciel majątku Dźwiniacz koło Zaleszczyk. Prowadzenie przez niego takich upraw było kontynuacją rodzinnej tradycji, jako że dziadek wspomnianego, także Józef Wartanowicz, założył już w 1881 r. niewielką, kilkumorgową winnicę w pobliskich Zazulińcach. Wartanowicz (wnuk) posiadał w swych dobrach 60 ha winnic i sadów – zajmujących jedną piątą posiadanej ziemi. Sukcesywnie też obszar kultury winorośli powiększał – w 1939 r. w jego uprawach, jednych z największych w tamtych stronach, rosło ok. 25 000 winnych krzewów. Jednocześnie propagował on nasadzenia odmian szlachetnych, o wysokich walorach smakowych i wytrzymałych w transporcie owocach. Będąc właścicielem dochodowej, jednej z większych w regionie, odtworzonej rodzinnej winnicy w Zazulińcach – zwanych „stolicą winogron”, podkreślał, że zysk z ich uprawy przekracza dziesięciokrotnie osiągany z uprawy zboża. Zwracał też uwagę, że przy odpowiednio dużych rodzimych zbiorach winogron kraj ma szansę uniezależnić się od ich importu. Można dodać, że Józef Wartanowicz, autor ważnego artykułu pt. Sadownictwo i winiarstwo ciepłego Podola (w broszurze „Winobranie w Zaleszczykach”, 1937) był wiceprezesem Związku Posiadaczy Sadów Ciepłego Podola, późniejszego Podolsko-Pokuckiego Związku Posiadaczy Sadów.

Wysuczka. Zamek (pocztówka, nakł. Podolskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego, Tarnopol 1931, Cyfrowa Biblioteka Polona

Nie należy też zapominać i o innych dużych winnicach należących do miejscowych ziemian. Przypomnijmy te najbardziej znane w oparciu o publikację Przemysława Karwowskiego (pt. Winiarstwo Kresów Wschodnich II Rzeczypospolitej, Zielona Góra 2011). I tak w zamku-pałacu położonym na majestatycznym wzgórzu w Wysuczce (powiat borszczowski) znajdował się największy ośrodek winiarstwa w Polsce prowadzony przez ordynata Cyryla Czarkowskiego-Golejewskiego herbu Habdank – uprawy liczyły tam ok. 130 000 krzewów na ok. 34 ha. Ponadto, prowadzili uprawę winorośli na większych areałach: w Chmielowej – Gustaw Głażewski, w Dobrowlanach – Stella Turnauowa, w Dźwinogrodzie – Oskar Kimmelman, w Horoszowej – Michał hr. Baworowski oraz Kazimierz ks. Czartoryski, w Lataczu – Michał Krasnopolski, w Lesiecznikach – Erwin Bohosiewicz, w Milowcach – Władysław Geringer, w Szutromińcach – Gabriela Jełowicka, w Torskich – hrabina Zofia Łosiowa, w Żeżawie – Jan Łukasiewicz, by wymienić bardziej znane miejsca i związanych z nimi właścicieli winnic. Prowadzono je też w Zaleszczykach – największa z nich była własnością Państwowej Szkoły Ogrodniczej, mniejsze należały do Cyryla Makowieckiego oraz Ireny Ziembickiej. Ciekawostką niech będzie uzupełnienie o istniejącej w wymienionych już Zazulińcach „Winikoli” – winnicy należącej do Kurii Biskupiej Wileńskiej, gdzie wyrabiano wino mszalne. W tej ostatniej wsi, prócz wspomnianych wyżej Wartanowiczów, właścicielami upraw winnych byli Kostrakiewiczowie, Myczkowscy, Winniccy i Siostry Skrytki.

Wspomniany wyżej Gustaw Głażewski, w następstwie doświadczenia nabytego przy uprawie winorośli w rodzinnym majątku i wspartego wiedzą zdobytą we francuskich winnicach, zdecydowanie zalecał uprawę winorośli właściwej – czyli vitis vinifera, dającej mimo trudniejszej uprawy wino znacznie lepsze jakościowo niż produkowane w innych krajach z popularnych winnych szczepów-hybryd. W swych winnych plantacjach zbierał on ponad 30 ton owoców rocznie, przeznaczanych w części do zbycia jako deserowe, w części do wyrobu na miejscu wina „o charakterze Mischu”. Jak wskazuje dokument sporządzony w winnicy w Wysuczce (przywołany przez Wojciecha Włodarczyka w artykule pt. Podole – kolebka polskiego winiarstwa, dodatek do „Magazynu Wino” nr 5, 2008 r.) uprawiane tam odmiany deserowe (zapis nazw oryginalny) to m.in.: Calabria, Chasselas-doree, Chasselas rose, Chasselas Napoleon, Ferdynand Lesseps, Frankenthall czy Ottonel; natomiast odmianami winnymi były Plawana, Risling, Pinaud blanc, Pinaud noir, Traminer. Pojawiły się też później i inne odmiany, które zalecano do uprawy na Podolu jako przydatne do winifikacji, a to m.in.: Burgundery – Blauer, Grauer i Weisser, Grüner Sylvaner, Neuburger i Portugaise bleu.

Prasa do wyciskania soku z winogron, fot. N.N., NAC

Z biegiem czasu okazało się, że wina gronowe stanowią coraz większą konkurencję dla produkowanych w kraju win owocowych – w 1934 r. wyprodukowano tych pierwszych 419 litrów, w 1936 – prawie 2 300, zaś w kolejnym roku – już 14 700. Tuż przed wybuchem II wojny światowej na Podolu pracowały dwie duże wytwórnie wina gronowego – produkowały wina białe i czerwone. Zawartość w nich alkoholu wahała się – przykładowo – pomiędzy 9,91% (wino czerwone z zaleszczyckiej Szkoły Ogrodniczej) a 11,68% (wino białe od powyższego wytwórcy). W ten sposób do końca lat 30. polskie wino gronowe z Podola stało się uznaną na rynku marką łączącą w sobie (jak to określił przytaczany wyżej Wojciech Włodarczyk w pracy pt. Ziemiańskie winnice Podola, „Studia z Historii Społeczno-Gospodarczej”, tom VIII, 2010) „wysokiej jakości trunek, unikalny charakter regionu i być może najważniejsze – wyjątkowy charakter ziemiańskiej kultury, kumulującej rodzinne doświadczenia i tradycję, a jednocześnie otwartej na technologiczne innowacje”. Dynamiczny rozwój uprawy winorośli oraz szybki wzrost produkcji polskiego wina gronowego uwydatniały potrzebę krajowej produkcji szczepów winnych na masowa skalę. Wysiłek taki podjęła Pierwsza Krajowa Szkółka Winorośli Szczepionych i Hybrydów założona przez specjalistę-inspektora uprawy winorośli zaangażowanego w 1930 r. przez Małopolskie Towarzystwo Rolnicze. W efekcie, roczna produkcja w rodzimych szkółkach wynosiła 125 000 sadzonek, co jednak nadal nie było wystarczające przy szybko rosnącym na nie zapotrzebowaniu. Istniejące tu niedobory musiały więc być uzupełniane przywozem sadzonek z zagranicy. Jednocześnie dostrzeżono pilną potrzebę powołania do życia specjalistycznej szkoły dla profesjonalnego kształcenia kadry winiarskiej – nie zdążono tego, niestety, dokonać przed wybuchem II wojny światowej.

Pakowanie winogron do skrzyń, fot. N.N., 1936, NAC

Dla zilustrowania możliwości produkcyjnych podolskich winnic i ówczesnych cen wina oraz sadzonek winnej latorośli warto przytoczyć (za Wojciechem Włodarczykiem, Ziemiańskie winnice…) dane dotyczące Wysuczki. Tamtejsze winnice zatrudniały kierownika, 4 nadzorców i 80 robotników sezonowych zapewniając egzystencję 85 rodzinom. Roczna produkcja winogron w Wysuczce to ok. 100 ton z tendencją wzrostową. Owoce deserowe przeznaczone do sprzedaży stanowiły 65% zbiorów (wysyłane w skrzynkach wagonami m.in. do Warszawy), pozostałe 35% było poddawane wiwifikacji na miejscu. Produkowano tam lżejsze wino stołowe z odmian mieszanych, wytrawne wino białe i czerwone z odmian burgundzkich oraz wermut. Cena butelki 0,7 l wina wynosiła 2,50 zł, wermutu zaś – 4 zł. Winnica prowadziła również sprzedaż sadzonek winorośli – szczepionych w cenie 35 gr., nieszczepionych – 10 gr.

Tak jak w innych regionach kraju ważnym świętem wsi były dożynki związane ze zbiorem zbóż, tak w Zaleszczykach obchodzono szumnie, jako ogólnopolskie święto, dożynki winne. Były one organizowane przez miejscowy Komitet Winobrania, który tworzyli właściciele winnic w regionie. Pierwsza taka impreza, rozpoczęta 22 września 1935 r., odbywała się pod patronatem premiera rządu Felicjana Sławoja Składkowskiego, ministra rolnictwa Juliusza Poniatowskiego oraz marszałka sejmu Aleksandra Prystora. Od początku budziła żywe zainteresowanie sfer handlowych, jako że przybył wtedy na winobranie do Zaleszczyk specjalny delegat Koła Kupców Winno-Kolonialnych (przy Stowarzyszeniu Kupców Polskich) – Ludwik Karasiński. Podobne, stanowiące atrakcyjne przedłużenie sezonu wakacyjnego winne dożynki, organizowano i w latach następnych. Były one coraz szerzej rozpropagowywane i przyciągały do Zaleszczyk coraz liczniejszych gości. Ulicami miasta ciągnęły wtedy pochody odzianych w stroje ludowe włościan z okolicznych wsi oraz wozy z nazwami winnic i ich winnym plonem – ogromnymi kiściami winogron oraz butlami gronowego wina – prezentowanym przez miejscowe dziewczęta w pięknych regionalnych strojach. Odbywało się też składanie dożynkowych darów przedstawicielom władz. I tak np. w roku 1937, trwające od 15 do 30 września „Winobranie w Zaleszczykach” obejmowało, prócz prezentacji wystawy owoców i inne dodatkowe atrakcje, jak choćby ekspozycję podolskiego przemysłu ludowego, finis ogólnopolskiego spływu kajakowego Dniestrem, zawody kajakowe o nagrodę przechodnią miejscowego Komitetu Winobrania, zawody pływaków i łodzi rybackich. Wtedy też fetowano zakończenie samochodowo-motocyklowego zlotu gwiaździstego organizowanego przez Polski Touring Klub. Winobraniu towarzyszyły zawody konne Podolskiego Klubu Jeździeckiego pod patronatem dowódczy Korpusu Ochrony Pogranicza i wojewody tarnopolskiego. Zapraszano również na imprezy poza Zaleszczykami – na wystawy owoców w Borszczowie, obchody na winnicy w Czortkowie oraz bliższe wycieczki krajoznawcze.

Winobranie w Zaleszczykach, nakł. Komitetu Winobrania 1937, NAC

Do Zaleszczyk przybywały na święto winobrania, które stało się atrakcją ogólnokrajową, coraz tłumniejsze z roku na rok rzesze turystów. Do przyjazdów, wspieranych przez Ligę Popierania Turystyki, zachęcały liczne foldery promujące to święto oraz wydawane na miejscu pocztówki z motywem winnych gron. Ostatnie winne dożynki odbyły się w Zaleszczykach jesienią roku 1938 – relacjonowały je obszerne artykuły prasowe autorstwa przybywających na uroczystości dziennikarzy – m.in. Jana Kilarskiego z Poznania czy Mieczysława Opałka ze Lwowa; ich tekstom na łamach ówczesnych czasopism towarzyszyły zwykle reportaże fotograficzne – przywołajmy w tym miejscu nazwisko Czesława Koraszewskiego. Szczegółowe sprawozdania z winnych obchodów były też podawane w audycjach Polskiego Radia, które stawało się coraz bardziej powszechnym medium informacyjnym. Tu należy dodać, że znaczącym dla Zaleszczyk wydarzeniem podczas ostatnich winnych dożynek międzywojnia było uroczyste otwarcie 24 września odbudowanego po latach mostu drogowego na Dniestrze.

* * *

Szeroko zakrojona uprawa winnej latorośli i produkcja miejscowego wina gronowego odeszły nieodwołalnie do przeszłości. Używane na winnicach narzędzia, prasy służące do wyciskania soku oraz sprzęt używany do produkcji wina znany dziś wyłącznie z dawnych fotografii – uległy bezpowrotnemu rozproszeniu, a zapewne rychło i zniszczeniu, po opuszczeniu winnic, często w dramatycznych okolicznościach, przez swych właścicieli. Nie zachowały się nawet butelki (choćby puste…) z etykietami opisującymi dawną zawartość. Sady i winnice zostały doszczętnie w czasach sowieckich wycięte, a to w ramach walki z pijaństwem. Uznano bowiem, że sprzyja mu lokalna produkcja win owocowych i gronowych…

Jan Skłodowski

Tekst ukazał się w nr 9 (373), 18–31 maja 2021

Jan Tadeusz Skłodowski dr n. hum. Uniwersytetu Warszawskiego, fotografik, publicysta, podróżnik, badacz Kresów. Założyciel i prezes Stowarzyszenia "Res Carpathica". Członek Stowarzyszenia Historyków Sztuki, Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego i Związku Polskich Artystów Fotografików. Odbył ponad 60 podróży badawczo-inwentaryzacyjnych na tereny Litwy, Łotwy, Słowacji i Ukrainy. Jest autorem 10 książek i albumów oraz ponad 100 artykułów, a także licznych wystaw fotograficznych w kraju i za granicą poświęconych ziemiom oraz dziedzictwu kulturowemu terenów wschodnich dawnej Rzeczypospolitej. Otrzymał odznakę honorową „Zasłużony dla Kultury Polskiej”.

X