Nowa Ustawa o Oświacie. I co dalej?

Minęło zaledwie kilka dni od rozpoczęcia nowego roku szkolnego i od przyjęcia przez Radę Najwyższą Ukrainy nowej Ustawy o Oświacie.

Ten fakt prezydent Poroszenko podczas swego wystąpienia przed deputowanymi określił jako wielkie osiągnięcie, daleko wychodzące w przyszłość. A tymczasem nie wszystko wygląda tak różowo…

Jak donosi prasa ukraińska i zagraniczna, już przedstawiciele dwóch mniejszości narodowych, zamieszkujących tereny Ukrainy mają zastrzeżenia do treści Ustawy i proszą prezydenta o jej zawetowanie. Są to Rumuni i Węgrzy. Ustawa, bowiem, narusza wiele punktów Konstytucji Ukrainy, na co wskazują zainteresowani:

– Punkt 7 Ustawy, mówiący o języku wykładowym, mieści położenia, które są sprzeczne z punktami 10, 22, 23 i 53 KU i umożliwia władzom językową asymilację mniejszości narodowych – czytamy w liście otwartym, pod którym podpisali się przedstawiciele Organizacji Społecznej „Wspólnota rumuńska Ukrainy” i prezes Stowarzyszenia organizacji rumuńskich na Ukrainie „Za integrację europejską”. Zaniepokojenie tym punktem wyrazili też przedstawiciele społeczności węgierskiej. Swoje uwagi skierowali również w liście do prezydenta, podkreślając, że to właśnie p. 7 Ustawy wywołał największą dyskusję w RN podczas przyjęcia Ustawy. Punkt ten został przyjęty dopiero podczas spotkania roboczej grupy, w którym udział wzięli przedstawiciele Frontu Narodowego, Bloku Petra Poroszenki, Samopomocy, Bat’kiwszczyny (Ojczyzny – frakcji Julii Tymoszenko) i kilku pozafrakcyjnych deputowanych. Tekst punktu poparło Ministerstwo Oświaty Ukrainy.

W tej redakcji kontrowersyjnego punktu zaznaczono, że „językiem wykładowym w zakładach oświatowych jest język państwowy. Państwo gwarantuje wszystkim oświatę w języku państwowym w zakładach zarówno państwowych, jak i komunalnych. Mniejszościom narodowym zagwarantowano nauczanie w komunalnych zakładach przedszkolnych „wspólnie z językiem państwowym odpowiedniej mniejszości narodowej”. Prawo to ma być realizowanie przez naukę w oddzielnych klasach (grupach) z nauczaniem w języku mniejszości, obok języka państwowego i nie podlegają mu klasy (grupy) nauczające się po ukraińsku”.

Mniejszościom narodowym, zamieszkującym Ukrainę zagwarantowano prawo na nauczanie w języku mniejszości w zakładach komunalnych ogólnokształcących lub przez ośrodki kultury mniejszości narodowych. Zakłady specjalistyczne, dające wykształcenie zawodowo-techniczne zobowiązane są prowadzić kształcenie w języku państwowym na poziomie, pozwalającym na wykorzystanie tego języka w dalszej działalności zawodowej.

W zakładach oświatowych dopuszczalna jest nauka oprócz języka państwowego innych języków – angielskiego i innych oficjalnych języków UE.

Ustawa będzie wprowadzana stopniowo i do 1 września 2020 roku kształcenie odbywać będzie się według istniejącej dotychczas ustawy, a po tym terminie – ze stopniowym wzrostem ilości przedmiotów, wykładanych po ukraińsku.

Stanowisko w tej sprawie zajął minister oświaty Węgier, który wziął w obronę swoich rodaków na Ukrainie, uznając, że przyjęta w tym tygodniu ukraińska nowelizacja ustawy o oświacie poważnie narusza prawa mniejszości węgierskiej na Ukrainie.

– Ustawa o ukraińskiej oświacie to cios w plecy Węgier – oświadczył szef węgierskiego MSZ Peter Szijjarto. – Uważamy, że to wstyd, iż nowelizacja poważnie narusza prawa mniejszości węgierskiej, wstyd, że kraj dążący do coraz ściślejszych kontaktów z UE przyjął taką ustawę, która jest wprost sprzeczna z europejskimi wartościami – oświadczył Szijjarto podczas nieformalnego spotkania szefów dyplomacji państw UE i Partnerstwa Wschodniego w Tallinnie.

Szef węgierskiej dyplomacji oświadczył, że niedopuszczalne jest, iż „na Ukrainie odebrano Węgrom prawo do nauki w języku ojczystym w szkołach średnich i na uniwersytetach”, pozostawiając taką możliwość tylko w przedszkolu i szkole podstawowej. Jak ocenił, nowelizacja zagraża funkcjonowaniu znacznej części węgierskich szkół działających na Zakarpaciu. Szijjarto wyraził pogląd, że nowelizacja jest sprzeczna nie tylko z interesem liczącej 150 tys. osób mniejszości węgierskiej na Ukrainie, ale też z wartościami europejskimi i dlatego rząd węgierski będzie zabiegać na wszystkich możliwych forach europejskich, by nie mogła wejść w życie.

Dodał, że Kijów przyjął nowelizację, mimo iż Węgry w ostatnim czasie pomagały Ukrainie. – My byliśmy tymi, którzy najgłośniej popierali zniesienie wiz dla Ukraińców, jako jedni z pierwszych ratyfikowaliśmy umowę o stowarzyszeniu między Ukrainą i UE, transportowaliśmy Ukrainie gaz przez Węgry, udzieliliśmy humanitarnego wsparcia wysokości 600 mln forintów (2 mln euro), umożliwiliśmy wypoczynek wakacyjny 2600 ukraińskim dzieciom. Decyzji oświatowej Ukrainy nie można po tym oceniać inaczej, niż jako zadanie Węgrom ciosu w plecy – oznajmił szef MSZ.

Ukraińska nowelizacja ustawy o oświacie przewiduje, że językiem wykładowym na Ukrainie jest język ukraiński. Oznacza to, że szkoły mniejszości narodowych, w których teraz większości przedmiotów naucza się w ich językach, będą musiały przejść na ukraiński. Mniejszościom zagwarantowano prawo do nauczania w językach ojczystych w przedszkolach państwowych i klasach początkowych. Na późniejszym etapie głównym językiem wykładowym ma być jednak ukraiński, by uczniowie należący do mniejszości mogli dostać się na studia na ukraińskich uczelniach.

W tym samym czasie Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP wydało oświadczenie, w którym wydaje się być usatysfakcjonowane nową ukraińską ustawą oświatową. W oświadczeniu napisano, że ustawa „gwarantuje osobom należącym do grup etnicznych i mniejszości narodowych prawo do nauki w języku narodowym obok nauczania w języku ukraińskim w zakładach przedszkolnych i ogólnej oświaty”. MSZ jest też zadowolony, że „jednocześnie zapis ten zawiera gwarancję dotyczącą prawa uczenia języka narodowego w państwowych i samorządowych zakładach nauki lub przez narodowe stowarzyszenia kulturalno-oświatowe”.

W jakim zakresie język państwowy wyprze w procesie nauczania języki ojczyste mniejszości, o tym zadecydują dalsze przepisy wykonawcze do ustawy. Wyraźna jest jednak tendencja do ograniczenia nauczania w językach innych niż ukraiński.

Co prawda nasza dyplomacja deklaruje, że „będzie uważnie obserwować proces wdrożenia ustawy w życie i podejmie wszelkie niezbędne działania, by zapewnić Polakom na Ukrainie dostęp do nauki w języku polskim”, z góry zaznacza jednak swój optymizm, co do intencji drugiej strony – „Jesteśmy przekonani, że strona ukraińska dotrzyma zobowiązania do konsultowania z nami ew. regulacji dotyczących używania języków mniejszości narodowych”.

Węgry zajęły całkiem inne stanowisko. Kierują się w stosunkach z Ukrainą przede wszystkim interesami swoich rodaków w tym państwie. Także największa opozycyjna partia na Węgrzech – Jobbik, ostro zareagowała na ukraińską ustawę, określając ją jako „oburzającą i nieakceptowalną”.

Opracował Krzysztof Szymański
Tekst ukazał się w nr 17 (285) 12-28 września 2017

X