Najstarszy dąb, najwięcej dzieci fot. Wito Nadaszkiewicz

Najstarszy dąb, najwięcej dzieci

Przez długi czas Polesie pozostawało dla mnie regionem zupełnie nieznanym, odległym i tajemniczym, kojarzącym się ze wspomnieniami słynnego rosyjskojęzycznego pisarza polskiego pochodzenia Konstantina Paustowskiego o jego dzieciństwie. Pamiętam, jak jego opowieść, przenosząc czytelnika z hałaśliwego Kijowa do puszcz Polesia, jakby porywała go z początku XX wieku i przenosiła w niemal bajeczne średniowiecze z rozbójnikami, czarownikami, karczmarzami i pustelnikami.

Jadąc ze Lwowa na północ, rozgraniczenie Galicji i Wołynia, a właściwie granicę między dawnymi zaborami można dostrzec za oznaką antropogeniczną, kulturologiczną: zamiast przydrożnych kapliczek pojawiają się duże drewniane krzyże obwiązane licznymi kolorowymi wstążkami. Te wstążki zdobią również groby na cmentarzach. Polesie zaś oddycha „geologicznie” – zwykły krajobraz zmienia się w bezkresne bagna i lasy z sosnami na piasku. Czasem mijamy kamieniołomy, z których olbrzymie bryły wywożą „Bełazy”. We wsiach – małe drewniane niepodpiwniczone chaty, często tradycyjnie białe z niebieskimi okiennicami.

Celem mojej wyprawy jest Uroczysko Józefin, nazywane też czasem Puszczą Radziwiłłowską – pod tą nazwą okolica znana była od XV wieku! Magnaci od wieków przymnażali posiadłości aż do czasów Stanisława Augusta. Przed wybuchem rewolucji w Rosji dobra te, z w centrum w Dawidogródku (dziś – Białoruś, do której stąd tylko 5 km), liczyły 250 tys. ha. Po 1921 roku w granicach II RP pozostało około 150 tys. ha – w pobliżu wyznaczono granicę polsko-radziecką, lecz i tak stanowiły największą posiadłość ziemską w ówczesnej Polsce! Gruntów pod uprawę było niewiele – około 1600 ha. Głównie lasy, wody i bezkresne bagna, dostępne w pełni jedynie w czasie silnych długotrwałych mrozów. Od wieków Radziwiłłowie organizowali tutaj sławne, szeroko znane, wielkie tradycyjne łowy. Jednym z gospodarzy posiadłości był poległy w 1920 r. w wyprawie kijowskiej major Stanisław Radziwiłł – adiutant Józefa Piłsudskiego. Podobno jeden z jego przodków, Józef, wybudował pałacyk myśliwski i wykopał staw wyłożony drewnem – stąd nazwa Józefin.

fot. Wito Nadaszkiewicz

Dziś Józefin słynie z prastarych dębów, wiek najstarszego sięga według fitogramu 1350 lat! Oznacza to, że wykiełkował w VII wieku i był świadkiem całej naszej historii! Wysokość dębu przekracza 20 metrów, a szerokość – 8 metrów! By „uściskać” olbrzyma potrzeba 6–7 osób!
Dąb uznawany jest za najstarszy i wpisany na listę Cudów Przyrody Ukrainy. Są jednak naukowcy, którzy uważają, że starszym jest jego współplemieniec ze Stużycyna na Zakarpaciu. Otaczający go teren o powierzchni 100 hektarów od 1975 roku ma status chronionego, co na szczęście uratowało puszczę przed nieuprawnionym wyrębem i wydobyciem bursztynu – prawdziwa katastrofa ekologiczna na Polesiu! Opowiadano mi, że kłusownicy „słonecznego kamienia” kilka lat temu ukryli się przed siłami specjalnymi w lesie, w którym dla ich schwytania prowadzona była operacja sił specjalnych.

Obok dębu przebiega dawna droga, dziś asfaltowa, a jeszcze kilka lat temu wymoszczona cenną bazaltową kostką z czasów II RP. Dotrzeć tym traktem można do żeńskiego klasztoru prawosławnego, który dla jego rozmiarów i samotności należałoby nazwać raczej skitem – pustelnią. Mały drewniany kościółek, kilka chat, budynki gospodarcze… Wszystko pomalowane czyściutko na biało, jak w Norwegii. Zakonnice nie korzystają tu ani z Internetu, ani z telefonów komórkowych, wstają o 5 rano i spędzają dzień na modlitwie i ciężkiej pracy przy działkach i w ogrodzie, dbają o kwiaty, gotują ser z mleka klasztornej krowy, pieką chleb, a na święta słodkie bułeczki, które czemuś nazywają mazurkami… Mają też kury-nioski. Mięsa wcale nie jadają, a większą część roku obchodzą się też bez jajek i produktów mlecznych. Pomyślałem, że wśród katolickich zakonów najbliżej do takiej surowej ascezy żyją kameduli.

fot. Wito Nadaszkiewicz

Na terenie klasztoru, przy stawie pana Józefa, żyją też dzikie bobry – ich obecność zmusza mieszkańców chronić drzewa przed ich ostrymi zębami, lecz tych uporczywych gryzoni się nie odpędza, bo one osiedliły się tu pierwsze! W pobliżu gniazdują wpisane do Czerwonej Księgi czarne bociany, które w przeciwieństwie do swoich białych odpowiedników poszukują najbardziej ustronnych miejsc. Ule nie są ustawiane na ziemi, ale zawiesza się dość wysoko na drzewach. Powietrze wypełnia pachnący zapach kwiatów i śpiew ptaków! Jedyna wada to chmury krwiożerczych komarów, przed którymi ratuje tylko słońce albo ciągły ruch! Od czasu do czasu klasztor odwiedzają bezdzietne małżeństwa z prośbą o modlitwę o dar potomstwa. Dlaczego?

fot. Wito Nadaszkiewicz

Wokół Uroczyska Józefin leżą wioski Glinne, Berezowe oraz… Poznań! Wsie te posiadają pierwsze miejsce na Ukrainie i prawdopodobnie w Europie pod względem przyrostu naturalnego! W przeciętnej rodzinie jest 5–6 dzieci! A takich rodzin tu ponad 600! Nic dziwnego, że ogromna trzypiętrowa szkoła wznosi się nad Glinnem, a ławek tu ciągle brak! Przejeżdżając rano przez wioskę, widzę grupki trojga lub czworga (!) dzieci idących na zajęcia. I są do siebie bardzo podobni – widać, że to bracia i siostry. Mieszka tu też rodzina, w której niedawno urodziło się dziewiętnaste dziecko! Opowiadają, że dziennikarze, którzy przyjeżdżają w te okolice, często pytają: „Czy to moc pradawnego dębu tak wpływa na płodność?”. Ależ nie! Tak naprawdę żyją w tych stronach ludzie wierzący, baptyści i prawosławni, którzy rodzą tyle dzieci, ile Pan Bóg im zsyła, którzy w większości nie piją alkoholu i ciężko pracują. Chyba też dlatego nie zauważyłem w tym miejscu, gdzie się „kończy geografia”, oczekiwanej biedy, a wsie wyglądają na zadbane – lepiej niż w bardziej rozwiniętym pod względem infrastruktury południu regionu.

Ciekawostki:
Dęby to największe drzewa w Europie Wschodniej, lecz najstarszym drzewem na Ukrainie jest 2000-letni jałowiec rosnący na przylądku Sarycz (Krym). Jego obwód wynosi 4,90 m, a wysokość 15 m. Najstarsza oliwka ma 2000 lat, rośnie w Nikitskim ogrodzie botanicznym na Krymie. Obwód pnia – 8,80 m. Najstarszy cis – 1500 lat, rośnie na górze Aj-Petri (również Krym).

Najstarszy dąb w Polsce to albo Bolesław (Bagicz, w pobliżu Kołobrzegu), albo Chrobry w Borach Dolnośląskich – liczą po ok. 800 lat, zaś najstarszym drzewem jest Cis Henrykowski, który już ponad 1270 lat rośnie w Henrykowie Lubańskim (Dolny Śląsk).

Wito Nadaszkiewicz
Tekst ukazał się w nr 11 (375), 15 – 28 czerwca 2021

prezes kancelarii doradczo-prawnej Law Craft, historyk i publicysta z zamiłowania, absolwent Uniwersytetu Warszawskiego.

One thought on “Najstarszy dąb, najwięcej dzieci

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

X