Na Wschodzie zaskakująco

Na Wschodzie zaskakująco

Zarówno młodsi, jaki i starsi uczniowie chłonęli wiedzę chętnie oraz w sposób niezwykle szybki. Już po paru dniach, z niewielką pomocą, potrafili konstruować całkiem skomplikowane, a przede wszystkim logiczne i składne zdania. Aby jednak nie zamęczyć ich nauką staraliśmy się też umilić im czas w nieco inny sposób – młodszym organizowaliśmy zabawy na świeżym powietrzu, ze starszymi oglądaliśmy polskie filmy („Katyń” Wajdy okazał się niezwykle poruszający).

Choć spośród naszych podopiecznych niemal nikt nie przyznawał się bezpośrednio do polskich korzeni, to jednak podejrzewamy, że nie stawiliby się na zajęciach tak licznie, gdyby nie polska obecność na tych terenach w minionych wiekach. Młodsze dzieci chciały w większości po prostu ciekawie spędzić wakacje, ale już młodzież i starsi deklarowali wprost, że zależy im na studiowaniu w Polsce, czy zdobyciu Karty Polaka. Niektórzy mogą zasugerować, że skupiali się zatem jedynie na kwestiach pragmatycznych. My jednak spędziliśmy z tymi ludźmi wiele godzin i możemy z pewnością stwierdzić, że we wszystko co robili wkładali mnóstwo serca, a szeroko pojęta polskość jest dla nich nie okazją do zdobycia wykształcenia czy zarobku, ale wartościową ideą.

 

Wiemy też na pewno po naszym pobycie coś jeszcze: Ukraińcy to jedni z najbardziej życzliwych i otwartych ludzi. Na każdym kroku pomagali nam jak mogli – czy to gdy pytaliśmy o drogę (gotowi wręcz zaprowadzić do celu), czy w Dunajowcach, kiedy robili wszystko by niczego nam nie brakowało, byśmy czuli się jak w domu. Choć zmęczenie było spore, zajęcia intensywne, a pogoda bardzo upalna, cały wyjazd okazał się fantastycznym doświadczeniem. Niestety, po dwóch tygodniach przyszedł czas pożegnania. Nie było mowy o cichym wyjeździe – młodzież przygotowała imprezę z tortami i prezentami, podobnie dorośli, którzy zaprosili nas na kolejny rok. Podziękowaniom, pamiątkowym zdjęciom i ciepłym słowom nie było końca.

Oprócz pamiątek z odbytych w czasie wolnym wycieczek do Chocimia i Kamieńca Podolskiego, pozostało nam wiele cennych wspomnień. Czego się nauczyliśmy? Zrozumienia innych kultur, zwyczajów, szacunku i tolerancji dla odmiennego języka i liturgii. Ale poczuliśmy też, że jesteśmy dumni z naszego pochodzenia. Ucząc polskiego języka, tradycji i zwyczajów zwróciliśmy uwagę na wiele elementów, o których nie myśli się na co dzień żyjąc w Polsce. Można powiedzieć, że sami nieco dokształciliśmy się w kwestiach polskości czy patriotyzmu.

Patryk Mamczur, Kamil Puczka, Marcin Zybała. Studenci historii na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie
Tekst ukazał się w nr 4 (176) 26 lutego – 14 marca 2013

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

X