Lwowskie pochody z gwiazdami fot. Konstanty Czawaga / Nowy Kurier Galicyjski

Lwowskie pochody z gwiazdami

8 stycznia br. po rocznej przerwie spowodowanej pandemią koronawirusa przez centrum Lwowa znów przeszedł kolorowy pochód kolędników z gwiazdami bożonarodzeniowymi. Niektóre z nich osiągały nawet trzy metry średnicy.

– Takie gwiazdy nauczyłem się robić od swoich przodków, którzy pochodzą ze wsi Maćkowice koło Przemyśla, a w 1945 roku zostali przesiedleni do ZSRR – powiedział Bogdan Nowak. – To gwiazda kulista trójwymiarowa. Ludzie mówili kiedyś, że ma brzuch. Zrobiłem szesnastorożną gwiazdę z sita.

Sporo gwiazd przynieśli ze sobą Oksana Dobusz i jej córka Justyna. Pani Oksana wyjaśniła, że 15 lat temu Muzeum Architektury Ludowej i Życia Codziennego we Lwowie zorganizowało warsztaty gwiazd bożonarodzeniowych. Pokazała swoją pierwszą wielką gwiazdę, z którą uczestniczyła we wszystkich poprzednich pochodach gwiazdorów.

– Zrobiłam wiele gwiazd, teraz razem z córką zapraszamy przyjaciół i znajomych, aby pomagali nam nieść te gwiazdy – wyjaśniała dalej. – To jest gwiazda huculska i są na niej kopie ikon huculskich. Ta gwiazda nazywa się „Pieśń Aniołów”, a ta gwiazda na białym tle jest jak haft.

Justyna Dobusz zwróciła też uwagę na stroje uczestników pochodu.

– Jest to dla mnie najważniejszy dzień w roku, kiedy gromadzimy się na placu przed dawnym kościołem dominikańskim, aby stąd wyruszyć z gwiazdami i kolędować na lwowskich ulicach. Musimy się ubrać w specjalny świąteczny strój i mieć wyjątkowy, świąteczny nastrój – podkreśliła.

Od uczestników pochodu można było się dowiedzieć, że kształt dużej gwiazdy jest w rzeczywistości złożony. Wykonana do niego rama składa się z dwóch obręczy, w których wypalane są otwory, służące do umocowania rogów (narożników). Wewnątrz znajduje się rolka, na której montowana jest świeca. Przednia ściana gwiazdy ma cztery przecięcia, które tworzą osiem równych części, wszystkie części spięte są klejem lub cienką zaszewką. To nie koniec pracy: trzeba ją jeszcze okleić kolorowym papierem i ozdobić. Gwiazdy o dużych rozmiarach (wyszli z nimi kolędować starsi chłopcy i dorośli mężczyźni) miały w środku rolkę, w której przymocowano dwie świece – zapalano je wieczorem. Kiedy ramka podczas pochodu zostaje odwrócona, wokół świec „zdarza się cud”: gwiazda błyszczy wielobarwnym światłem.

Doroczny pochód z gwiazdami przeszedł przez Rynek do figury Matki Bożej, a dalej pod choinkę przed Operą Lwowską. W tym roku można było tam zobaczyć również wielkie lalki motanki, niesione przez dzieci.

Tradycja takich przemarszów powstała dopiero w 1988 roku, podczas pierwszych przedstawień świątecznych Towarzystwa Lwa – młodzieżowej organizacji kulturologicznej oraz w środowisku już wspomnianego Muzeum Architektury Ludowej i Życia Codziennego, gdzie zgromadzono najwięcej gwiazd bożonarodzeniowych autorstwa Włodzimierza Szagały. Pochodził on z Kłokowic koło Przemyśla i po II wojnie światowej podzielił los przesiedlonych Ukraińców. Udało mu się zamieszkać za nową granicą w sąsiednich Niżankowicach. Zachował obrzędy rodzinnej miejscowości i przeniósł je na teren rejonu Starego Sambora w obwodzie lwowskim. Pracował jako dekorator w wiejskim klubie i w miejscowej fabryce mebli, a po przejściu na emeryturę poświęcił się swojej ulubionej sprawie – ręcznemu wykonywaniu ozdób choinkowych i ludowych bożonarodzeniowych akcesoriów. Pamiętam jak podczas pieriestrojki gorbaczowowskiej Włodzimierz Szagała po raz pierwszy zaprezentował ruchome szopki. Z przymrużeniem oka odbierał komentarze w mediach, że jest to teatrzyk marionetek. Uważał, że najważniejszym jest to, aby zobaczyło je jak najwięcej ludzi, zwłaszcza młodzieży. Mistrz nigdy nie sprzedawał swoich dzieł, przekazywał je do muzeów i szkół. W efekcie spuścizna artysty skupiona jest obecnie w muzeach Lwowa i Kijowa, odrodzona zaś tradycja gwiazd bożonarodzeniowych rozpowszechniła się po całej Ukrainie.

Konstanty Czawaga

Przez całe życie pracuje jako reporter, jest podróżnikiem i poszukiwaczem ciekawych osobowości do reportaży i wywiadów. Skupiony głównie na tematach związanych z relacjami polsko-ukraińskimi i życiem religijnym. Zamiłowany w Huculszczyźnie i Bukowinie, gdzie ładuje swoje akumulatory.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

X