Lwowska premiera filmu „W ciemności”

Lwowska premiera filmu „W ciemności”

26 sierpnia we Lwowie nareszcie odbyła się oczekiwana ukraińska premiera filmu Agnieszki Holland „W ciemności”. Stało się to dzięki wielkiemu zaangażowaniu Krzysztofa Willmanna z Warszawy, jak również organizatorów VII Festiwalu Filmowego „Kinolew”.

Jest to rozreklamowany w Polsce i na Zachodzie film fabularny o losach Żydów, którzy podczas okupacji niemieckiej, ponad 12 miesięcy ukrywali się w lwowskich kanałach. „W ciemności” był jednym w pretendentów do tegorocznego „Oskara”.

 

Z okazji premiery ukraińskiej do Lwowa przyjechali reżyser Agnieszka Holland, dziennikarka Beata Dżon, która przetłumaczyła książkę „Dziewczynka w zielonym sweterku” Krystyny Chiger, jednej z ocalałych dzieci żydowskich i Tadeusz Telicki – jedyny znany świadek wyjścia grupy Żydów z kanałów. Była obecna też Gienia Ruda czyli Gizel Bogner, która jako dziecko została uratowana z getta przez ukraińską rodzinę Petriw ze Lwowa.

Sala kina „Kopernik” była wypełniona po brzegi, a część chętnych nie dostała się do sali filmowej. Wśród widzów można było zobaczyć Polaków, Ukraińców, Żydów, Rosjan, ludzi innych narodowości. Obecny był Konsul Generalny RP we Lwowie Jarosław Drozd. Przed projekcją filmu przekazano nagranie specjalnego wystąpienia do widzów Krystyny Chiger, która ze względu na stan zdrowia nie mogła przyjechać na ukraińską premierę filmu „W ciemności”. W podobny sposób przemawiał z ekranu …obecny w pierwszym rzędzie na Sali Tadeusz Telicki, który przyjechał z Polski.

Po zakończeniu projekcji filmu oklasków było nie za dużo. Andrij Pawłyszyn, lwowski historyk i tłumacz, który pełnił obowiązki moderatora spotkania od razu zauważył, że wydzielony czas dobiega końca i pozostało zaledwie 5 minut. W imieniu wszystkich widzów zapytał dlaczego ten film o Lwowie nakręcono w Łodzi. Agnieszka Holland stwierdziła, że w innym miejscu było taniej.

„To nie ja wybierałam ten temat, tylko on mnie wybrał – powiedziała reżyser. – Napisał do mnie kanadyjski scenarzysta David Shamoon, że znalazł opis takiej historii w jakiejś gazecie kanadyjskiej. Potem znalazł książkę napisaną przez brytyjskiego dziennikarza Roberta Marshalla w osiemdziesiątych latach, która nazywała się „W kanałach Lwowa”. Kupił prawa do tej książki. To był opis tego co państwo widzieli. Przy okazji ten dziennikarz, który pracował wtedy w BBC, zrobił również film dokumentalny. Przyjechali tu do Lwowa Mundek Margulies (jeden z ocalałych w kanałach – Kurier nr 3 (151), 14-27 lutego 2012) i jeszcze ktoś”.

Agnieszce Holland przypadł go gustu scenariusz filmu. Wcześniej zrobiła już dwa filmy o tej tematyce. Powiedziała, że nie chciała by spędzić trzech lat swego życia w getcie i kanałach, bo tyle czasu robi się dzisiaj film fabularny. Jednak scenarzysta nalegał, znalazł producentów, którzy też nalegali i wtedy reżyserka postawiła taki warunek: że nie zrobi takiego filmu po angielsku, bo nie znajdzie słynnych aktorów i pieniędzy, tylko to musi być opowieść w językach z tej historii. O Lwowie wiedziała sporo, tyle co każdy inteligentny Polak wie. Przeczytała kilka książek o wojennych czasach i wspomnień o losach ludzi w tym mieście.

„Zależało mi na tym, żeby pojawiła się jakaś prawda tego miejsca, i etniczna, i ludzka, żeby obie zaistniały w tym filmie” – zaznaczyła Agnieszka Holland.

X