Krzysztof Penderecki we Lwowie

Z Krzysztofem Pendereckim rozmawiała dziennikarka Polskiego Radia Lwów Anna Gordijewska.

Pan został zaproszony do Lwowa…
To już było umówione, zrobiłem wszystko, by przylecieć, chociaż dwa dni jechałem, bo przed tym miałem w Cincinnati koncert, ale zaczęła się śnieżyca, w Chicago było to samo. Z Warszawy mieliśmy lecieć takim małym samolocikiem, ale okazało się, że jest to niemożliwe, bo jest zła widoczność, można tylko dużym, a duży już odleciał.

Pan ma szczególny sentyment do Lwowa?
Tak, mój dziadek studiował tutaj, a wujek był szefem sztabu. Razem z mamą spędzałem wakacje we Lwowie, ostatni raz w 1939 roku, tuż przed wojną.

Utwór „Te Deum” został napisany w 1979 roku, po tym, jak papieżem Janem Pawłem II został Karol Wojtyła, ale we Lwowie wykonano go po raz pierwszy.
Zacząłem ten utwór pisać w dniu wyboru Karola Wojtyły na papieża. Znałem papieża bardzo dobrze jeszcze z lat pięćdziesiątych, gdy on jeszcze jako ksiądz występował w Teatrze Rapsodycznym. Później to on już nie miał czasu na sztukę i brdziej interesował się raczej literaturą. Napisałem dwa utwory związane z papieżem, to oczywiście „Te Deum”, a drugi to „Chaconne – in memoria Giovanni Paolo II” z „Polskiego Requiem” na orkiestrę kameralną, napisany po śmierci papieża.

Co było podstawą literacką do „Te Deum”?
„Te Deum” – to hymn dziękczynny, ten tekst jest używany zawsze w podniosłych momentach, z różnych okazji kościelnych.

Wprowadził Pan do „Te Deum” fragmenty hymnu „Boże, coś Polskę”.
„Te Deum”, pisane w roku 1979, było utworem patriotycznym, chociażby przez samą sytuację, że Polak po raz pierwszy od dwóch tysięcy lat został wybrany na papieża. „Boże, cos Polskę” to jest też hymn patriotyczny i też wykonywany w podniosłych chwilach w kościele. Gdy pisałem, był on oficjalnie zabroniony.

Jakie są Pana najbliższe plany twórcze i nie tylko?
Pracuję nad dwoma utworami: jeden to kwartet smyczkowy dla kwartetu „Szanghaj” i myślę również o napisaniu opery.

Igrzyska olimpijskie w Pekinie 2008?
Utwór zostanie wykonany w czasie igrzysk olimpijskich, ale równocześnie z igrzyskami będzie festiwal, gdzie utwór też zostanie wykonany. Nie piszę na otwarcie jakichś fanfarów. Nie piszę dużo. Piszę od dziecka, jeden utwór rocznie, ale robię to stale. Zawsze rano mam czas na komponowanie. Mam nadzieję na wiosnę z pieniędzy Unii Europejskiej zorganizować akademię, zwróconą na Polskę i Europę Wschodnią w celach kształcenia młodych zdolnych muzyków. Spodziewam się, że w 2009 roku utworzymy tę akademię. Rozliczone to jest na dużą ilość studentów. Zaczynamy od przygotowania sal koncertowych, rozliczonych na 600 miejsc. Jest to duża sala kameralna na odludziu, na wsi.

Co by Pan chciał przekazać dla Polaków we Lwowie?
Myślę, że możemy wszyscy ze spokojem patrzeć w przyszłość, bo Europa idzie w dobrym kierunku.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała Anna Gordijewska
Tekst ukazał się w nr 1 (53) 15 stycznia 2008

X