Kardynał Marian Franciszek Jaworski i jego przyjaźń z papieżem Janem Pawłem II. Część 4 Liturgia w Lubaczowie, 1985 r., z archiwum autora

Kardynał Marian Franciszek Jaworski i jego przyjaźń z papieżem Janem Pawłem II. Część 4

Relację o przyjaźni bpa Wojtyły z ks. Jaworskim zamieszczono 22 listopada 1962 roku w notatce sporządzonej przez funkcjonariusza SB po spotkaniu z TW ps. „Adaś” dotyczącej Karola Wojtyły i osób z nim związanych – „Spośród księży stosunkowo bliżej pozostaje z ks. Jaworskim, z którym znają się od wielu lat i razem zresztą mieszkają. Warto przy tej okazji wspomnieć o ciekawym wypadku świadczącym o osobowości Wojtyły. Mianowicie kilka lat temu wyjechali oni (tzn. Wojtyła i Jaworski) na przejażdżkę na rowerach gdzieś w okolice Krakowa – oczywiście po cywilnemu. Dowiedział się o tym Baziak, który zwrócił Wojtyle uwagę na niestosowność takiego postępowania – nielicującego z godnością biskupa. Obecnie Wojtyła nadal nie lubi wywyższania się i pompy. Poprzednio, kiedy miał więcej czasu, jeździł po Mazurach z dobranym gronem młodzieży akademickiej, dla której odprawiał msze polowe, na co zresztą miał specjalne pozwolenie kard. Wyszyńskiego. Wspomniane grono studentów było jedyną grupą, z którą Wojtyła utrzymywał bliższe kontakty towarzyskie. Sam też kiedyś pisał wiersze, a nawet uczył się sztuki aktorskiej u p. Kotlarczyka”.

Bp Marian Jaworski przewodniczy uroczystościom w Czernej w 1985 r., z archiwum autora

Inny charakter posiada meldunek naczelnika Wydziału III SB KW MO w Krakowie z 30 listopada 1961 roku do naczelnika Wydziału V Departamentu III MSW dotyczący realizacji działań w ramach prowadzonej sprawy określonej krypt. „Grupa F”: „Obecnie bp Wojtyła jest obłożnie chory – grypa. Leży u siebie w domu i opiekę nad nim sprawuje między innymi ks. Jaworski. W dniu 27 listopada 1961 r. posiadał silną gorączkę i temperatura sięgała 40 stopni. Stan ten ulega poprawie”. W rzeczywistości bp Wojtyła chorował ok. miesiąca, od końca XI 1961 r. do świąt Bożego Narodzenia.

Natomiast w notatce z 16 lutego 1962 roku spisanej ze słów tajnego współpracownika TW „Honorata” na spotkaniu pozostającego na kontakcie kpt. S. Styrny zapisano: „Ostatnio coraz częściej krążą wśród księży krakowskich wersje, że w krótkim czasie zostanie mianowany nowy biskup sufragan w tutejszej diecezji. Księża wymieniają w pierwszym rzędzie następujących księży: Pietraszkę, Rozwadowskiego, Jaworskiego, a także słyszy się o ks. Bardeckim”. Należy zauważyć, że takie pogłoski na temat możliwej sakry biskupiej dla ks. Jaworskiego wysuwano również odnośnie obsadzenia archidiecezji z siedzibą w Lubaczowie, o czym już było informowane. Zainteresowanie osobą ks. prof. Jaworskiego na łamach esbecji ciągle tylko rosło. Z tej też racji wspominany agent TW „Marecki” 28 października 1964 roku instruował oficerów operacyjnych, jak spenetrować mieszkanie bpa K. Wojtyły i ks. Jaworskiego, deklarując im swoją pomoc, zeznając: „W miarę wyjazdu ks. Jaworskiego za granicę całe mieszkanie będzie puste i z wyjątkiem gospodyni, która będzie tam schodzić dla zrobienia porządków, nikt nie będzie miał potrzeby tam wchodzić. Chyba że komuś pozostawił klucze”. Podobne instrukcje tenże agent podawał 15 października 1965 roku. W tym czasie ks. Jaworski przebywał poza granicami Polski, toteż agent zeznał, że „wszystkie pokoje na I piętrze są poza tym wolne. Są wypadki, że w pokoju ks. Jaworskiego zatrzyma się na noc jakiś ksiądz przyjezdny. Klucze od tych pokoi ma woźna. Od jego biurek i szaf [klucze] ma ks. Macharski”.

Natomiast 26 lutego 1965 roku tajny współpracownik „Rosa” przekazał esbecji, że po powrocie z obrad soborowych w Rzymie abp Karol Wojtyła był odwiedzany przez ks. Józefa Majkę, ks. Mariana Jaworskiego i ks. Franciszka Macharskiego. Należy zauważyć, że tajny współpracownik „Rosa/Jurek” w latach 1964–1971 aż jedenastokrotnie wypowiadał się do służbistów na temat ks. Mariana Jaworskiego oraz jego związków z metropolitą krakowskim kard. Karolem Wojtyłą.

Również w marcu 1980 roku tajny współpracownik ks. Stanisław Grzybek jako TW „Brzeski” udzielił dokładnej informacji o problemach z wyborem dziekana PWT; ostatecznie został nim ks. profesor Marian Jaworski, a na wicedziekanów – po wielu perturbacjach – wybrano księży profesorów Wacława Świerzawskiego i Józefa Tischnera. Informował także o napięciach i konfliktach wewnątrz uczelni, a przede wszystkim sporządzał charakterystyki poszczególnych pracowników, które dla SB stanowiły bardzo ważny materiał operacyjny.

Korespondencja papieża Jana Pawła II i kardynała Mariana Jaworskiego mająca charakter prywatny

Wśród dokumentów kardynała Mariana Jaworskiego zachował się szereg korespondencji od papieża Jana Pawła II noszącej ściśle prywatny charakter. Widnieje w nich ogromny szacunek do metropolity lwowskiego oraz nie brak w nich humoru swoistego dla Karola Wojtyły. Tak 17 grudnia 1995 roku papież pisał:

Jeden z listów papieża Jana Pawła II do abpa Mariana Jaworskiego, z archiwum autora

„Drogi arcybiskupie Marianie, metropolito lwowski! Dostałem życzenia i wiadomość o Joasi. Polecam ją opiece Matki Bożej i ufam, że wszystko będzie dobrze.

Całej rodzinie przesyłam opłatek, aby się znalazł na stole wigilijnym i symbolizował radość, którą przynosi Chrystus na ziemię. On leczy nasze słabości, zbliżmy się do Jego błogosławionych rąk i do Matki Niepokalanej, aby się umocnić na trudne dni Nowego Roku 1996. Z serdecznym błogosławieństwem et. c.osc.fr. Jan Paweł II.

Ps. Ufam, że wkrótce się zobaczymy w Rzymie”.

Po otrzymanych pozdrowieniach świątecznych papież kolejny raz napisał 22 stycznia 1996 roku: „Dziękuję za słowa pozdrowień przekazane na zdjęciu M. Bożej Niepokalanej z kapliczki domowej ks. kard. Meisnera. Niech Ona pomaga na tamtejszym terenie, bo pracy wiele, a robotników wciąż jeszcze potrzeba”.

Humor papieski przebija się również w liście z 6 września 1995 roku: „Drogi arcybiskupie Marianie! List z 31 lipca zawierał dobrą wieść o kluczu od domu. Chyba się drzwi już otwarły, a może i porządki zakończone, aby przed zimą mieszkańcy w nim znaleźli schronienie? Daj Boże! Marianku, za dwa dni wielkie święto, to również twoje święto, o którym trudno zapomnieć. Tyle w liście, a reszta w kaplicy w Castel Gandolfo. Na drugi dzień wyjazd do Loreto”.

W świątecznych życzeniach papieża z 1994 roku z okazji świąt Wielkanocnych zawarto następujące słowa: „Drogi Księże Arcybiskupie Metropolito Marianie! Dziękuję za polecanie Bogu mego zdrowia. Powoli wraca i ufam, że Pan Bóg pozwoli mi, by W[ielki] Tydzień przebiegał zgodnie z tradycją dotychczasową. W. Czwartek będzie nas łączył w modlitwach. We Lwowie ks. arcybiskup Marian, a my w Rzymie.

Oczekujemy go 23 kwietnia, tak jak planuje swój przyjazd do nas.

Na święta życzę dużo łask i radości ze spotkania z Chrystusem i Jego Matką w chwale Zmartwychwstania. Niech katedra lwowska rozbrzmiewa radosnym Alleluja przy udziale wielkiej rzeszy wiernych”.

Fragment sprawozdania abpa Mariana Jaworskiego do papieża Jana Pawła II z archidiecezji lwowskiej, z archiwum autora

Pod koniec 1994 roku papież skierował jeszcze jeden list do arcybiskupa Mariana Jaworskiego: „Bóg zapłać za list po powrocie do Lwowa. Przez czas Synodu mogliśmy się spotykać każdego dnia, mieszkając pod jednym dachem. Doświadczenie tego Synodu zasługuje na przekazanie zarówno w Kijowie, jak i na całej Ukrainie. Po cierpieniach minionych dziesięcioleci jest to ziemia urodzajna, z której wyrosną liczne powołania kapłańskie i zakonne męskie i żeńskie, dziękuję za mszę św. w Wiedniu, również austriackim przyjaciołom, i za pamięć w dniu św. Karola. Niech Matka Boża Łaskawa wspiera następcę bł. Jakuba Strzemię i cały Kościół, który mu Duch Święty powierzył”.

Papież zawsze interesował się sprawami Lwowa i archidiecezji i za każdym razem dziękował arcybiskupowi Jaworskiemu za każdą informację z odrodzonej archidiecezji lwowskiej. Wyrazem tego jest list datowany na 5 lutego 1997 roku, w którym dziękował za list z 30 stycznia i „garść wiadomości o tym co tam działa metropolita i co już zdziałał”. Dalej papież dodał: „Dobrze, że myśli nas odwiedzić, jak Pan Bóg pozwoli. Będzie to czas po zakończeniu rekolekcji watykańskich, które już za kilkanaście dni mamy zacząć. Osoba metropolity i wszystkie sprawy archidiecezji są w kręgu moich codziennych modlitw”.

List z 26 kwietnia 2001 roku zawiera informację: „Bardzo dziękuję za obydwa listy z 8 i 18 kwietnia wraz z załączonymi materiałami z Wołynia. Proszę serdecznie podziękować autorowi broszurki „Czy utracona szansa?” P. Leonowi Karłowiczowi, o. Czesławowi Domańskiemu oraz wszystkim podpisanym pod dedykacją dla mnie.

Cieszę się, że będzie beatyfikacja Sł. B. Arcybiskupa Bilczewskiego we Lwowie. Życzę pomocy Bożej i św. Magdaleny w staraniach o możliwość odprawiania w jej kościele i we wszystkich innych trudnościach piętrzących się przed moją wizytą na Ukrainie”. Na temat Tarnopola tak pisał papież 17 maja 1999 roku: „Przyszedł list z 5 maja z wiadomością o poświęceniu placu pod budowę kościoła w Tarnopolu. To dalszy krok do przodu”.

W okresie letnim po odbytej kolejnej pielgrzymce papieża do Polski w 1997 roku, do arcybiskupa Jaworskiego przyszedł kolejny list o następującej treści: „Wspólnie dziękujemy za wszystkie łaski, które towarzyszyły mojej pielgrzymce do Polski i prosimy, ufni w dalszą pomoc Ducha Św., o wzrost dobra w duszach ludzkich.

I ja się cieszę, że metropolita lwowski był obecny nie tylko jako przedstawiciel Kościoła na Ukrainie, ale również jako były rektor zasłużony dla Wydziału Teologicznego w Krakowie, brał udział w spotkaniach ze światem nauki. Zawsze czekamy na niego w Rzymie, a zanim przyjedzie, życzę również miłych wakacji i pomocy Bożej w rozwiązywaniu wciąż narastających problemów”.

Jedna ze stron listu abpa Karola Wojtyły do ks. Mariana Jaworskiego z 1965 r., z archiwum autora

Papież przez całe życie nosił w sobie również wdzięczność za każdą modlitwę i cierpienie, jakie ofiarował arcybiskup Jaworski w intencji Piotrowej Misji papieża Jana Pawła II. W liście z 16 października 1998 roku dał temu takie świadectwo: „Jestem wdzięczny za życzenia na przypadające w tym czasie różne rocznice. Niech Pan wynagrodzi Drogiemu Księdzu Arcybiskupowi Marianowi za te długie lata wspomagania mnie modlitwą i bliskością ducha w pełnieniu misji powierzonej mi przez Opatrzność Bożą. Ja także dziękuję za jego trud i cierpienie, jakie idą w parze z czuwaniem nad dobrem dusz metropolii lwowskiej”.

Papież również w cierpieniu łączył się ze sprawami archidiecezji lwowskiej. W liście z 21 listopada 1993 roku tak pisał: „Dziękuję za list z 31 października, z dopiskiem 13 listopada, gdy już byłem w okowach po niefortunnym upadku na schodach. Ufam, że modlitwy pomogą mi zdrowieć, staram się o to, w miarę możliwości. Śledzę z uwagą to, co przeżywa metropolita lwowski i nie przestaję ufać, że Matka Boża zwycięży, zwłaszcza że bł. Jakub też Ją prosi za swą dawną stolicą. Jak każdego dnia, polecam tę cząstkę Kościoła, w której czuwa nad Bożymi sprawami drogi ksiądz arcybiskup Marian, Chrystusowi, Matce Najświętszej i wszystkim patronom metropolii”.

Po przeżytym jubileuszu pięćdziesięciolecia kapłaństwa papież ponownie skierował list do arcybiskupa Mariana Jaworskiego, w którym relacjonował, że „Mieciu opowiadał nam po powrocie ze Lwowa, jak odbyły się uroczystości związane z twoim 50-leciem święceń kapłańskich. Bardzo się z tego cieszę i gratuluję. Bogu dzięki za te lata, które poświęciłeś dla starej metropolii. Widać, że Pan Bóg pobłogosławił i twoja praca wydała owoce. Do najbliższego spotkania. Ufam, że się znów tutaj kiedyś pokażesz”.

W ramach korespondencji osobistej papież i kardynał omawiali sprawy bliskie dla obydwóch, szczególnie dotyczące utraty bliskich przyjaciół. Tak zatem pisał papież do kardynała Jaworskiego 6 sierpnia 2002 roku po śmierci ks. Tadeusza Fedorowicza: „Otrzymałem i przeczytałem ze wzruszeniem homilię wygłoszoną na potrzebie śp. o. Tadeusza Fedorowicza. Bardzo dziękuję. Siostry z Lasek przysłały mi też tekst nagranych na taśmę jednych z ostatnich słów zmarłego oraz cały opis uroczystości pogrzebowych wraz ze zdjęciami. To był wielki człowiek wiary i ufności, skąd płynęła prawdziwa, Boża radość.

Dziękuję Panu Bogu, że pozwolił mi szczęśliwie odbyć podróż do Kanady, Gwatemali i Meksyku. Już wnet zobaczymy się w Krakowie, by razem modlić się także w Kalwarii, jeśli Pan Bóg pozwoli. Bóg zapłać za modlitwy, które mnie prowadzą pielgrzymimi drogami. Cieszę się, że metropolita lwowski też jest czynny i pełni swoją misję. Matce Bożej powierzam jego i metropolię”.

Po świętach Bożego Narodzenia 2003 roku kardynał Marian Jaworski otrzymał kolejne pozdrowienia świąteczne od papieża, w których papież wraz z kardynałem ubolewał nad trudnościami i nieporozumieniami, jakie ciągle towarzyszyły metropolicie we Lwowie: „Bardzo dziękuję za dobre wiadomości. Ufajmy, że będzie coraz lepiej. Modlimy się o to.

Czytałem wywiad w Tygodniku Powszechnym. Dobrze, że się ukazał dla wyjaśnienia spraw dotyczących postawy Kościoła łacińskiego.

Ponawiam serdeczne życzenia noworoczne, polecając te wszystkie trudne sprawy Kościoła we Lwowie i jego arcypasterza wstawiennictwu Matki Najświętszej”.

Na okres wielkanocny 2004 roku kardynał Jaworski wysłał dla papieża wznowione wydanie publikacji abpa Józefa Bilczewskiego „Eucharystia”, za którą papież wysłał podziękowanie i wyrażał nadzieję, że przyczyni się do wzrostu kultu Eucharystii. Natomiast w liście z 15 maja 2004 roku papież, dziękując za pamięć i modlitwę kardynała Jaworskiego z racji kolejnej rocznicy zamachu na życie Jana Pawła II powiedział również, że poleca opiece Matki Bożej wszystkie sprawy lwowskie, „które powoli torują się”.

Natomiast w liście z 28 lipca 2004 roku papież poruszył sprawę własnego samopoczucia w związku z obawami o stan zdrowia: „Dziękuję za odwiedziny i za list a 2 czerwca. Cieszę się wiadomością o mocnym cudzie za przyczyną błogosławionego Józefa Bilczewskiego. Z tego widać, że Pan Bóg pragnie Kościół Lwowski ubogacić nowymi świętymi.

Pobyt w górach był bardzo udany. Pogoda dopisała, dobrze się czułem mimo dużej wysokości, a piękne widoki i świeże powietrze stwarzały dobre warunki do odpoczynku.

Dziękuję za wspierające mnie modlitwy. Wnet trzeba będzie wyruszyć do Lourdes, ale ufajmy, że Matka Najświętsza pomoże”.

Jan Paweł II poświęca kamień węgielny pod przyszły kościół na Sichowie we Lwowie, z archiwum autora

Po zakończonej pielgrzymce do Lourdes tak 26 sierpnia 2004 roku relacjonował do abpa Mariana Jaworskiego: „Dziękuję za duchową i modlitewną bliskość w czasie pielgrzymki do Lourdes. Matka Boża wspomogła, ufam, że i w Loreto pomoże.

Zbliża się święto 8 września, dzień imienin księdza kardynała Mariana. Polecam Matce Najświętszej jego osobę, wszelkie jego pragnienia osobiste i troskę o Kościół Lwowski, aby wszystko było na chwałę Bożą i cześć Bożej Matki. Jeśli jest Wolą Bożą, niech się też doczeka kanonizacji błogosławionego Józefa Bilczewskiego. Do życzeń imieninowych dołączam serdeczne pozdrowienia i błogosławieństwo”.

Ostatnie życzenia z okazji świąt Bożego Narodzenia, skierowane w 2004 roku przez papieża do kardynała Mariana Jaworskiego brzmiały: „Drogi księże kardynale Marianie! Dziękuję za odwiedziny i za list z życzeniami świątecznymi. Na wigilijny wieczór przesyłam opłatek i w duchowej łączności w przeżywaniu Misterium Świętej Nocy, życzę, aby dni Bożego Narodzenia były radosne, spokojne i obfitujące w łaski i błogosławieństwo Bożego Dzieciątka. Niech Matka Najświętsza wyprasza księdzu kardynałowi Marianowi zdrowie i siły na trud każdego dnia w Nowym Roku 2005 i pomaga odkrywać źródło mocy w Eucharystii. Śledziliśmy i modliliśmy się za Ukrainę. Niech Pan Jezus kieruje całą sprawą. (Papież w liście nawiązuje do pomarańczowej rewolucji, która rozpoczęła się na Ukrainie). Z wdzięcznością za modlitewne wsparcie serdecznie pozdrawiam i błogosławię”.

Jak wynikało z przedstawionej korespondencji, zmiany polityczne po 1991 roku wymogły na arcybiskupie Jaworskim ścisłą współpracę ze Stolicą Apostolską. Miał też zwyczaj regularnego udawania się do Watykanu, gdzie spotykał się z papieżem Janem Pawłem II i był chyba jedynym z nielicznych, którzy mieszkali u Ojca Świętego, ale starał się tak być, jakby go tam nie było. Podobnie często przebywał w Castel Gandolfo i tam razem z Ojcem Świętym nie tylko odpoczywali, ale prowadzili ożywione dyskusje na tematy filozoficzne.

Kardynał Marian Jaworski z perspektywy lat, można stwierdzić, miał wyjątkowe szczęście, że przez wiele lat mógł się uczyć, pilnie obserwować i współuczestniczyć w wielu obszarach życia Karola Wojtyły. Od niego zaczerpnął myśl, że „kluczem jest człowiek”. Również to założenie kardynał mógł realizować w duszpasterzowaniu w archidiecezji lwowskiej: „Słowo człowiek miało wyjątkowe znaczenie dla papieża. Cała myśl Ojca Świętego koncentrowała się na osobie ludzkiej, o czym świadczy jego dzieło filozoficzne Osoba i czyn. Dla niego podstawową kategorią była osoba ludzka. Ideologia komunistyczna mówiła, że religia jest wrogiem człowieka, że – jak wówczas mówiono – go alienuje. Jan Paweł II wykazywał, że jest odwrotnie, że chrześcijaństwo pomaga człowiekowi dojść do swojej pełni. Hasło piękny człowiek jest dobre, ale wolałbym samo człowiek. Można dodawać różne przymiotniki: wielki, mądry, dobry, itp., ale słowo człowiek oddaje wszystko. Tak to jest klucz. Tajemnica tkwi w tym, że papież zwracał się bezpośrednio do ludzi. Oni czuli, że on jest dla nich. Każdy go słuchał, miał wrażenie, że mówi do niego. Nie mówił do ludzi z góry, ale spotykał się z nimi. Kiedy jechał z pielgrzymką, to ludzie wiedzieli, że jedzie do nich. Po zamachu nie wycofał się z tego stylu, są pewne kontakty formalne i są kontakty osobiste. Jan Paweł II kontaktował się z ludźmi w taki sposób, że to zawsze miało w sobie coś osobistego. Nawet kiedy był chory i nie mógł już mówić, to wychodził do ludzi. Trzeba odnaleźć swój sposób na to, by tak jak on być wiernym Bogu i kochać ludzi”.

Marian Skowyra

Tekst ukazał się w nr 2 (462), 31 stycznia – 13 lutego 2024

X