Jeszcze rosną drzewa, które to widziały…

Jeszcze rosną drzewa, które to widziały…

16 kwietnia głos w sprawie Katynia zabrał Europejski Trybunał Praw Człowieka ze Strasburga. Uczynił to na wniosek krewnych ofiar NKWD, którzy – mówiąc oględnie – byli nieusatysfakcjonowani podejściem Rosjan do kwestii rzetelnego wyjaśnienia okoliczności tej zbrodni.

 

Trybunał uznał, że Rosja dopuściła się poniżającego traktowania krewnych ofiar zbrodni katyńskiej i odmówiła współpracy samemu Trybunałowi. Potwierdził też, że zbrodnia katyńska jest zbrodnią wojenną. Nie wypowiedział się jednak w sprawie rehabilitacji jej ofiar.

Zbrodnia Katyńska – czy oby na pewno wiemy co to takiego? Przed dalszymi dywagacjami wyjaśnijmy zatem wpierw co kryje się pod tym określeniem. Ta wspólna, dziś już symboliczna nazwa oznacza wymordowanie przetrzymywanych na terytorium ZSRR niemal 22 tys. obywateli polskich – jeńców wojennych, osadzonych w obozach jenieckich NKWD w Kozielsku, Starobielsku i Ostaszkowie oraz osób cywilnych, aresztowanych i osadzonych w więzieniach na terenie okupowanym przez ZSRR.

„Tylko” nieco ponad 4 tys. z nich trafiło do Katynia. Pozostałych zamordowano w podobnych okolicznościach, lecz w innych miejscach Kraju Rad. Zbrodni dokonano m.in. na części oficerów Wojska Polskiego, którzy po 17 września 1939 r. zatrzymani zostali przez Armię Czerwoną, ale również na oficerach, podoficerach i szeregowych Policji Państwowej oraz Korpusu Ochrony Pogranicza.

A tak w ogóle, po co było iść z tą sprawą do Strasburga? Otóż 15 krewnych ofiar NKWD oskarżyło Rosję o naruszenie trzech różnych artykułów konwencji Praw Człowieka. Ich zarzuty dotyczyły postępowania przedstawicieli Rosji w trakcie trwania śledztwa katyńskiego. Przypomnijmy, że śledztwo takie prowadzone było przez rosyjską prokuraturę wojskową w latach 1990–2004. Zakończono je umorzeniem z powodu śmierci winnych tej zbrodni. Jednocześnie Rosjanie utajnili znaczną część zgromadzonych akt.

Dodajmy także, że w ocenie rosyjskiej prokuratury Katyń nie był w ogóle zbrodnią w rozumieniu prawa międzynarodowego i – jako wielotysięczna seria „zwykłych” zabójstw – uległ przedawnieniu. Kolejnym zarzutem rodzin katyńskich, było to, że Rosja nie przeprowadziła skutecznego śledztwa w sprawie zbrodni. Skarżącym chodziło przede wszystkim o to, że władze Rosji – poza wspomnianym brakiem właściwej kwalifikacji prawnej czynu – nie ustaliły jego sprawców i nie wyciągnęły wobec nich żadnych konsekwencji.

A więc, czy Rosjanie nadal pielęgnować chcą historyczny, oficjalny fałsz, który przez wiele lat obowiązywał w tej sprawie? Szkołę średnią kończyłem jeszcze w PRL-u. Historii uczono wówczas „trochę” inaczej niż dziś. Czterotomowa „Historia Polski” tzw. historyków krakowskich z roku 1982, przedstawiana jako jedno z lepszych opracowań z zakresu historii, do zbrodni katyńskiej nawiązywała tylko jakby mimochodem, w jednoakapitowej wypowiedzi.

Czytamy w niej: „Niemcy (…), w wyraźnym zamiarze poróżnienia aliantów, z wielką ostentacją ogłosiły o odkryciu w miejscowości Katyń k. Smoleńska masowych grobów pomordowanych oficerów polskich, internowanych (…) w ZSRR, twierdząc, że są to ofiary radzieckich organów bezpieczeństwa (…) Sikorski (…) dał się popchnąć do nieprzemyślanego kroku: zwrócił się (…) o powołanie specjalnej komisji w celu zbadania sprawy (…) Rząd radziecki (…) przedstawił oświadczenie, iż mordu w Katyniu dokonali hitlerowcy (…) uznał on decyzję rządu polskiego za akt wobec siebie wrogi i przerwał z nim stosunki dyplomatyczne…”.

X