16 kwietnia 2012 roku głos w sprawie Katynia zabrał Europejski Trybunał Praw Człowieka ze Strasburga. Uczynił to na wniosek krewnych ofiar NKWD, którzy – mówiąc oględnie – byli nieusatysfakcjonowani podejściem Rosjan do kwestii rzetelnego wyjaśnienia okoliczności tej zbrodni.
Trybunał uznał, że Rosja dopuściła się poniżającego traktowania krewnych ofiar zbrodni katyńskiej i odmówiła współpracy samemu Trybunałowi. Potwierdził też, że zbrodnia katyńska jest zbrodnią wojenną. Nie wypowiedział się jednak w sprawie rehabilitacji jej ofiar.
Zbrodnia Katyńska – czy oby na pewno wiemy co to takiego? Przed dalszymi dywagacjami wyjaśnijmy zatem wpierw co kryje się pod tym określeniem. Ta wspólna, dziś już symboliczna nazwa oznacza wymordowanie przetrzymywanych na terytorium ZSRR niemal 22 tys. obywateli polskich – jeńców wojennych, osadzonych w obozach jenieckich NKWD w Kozielsku, Starobielsku i Ostaszkowie oraz osób cywilnych, aresztowanych i osadzonych w więzieniach na terenie okupowanym przez ZSRR.
„Tylko” nieco ponad 4 tys. z nich trafiło do Katynia. Pozostałych zamordowano w podobnych okolicznościach, lecz w innych miejscach Kraju Rad. Zbrodni dokonano m.in. na części oficerów Wojska Polskiego, którzy po 17 września 1939 r. zatrzymani zostali przez Armię Czerwoną, ale również na oficerach, podoficerach i szeregowych Policji Państwowej oraz Korpusu Ochrony Pogranicza.
A tak w ogóle, po co było iść z tą sprawą do Strasburga? Otóż 15 krewnych ofiar NKWD oskarżyło Rosję o naruszenie trzech różnych artykułów konwencji Praw Człowieka. Ich zarzuty dotyczyły postępowania przedstawicieli Rosji w trakcie trwania śledztwa katyńskiego. Przypomnijmy, że śledztwo takie prowadzone było przez rosyjską prokuraturę wojskową w latach 1990–2004. Zakończono je umorzeniem z powodu śmierci winnych tej zbrodni. Jednocześnie Rosjanie utajnili znaczną część zgromadzonych akt.
Dodajmy także, że w ocenie rosyjskiej prokuratury Katyń nie był w ogóle zbrodnią w rozumieniu prawa międzynarodowego i – jako wielotysięczna seria „zwykłych” zabójstw – uległ przedawnieniu. Kolejnym zarzutem rodzin katyńskich, było to, że Rosja nie przeprowadziła skutecznego śledztwa w sprawie zbrodni. Skarżącym chodziło przede wszystkim o to, że władze Rosji – poza wspomnianym brakiem właściwej kwalifikacji prawnej czynu – nie ustaliły jego sprawców i nie wyciągnęły wobec nich żadnych konsekwencji.
A więc, czy Rosjanie nadal pielęgnować chcą historyczny, oficjalny fałsz, który przez wiele lat obowiązywał w tej sprawie? Szkołę średnią kończyłem jeszcze w PRL-u. Historii uczono wówczas „trochę” inaczej niż dziś. Czterotomowa „Historia Polski” tzw. historyków krakowskich z roku 1982, przedstawiana jako jedno z lepszych opracowań z zakresu historii, do zbrodni katyńskiej nawiązywała tylko jakby mimochodem, w jednoakapitowej wypowiedzi.
Czytamy w niej: „Niemcy (…), w wyraźnym zamiarze poróżnienia aliantów, z wielką ostentacją ogłosiły o odkryciu w miejscowości Katyń k. Smoleńska masowych grobów pomordowanych oficerów polskich, internowanych (…) w ZSRR, twierdząc, że są to ofiary radzieckich organów bezpieczeństwa (…) Sikorski (…) dał się popchnąć do nieprzemyślanego kroku: zwrócił się (…) o powołanie specjalnej komisji w celu zbadania sprawy (…) Rząd radziecki (…) przedstawił oświadczenie, iż mordu w Katyniu dokonali hitlerowcy (…) uznał on decyzję rządu polskiego za akt wobec siebie wrogi i przerwał z nim stosunki dyplomatyczne…”.

Ton notki sugerował zatem, że to Niemcy dokonali zbrodni, a gen. Sikorski – zamiast uwierzyć Sowietom na słowo – dał się ponieść emocjom. Nie dość wspomnieć, tak dla podkreślenia oficjalnej wówczas wersji, że w Katyniu od 1978 r. znajdował się zespół upamiętniający zbrodnię, na których umieszczono po polsku i rosyjsku napis: „Ofiarom faszyzmu – polskim oficerom rozstrzelanym przez hitlerowców w 1941 roku.”. Stalinowska wersja utrzymywana była w propagandzie, zarówno ZSRR jak i PRL, praktycznie aż do 1990 r. Taka to była ta radziecka prawda o Katyniu.
Czy my Polacy wygraliśmy „coś” w Strasburgu? Wydaje się, że „trochę” tak. Sędziowie Trybunału orzekli, że nie mogą ocenić rosyjskiego śledztwa w sprawie zbrodni Katyńskiej m.in. dlatego, że Trybunał nie dostał rosyjskich materiałów z tego śledztwa. Tym samym sędziowie stwierdzili, że Rosja nie wywiązała się ze współpracy z Trybunałem. Nazywając sprawę po imieniu, Rosjanie po prostu zagrali Trybunałowi „na nosie” i pokazali to Europie. Pokazali tym samym, że to oni decydują co Trybunał może, a czego nie powinien w ogóle dotykać, bo to tajemnica Rosji.
Sędziowie uznali też – zgadzając się tu z Rodzinami Katyńskimi, które wniosły pozew, że władze Rosji naruszyły przepisy o zakazie nieludzkiego traktowania (ta część wyroku dotyczyła praw osób trzecich w stosunku do poszkodowanych, a więc rodzin pomordowanych oficerów, które – zdaniem Trybunału – przez władze Rosyjskie potraktowane zostały w sposób poniżający). Uznali również, że sprawę katyńską traktować należy jako zbrodnię wojenną. Trybunał nie wypowiedział się jednak w sprawie rehabilitacji ofiar Katynia.
Sprawa Katynia dla Polaków zawsze będzie mieć szczególne znaczenie, więc na pierwsze opinie w sprawie wyroku nie trzeba było długo czekać. Dla jednej z polskich stacji radiowych wypowiedziała się Izabella Sariusz-Skąpska, która jest prezesem Federacji Rodzin Katyńskich. – Jeszcze raz usłyszeliśmy o Katyniu na forum międzynarodowym i tak ważna instytucja powiedziała, że Katyń to zbrodnia wojenna.
Ważne jest, że Trybunał w Strasburgu przyjął ten pozew. Ta garstka rodzin samotnie przeszła tę drogę – podkreśliła. W ogólnopolskich mediach nie zabrakło też opinii polityków. – Najważniejsze, że Trybunał potwierdził, że rosyjskie postępowanie w zakresie wyjaśniania zbrodni katyńskiej było nierzetelne, – ocenił wiceszef polskiego MSZ Maciej Szpunar.
Czy Katyń już zawsze dzielił będzie dwa narody? Czy dziś, współcześni Rosjanie zechcą spojrzeć tej sprawie „prosto w oczy”, wbrew „prawdom” głoszonym przez ich ojców i dziadków? Obawiam się, że będzie to trudne. Jeśli rzeczywiście chcieliby prawdy, to po co to ciągnące się latami śledztwo, tajność tysięcy stron jego akt i te – nadal pojawiające się – zjadliwe komentarze dotyczące Katynia? Sprawa odpowiedzialności za mord, mimo formalnych przeciwności, wydaje się dziś być oczywistą. Czy więc naprawdę tak trudno powiedzieć – oficjalnie, ale i tak od serca – „przepraszam”? Wtedy przecież znacznie łatwiej byłoby wymówić też słowo „wybaczam”…
Andrzej Sprycha
Tekst ukazał się w nr 8 (156) 27 kwietnia – 14 maja 2012
