Jaremcze 2021: Traktat ryski – realizm polityczny czy zdrada sojusznika? fot. Andrzej Borysewicz / Nowy Kurier Galicyjski

Jaremcze 2021: Traktat ryski – realizm polityczny czy zdrada sojusznika?

Rozważania historyków polskich i ukraińskich po 100 latach od tego wydarzenia to niewątpliwie najciekawszy panel tegorocznej edycji Polsko-Ukraińskich Spotkań w Jaremczu. W debacie uczestniczyli: prof. Stanisław Stępień, dyrektor Południowo-Wschodniego Instytutu Naukowego w Przemyślu (moderator), prof. Mykoła Łytwyn z Instytutu Ukrainoznawstwa NAN Ukrainy we Lwowie, prof. Przemysław vel Grajewski z Uniwersytetu Łódzkiego, prof. Bogdan Hud’ z Narodowego Uniwersytetu im. Iwana Franki we Lwowie oraz w trybie zdalnym szef Ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej dr Anton Drobowycz.

Anton Drobowycz, fot. Andrzej Borysewicz / Nowy Kurier Galicyjski

Odpowiadając na pytanie panelu Anton Drobowycz od razu zaznaczył, że według przeglądu ówczesnej prasy strona ukraińska odbierała traktat ryski jako zdradę.

– To jest oczywiste, że teraz, po stu latach, mamy więcej informacji o warunkach, w jakich działał polski rząd, o różnicach w polskiej polityce – mówił dalej. – Było stanowisko Piłsudskiego i było stanowisko endecji, grupy Dmowskiego. Dlatego konieczne jest uwzględnienie aspektów polityki wewnętrznej, zagranicznej i militarnej. Polska była w tych negocjacjach wyczerpana i miała własne interesy. W polskim Sejmie było więcej endeków, którzy nie mieli sympatii do Ukraińców i Białorusinów jako narodów historycznych. Delikatnie mówiąc, tak naprawdę nie wierzyli, że powinni mieć swoją niezależność.

Zdaniem Drobowycza to była wielka porażka Piłsudskiego, który miał nadzieję. że te państwa ochronią Polskę przed Rosją. Jego autorytet nie wystarczył do zawarcia innej umowy.

– Moja opinia teraz, po stu latach od traktatu ryskiego jest taka, że z jednej strony była to zdrada, a z drugiej – wymóg ówczesnej realnej polityki. Zdrada oczekiwań, zdrada obietnic. Czy Polska mogła żądać lepszych warunków i czy w tych warunkach Polska mogła zapewnić zachowanie niepodległości Ukrainy?

Moim zdaniem, nie mogła. Ale czy Polska w tym wielkim traktacie mogła wskazać interesy polityczne Ukrainy w jakichś kategoriach dyplomatycznych? Jeśli nie geopolitycznie, to przynajmniej politycznie i symbolicznie ustalić swoje stanowisko. – Mogła. Ale czy to zrobiła? – Nie. Nie sądzę, by delegacja z Dmowskim na czele w ogóle próbowała to zrobić.

Drobowycz zwrócił również uwagę na punkt 5 traktatu ryskiego, którego naruszeniem był traktat Ribbentrop – Mołotow i atak Związku Radzieckiego na Polskę we wrześniu 1939 roku. Jeśli chodzi o traktat ryski, to został on również nieuczciwie wdrożony przez Związek Radziecki i Polskę – uważa Drobowycz. W szczególności dotyczy to przestrzegania praw mniejszości narodowych. Podkreślił, że znacznie bardziej brutalnie i nie do porównania przebiegały prześladowania na terytorium Związku Radzieckiego. Brutalnie prześladowano też za przekonania religijne. Współczesnym określeniem – republiką fejkową nazwał Drobowycz tworzenie przez Moskwę Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej.

– Trzeba ton polityki wobec Ukrainy widzieć w trochę szerszym kontekście – zauważył prof. Stanisław Stępień. – Zawsze istnieją konsekwencje, które później w propagandzie mogą być wykorzystywane. Skoro polityka jest sztuką możliwego, to jeśli nie traktat to dalsza wojna. Bez dalszej wojny niepodległości Ukrainy być nie mogło – stwierdził. Zapytał również obecnych na sali badaczy i ekspertów, czy społeczeństwo ukraińskie, mając na myśli zachowanie Aktu Soborności, czy naród ukraiński był gotowy podjąć wysiłek dalszej walki o Niepodległość?

Autor wielu prac o wojnie polsko-ukraińskiej, głównie na forum galicyjskim, prof. Mykoła Łytwyn wyraził przekonanie, że wynik traktatu ryskiego nikomu nie odpowiadał.

– Przecież doprowadził on do całkowitej zmiany polityki zagranicznej wszystkich ukraińskich rządów – wyjaśniał. Oznacza to, że Ryga zaczęła w pełni rozwijać ukraińską geopolitykę. Wspomniał też o rozmowach tam delegacji rządu emigracyjnego ZURL (Zachodnioukraińskiej Republiki Ludowej) z delegacją Ukrainy sowieckiej oraz z delegacją tak zwanej Galicyjskiej Republiki Sowieckiej (już nieistniejącej).

– Strategicznie się rozstajemy, a taktycznie jesteśmy razem. Razem – w walce z Polakami – konstatowali sowieci. Tymczasem rząd URL (Ukraińskiej Republiki Ludowej) poszukiwał sojuszników również w środowisku rosyjskich sił antybolszewickich. Zdaniem Mykoły Łytwyna traktat ryski spowodował krótki wzrost wykorzystania języka ukraińskiego na postsowieckiej Ukrainie, odblokowano także komunikację pocztową między ludnością po obu stronach Zbrucza, zapewniona była wymiana książek między bibliotekami. Ryga zalegalizowała powrót do domów tysięcy jeńców i uchodźców. Przywrócono ruch kolejowy i rzeczny.

– Polityka to sztuka możliwego – zauważył Stanisław Stępień. I zwrócił się z kolejnym pytaniem, by wyjaśnić, czy naród polski i naród ukraiński były gotowe do dalszej wojny?

– Na politykę trzeba patrzyć jak na film, a nie jak na fotografię – powiedział prof. Przemysław Żurawski vel Grajewski, który przedstawił ówczesną sytuację międzynarodową. Zauważył, że w tej części Europy wojna toczyła się już siódmy rok, a fronty mocno się przemieszczały, w związku z czym skala zniszczeń była ogromna i dotyczyła ludności cywilnej. Nie tylko ludzi na froncie. Trzeba też nie zapominać o epidemii grypy hiszpanki, która pochłonęła więcej ofiar, niż pierwsza wojna światowa.

– W naszej części Europy toczyła się gra czy konkurencja, kto będzie głównym filarem porządku wersalsko-ryskiego i czy, z punktu widzenia Francji, do grudnia 1919 roku faworytem była Biała Rosja – wyjaśniał Przemysław Żurawski vel Grajewski. Zauważył, że Polska nie miała wtedy etnicznej granicy z Rosją i to było wielkie szczęście. – W związku z tym nie musieliśmy podjąć decyzji o jednoczesnym zachowaniu się wobec białych i wobec czerwonych. Ukraina musiała podjąć taką decyzję – stwierdził. Dodał, że gdyby Biała Armia szła w 1920 roku na Warszawę, to Polska znalazłaby się w sytuacji Ukraińskiej Republiki Ludowej. W tej sytuacji Ukraina przegrałaby grę o miano użytecznego sojusznika Zachodu, ponieważ musiałaby wystąpić przeciwko Białej Rosji.

O wpływie traktatu ryskiego na politykę sowiecką, a także na politykę polską oraz późniejsze dzieje tych państw mówił prof. Bogdan Hud’. Przede wszystkim wspomniał słowa Tadeusza Hołówki, którego pamięć została niedawno uczczona w Truskawcu: „Opuściliśmy, zdradziliśmy Petlurę”. – I to była gorycz człowieka, który walczył z bolszewikami, był ranny i który był realizatorem polityki marszałka Piłsudskiego – zauważył Hud’. Dalej zwrócił uwagę na niekorzystny ówczesny układ sił w Europie zarówno dla Polski, jak i dla Ukrainy. Sojusz Piłsudskiego i Petlury określił jako umowę dżentelmeńską dwóch mężów stanu.

Osobno prof. Bogdan Hud’ zauważył, że Ukraińcy i Polacy nie potrafili zawierać kompromisów. Kompromis w sprawie Galicji Wschodniej. Teren najbardziej gotowy do walki o państwo ukraińskie. – Obaj uważali go za integralną część swoich państw. I tutaj nie osiągnęli kompromisu, choć były takie próby, ale jest to osobna sprawa – powiedział ukraiński historyk.

Traktat pokojowy w Rydze był wynikiem tego, co działo się na Ukrainie w 1920 roku. Można powiedzieć, że był to kompromis między dwoma obozami politycznymi, na Wschodzie i na Zachodzie w sprawie rozwiązania kwestii, która zaistniała. Zdaniem prof. Hudia kwestii ukraińskiej nie było tam na porządku dziennym. Jak pokazał czas, traktat pokojowy w Rydze był tylko tymczasowym rozwiązaniem sytuacji w tej części Europy, a to, co wydarzyło się w 1939 roku, było de facto wynikiem tego kompromisu i międzynarodowej gry, kiedy z kolei Polska padła ofiarą spisku dwóch mocarstw europejskich, Niemiec i Związku Sowieckiego.

– Więc nie mówmy o zdradzie. Osoba, która podpisała Umowę z Petlurą, nie zdradziła go. Przeprosił i prawdopodobnie strona ukraińska, sądząc według opisów spotkania w Szczypiornie, przyjęła te przeprosiny. Marszałek Piłsudski przeprosił za to, co zrobili jego przeciwnicy polityczni, więc żadnej zdrady nie było. Wygrał realizm polityczny i należy to uznać za fakt historyczny – zaznaczył prof. Bogdan Hud’.

W dyskusji uczestniczył Robert Czyżewski, który wskazał na ówczesny stopień świadomości narodowej Polaków i Ukraińców. Wspomniano też o wpływie Francji, Niemiec i Wielkiej Brytanii na sytuację i działania wojskowe w tym regionie Europy, dążenie tych mocarstw do hegemonii na kontynencie.

Podsumowując dyskusję prof. Bogdan Hud’ podkreślił:

– Kiedy mówimy o Związku Piłsudskiego, to Petlura łączy nas w XX wieku, i nie warto pytać czy traktat ryski w 1920 r. był zdradą, bo anuluje to umowy zawarte w Warszawie w 1920 roku. Traktat pokojowy w Rydze jest faktem, który miał miejsce i musimy go zaakceptować zgodnie z ówczesną sytuacją międzynarodową.

Prof. Przemysław vel Grajewski konstatował, że pokój ryski był przypieczętowaniem zwycięstwa militarnego i klęski politycznej, dlatego że Polska ocaliła wprawdzie niepodległość własną i pobiła bolszewików, ale cel dla którego została podjęta wyprawa kijowska nie został zrealizowany. Imperium Rosyjskie nie zostało wtedy rozbite.

Pokój ryski, niestety, zradykalizował społeczeństwo ukraińskie w Galicji i na Wołyniu – zauważył prof. Mykoła Łytwyn. Również narzekał na brak na Ukrainie popularnych książek, publikacji i filmów na ten temat. Jedynym poważnym i dostępnym źródłem wiedzy o sojuszu Piłsudski – Petlura nadal pozostaje film „Trudne braterstwo” (1998) w reżyserii Jerzego Lubacha.

Prof. Stanisław Stępień wyraził nadzieję, że dzięki Fundacji „Wolność i Demokracja” zostanie zmaterializowane to, co było omawiane na tym panelu i ukaże się książka.

Konferencja odbyła się w dniach od 23 do 26 września. Była zorganizowana przez Fundację Wolność i Demokracja przy wsparciu Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, Naukowy Instytut Południowo-Wschodni w Przemyślu, Uniwersytet im. Stefanyka w Iwano-Frankiwsku, Studium Europy Wschodniej UW i Kurier Galicyjski.

Wszystkie panele, które odbyły się w ramach Polsko-Ukraińskich Spotkań Jaremcze 2021 są dostępne na kanale YouTube Kuriera Galicyjskiego.

Konstanty Czawaga

Tekst ukazał się w nr 20 (384), 29 października – 15 listopada 2021

Przez całe życie pracuje jako reporter, jest podróżnikiem i poszukiwaczem ciekawych osobowości do reportaży i wywiadów. Skupiony głównie na tematach związanych z relacjami polsko-ukraińskimi i życiem religijnym. Zamiłowany w Huculszczyźnie i Bukowinie, gdzie ładuje swoje akumulatory.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

X