Jak król Stanisław August Żydówki uwodził i co z tego wynikło Król Stanisław August Poniatowski (cyfrowe.mnw.art.pl)

Jak król Stanisław August Żydówki uwodził i co z tego wynikło

Z okazji walentynek wszystkie media prześcigają się w publikacji romantycznych historyjek. Kurier Galicyjski, oddając daninę modzie, też od tego nie stroni.

Niewielkie miasteczko Żwaniec, leżące na pograniczu Podola i Bukowiny, może być uważane za najbardziej „monarchiczne” miasteczko w Europie. Nie oznacza to bynajmniej, że zamieszkują tu sami monarchiści. Po prostu w swej historii odwiedzało je wielu monarchów z różnych państw europejskich. W 1621 roku Żwaniec odwiedził królewicz Władysław (przyszły król Władysław IV), w 1653 roku bywał tu król Jan Kazimierz i chan krymski Girej, w 1672 stacjonował tu sułtan turecki Mehmed IV, a rok później – przyszły król Jan III Sobieski, w 1781 roku Żwaniec odwiedził Stanisław August Poniatowski. Oprócz głów koronowanych bywali tu hetmani Petro Sahajdaczny, Bohdan Chmielnicki i Petro Doroszenko. Ale lista nie jest pełna.

Car rosyjski Mikołaj I, będąc tu w 1843 roku, nakazał wybudować w miasteczku potężną fortecę, aby w razie potrzeby bronić swych granic przez zakusami Habsburgów, bowiem granica z tym imperium przebiegała zaledwie trzy kilometry stąd. Początek prac zaplanowano na rok 1848, ale wskutek szeregu zbiegów okoliczności nigdy ich nie rozpoczęto.

Większość wizyt monarchów i wodzów do Żwańca miała miejsce podczas działań wojennych. Wizyta jednak ostatniego króla Rzeczypospolitej Stanisława Augusta Poniatowskiego na odmianę przebiegała w okresie względnego pokoju i w dość romantycznych okolicznościach. Król był mężczyzną niezwykle urodziwym i panienki po prostu mdlały, jak tylko ukazał się na horyzoncie. Pierwszą jego kochanką była caryca Katarzyna II, a miała ona do wyboru wielu urodziwych mężczyzn, jak mało kto. Romans był krótki, ale niezwykle burzliwy. Młody Poniatowski tak wpadł w oko carycy, że ta zrobiła wszystko, aby wkrótce został królem Polski (w Rzeczypospolitej królów wybierano – gdyby ktoś o tym zapomniał). Jesienią 1781 roku w czasie wizyty w Kamieńcu Podolskim Jego Wysokość wyraził pragnienie odwiedzenia Żwańca.

Pojawienie się takiego kawalera wywołało nie byle jakie poruszenie wśród płci pięknej miasteczka. Dodajmy, że i Stanisław August nie przepuszczał żadnej spódnicy (ewentualnie – krynoliny).

Podsumowaniem pobytu tego koronowanego lowelasa w Żwańcu były dwa kobiece portrety – prawdopodobnie nieobojętnych mu miejscowych piękności – pędzla nadwornego malarza Poniatowskiego Krzysztofa Radziwiłłowskiego. Były to portrety pewnej Chajki (żony kupca Abramki ze Lwowa) i jej córki Eli. Uważa się je za pierwsze portrety Żydówek z tego miasteczka. Można je obecnie oglądać w Muzeum Narodowym w Warszawie. Początkowo portrety dekorowały ściany pałacu królewskiego, a dodajmy, że nie każda nawet z utytułowanych kochanek króla dostąpiła takiego zaszczytu. Musiały więc zapaść królowi mocno w serce.

Na obrazach kobiety przedstawione są ze złotymi medalionami z podobizną króla na piersiach. Czyżby był to dar króla za burzliwie spędzone w Żwańcu noce? Dziś pozostaje nam jedynie domyślać się (a fantazja ludzka nie ma granic), w jaki sposób odbywały się te schadzki monarchy z Chajką i jej córką. Jednocześnie, czy po kolei?

Portret Chajki i Portret Eli ze Żwańca (wikipedia org)

Osobom zgorszonym i moralizatorom przypomnę, że cała historia miała miejsce w XVIII wieku, gdy nawet w wyższych sferach w dobrym tonie było zaproponowanie swojej córki lub żony osobie koronowanej, a małżeńskiej zdrady nikt nie ukrywał. Ale jakkolwiek było, dzięki tej medialnej i „żółtej” historii możemy dziś spoglądać na wspaniałe portrety i wyobrażać sobie, jak toczyło się życie w małym prowincjonalnym miasteczku.

Dmytro Poluchowycz
Tekst ukazał się w nr 3 (343), 14–27 lutego 2020

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

X