Grób rodziny Chase

Grób rodziny Chase

Państwo zapewne nie boicie się chodzić nocą po cmentarzu? Do niedawna i ja byłem przekonany, że się tego nie boję. Było tak, bo zawsze słyszałem, że cmentarz jest najspokojniejszym miejscem na ziemi, że na cmentarzu nigdy nic się nie dzieje, nic nikogo nie straszy, a wszelkie opowieści o duchach, to głupie gadanie starych, przewrażliwionych bab. Chciałem być dzielny. Chciałem być nowoczesny. Nie bałem się, więc i głośno drwiłem z tych nielicznych biedaków na tyle szczerych, że przyznających się do strachu przed cmentarzem.

Bardzo łatwo nie okazywać strachu w sytuacji, kiedy nie jesteśmy wystawieni na zagrożenie. Gdy jednak taka chwila nastąpi, lub choćby tylko, gdy uświadomimy sobie realność zagrożenia, całe to napuszone poczucie odwagi opuszcza nas nie wiadomo, kiedy.

Rozpoczynającą się opowieść dedykuję tym, którzy mają głębokie przekonanie, że żadnych duchów nie ma, że na cmentarzu, a szczególnie wewnątrz mogił, nic się nie może poruszać, że jest tam bezruch, cisza i wieczne odpoczywanie… Ano, zobaczymy.

Grobowiec pod znakiem zapytania
Jeszcze tylko wyjaśnienie. Opowieść jest prawdziwa! Nie ma mowy o zmyślaniu. Są dokumenty, szkice sytuacyjne, które dla Państwa zdobyłem, początkowo dziesiątki, a później poprzez setki, nawet tysiące naocznych świadków. Rzecz działa się dość dawno i daleko od Polski. Wyspa Barbados, gdzie wszystko się wydarzyło, to piękna, słoneczna, urocza wyspa na Morzu Karaibskim. Początek opowieści przenosi nas w rok 1807. Barbados była wtedy kolonią brytyjską.

Na wyspie Barbados, nad zatoką Oistins położony jest stary cmentarz zwany Christ Church Graveyard. Do dzisiaj znajduje się tu otwarty dla zwiedzających i od wielu dziesiątków lat pusty, masywnie zbudowany z kamienia grobowiec rodziny Chase. Na suficie grobowca, prawie dwa wieki temu, kamieniarze wykuli zagadkowy znak zapytania.

Pierwszy pochówek w owym grobowcu nastąpił 31 lipca 1807 roku. Pochowano w nim zwłoki pani Thomasiny Goddard, teściowej właściciela grobowca, pana Chase. Marmurowa płyta, ważąca ponad tonę, zdawało się na wieki zamknęła w grobowcu trumnę starszej damy.

Przestawione trumny – odsłona pierwsza
22 lutego 1808 r. w grobowcu umieszczono drugą trumnę. Była to trumna wnuczki pani Thomasiny, małej Mary Anny-Marii Chase. Pogrzeb, jak to pogrzeb. Nic nadzwyczajnego nie stało się podczas tego pogrzebu. Tego akurat, bo gdy nadszedł dzień 6 lipca 1812 roku, a z nim pogrzeb starszej siostry Mary, którą była Dorcas Chase, i w celu umieszczenia w nim trumny otwarto grobowiec rodzinny … wszyscy krzyknęli porażeni widokiem, jaki dało się zobaczyć we wnętrzu grobowca. Żadna z trumien, pozostawionych w grobowcu, nie stała na swoim miejscu. Trumna Mary została ciśnięta w kąt, a trumna pani Goddard stała oparta o ścianę w pozycji nogami do góry. Obie trumny były bardzo solidne. Dębowe i obite grubą ołowianą blachą. Były niesłychanie ciężkie. Grób zamykała dodatkowo kamienna płyta, którą z ledwością poruszyło sześciu silnych murzyńskich niewolników. Kto, u Boga Ojca, mógł niepostrzeżenie dostać się do grobu i w dodatku – po co? Tylko po to, by poprzestawiać trumny?!

Czym prędzej uporządkowano grobowiec, dostawiono trumnę Dorcas i jakby z zażenowaniem opuszczono cmentarz.

Pomimo wysiłków rodziny, tajemnicy nie dało się utrzymać i wkrótce po pogrzebie całe Barbados zaczęło plotkować o niesamowitym wydarzeniu na cmentarzu. Generalnie wszyscy byli skłonni podejrzewać murzyńskich niewolników, zapominając jakby o tym, że nigdy dotąd Murzyni nie bezcześcili cmentarzy. Poza tym, Murzyni tak bardzo bali się zmarłych, że chyba woleliby raczej dać się żywcem posiekać, niż pójść nocą na cmentarz.

O Murzynach mówiło się jeszcze dlatego, że właściciel grobowca Thomas Chase był okrutnikiem i potworem. Dręczył rodzinę i pastwił się nad swoimi murzyńskimi niewolnikami. Co trzeźwiejsze głosy dowodziły, że gdyby nawet niewolnicy zdobyli się na protest, zapewne polegałby on na czymś zupełnie innym, niż przestawianie trumien w grobowcu właściciela.

Jeśli więc nie Murzyni, to co poruszało trumnami? Kto, lub co przestawiało ciężkie trumny w zamkniętym grobowcu? Duchy pochowanych tam ludzi? Jakieś nieznane ludziom siły przyrody?

Gdy 9 sierpnia 1812 roku zmarł Thomas Chase, na cmentarz w Christ Church z całego Barbados zaczęły ściągać tłumy ciekawych. Za chwilę grobowiec rodziny Chase miał zostać otwarty!

Grobowiec został otwarty. Niczego nadzwyczajnego nie można było zaobserwować ani w grobowcu, ani wokół grobowca. Trumny stały tak, jak je kiedyś ustawiono. Żałobnicy, chyba trochę zawiedzeni, złożyli ciało okrutnika wewnątrz grobowca i nadal niczym nie niepokojeni udali się do swoich domów.

Grób rodziny Chase na cmentarzu w Christ Church (Fot. Caribbean Travel Forums)

Poprzewracane i porozbijane trumny – odsłona druga i trzecia
Może, powoli sensacja z grobowcem rodziny Chase uległaby zapomnieniu, gdyby nie dzień 25 września 1816 roku, kiedy w grobowcu rodziny Chase miano pochować małego chłopca, członka rodziny Chase, Samuela Amesa. Jeżeli ktoś przybywający na pogrzeb spodziewał się niesamowitych wrażeń, nie zawiódł się. Po otwarciu grobowca oczom zgromadzonych ukazał się potworny chaos wewnątrz grobowej komory. Trumny leżały bezładnie to tu, to ówdzie. Na bokach, spodem do góry, potrzaskane i połamane. Co było robić? Dokończono pogrzebu chłopca, uporządkowano trumny i wystawiono koło grobu wartę. Wartownicy mieli pilnować grobu. – Przed czym?

17 listopada 1816 przenoszono ciało Samuela Brewstera z grobu, położonego na cmentarzu św. Filipa do grobowca rodziny Chase. Wiązać się to oczywiście miało z otwarciem grobowca, sławnego już na całą wyspę. Tego dnia na Barbados ludzie przerwali pracę. Od rana tłumy waliły na cmentarz Christ Church. Wśród tłumu biegały małe bose dzieciaki, baby handlowały słodyczami, a Murzyni tańczyli marimbę. W atmosferze festiwalu ludzie zakładali się o to, czy w grobie będzie porządek, czy chaos.

Wszyscy czekali na otwarcie grobu. Murzyni odciągnęli kamienną płytę…

Wewnątrz grobu skłębione ze sobą, leżały poprzewracane i porozbijane trumny. Trumna pani Goddard, najdłużej leżąca w grobie i najbardziej poobijana, teraz była połamana na kawałki. Resztki ciała pani Goddard walały się po różnych zakamarkach grobowca. Tłum cisnął się przed otworem wejściowym do grobu. Każdy chciał chociaż trochę popatrzeć.

Warta, pilnująca wejścia do grobowca, zapewniała, że nikt nawet nie próbował zbliżyć się do pilnowanego przez nią grobu. W związku z okropnym stanem trumien pilnowanego przecież bez przerwy grobowca, zachodziło podejrzenie istnienia jakiegoś ukrytego wejścia do grobu, czy to przez jego ściany, czy może nawet przez jego podłogę. Sprowadzeni murarze weszli do grobu i cal po calu sprawdzali całość jego ścian, sufitu i podłogi. Nigdzie nie znaleziono jakiegokolwiek tajnego wejścia.

Rodzina w rozpaczy, jeszcze raz uporządkowała trumny, zaś resztki pani Goddard i kawałki jej połamanej trumny zebrano na kupkę i ułożono za trumnami. Grobowiec zamknęła kamienna płyta.

Od tej pory grobowiec rodziny Chase stał się znany nie tylko na Barbados, ale na całym świecie.

Katastrofa w grobowcu, znanym na całym świecie
Więc, gdy 17 lipca 1819 w grobowcu tym miała zostać pochowana pani Thomasina Clarke, na cmentarzu zgromadził się tłum stojących prawie zupełnie nieruchomo, głowa przy głowie, gapiów i ciekawskich. Oficjalnie zjawił się też gubernator wyspy, lord Combermere i kilku jego wysokich urzędników. Murzyni, jak zwykle, wzięli się za odsuwanie płyty…

To, co się pokazało, przypominało kompletną katastrofę. Coś znowu porozwalało i poprzestawiało wszystkie trumny. Lord mógł się przekonać, że opisując mu wypadki na cmentarzu, nikt nie przesadzał ani trochę. Tłum widzów stał, milcząc. Każdy z zebranych tu ludzi próbował sobie odpowiedzieć na te same pytania. – Cóż takiego dzieje się w grobie? – Kto robi to wszystko?

Jeszcze raz ekipa murarzy ostukała od wewnątrz grobowiec. Oczywiście, niczego nie znaleźli. Robotnicy uporządkowali trumny. Dno grobowca wysypano grubą warstwą piasku. Ktokolwiek, lub cokolwiek, gdyby znalazło się wewnątrz grobowca, musiałoby odcisnąć na tym piasku swoje ślady. Urzędnicy sporządzili rysunek wnętrza grobowca i jeszcze osobny szkic, przedstawiający rozmieszczenie trumien wewnątrz grobu. Dokumentacja miała być pomocna w razie następnych przesunięć trumien. Na zasuniętą płytę nagrobną lord gubernator osobiście nałożył pieczęcie. Warta dwóch żołnierzy zajęła miejsce przed wejściem do grobowca. Czy można było zrobić coś jeszcze?

Sporządzony przez urzędników szkic uporządkowania trumien przed ostatnim zamknięciem grobowca (Fot. The moving coffins of Barbados)

Ostatnie otwarcie zagadkowego grobowca
18 kwietnia 1820 roku postanowiono otworzyć grób. Nikogo nie trzeba było w nim chować, ale dłuższego czekania nie dało się już wytrzymać. Na cmentarz udał się lord gubernator wraz ze swym sekretarzem majorem Finchem. Towarzyszyli im urzędnicy Natan Lucas, R.Bowcher Clarke i Rowland Cotton. Na cmentarzu czekał na nich pastor Orderson. Pieczęcie zamykające grób znaleziono nienaruszone.

Przerażeni Murzyni zaczęli odsuwać płytę. Wtedy rozległ się straszliwy zgrzyt i pisk metalu. Murzyni rzucili płytę i zaczęli uciekać, krzycząc coś wniebogłosy. Okazało się, że jedna z metalowych trumien stoi pionowo i ociera się o kamienną płytę. Uspokojono Murzynów i zaczęło się mozolne otwieranie grobowca. Na grubej warstwie piasku nie odcisnął się żaden ślad. Wszystkie trumny leżały porozrzucane bez ładu i składu. Mała trumna dziewczynki została rzucona na ścianę grobu z tak ogromną siłą, że odłamała solidny kawał muru.

Gubernator rozkazał przenieść wszystkie trumny do innego grobowca. Fatalny grobowiec pozostawiono otwarty. Robotnicy wycięli w kamieniu na jego suficie, znak zapytania.

„Zachowanie” trumien, przeniesionych w inne miejsce
Co było dalej z trumnami? – Nic nie było. Po przeniesieniu trumien wszystko od razu się uspokoiło i trumny spoczywają w spokoju aż do dnia dzisiejszego. Do starego grobowca rodziny Chase, jeśli to komuś się spodoba, można dzisiaj nawet wejść. Z myślą o naszych Czytelnikach postarałem się również o fotografię wnętrza grobu.

Co miotało trumnami? Trudno powiedzieć, żeby to były jakieś siły naturalne. Wszystko, bowiem, co nie było trumną z leżącym w niej nieboszczykiem, nigdy nie wykazywało chęci przesuwania się wewnątrz grobu. Można było przypuszczać, że niesamowite ruchy trumien mogą się brać z jakiegoś czynnika, związanego z pochowanymi tam osobami. Czemu więc trumny przestały się przesuwać, będąc na innym miejscu? Te same przecież trumny?

Możemy sobie tak mnożyć i mnożyć pytania, nigdy nie dochodząc do jakiejkolwiek konkluzji. Po prostu nie wiemy nie tylko, w jaki sposób poruszały się trumny ale i tego, dlaczego się poruszały. Niczego o tym nie wiemy. Nie wstydźmy się przyznać.

Ostatnie otwarcie grobowca. Na szkicu sporządzonym przez tych samych urzędników widać w jaki sposób trumny zostały rozrzucone i pomieszane ze sobą (Fot. The moving coffins of Barbados)

Inne makabryczne przypadki
Przypadek grobu rodziny Chase nie jest bynajmniej odosobniony. Relacja z roku 1815, a więc z tego samego czasu, co zdarzenia na Barbadosie tyle, że pochodząca z Anglii, opowiada o wędrujących trumnach z grobowca w miejscowości Stanton. Trumny najwyraźniej chciały dokądś pójść. Zeskoczyły ze swoich podstaw i zaczęły posuwać się do wyjścia z krypty. Największa z trumien, tak ciężka, że musiało ją przenosić aż ośmiu silnych mężczyzn, zaczęła wychodzić z krypty po schodach, dudniąc przy tym i hałasując. Proszę sobie wyobrazić, jakie przerażenie wywoływały te pełznące trumny u ludzi, obserwujących tę okropność!

Makabra miała też miejsce w roku 1844 w niewielkim mieście Arensburg w Estonii. Zaczęło się od koni. Konie zaprzęgnięte do powozów, gdy zbliżały się do kaplicy grobowej rodziny Buxhoewden, dostawały szału, stawały dęba, a bywało, że padały trupem, jakby rażone piorunem. Pewnego razu odprawianą w kaplicy mszę żałobną zakłóciły straszne huki i walenie dochodzące z grobowca. Znaleziono w nim trumny, leżące w wielkim nieładzie i częściowo porozbijane o kamienne ściany.

I znowu, tak jak na Barbados, doszukiwano się ukrytego wejścia do grobowca, posypywano podłogę krypty warstwą popiołu, który to zabieg nie zachował żadnych śladów jak tylko te, spowodowane przez przesuwające się trumny. I znowu, jak na Barbados, wszystko ucichło z chwilą przeniesienia trumien w inne miejsce.

Trumna, stojąca pionowo i …pusta
Na koniec trzymam dla Państwa wiadomość specjalną. Wiadomość też pochodzi z Barbadosu. Proszę sobie wyobrazić, że 24 sierpnia 1943 roku na jednym z cmentarzy wyspy Barbados delegacja wolnomularzy uczestniczyła w otwarciu grobowca, należącego do pochowanego w roku 1841 sir Evana McGregora. W grobie tym pochowano również założyciela loży masońskiej na Barbados, Aleksandra Irvine. Wejścia do komory grobowej broniły opieczętowane stalowe drzwi i kamienna płyta, położona tuż za drzwiami. Po otwarciu drzwi i odsunięciu płyty, natrafiono na ścianę z cegieł. Za cegłami znaleziono metalową trumnę szefa masonów, stojącą pionowo i w dodatku do góry nogami. Wiedziano, że obie trumny podczas uroczystości pogrzebowej zostały ustawione w głębi krypty na specjalnie dla nich przygotowanym podwyższeniach w oddzielnych wnękach w ścianie. Teraz trumna założyciela masonerii stała pionowo przy samym wejściu do grobu i miała jak gdyby wywiercone, trzy małe otwory w swojej pokrywie, których przedtem absolutnie nie było. Trumna wewnątrz… była pusta!

Szymon Kazimierski
Tekst ukazał się w nr 4 (56) 29 lutego 2008

X