Europejska perspektywa Ukrainy?

Europejska perspektywa Ukrainy?

W dzień po wyborach parlamentarnych na Ukrainie, w Warszawie odbyła się debata ekspercka, która została poświęcona podsumowaniu kampanii wyborczej i samego głosowania na Ukrainie.

Organizatorem, a zarazem jednym z panelistów był dr Marek Migalski, polski poseł do Parlamentu Europejskiego, który na konferencję przyleciał bezpośrednio z Kijowa, gdzie był jednym z obserwatorów. W ramach konferencji odbyły się dwa panele dyskusyjne, z udziałem znakomitych ekspertów.

W panelu „Wybory na Ukrainie i ich przebieg” prowadzonym przez Dariusza Rosiaka – dziennikarza Polskiego Radia udział wzięli: Henryk Wujec, doradca Prezydenta RP, Bogumiła Berdychowska, publicystka specjalizująca się w historii Ukrainy i stosunkach polsko-ukraińskich, dr Andrzej Szeptycki z Instytutu Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego, Katarzyna Kwiatkowska – ekspert Fundacji Pułaskiego oraz dr Marek Migalski.

W drugim panelu zatytułowanym „Scenariusze powyborcze” prowadzonym przez red. Marię Przełomiec – dziennikarkę TVP INFO, udział wzięli: Jan Malicki, dyrektor Studium Europy Wschodniej Uniwersytetu Warszawskiego, Wiktor Sokolow – wicedyrektor Instytutu Gorszenina, Dmitrij Ostrouszko – dyrektor ds. programów międzynarodowych, Instytut Gorszenina, Krzysztof Filcek – członek Zarządu Fundacji Polsko-Ukraińskiej PAUCI oraz Tomasz Pisula – prezes fundacji Wolność i Demokracja.

– W tych wyborach nie chodziło o to, kto wygra, tylko jak wygra. Wyniki były dość przewidywalne, wiedzieliśmy kto wygra i kto przegra, chodziło o to, jak to zostanie przyjęte, jak to zostanie przeprowadzone – mówił dr Migalski. Na kwestii transparentności wyborów skupili się również pozostali paneliści.

Doradca Prezydenta RP, Henryk Wujec podkreślał, że ocena przebiegu wyborów będzie rzutować na relacje polityczne krajów Europy Zachodniej z Ukrainą. – W pewnym sensie polityka była zawieszona do tych wyborów – wskazywał. Jako przykład podał brak podpisu pod wynegocjowaną umową stowarzyszeniową między Brukselą, a Kijowem.

Dr Migalski, podkreślił przełomowość niedzielnych wyborów na Ukrainie. Według posła, polegała ona na tym, że jeśli uznane byłyby za niedemokratyczne, oznaczałoby to „koniec naszej zabawy” z tym krajem. – W takiej sytuacji w perspektywie kilku, kilkunastu lat Ukraina, jako byt faktycznie niezależny przestanie się liczyć – oświadczył europoseł.

Europoseł ocenił, że w Europie są stolice, których marzeniem jest zrobienie czegoś, co złośliwi mogliby nazwać wprowadzeniem nowego paktu Ribbentrop-Mołotow, by podział między Europą wschodnią i zachodnią szedł wzdłuż granicy Bugu i oddzielał strefę wpływów rosyjskich od strefy wpływów niemieckich.

Flagi Ukrainy i Unii Europejskiej (Fot. sehodnia.ua)

Według Bogumiły Berdychowskiej, wybory, jeśli brać pod uwagę tylko dzień głosowania, były generalnie uczciwe i transparentne. Zastrzegła jednak, że na ocenę całej procedury wyborczej ma też wpływ to, co się działo w czasie kampanii. Przypomniała, że liderka opozycyjnej Batkiwszczyny Julia Tymoszenko znajduje się cały czas w więzieniu. Ekspertka Fundacji Pułaskiego Katarzyna Kwiatkowska zwracała uwagę, że niepokojące są spore różnice między cząstkowymi wynikami głosowania na Ukrainie, a sondażami exit-polls.

Dr Andrzej Szeptycki z Instytutu Stosunków Międzynarodowych UW podkreślał, że w wynikach oficjalnych partie władzy mają nieco lepszy rezultat niż osiągały w exit-polls, a partie opozycyjne gorszy. Bogumiła Berdychowska zwróciła uwagę, że narodowe badanie exit-polls do tej pory bardzo dobrze odzwierciedlało rezultaty głosowań. – Jeżeli by się tak stało, że różnica między rezultatami wyborów, a wynikami exit-polls jest duża, to trzeba się będzie temu bardzo skrupulatnie przyjrzeć – oceniła. Wskazała przy tym jednocześnie, że przy wszystkich naruszeniach przy obecnych wyborach nie da się ich porównać z tym, co się działo w 2004 r., bo teraz sytuacja na Ukrainie jest dużo lepsza.

– Decyzja ostateczna, czy uznać te wybory za demokratyczne będzie w dużej mierze decyzją polityczną, bo w sensie formalnym skala naruszeń nie jest tak olbrzymia i masowa, że usprawiedliwiałaby ich zakwestionowanie – mówiła publicystka.

Dr Migalski uważa, że różnica między realnym wynikiem, a badaniami exit-polls może wynikać z tego, że Ukraińcy niechętnie odpowiadają ankieterom na pytania.

W drugim panelu, goście skupili się na wynikach wyborów i ich wpływie na przyszłość Ukrainy, tak w aspekcie wewnętrznym jak i w stosunkach Ukraina – Unia Europejska – Rosja. Dyrektor Malicki podkreślił, że najważniejszym pytaniem jest, czy nowy rząd zdobędzie większość konstytucyjną – jeśli tak, to nie widzę zagrożenia dla stosunków Ukrainy z Polską – powiedział Jan Malicki. Według Krzysztofa Filcka, Partia Regionów nie potrzebuje bezwzględnej większości w Parlamencie, aby móc przegłosować ustawy swojego autorstwa. Podkreślił, że ordynacja jest niekorzystna dla opozycji, jednakże należy pamiętać, że to ta sama opozycja na nią głosowała.

Według Tomasza Pisuli, wyniki wyborów pozwolą wzmocnić władzę prezydentowi Janukowyczowi.

Eksperci z Instytutu Gorszenina, zwrócili uwagę na ważny aspekt ukraińskiej polityki – mianowicie na rolę jaką w niej pełnią oligarchowie. Podkreślili oni, że oligarchowie przegapili swoją szansę, a sytuację w której teraz się znaleźli można nazwać „stagnarchią”.

Red. Przełomiec zapytała panelistów, czy zgadzają się z tym, że oligarchowie są gwarantem pluralizmu na Ukrainie. Według dyrektora Malickiego sprawa jest złożona, gdyż z jednej strony oligarchowie nie dążą do przyłączenia się do Moskwy, z drugiej zaś strony nie działają również na rzecz europeizacji Ukrainy.

Wszyscy paneliści zgodzili się również z tezą, że Europa nadal jest otwarta na Ukrainę i dla Ukrainy.

Źródło: migalski.eu

X