Dziesięć lat niemożności

Przejdziem Wisłę przejdziem Wartę, będziem Polakami… To słowa hymnu polskiego. Czy przejście Bugu i Sanu daje taką samą nadzieję? Póki co, nie.

Choć obietnic ci dostatek. A wydawało się, że już blisko! Po dziesięciu latach opracowywania projektów, liczenia „straconych” dla budżetu środków, dywagacji, a czasami zwykłego „olewania” sprawy, coś drgnęło. Rząd RP, zgodnie ze swoją zapowiedzią, skierował do polskiego Sejmu projekt ustawy o „Karcie Polaka”.

Uprawnienia wynikające z ustawy nie są wielkie. Zwłaszcza, jeśli porównać je z analogicznymi ustawami, obowiązującymi w Niemczech i na Węgrzech. Są jednak istotne. Szczególnie dla Polaków ze Wschodu, z krajów byłego Związku Sowieckiego pozostających poza granicami Unii Europejskiej. Im właśnie, dotąd nieuchwalona „Karta Polaka” dałaby poczucie więzi z Ojczyzną. Byłaby świadectwem, że Rzeczpospolita o nich pamięta.

Wielu z nich to ludzie starsi i niezamożni. Dla nich cena wizy „schengeńskiej”, jaka ma obowiązywać od stycznia 2008 roku przy wjeździe do Polski, byłaby barierą nie do przebycia. Podobnie, dotyczy to też ludzi młodych. Na granicy może wyrosnąć nowy mur. Nie z cegieł, ale nie mniej skuteczny. Postawią go Polacy – Polakom.

Odcinając się od tych, co zostali za murem Polska odcina się zarazem od swojego kilkusetletniego dziedzictwa kulturowego. Za jakiś czas, o żywej niegdyś kulturze polskiej na wschód od Bugu i Sanu świadczyć będą jedynie zarośnięte cmentarze.

Póki co, Sejm ma jednak inne problemy. „Szczęśliwie” znaleziono czas (i to dużo) na rozpatrywanie wielce poważnych spraw wagi państwowej – patrz tzw. „seksafery” etc. etc. (przykładami służę).

Wiszący w powietrzu kryzys parlamentarny w Polsce sprawia, że i tym razem może nie dojść do uchwalenia tej tak potrzebnej ustawy. Jeśli tak się stanie – będzie to kompromitacją polskiego parlamentaryzmu. O czym Szanownym Posłom Sejmu Rzeczpospolitej Polskiej uprzejmie donoszę.

PS Pytanie:
Pana Władka spotkałem niedawno. Mieszka pod Kołomyją. Jest już starym człowiekiem. Tamtego września, 68 lat temu miał 18 lat. Służył w 49 Huculskim Pułku Strzelców, jaki w nocnym brawurowym ataku na bagnety rozniósł doborowy zmotoryzowany niemiecki pułk SS – Germania, zdążający w kierunku Lwowa. Potem, jak wielu przeszedł długi szlak poniewierki. Brał udział w bitwie pod Monte Cassino. Jako jeden z nielicznych, ukrywając swą bojową przeszłość, wrócił w rodzinne strony. Do dziewczyny, którą kochał – Hucułki.

Czy jest aby godzien miana Polaka?

Marcin Romer
Tekst ukazał się w nr 2 (44) 31 sierpnia 2007

X