Duma o Atamanie

Duma o Atamanie

Nie za dziesiątą rzeką,

nie za czterdziestą górą –
była Twa Ukraina,
Atamanie Symonie Petluro…

W grzmotach dział i w ogniu karabinów
po królewsku, szkarłatnie zakwitła
krwią serdeczną na ostrzach bagnetów,
zwycięstwami w zaciętych bitwach.

Rosła wielką, płomienną nadzieją
na dalekich, przeklętych obczyznach,
uświęcona najsłodszym wyrazem,
najpiękniejszym imieniem: Ojczyzna…

Potężniała w strzeleckich okopach,
niezachwianą, gorącą wiarą –
miała pułki, baterie, dywizje
rozwinięte dumnie sztandary…

Brali szturmem moskiewskie armaty,
młode życia składali w ofierze,
za swobodę, za świętą wolność
ukraińscy i polscy żołnierze…

Tak, jak w pieśni:
– Jeszcze nie zginęła! –
Tak, jak w pieśni:
– Jeszcze nie umarła!… –
Na cmentarzach samotne mogiły –
płacz boleśnie rzucił się do gardła…

Były długie, bezsenne noce –
dzień za dniem jednakowo szary
i tęsknota ogromna w piersi –
roześmiany, wesoły Paryż…

Były myśli, zamiary, plany –
nie wierzyłeś nigdy, Atamanie,
że już wszystko na zawsze skończone,
że już nigdy nie zmartwychwstanie…

Nie umarła! – z żołnierskich krzyży
wyciągnęła do Ciebie ramiona,
gdyś na bruku obcego miasta
w krwawej męce bez skargi konał…

Będzie jasny, najpiękniejszy dzień –
słońce złote zabłyśnie w chmurach,
gdy Cię ziemi ojczystej oddadzą,
Atamanie, Symonie Petluro…

Zdzisław Kunstman

X