Dokumenty dotarły!

Dokumenty dotarły!

W kilku ostatnich numerach opisywaliśmy historię dokumentów Kazimierza Szpaczyńskiego, znalezionych we Lwowie i dostarczonych do konsulatu RP przez anonimowego znalazcę. Dzięki naszym publikacjom i ludziom, którzy, jak się okazało, znali osobiście tę rodzinę – panią Bogusławę Czerny ze Lwowa i pana Janusza Karpińskiego z Opola, informacja dotarła do wnuczki Kazimierza Szpaczyńskiego – pani Anny Scheller na Florydę.

Dzięki osobistemu zaangażowaniu się w tą sprawę konsul Alfredy Hermańskiej dokumenty dotarły szczęśliwie do rąk spadkobierczyni. W swoim mailu pani Anna przysłała zdjęcia i kilka słów podziękowania:

„Szanowna Pani Konsul,

Jak zawiadomiłam panią, przesyłkę dostałam. Pragnę bardzo serdecznie podziękować pani za zajęcie się tą sprawą. Wszystko przyszło w tak pedantycznym opakowaniu i zdjęcie dziadka zrobione z legitymacji i oprawione w ramkę. Widzę, że dużo czasu poświeciła pani dla mnie, jestem bardzo wdzięczna.

Jak patrzę na to zdjęcie dziadka to żal mi, że nie mogę powiedzie Babce i Mamie, że dostałam je po 70 latach! Myślę o tym, jak zginął razem z tysiącami ludzi w Katyniu. To był człowiek o nieskazitelnym charakterze.

Łączę serdeczne pozdrowienia.
Anna M. Scheller”

 

Anna i Zbigniew Schellerowie (Fot. Anna M. Scheller)W taki sposób historia zatoczyła koło i przez tragedię, trudy i cierpienia w taki symboliczny sposób doszło do połączenia się żyjących z tymi, którzy odeszli. Pani Anna nie znała swego dziadka, ale babcia i mama w dalekim Kazachstanie wiele opowiadały jej o tym szlachetnym człowieku, który podzielił los tysięcy jemu podobnych. Dziś w domu pani Anny na dalekiej Florydzie wisi na ścianie portret Kazimierza Szpaczyńskiego, łącząc ten dom ze Lwowem.

Opisując początkowo wypadek przekazania dokumentów, nie mieliśmy żadnej nadziei, że uda się odnaleźć kogoś z żyjących członków tej rodziny. Sam fakt umieszczenia nazwiska komendanta Lwowskiej Straży Pożarnej na Liście Katyńskiej już był wymowny. A jednak gdy zaczęły pojawiać się kolejne informacje o tej rodzinie i cała sprawa uzyskała szeroki rozdźwięk, odczuliśmy pewną satysfakcję spełnienia misji prasy – kontaktów międzyludzkich. Potwierdza to fakt, że dzięki takim akcjom możliwe jest odkrycie wielu tajemnic historii, a ludzkie tragedie przemienić w chwile szczęścia.

Serdecznie dziękujemy wszystkim, którzy zaangażowali się w tę sprawę z całego serca, dzięki czemu udało się doprowadzić ją do tak pomyślnego zakończenia.

Krzysztof Szymański

Tekst ukazał się w nr 20 (168) 30 października–15 listopada 2012

 

Czytaj też:

Współczesne tajemnice lwowskich kamienic


O rodzinie Szpaczyńskich – ciąg dalszy

 

Obejrzyj galerię:

Kazimierz Szpaczyński

X