Tegoroczne Dni Dziedzictwa europejskiego we Lwowie – to ponad sto imprez, spotkań, wycieczek, odczytów, wystaw artystycznych, prezentacji nowych wydań. I wszystko w ciągu tylko trzech dni. Trudno było wybrać najbardziej ciekawe, najbardziej oryginalne, najbardziej unikatowe. Niemożliwie też było zdążyć na wszystkie, nawet wcześniej zaplanowane. Dlatego zwracam uwagę w tym artykule tylko na kilka, które mnie specjalnie zainteresowały.
Pierwsza z nich – to wykład pracowników lwowskiego Muzeum Historycznego Ulany Żywylak i Mirosława Pobereżnego na temat zapomnianego lwowskiego specyfiku tzw. „Balsamu Vetorini” i jego tajemniczego wynalazcy lwowskiego kupca Pawła Vetoriniego. Ten balsam lwowski podbił cały świat, przez cały XIX wiek był szeroko znany i ceniony nie tylko we Lwowie, nie tylko w Galicji czy Austro-Węgrzech, ale w Europie, a nawet w Stambule (Turcja), czy też w Nowym Jorku i Waszyngtonie (Stany Zjednoczone Ameryki).

Ulana Żywylak trafiła na ślad Pawła Vetoriniego, wynalazcy „Balsamu Vetorini”, prowadząc badania XIX-wiecznych portretów znanych lwowian pędzla artysty malarza Marcina Jabłońskiego (1801–1876) ze zbiorów Muzeum Historycznego. Wśród nich uwagę Ulany Żywylak zwrócił portret bliżej nie znanego Pawła Vetoriniego, mieszczanina lwowskiego (podobno pochodzenia włoskiego), w mundurze „Bractwa Strzeleckiego”, czyli „Bractwa Kurkowego”, uprzywilejowanej instytucji miejskiej jeszcze z proweniencją średniowieczną. Daleko nie każdy mieszczanin lwowski mógł liczyć na przynależność do Bractwa, gdzie wśród członków honorowych znajdujemy w ciągu wieków jego istnienia nazwiska kilku królów polskich. Czymś jednak zasłużył ten obcokrajowiec na takie wyróżnienie, może właśnie swoim tajemniczym balsamem. Można przypuścić, że Paweł Vetorini był z zawodu lekarzem, lecz są też wiadomości, że należał do korporacji kupieckiej. Marcin Jabłoński wykonał portret w 1832 roku. Pan Vetorini przedstawiony na tym portrecie w galowym mundurze „Bractwa Kurkowego” jasno-zielonego koloru, ze złotymi guzikami, również złotymi epoletami. Podpis z tylnej strony obrazu jednoznacznie poświadcza, że jest to „Obywatel lwowski Weturini wynalazca balsamu Weturiniego”.
Informacje o niezwykle cennym i skutecznym balsamie Pawła Vetorini znajdujemy w prasie lwowskiej, warszawskiej, a nawet berlińskiej znacznie wcześniej. Na przykład, już w 1810 roku o nim pisał „Kurier Warszawski”, a w 1811 roku berlińskie czasopismo aptekarskie „Asklapieion”. Ostatnie podaje popularną reklamową legendę, że w nieznanych bliżej okolicznościach Paweł Vetorini spotkał prawdziwego chińskiego lekarza (czy kogoś takiego można było spotkać w owych czasach we Lwowie?), który przekazał jemu sekretną „receptę prawdziwego chińskiego balsamu (Vero Balsamo Chinensis)”.
„Gazeta Warszawska” w grudniu 1810 roku pisała, że w 1809 roku Paweł Vetorini dostarczył znaczną partię swego balsamu ze Lwowa do szpitala wojskowego w Lublinie dla gojenia ran żołnierzy wojsk księcia Józefa Poniatowskiego. Balsam też został zbadany przez specjalnie powołaną komisję lekarzy wojskowych Księstwa Warszawskiego, między innym inspektora Bergonzoniego i lekarza Lafontaina i dostał pozytywne rekomendacje. Dobre wyniki osiągnięto też przy leczeniu żołnierzy w szpitalu lublińskim.
Skuteczność leczenia żołnierzy „Balsamem Vetoriniego” wysoko ocenił osobiście książę Józef Poniatowski, zwierzchnik Księstwa Warszawskiego i wydał odpowiednie rozporządzenie do Inspektorów Generalnych Zdrowia, w którym m.in. czytamy: „Józef Książę Poniatowski, Generał Dywizji, Naczelny Dowódca Wojsk Polskich Księstwa Warszawskiego, Wielkiego Krzyża Legionu Honorowego, Wielkiego Krzyża Wojskowego Polskiego, Neapolitańskiego, Orła Białego i innych Kawaler, do Panów Bergonzoni i Lafontaina, Inspektorów Generalnych Zdrowia. Odebrawszy od W. Panów doniesienie o dziwnych przymiotach Balsamu Chińskiego, którego mocą wszelkiego rodzaju rany, mające dotąd za niewygojone, roku przeszłego i teraz bieżącego, w szpitalach głównych, szczególnie w szpitalu lubelskim, szczęśliwie i gruntownie zostały wyleczone, i że JPan Vetorini, wspomnianego Balsamu właściciel, znaczną jego ilość w czasie wojny wspaniale poświęcił na ratunek obrońców Ojczyzny, postanowiłem i zalecam W Panom, ażeby Balsam Chiński do wszelkich ran i zajątrzeń ciała, do jakichkolwiek wedle ich doświadczenia okazał się skutecznym, był w szpitalach wojskowych używany, a JPanu Vetoriniemu, za jego ludzkość oświadczone było głośno moje podziękowanie, wdzięczność wojskowych, których Balsamem swoim do zdrowia przywrócił”.

Po tak wspaniałym podziękowaniu samego Księcia Józefa Poniatowskiego „Balsam Vetorini” nabył popularności w całym Księstwie Warszawskim, również w innych krajach europejskich. Według samego Vetoriniego balsam można było wykorzystać przy gojeniu nie tylko ran, wrzodów czy oparzeń skóry, lecz do leczenia wielu innych chorób. W reklamie umieszczonej w 1825 roku w „Kurierze Warszawskim” Vetorini twierdzi, że jest on jedynym posiadaczem „sławnego od wielu lat, a nader skutecznego i w wielu krajach nieprzerwanie doświadczonego Balsamu, przez Ces. Królewskie Austriacko Lwowskie, Ces. Królewskie Rosyjskie, Wołyńskie Collegium Medyczne, tudzież Inspekcję Jeneralną Głównych Łazaretów przyjęty ,z zupełnym zadowoleniem użyty i zapotrzebowany… powszechnie dla ratowania zdrowia ludzkiego służącym, aż nadto z niezawodnej dobroci znanym i praktycznie doświadczonym. Który to Balsam w przyzwoitej ilości użyty, wszelkie cierpienia z reumatyzmu pochodzące zupełnie wyniszcza. Osłabione części ciała skutecznie wzmacnia. Srogie bole zębów uspokaja. Cuchnięcie nieprzyjemne z ust oddala. Rany świeże i zastarzałe goi. Fluxje z zaniedbania pochodzące uśmierza. Szum zwykle przy tej słabości w uszach doświadczany rozpędza. Dziąsła niezdrowe leczy, od szkorbutu broni i inne niezliczone dla poratowania zdrowia cierpiącym dobroczynne przynosi skutki, wielu takimi doświadczeniami sprawdzone, poświadczone i uwiecznione”.
W latach 20. XIX wieku w krajach europejskich, również we Lwowie szalała epidemia cholery, która zabrała dziesiątki tysięcy ofiar. Medycyna europejska nie mogła znaleźć środka skutecznego na zwalczanie tej groźnej zarazy. I oto czytamy już w reklamie „Dziennika Lwowskiego”, że właśnie lwowski „Balsam Vetorini” pomaga „w kurczach żołądka najgwałtowniejszych, w objawach coleryny, a nawet cholery i wszelkich gwałtownych zwolnieniach i wymiotach z najlepszym skutkiem używa się”.
We Lwowie „Balsam Vetorini” sprzedawano w aptekach i innych handlach. W reklamie tegoż „Kuriera Warszawskiego” znajdujemy lwowskie lokalizacje, w których można było ów balsam nabyć. Tak zwane „główne składy” swego towaru Paweł Vetorini utrzymywał w handlach A. Born, wdowy Kleina, Bochnaka, A. Bogdanowicza, J. Reissa, W. Królikowskiego, J. Zalpłachta, braci Łazowskich, aptece „Pod Jeleniem”. „Pojedyncze składy balsamu znajdowały się w aptece Ehrenberga, aptece „Pod Węgierską koroną”, aptece Teodora Torosiewicza „Pod cesarzem Rzymskim”, aptece „Pod Złotym Słoniem” i u doktora Zaryckiego w aptece „Pod Złotym Lwem”. Otóż z dziewięciu aptek lwowskich, co najmniej w sześciu można było nabyć już wtedy słynny „Balsam Vetoriniego”.
Jurij Smirnow
Tekst ukazał się w nr 19 (455), 18 – 31 października 2024
