W dawnym klasztorze ojców dominikanów we Lwowie, w którym obecnie funkcjonuje Muzeum Historii Religii pomimo wojny odnowiono dwie sale historyczne. Jedną z pomocą Narodowego Instytutu Polskiego Dziedzictwa Kulturowego za Granicą – Polonika, drugą kosztem państwa ukraińskiego.

Orest Małeć, dyrektor Muzeum Historii Religii we Lwowie w wywiadzie dla Kuriera Galicyjskiego powiedział:
– Dwie sale wymagały renowacji, gdyż poprzednia częściowa renowacja miała miejsce na początku lat 90. XX wieku. Wtedy udało się pozłocić elementy drewniane, które widzimy na sklepieniach. Pozostałe pomieszczenia były w złym stanie i też wymagały remontu. Dotyczyło to szczególnie posadzki w dawnej kaplicy bł. Imeldy, która składa się z cząstek marmuru i granitu. Mozaika ta była bardzo zniszczona. Wiele elementów uległo pęknięciom w wyniku oddziaływań mechanicznych i zmian temperatury. Przygotowując się do nowej ekspozycji w naszym muzeum, zdaliśmy sobie sprawę, że to pomieszczenie wymaga całkowitego remontu. Rekonstrukcja trwała trzy lata. Wcześniej była tam ekspozycja o Kościele rzymskokatolickim i będzie tam nadal. Nawiązaliśmy kontakt z Instytutem Polonika, prosząc o pomoc w odnowieniu dawnego refektarza. Tak naprawdę, jest to bez przesady najlepsza sala barokowa we Lwowie. Efekt współpracy przerósł nasze najśmielsze oczekiwania, gdyż przyjechała poważna ekipa konserwatorów polskich i ukraińskich. W ciągu dwóch lat odrestaurowano salę z freskami i sztukaterią. Odnaleziono fragmentaryczny wizerunek św. Dominika. W maju odbyła się prezentacja odnowionej sali. Spodziewamy się, że ta współpraca będzie kontynuowana, bo mamy dobre kontakty. Jest już dobra tradycja. Z naszej strony zapewniamy maksymalną pomoc. Instytut Polonika również nie ma do nas zastrzeżeń. Wszystkie ich zalecenia związane z konserwacją odrestaurowanych obrazów i murów są przez nas realizowane, mamy więc mocną nadzieję, że nasza współpraca będzie kontynuowana.
fot. Aleksander Kuśnierz / Nowy Kurier Galicyjski
Z powodu zagrożeń wojennych większość cennych eksponatów znajduje się teraz w zabezpieczonych schronach. Tymczasem w pomieszczeniach muzealnych są urządzane wystawy, zaś w dawnym refektarzu odbywają się koncerty. Większość obecnych gości muzeum to uchodźcy i ci, którzy przyjeżdżają do Lwowa na weekend ze wschodnich i południowych obwodów Ukrainy.
– Jesteśmy z miasta Dunajowce w obwodzie chmielnickim – mówią Irena i Wiesław Krzyżanowscy. – Bardzo często przyjeżdżamy do Lwowa, bo mamy tu bliskich. Nasza mama pochodzi z obwodu lwowskiego. Byliśmy w tym muzeum, ale to było dawno temu. Chociaż nie wszystkie eksponaty wróciły, te, które obejrzeliśmy są bardzo ładne, pięknie odrestaurowane. Pragniemy podziękować pracownikom muzeum. Ich entuzjazm jest widoczny. Za każdym razem na wystawie można zobaczyć coś nowego.

W odnowionej dawnej kaplicy bł. Imeldy trwa wystawa dzieł Szymona Czechowicza.
– Prace Szymona Czechowicza, które eksponujemy w tej sali, eksponowano wcześniej w Krakowie, podczas wystawy jego dzieł z całego świata – wyjaśniła Rusłana Bubriak, kierownik działu muzeum. – Przedtem konserwatorzy naszego muzeum odnowili te dzieła wybitnego artysty polskiego. Eksponujemy tutaj jego „Drogę Krzyżową”. Kiedyś znajdowała się w kaplicy pałacu w Podhorcach, w Sali Zielonej. Mamy tu tylko jedenaście stacji, jedenaście dzieł, wykonanych na miedzianej blasze przez Szymona Czechowicza. Historyk sztuki Józefa Orańska z Polski stwierdziła, że nasza „Droga Krzyżowa” jest najstarsza spośród wszystkich „Dróg Krzyżowych” na terytorium Polski.
Konstanty Czawaga























