Czy mogą Mościska dogonić Przemyśl? Robert Choma (fot. Konstanty Czawaga)

Czy mogą Mościska dogonić Przemyśl?

Z prezydentem Przemyśla Robertem Chomą rozmawiał Konstanty Czawaga.

Im bliżej wyborów samorządowych na Ukrainie (mają się odbyć 25 października br.), tym częściej w tym kraju rzuca się spojrzenie w kierunku Polski, która przeprowadziła reformę administracyjną i teraz chętnie dzieli się swoim doświadczeniem ze wschodnim sąsiadem.
Jesteśmy w roku 2015, roku 25-lecia powstania samorządu terytorialnego w Polsce. Jakbym chciał podsumować swoją pracę jako pracownika struktur samorządowych, to wychodzi blisko 20 lat – jako wiceprzewodniczący, wiceprezydent a od 12 lat prezydent miasta. Szczególnie te ostatnie 12 lat, to okres bliskiej współpracy z Ukrainą: spotkań, sympozjów, warsztatów, konferencji, wzajemnych wizyt.

Kiedy podjęliście współpracę z Mościskami?
Najwcześniej podpisaliśmy umowę partnerską z Kamieńcem Podolskim. Później ze Lwowem, z Drohobyczem i na końcu z Mościskami. Ale właśnie Mościska są najbliżej. Z ówczesnym prezydentem miasta Igorem Czopkiem, gdy podpisaliśmy umowę, mieliśmy bardziej marzenia niż plany. Ale cały czas mówiłem, że te marzenia trzeba mieć, bo na Ukrainie też przyjdzie taki czas, kiedy prędzej czy później reformy muszą być wprowadzone. przeżywaliśmy wspólnie kolejne konkretne wydarzenie na Ukrainie, najpierw Pomarańczową Rewolucję, potem Majdan, teraz tę tragedię związaną z wojną, cały czas jakby te reformy się oddalają w czasie, ale one są niezbędne i są konieczne. Wierzę, że na Ukrainie będzie samorząd, który rzeczywiście jest, jak w Polsce, podstawą ustroju państwa. To co do nas przyszło, szczególnie w czasie tych ostatnich 10 lat Unii Europejskiej, to jest czas olbrzymich możliwości finansowych. To jest czas zrealizowanych projektów w Polsce, dzięki m.in. programowi Polska-Białoruś-Ukraina. Mówiłem o tym na niedawnym Forum Ekonomicznym w Krynicy. To zbudowane obiekty sportowe w Przemyślu, to są drogi w naszym mieście To są wreszcie odnowione kamienice, rewitalizacja obiektów sakralnych i świeckich, oczyszczalnia, składowisko odpadów. I my z tego korzystamy będąc ostatnim miastem Unii Europejskiej na wschodzie. Moim zdaniem miasta partnerskie Przemyśla doczekają takiego czasu, by mogły korzystać z praw, które w dzisiejszej dobie powinny mieć wszystkie państwa europejskie, a do takich należy Ukraina.

Spróbujemy na chwilę wyobrazić sobie, że jest Pan prezydentem Mościsk, najbliższego miasta partnerskiego. Jak można by w tej sytuacji na Ukrainie sobie poradzić?
Na pewno byłoby trudniej. Zdecydowanie trudniej, bo wiem ile pieniędzy jest w kasie Mościsk i wiemy jaka jest dystrybucja środków na Ukrainie, czyli jak pozyskujecie środki finansowe. Pamiętam to od czasu, kiedy merem Mościsk był pan Igor Czopko i wiem jak zdobywał pieniądze. U nas jest łatwiej. Gdybym był merem na Ukrainie, byłoby na pewno trudniej, ale miałbym też doświadczenie ze współpracy z mniejszością ukraińską w Przemyślu. Tam bym miał mniejszość polską. Jeżeli mówić o kwestii pogodzenia tych interesów, to na Ukrainie jest ona w dalszym ciągu trudniejsza, niż w Polsce. W Polsce ustawodawstwo jest inne i ustrój, który gwarantuje pewne prawa także mniejszościom. Przez to jest łatwiej, a może i trudniej rządzić. To w zależności od tego, kto jakie ma podejście.

Mniejszość może być pomostem między obu narodami.
Powinna być, i oczywiście jest. Mając doświadczenie w zdobywaniu środków europejskich, wiedziałbym jak te środki pozyskiwać. Natomiast musimy cały czas pamiętać, że infrastruktura to nie wszystko. Potrzeba jest budowania wspólnoty wokół pewnych celów dla swej małej ojczyzny. Starałem się to czynić u siebie, by ludzie stąd nie wyjeżdżali. Przecież potencjał Mościsk to są także młodzi ludzie, którzy jednak poszukują pracy czy zamieszkania poza granicą Ukrainy, czyli w Unii Europejskiej. Niekoniecznie w Przemyślu, w Polsce.

Jednak podobna sytuacja była też w Przemyślu.
Dokładnie, dlatego o tym mówię, że myśmy czerpali kiedyś pozytywne wzorce z Niemiec. Przez programy, które były wprowadzone, na granicy zachodniej RP samorządy współpracowały z Niemcami. Uczyliśmy się wtedy współpracy. U nas też powstawały różne Fundacje. Mieliśmy w Krasiczynie koło Przemyśla „Mosty na Wschód”, gdzie konsulat amerykański był bardzo mocno zaangażowany. I cały czas to podkreślam, że naszym obowiązkiem jest przekazywać nasze doświadczenie Ukrainie.

A w jaki sposób i na jakie cele może zdobyć środki unijne takie miasto jak Mościska?
To są głównie projekty infrastruktury sportowej i ochrony środowiska. O tym mówiliśmy od lat. Nadal jest aktualna umowa o ochronie środowiska z Mościskami. Mamy zrobioną kanalizację w ramach środków europejskich w dorzeczu Sanu, Wiaru, i z tym jest coraz lepiej. Jednak mamy rzekę Szkło, która wpada do Wiaru. Te działania nie są w pełni zrealizowane. Podobnie z Twierdzą Przemyską jako produktem turystycznym. Duża część fortów jest po stronie ukraińskiej, koło Mościsk, więc jako produkt turystyczny też w tej chwili ciężko to wykorzystać. Skoro mógł być Jazz Bez, czyli Jazz bez granic, to może być Fort Misja – tak samo bez granic. Tylko w dalszym ciągu barierą w takim swobodnym przepływie jest granica. I żeby turyści mogli tam dojechać, muszą być zbudowane drogi. Myśmy w Przemyślu i okolicy doczekali się i autostrady. Modernizowana jest sieć kolejowa. Mamy obwodnicę. Kluczowym problemem jest komunikacja.

A jakby można zatrudnić „mrówki”?
To jest złożony problem. Bo kiedyś kontrola Shengen spowodowała, że przez mocne ograniczenie możliwości przewozu towarów, kontrabandy, nie zaofiarowano jednocześnie w zamian nic. Rząd polski, który jest odpowiedzialny także za kontrolę Shengen, zmodyfikował przypisy dotyczące przewożenia czy przenoszenia towarów, więc część tych osób została pozbawiona źródła zarobku. I takiemu miastu jak Przemyśl nie zaproponowano nic. Mamy też połączenie kolejowe z Ukrainą, z tego też trzeba korzystać. Mogliby tu być zatrudnieni fachowcy z Ukrainy, ale jeśli nie ma tych miejsc pracy, to nie ma oferty pracy także dla osób, które do tej pory się handlem zajmowały. I na tym polu jest wiele do zrobienia. U nas Przemyślanie też wyjeżdżają. Nie ma średniej kadry technicznej. Tutaj też jest olbrzymie pole do współpracy, jeżeli chodzi o Polskę i Ukrainę. Mamy Mały Ruch Graniczny. Według Urzędu Celnego, na jednej odprawie w Medyce, na jednej zmianie, na tax-free jest odprawiana wartość na milion złotych, czyli na dwóch zmianach dwa miliony złotych dziennie. Jeśli powstawałyby kolejne przejścia, ruch by się rozładowywał, i oprócz tego ruchu towarowego byłby także ruch turystyczny. Młodzież, szkoły, ale przede wszystkim kontakty ze sobą. Nie tylko handlowe, chociaż przez handel najłatwiej jest nawiązywać kontakty. Tych pól do współpracy jest wiele.

Czy są widoczne zmiany w przełamywaniu stereotypów wśród ludzi po obu stronach granicy?
Te zmiany są bardzo widoczne. Ja to obserwuję na przestrzeni 12 lat i muszę powiedzieć, że to zmierza w dobrym kierunku, mimo różnych demonów, które ktoś budzi. Te demony będą budzone dopóki do końca nie wyjaśni się kwestii historycznych, dramatycznych i tragicznych dla Polaków, ale i dla Ukraińców wydarzeń. Zawsze komuś będzie zależało, żeby zakłócać równowagę i zakłócać relacje między Polakami i Ukraińcami. Trzeba to wyjaśnić do końca i na solidnych fundamentach zbudować współpracę. My także jesteśmy do tego zobowiązani. Mamy licznych przyjaciół. Mamy ludzi, z którymi się znamy i wola tej współpracy jest. Życzę Ukrainie zbudowania solidnego fundamentu w najbliższych wyborach samorządowych, wybrania mądrych, odpowiedzialnych ludzi, którzy by chcieli współpracować także z Polakami. Którzy by się otworzyli albo kontynuowali to co kiedyś zaczęli. I abyśmy mogli te projekty, o których mówiłem, wspólnie realizować. Pieniądze będą, jeżeli my będziemy mieli solidne umowy partnerskie, jeżeli będziemy rzeczywiście na szczeblach rządowych ze sobą współpracować, tworzyć także podstawy do sięgania po środki. I wtedy można na tej podstawie, budując infrastrukturę, te mosty symboliczne urzeczywistnić. Żeby ta komunikacja była faktyczną, a nie tylko taką, o której się od lat odpowiada, a za którą i my tęsknimy, i tęsknią Ukraińcy.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Konstanty Czawaga
Tekst ukazał się w nr 19 (239) 16-29 października 2015

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

X