Ciepłe święto polskiej piosenki zimową porą

Ciepłe święto polskiej piosenki zimową porą

U progu Nowego Roku zwykliśmy robić swoiste podsumowanie ważnych wydarzeń z naszego życia. Zastanawiamy się nad coraz szybciej upływającym czasem i w przedświątecznym zaciszu snujemy wspomnienia lub dzielimy się nimi z przyjaciółmi. Pewnego zimowego wieczoru mieliśmy okazję na własne oczy zobaczyć, co wspomina młodzież studiująca polonistykę na Uniwersytecie Lwowskim.

Zamiast czekać na koniec świata i zamartwiać się tym, gdzie najlepiej spędzić to święto masowej psychozy, studenci różnych roczników polonistyki postanowili zorganizować wieczór polskiej poezji i piosenki. Jak za działaniem czarodziejskiej różdżki, przed koncertem salę Klubu Studenckiego wypełniły roześmiane twarze. Każdego interesowało, co też takiego przygotowali poloniści, bowiem temat koncertu trzymali przed widzami w ścisłej tajemnicy.

I oto na scenę wchodzą dwie dziewczyny, siadają przy biurku i w rozmarzeniu patrzą w głąb sali. Przysłowiowe „papużki nierozłączki” wspominają studenckie lata, poprawiają się nawzajem, polemizują ze sobą i przy tym świetnie się bawią. Tak niedawno przecież były dziećmi… Wspomnienia ożyły wraz z pojawieniem się kolejnych aktorów. Jest tu i chory koteczek Stanisława Jachowicza, i żaba z biedronką Brzechwy, i okulary Tuwima. No i koniecznie są wakacje, których radość udało się najlepiej ująć w piosence Kabaretu OTTO.

Ani się nasi bohaterowie obejrzeli, jak przyszedł czas opuszczenia rodzinnego gniazda i udania się na studia, czas podróży w przepełnionych autobusach i pociągach i coraz rzadszych wizyt w domu… Wtedy już całkiem inaczej patrzyło się na rodziców, przypominając sobie czasami „Preludium Obiadowe” Stefanii Grodzieńskiej czy „Chorego męża”. To były lata swobody, ale i odpowiedzialności za „pociąg młodości, który mknie przed siebie, nie czekając na gapiów”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

X