Andrij Sadowyj: Jestem przekonany na 100%, że wiktoria będzie z nami Andrij Sadowy, burmistrz miasta Lwowa

Andrij Sadowyj: Jestem przekonany na 100%, że wiktoria będzie z nami

Artur Żak: Panie merze, jak się zmieniła dla Pana rzeczywistość po 24 lutego?

Andrij Sadowyj: Jedno życie było do 24 lutego, a teraz całkiem inne życie. Teraz jest stokrotnie większa odpowiedzialność. Jest to praca, która ma być skoncentrowana tylko na jednej rzeczy – na wiktorii Ukrainy w tej wojnie. Wszystko ma być zrobione dla niej – taka jest prawda.

A.Ż. Dobrze wiemy, że podczas stanu wojennego wiele kompetencji automatycznie przejmuje Obwodowa Państwowa Administracja Wojskowa. Jak wygląda współpraca mera i samorządu aglomeracji lwowskiej z Obwodową Państwową Administracją Wojskową?

A.S. Współpraca jest bardzo dobra. Każdy wie co ma robić. Moja odpowiedzialność – to maksymalne wsparcie naszego wojska. Pomoc w budowaniu Obrony Terytorialnej i pomoc naszym rodakom, bo mamy ponad 200 tysięcy uchodźców we Lwowie. Odpowiadam także za mieszkańców, za komunalną infrastrukturę. Żeby łatwiej to zrozumieć, należy sobie uzmysłowić, że jeszcze jedno miasto przyjechało do Lwowa. Z gubernatorem jest dobra współpraca, bo pracujemy wszyscy razem, to nasza wspólna praca.

A.Ż. Tę współpracę dobrze widać także na przykładzie zwykłych obywateli. Lwów był zawsze swoistą forpocztą zmian na Ukrainie. Stąd tak naprawdę wszystko się zaczynało – w 1989, w 2004 i 2013 roku. Jak Pan dziś widzi rolę Lwowa, przy tej konsolidacji społeczeństwa ukraińskiego? Czy te lwowskie wzorce są przenoszone dalej na centralną i wschodnią Ukrainę?

A.S. Bardzo ważne, aby mieć dziś maksymalną koncentrację i aby pomagać jeden drugiemu. Na przykład pomoc humanitarna, która przychodzi do Lwowa, jest przez nas w 100% odsyłana dalej do naszych miast, w których jest ciężka sytuacja. To znaczy do Charkowa, Czernihowa, wcześniej do Mariupola. Koordynacja i współpraca – o tym teraz myślę. Oczywiście jest dużo idei, które chcemy wprowadzić już po wojnie, a to dlatego, że musimy całkowicie przebudować naszą gospodarkę, ponieważ Rosja zawsze będzie źródłem agresji w stosunku do Ukrainy, ale też może być w stosunku do Polski i do innych państw. Dzisiaj atakowana jest Ukraina i nasz cel to jak najszybciej wyrzucić agresora z naszej ziemi. Cała energia jest skoncentrowana na tym.

A.Ż. Lech Kaczyński w 2008 r. powiedział: „…dziś Gruzja, jutro Ukraina, pojutrze państwa bałtyckie, a później może i czas na mój kraj, na Polskę”.

Jak teraz wygląda współpraca w humanitarnych kwestiach z polskimi samorządami, miastami partnerskimi, rządem Polski czy też innymi rządami krajów europejskich?

A.S. Przyjeżdżali do Lwowa prezydent Przemyśla, prezydent Katowic, pani prezydent Gdańska, prezydent Sopotu, prezydent Gdyni i podczas tych wizyt, powstała inicjatywa, aby polskie miasta wsparły Lwów autobusami, ponieważ oddaliśmy dużo autobusów dla naszego wojska. Także pomoc humanitarna, która przyszła, była dla nas ważna i bardzo potrzebna. Każdy Polak dzisiaj rozumie, że Ukraińcy walczą za naszą i waszą wolność. Prezydent Kaczyński mówił wtedy prawdę. Szkoda, że to morderstwo, które było dokonane pod Smoleńskiem, nie jest do dzisiaj wyjaśnione. Podobnie jak morderstwo, którego dokonała Rosja atakując Boeing z 230 pasażerami na pokładzie, który leciał z Australii do Holandii. Jaka jest odpowiedzialność? Zero! Rosja nie była ukarana, więc posuwa się dalej, atakuje. To co świat dzisiaj zobaczył, tę masakrę w miasteczku Bucza, koło Kijowa, to jest, nie wiem, straszniejsze niż to, co odbywało się podczas II wojny światowej. Dla mnie teraz Rosja jest państwem nazistowskim. Dzisiaj Putin jest tożsamy z Hitlerem. Wszyscy powinni to wiedzieć. Rosja powinna być totalnie izolowana przez najbliższe 50 lat. Dodatkowo każdy, kto ma rosyjski paszport powinien też ponosić odpowiedzialność. Bo ludzie tam akceptują tę politykę morderstwa, która jest skierowana przeciwko wolnej Ukrainie. Jestem przekonany na 100%, że wiktoria będzie z nami, że zrobimy swoją robotę. W przyszłości musimy wybudować całkiem nowe relacje, bo jak widać, Unia Europejska i świat nie był gotowy do takiej inwazji, do takiej agresji – to wszystko trzeba będzie przebudować.

A.Ż. Rosja nie gra według zasad, według jakichkolwiek standardów z przeszłości, czy też współczesnych. Rosja zawsze postępuje, przez ostatnie 100 lat jak nie dłużej, w ten sam utarty sposób. Tak jak Pan powiedział, trzeba wybudować nowe relacje, jakieś nowe schematy działania. Jak Pan to widzi z poziomu samorządu?

A.S. Trzeba spojrzeć na mapę świata. Rosja chce być mocna jak Chiny i Stany, ale nigdy jej się to nie uda i oni to rozumieją. Dlatego chcą być państwem, które kontroluje transport. 90% całego transportu dzisiaj idzie morzem. Dlatego Rosja chce kontrolować Morze Czarne i Bałtyk. Musimy to wiedzieć i rozumieć, musimy załączyć te państwa, które mają na to wpływ, aby wybudować nowy format bezpieczeństwa. Moim zdaniem Ukraina, Polska, Turcja, Wielka Brytania, Litwa, Estonia, Łotwa, to byłby sojusz, który jest konieczny dla naszego życia. Jest niezbędny, abyśmy pozostali niepodległymi państwami. Bo do każdego z tych państw Rosja ma swoje pretensje. Musimy to zrobić! Musimy wybudować tak mocne braterstwo, żeby Rosja wiedziała, że jeżeli jeszcze raz spróbuje atakować, to tak dostanie w łeb, że nic z niej nie zostanie.

A.Ż. Właśnie widzimy, że Ukraina w dużej mierze już wygrała tę wojnę. Ukraina obroniła swoją niepodległość. Ukraina obroniła prawo do nazywania się częścią Zachodu, którego częścią zawsze była. Czasami mam wątpliwości, czy niektóre kraje zachodnie, mają prawo nazywać się częścią Zachodu. Niemniej jednak przejdźmy teraz do pytań bardziej biznesowych. Przeczytałem, że na teren ziemi lwowskiej, ze wschodu, z miast ogarniętych pożogą wojenną, przeniosło się 48 przedsiębiorstw. W jaki sposób Ziemia Lwowska, miasto, lwowska aglomeracja, pomaga tym biznesmenom rozpocząć na nowo swoją działalność?

A.S. To jest nasz obowiązek, bo oni przyjechali do siebie do domu. Wszyscy którzy coś nowego produkują, będą płacić nowe podatki i są dziś ludźmi bardzo pomocnymi naszemu państwu. Mamy jeszcze inne plany, ponieważ z tych 200 tysięcy uchodźców 150 tysięcy wróci do swoich miast, a 50 tysięcy zostanie tutaj. To przecież około miliona metrów kwadratowych mieszkań trzeba wybudować. Maksymalnie pomagamy wszystkim czym możemy, bo dziś, w tych czasach trzeba przeżyć. Survive, jak mówią po angielsku. Jestem przekonany, że wiktoria będzie z nami i biznes będzie miał nową dynamikę, a we Lwowie – to na 100%.

Wojciech Jankowski: Panie prezydencie, wymienił Pan takie państwa jak Polska, Ukraina, Litwa, czyli w pewnym sensie prawie granice dawnej Rzeczpospolitej. Czy widzi Pan, że to stare powinowactwo, pokrewieństwo tych narodów teraz w tej sytuacji się odzywa?

A.S. Jeżeli pan wyobrazi sobie mapę świata za ostatnie 400, lub 500 lat, to różne były granice i różna była kooperacja, ale dzisiaj ten świat jest taki mały, jest taki kruchy, iż trzeba chuchać, żeby był pokój. Kiedy mówię o nowych relacjach, to mówię o bezpieczeństwie każdego państwa. Bo bez współpracy Polaków, Ukraińców, Litwinów, Turków nie będzie pokoju. Po prostu nie będzie, ponieważ Rosja to nasz sąsiad i ona zawsze będzie źródłem agresji, taka jej natura! My mieliśmy przez nią straszne problemy. Co drugi Ukrainiec i co trzecia Ukrainka zostali zabici. Znacie przecież swoją historię, jaka ona była trudna i tragiczna. Były różne sytuacje, ale dzisiaj musimy myśleć o przyszłości.

W.J. Ja miałem na myśli to, że jesteśmy poniekąd skazani na siebie. Zamieszkujemy przestrzeń między Bałtykiem, a Morzem Czarnym, ograniczoną Karpatami i że prędzej czy później, za każdym razem będziemy musieli ze sobą współpracować w związku z tą agresją, o której Pan prezydent mówi.

A.S. To doświadczenie, które dziś otrzymaliśmy, to jest szok i to jest stres dla całego świata. Ja pamiętam swoje rozmowy z polskimi politykami, z prezydentami miast, kiedy rosyjska rakieta spadła 20 km od granicy z Polską, 30 km od Przemyśla, a 40 km od Lwowa. To był szok, no bo powiem szczerze, że część Polaków tak sobie myślała, że wojna jest gdzieś tam daleko, daleko na Wschodzie, a tymczasem wojna jest tutaj obok. To było moim zdaniem takie otrzeźwienie, że Rosja może atakować. Z Białorusi rakieta leci do nas 17 minut, z Sewastopola 35 minut, a za 17 minut ona może i tam, i tam, i tam! Jeżeli my dzisiaj walczymy, to ja dziękuję władzom Polski za taką mocną pozycję, że musi być maksymalnie mocne embargo, że ma być izolacja, że Rosja przez następne 50 lat ma być izolowana, a my musimy przemyśleć naszą historię i wybudować tak potężny sojusz, który da szansę Ukraińcom i Polakom i wszystkim państwom, które będą z razem z nami.

W.J. Jak bardzo odczuwa Pan wsparcie Polaków i Polski?

A.S. Na dzisiaj jak braci. Mam dużo znajomych i szczerze powiem, że każdy chce pomóc, każdy pomaga i mówimy tylko o przyszłości i każdy pyta czym jeszcze może pomóc? Szczerze powiem, że za mego życia, były różne rozmowy i były różne debaty, ale dziś nastał taki moment, kiedy rozumiemy, że to nasz wspólny wróg. Dzisiaj atakuje Ukrainę, a marzy mu się atak na Polskę. Dzisiaj my walczymy za naszą i waszą wolność!

W.J. Po zwycięstwie, jak Pan prezydent uważa, czy miejscowi Polacy będą mogli liczyć na przychylne podejście do nich, w takich sprawach jak np. kościół św. Marii Magdaleny?

A.S. Jestem przekonany, że dużo rzeczy musimy przemyśleć i w Polsce i w Ukrainie. W interesie naszych dzieci. Dzisiaj trzeba myśleć o naszych dzieciach. Miałem różne rozmowy z wielką liczbą biskupów i polityków. Jestem przekonany, że nie ma takich problemów, których nie da się rozwiązać.

A.Ż. Na tym polega różnica pomiędzy naszymi narodami, a Rosją czy też narodem Federacji Rosyjskiej, bo my często myślimy o przyszłości, jak żyć, a nie przeżyć. Ta potężna konsolidacja, zarówno w społeczeństwie ukraińskim, którą obserwuję na każdym poziomie, ale także konsolidacja w społeczeństwie polskim, w którym też odłożono wiele sporów na bok, zaskoczyła Pana prezydenta?

A.S. Szczerze powiem, że obserwuję Polaków, nie wiem, pewnie przez ostatnie 40 lat, od tego czasu jak zacząłem oglądać polską telewizję. Zawsze mam dobre nastawienie, zawsze szukam coś dobrego i zawsze coś znajduję. Rozumiem, że czasem politycy coś kręcą, bo oni muszą dbać o rankingi i czasem robią rzeczy, za które jest im wstyd. A tak normalnie Polacy w maksymalnej większości, mają pozytywny stosunek do Ukraińców i Ukraińcy też do Polaków. No słuchajcie, ludzie, razem żyjemy na tej ziemi, razem wierzymy w Boga, razem kochamy naszego papieża – no jakie jeszcze mogą być problemy? Coś tam kiedyś w historii było nie tak, 100 lat temu? No słuchajcie, różnie było. Musimy myśleć o przyszłości, o naszych dzieciach. Żeby nasze dzieci były szczęśliwe. Jestem wielkim optymistą, wierzę w naszą wiktorię, wierzę w naszą współpracę, wierzę w Bożą łaskę, która jest z nami. Bo dzisiaj te nasze małe dzieci, które zostały zabite – to są nasze aniołki, które teraz chronią nasze niebo od rosyjskich rakiet.

A.Ż. Piękne słowa. Ostatnie pytanie: pierwsza rzecz, którą Pan zrobi po wygranej wojnie?

A.S. Prawdą jest, że będzie przerwa w tej wojnie. Ale czy ona się skończy? Może za tysiąc lat. Rosja zawsze była i będzie źródłem agresji. Każdy z nas musi to wiedzieć i ten czas pokoju maksymalnie wykorzystać, żeby być sto razy mocniejszym i gotowym. My to musimy wiedzieć i wy, a razem zrobimy to szybciej i mocniej!

A.Ż. Dziękuję pięknie za wywiad.

W.J. Również dziękuję.

A.S. Dziękuję.

Rozmawiali Artur Żak i Wojciech Jankowski

Tekst ukazał się w nr 7 (395), 13 – 28 kwietnia 2022

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

X