Polsko-ukraińska ekipa konserwatorów pod kierunkiem Pawła Bolińskiego, profesora krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych im. Jana Matejki, kontynuuje wieloletnie prace konserwatorskie w kościele oo. jezuitów pw. św. Apostołów Piotra i Pawła (obecnie świątynia garnizonowa UGKC). Jest to już piąty sezon prac konserwatorskich przy monumentalnym barokowym XVIII-wiecznym ołtarzu głównym i w prezbiterium świątyni. Ze strony polskiej prace finansują, organizują i nadzorują Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego (MKiDN) i warszawski Narodowy Instytut Dziedzictwa Kulturowego za Granicą „Polonika”. Ze strony ukraińskiej partnerem występuje lwowski miejski Zarząd Ochrony Środowiska Historycznego. Aktywny udział w pracach konserwatorskich bierze parafia UGKC i lwowska Akademia Sztuki.

W 2025 roku „Nowy Kurier Galicyjski” pisał o pracach przy konserwacji ołtarza głównego i XVIII-wiecznej polichromii Sebastiana Ecksteina w prezbiterium świątyni (KG nr 13, 15–28. 07. 2025 i nr 21, 14 – 27. 11. 2025). Ekipa konserwatorów planuje zakończenie tych prac do końca 2026 roku. Jest jednak jeszcze jeden monumentalny obiekt, który cztery lata czekał na odnowienie – monumentalny obraz ołtarzowy „Ukrzyżowanie Zbawiciela”. Od czasu rozpoczęcia prac konserwatorskich w ołtarzu głównym był on zdjęty, zwinięty na specjalnie skonstruowany bęben, zabezpieczony i odstawiony do odpowiedniego czasu. No i ta chwila nadeszła w grudniu 2025 roku. Obraz ołtarzowy odpowiada monumentalnym formom samego ołtarza głównego i ma wymiary 606 cm wysokości i 321 cm szerokości. Obraz był wykonany przez malarza austriackiego Ernesta Karla Fruhwirtha w 1839 roku i w tymże roku zamontowany w ołtarzu głównym świątyni lwowskiej, która w tym czasie pełniła funkcję świątyni garnizonowej zakwaterowanych we Lwowie wojsk austriackich. Obraz ufundowała hrabina Agnieszka Mierowa, znana mecenaska lwowska. Jest to obraz olejny na płótnie, dość ciężko malowany, na pewno warsztatowy. Na pewno sam Fruhwirth malował tylko karnację, najważniejsze elementy, a reszta, tło, szaty – jego uczniowie. Anatomicznie wszystko jest prawidłowo. Obraz został malowany w Wiedniu i przywieziony do Lwowa, gdzie był obcięty, dopasowany do wymiarów ramy i ołtarza. Rama stara, jeszcze z XVII wieku, cenne dzieło snycerki owego czasu.

Wcześniej w ołtarzu głównym był inny obraz, ale o nim nic nie wiadomo. Natomiast zachował się XVIII-wieczny obraz św. Benedykta, specjalnie namalowany i umieszczony w ołtarzu głównym na uroczystości sprowadzenia do kościoła relikwii św. Benedykta w dniu 23 lipca 1741 roku. – Obraz św. Benedykta zachował się i został przez grupę naszych konserwatorów odnowiony – Obecnie znajduje się w prawej bocznej nawie świątyni. Ten obraz był też taki duży, lecz później został nieco obcięty, o cały metr skrócony. Wcześniej chciano zrekonstruować jego kształt pierwotny, ale nie dysponujemy żadną informacją, jak kompozycja wyglądała na dole. Zdobyliśmy tylko jedną grafikę z przedstawieniem św. Benedykta, która by odpowiadała naszej kompozycji. Tego jednak za mało i zdecydowaliśmy zachować go bez zmian. Na razie jest obraz św. Benedykta zasłonięty i zabezpieczony, ale jak tylko wojna się kończy, my go odsłonimy.
Od strony artystycznej obrazem „Ukrzyżowanie Pana Jezusa” Ernesta Karla Fruhwirtha historycy sztuki może specjalnie się nie zachwycają, ale jest to solidny obraz znanego malarza europejskiego, wykonany na solidnym poziomie technicznym. W ciągu swojej historii obraz był kilka razy odnawiany, czy reperowany, można powiedzieć przemalowany, według formy oczywiście, lecz na miejscu, w ołtarzu, żadnego razu nie był wyjęty z ramy. To co widzimy obecnie – ciężkie brązy na chmurkach, ciemne plamy w części dolnej – to wszystko przemalówki. Obecnie obraz po raz pierwszy znajduje się w pracowni konserwatorskiej, jest rozwinięty na podłodze i zajmuje cały pokój. Pracują przy nim cztery sympatyczne młode lwowskie konserwatorki, mianowicie Sołomija Bihanycz, Nadia Kluczkowska, Kataryna Tymczyszyn i Nadia Czyrkowa pod kierownictwem profesora Pawła Bolińskiego.

Najpierw trzeba oczyścić płótno, usunąć późniejsze podmalówki. Dziewczyny już oczyściły połowę obrazu. Ale to tylko początek bardzo skomplikowanych zabiegów konserwatorskich. Profesor Paweł Boliński opowiada o codziennej pracy zespołu konserwatorów, o planach, problemach, odkrywa historię i sekrety tego obrazu. Jak zawsze opowiada on nie tylko bardzo fachowo, dokładnie, ale też ciekawie:
– Przedmiotem tegorocznych prac konserwatorskich jest między innymi i monumentalny obraz ołtarzowy „Ukrzyżowanie Pana Jezusa” z ołtarza głównego dawnego kościoła oo. jezuitów. Zaczęliśmy pracę praktycznie w zimie, w grudniu 2025 roku i mamy zamiar skończyć samą konserwację w 2026 roku (w grudniu były prace wstępne, żeby rozpoznać obiekt). Jak nam to sprawnie pójdzie, zakończymy samą konserwację w tym roku i wtedy zaczniemy restaurację, czyli estetyczne działania przy tym obrazie. W każdym bądź razie chcielibyśmy w przyszłym roku wszystkie prace przy nim zakończyć. Cztery lata temu, czyli kiedy zespół rozpoczynał prace przy ołtarzu głównym, obraz ołtarzowy został zdjęty i nawinięty na bęben, który tu leży. I tylko w grudniu 2025 roku, według harmonogramu prac w ołtarzu głównym, przyszła kolej na konserwację obrazu „Ukrzyżowanie Pana Jezusa”. W grudniu przywieźliśmy obraz tutaj do pracowni, rozwinęliśmy go i tak naprawdę mogliśmy dokładnie, porządniej się przyjrzeć, jaki jest stan zachowania obrazu, co i jak przy nim było robione przed nami i jakie on będzie stwarzał nam trudności techniczne. Okazało się, że obraz był dublowany, czyli od strony spodniej było naklejone płótno dodatkowe, które miało za zadanie wzmocnić konstrukcyjnie obraz, ponieważ jest to olbrzymie płótno o wymiarach ponad sześć metrów wysokości i ponad trzy metry szerokości i to jeszcze z takim nie typowym zaokrągleniem u góry, które na pewno utrudni ponowne naciągnięcie go na krosno, żeby w przyszłości było ono dobrze naprężone. W każdym bądź razie było to płótno zdublowane z powodu tego, że obraz wykazuje tendencje osłabienia. I z tego powodu wydarzyły się przy tym obrazie jakieś nieszczęśliwe wypadki, co widać na przykład w postawie tej olbrzymiej łatki przy św. Janie, gdzie z jakiegoś powodu duży fragment płótna został uszkodzony i wklejony nowy fragment płótna. Przy uważnym badaniu obrazu znajdujemy też ślady wypalenia fragmentów płótna, dziury, które powstały z powodu ognia. Trudno przedstawić z jakiego powodu na wysokości dziesięciu metrów pojawił się ogień, tego nie wiemy, możemy tylko przypuszczać. Otóż naklejono tę łatę, zrekonstruowano utraconą część kompozycji, zaś od spodu przyklejono to płótno, żeby wzmocnić obraz. Obecnie stary klej prawie już nie trzymał, płótno było stare, po zakończeniu prac restauracyjnych przy obrazie zrobimy ponowny dublaż już na nowe płótno, według nowych współczesnych technik dublażowych, tak że na kolejne wiele-wiele lat obraz będzie zabezpieczony. Te nieszczęśliwe wypadki, które się wydarzyły, można wstępnie łączyć z wydarzeniami w samym kościele. Jeden pocisk wpadł do kościoła w 1919 roku, a druga bomba (czy pocisk artyleryjski) w czasie II wojny światowej i to bardzo blisko tego obrazu, bo uderzył w sklepienie w prezbiterium i mocno uszkodził dach, dach spłonął wtedy, sklepienie też zostało uszkodzone. W momencie kiedy pocisk wpadł, doszło do małego pożaru, odłamki leciały we wszystkie strony i uszkodziły też obraz ołtarzowy. Jeśli popatrzymy dziś na ściany w kościele, też widzimy tam ślady po pociskach. Dużo jest też żywych świadectw związanych z tym wydarzeniem wojennym. Ojcowie jezuici jeszcze przed opuszczeniem Lwowa zdążyli zabezpieczyć to sklepienie i wyremontować dach. Wracamy jednak do samego obrazu. Oprócz tego, że została wklejona wielka łata i zrekonstruowana część postaci św. Jana, były też kilkakrotne ingerencje konserwatorskie (nazwijmy to tak), mniej czy więcej udane, polegające na tym, że przy jakiejś okazji obraz był odczyszczony i nie jeden raz, i podmalowany. Dawniej konserwatorzy robili to odczyszczenie według starych technologii, a wiemy z historii i naszej praktyki konserwatorskiej, że nasi poprzednicy często stosowali bardzo mocne środki i tymi środkami często uszkadzali oryginalną, autorską powierzchnie malarską. Z literatury wiemy, że np. freski w XIX wieku, żeby uzyskać szybki efekt, czyszczono kwasem solnym. Obecnie pierwsze nasze zadanie, pierwszy etap technologiczny, to odczyszczenie obrazu, usunięcie brudu, starego werniksu, który pożółkł. Werniks pełni funkcję ochronną, zabezpiecza malaturę, ale werniksy są bardzo różne, a obecnie mamy bardzo dobre werniksy, których nie było w XIX wieku. Przemalówki występują na całej powierzchni obrazu, był on bardzo mocno przemalowany i to kilka razy i nie tylko tło, ale i figury też. Kiedy obraz znajdował się w ołtarzu, wydawało się, że tych przemalówek dużo mniej, ale okazało się że to nie tak. Otóż zdejmujemy kolejne warstwy i przysparzają one nam trochę trudności, bo w różnym czasie różne techniki malarskie zostały użyte do tych przemalówek, a to zawsze utrudnia prace konserwatorów. Ale my z tym sobie poradzimy. Obraz już obecnie, tylko po oczyszczeniu, nabiera autentyczności. W górnej części pojawiła się kolorystyka, błękity nieba, bieli na szatach Chrystusa, chmury są bardziej dynamiczne. A było wszystko zamalowane, było tylko brudne brązowe tło. W 2026 roku będziemy mieli mnóstwo pracy przy tym obrazie, ale działamy według naszego harmonogramu. Kombinujemy różne środki do usunięcia różnych warstw przemalówek. Stosujemy tylko dobre, najlepsze, sprawdzone środki europejskiej jakości (oczywiście drogie), ale jest to od samego początku prac konserwatorskich w kościele oo. jezuitów (i w innych miejscach we Lwowie) naszą zasadą. Trzeba usunąć przemalówki, ale nie uszkodzić oryginalnej XIX-wiecznej malatury. W pełnej krasie będziemy mogli zobaczyć odnowiony obraz „Ukrzyżowanie Pana Jezusa”, kiedy zakończymy konserwacje ołtarza głównego i polichromii w prezbiterium.
Jurij Smirnow
Tekst ukazał się w nr 3 (487), 13 – 26 lutego 2026
