101 rocznica bitwy pod Zadwórzem Zadwórze, 21 sierpnia 2021, fot. Alina Wozijan / Kurier Galicyjski

101 rocznica bitwy pod Zadwórzem

101 lat temu na przedpolach Lwowa za bardzo wysoką cenę, bo własnego życia młodych ludzi, zatrzymana została nawała bolszewicka. Zadwórze to jedna z trzech bitew stoczonych w 1920 roku na naszych terenach, które nazywamy polskimi Termopilami.

– Wojna polsko-bolszewicka w roku 1920 znalazła swój finał na przedpolach Warszawy i Lwowa – nakreślił rys historyczny Jacek Magdoń, przewodniczący Komisji Łączności z Polakami za Granicą Sejmiku Województwa Podkarpackiego, jeden z autorów publikacji IPN „Polskie Termopile 1920”. – Obie bitwy, a właściwie obie operacje mają ogromne znaczenie dla tej wojny, dlatego że fakt, iż bolszewicy nie zdobyli Warszawy i nie zdobyli Lwowa spowodował, że był to punkt zwrotny w tej wojnie i wojska polskie przeszły do kontrofensywy. Jeśli chodzi o samą bitwę zadwórzańską, to jest to jedno z tych starć, właściwie jeden z epizodów, które składają się na całą tę tematykę wielodniowych walk o Lwów, ale pamiętajmy, że bitwa lwowska rozgrywała się, tak jak i bitwa warszawska, na przestrzeni setek kilometrów.

Mamy trzy takie bitwy sierpniowo-wrześniowe z 1920 roku, czyli Firlejówka, Zadwórze, Dytiatyn – to są właśnie te bitwy, które nazywamy polskimi Termopilami – kontynuuje Jacek Magdoń. – Niewątpliwie wysłanie do walki młodych ludzi, studentów, tych, którzy w owym czasie nie mieli obowiązku walczyć, bo kształcili się po to, żeby pracować dla ojczyzny, wysłanie tych młodych ludzi wsparło oddziały frontowe. Pamiętajmy, że to były inne czasy, inne społeczeństwo. Wielu żołnierzy, którzy walczyli, było analfabetami, nie umiało czytać i pisać, pochodziło ze wsi. Profesor Norman Davies w swoim opracowaniu na temat wojny polsko-bolszewickiej powiedział, że przybycie tych oddziałów, tych młodych wykształconych ludzi, tych ochotników do oddziałów frontowych zadziałało jak adrenalina na organizm. Oddziały frontowe zobaczyły, że cały naród jest zjednoczony, całe społeczeństwo wspiera wojsko w tej walce z bolszewikami. I to rzeczywiście był punkt zwrotny w tej wojnie.

Bitwa pod Zadwórzem to jest symbol. Tutaj ochotnicy postawili opór Armii Konnej Budionnego i tutaj przez te kilka godzin – nie wiemy do końca, nie jesteśmy pewni ile to było godzin – ale przez kilka godzin stawiali tutaj opór. Do momentu, dokąd starczyło im amunicji. Zginęło około trzystu. Najnowsze badania weryfikują te znane nam liczby 330 obrońców, 318 poległych. Przypuszczalnie te dane się nieco zmienią, ale w przybliżeniu wiemy, że to były siły batalionu i tu wsparte najprawdopodobniej również przez polskich lotników. One powstrzymały na jakiś czas te siły bolszewickie, które na wieść o klęsce pod Warszawą ruszyły w kierunku Zamościa, Lublina i Warszawy. I jak wiemy, Budionny został ostatecznie pokonany pod Zamościem w bitwie kawaleryjskiej pod Komarowem. Został tam pokonany w tym sensie, że jego impet działań ofensywnych tam już się zakończył.

My tutaj dzisiaj wspominamy tych żołnierzy małopolskich, oddziałów armii ochotniczej, ochotników ze Lwowa, przeważnie bardzo młodych ludzi, którzy tutaj walczyli do ostatniego naboju i do ostatniej kropli krwi pod dowództwem kapitana Zajączkowskiego – polskiego Leonidasa. Oni, tak jak obrońcy Termopil, polegli po to, żeby dać szansę następnym pokoleniom żyć w wolnym kraju. I rzeczywiście, to pokonanie bolszewików pod Warszawą, pod Lwowem, a później ta potężna operacja niemeńska, bo to w bitwie niemeńskiej przecież ostatecznie odniesiono to zwycięstwo, więc te wszystkie operacje w roku 1920 przyniosły ostatecznie zwycięstwo i pozwoliły zawrzeć pokój. Pokój na 20 lat, który dał okres wolności, niepodległości II Rzeczpospolitej. I dla przyszłych pokoleń, które cierpiały pod butem komunistycznym, odwołanie się do tych tradycji niepodległościowych z lat 1918, 191, 1920 było takim wspomnieniem i wzorem jak walczyć, jak zachowywać się, jak przetrwać te najcięższe czasy.

– Pomnik w Zadwórzu został poddany renowacji w 2015 roku – mówi Teresa Zachara, główny specjalista w Ministerstwie Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu. – Została wtedy przeprowadzona gruntowna stabilizacja kopca, pod którym są pochowani żołnierze. Wykonano wtedy te symboliczne miejsca pochówku żołnierskiego, żeby nadać temu miejscu charakter cmentarza. Wykonano również wtedy część tabliczek z nazwiskami żołnierzy, którzy tu polegli. Natomiast w ostatnim roku udało się dzięki współpracy z Panem Grzegorzem Hetnarem część nazwisk zidentyfikować. To głównie on zidentyfikował większość nazwisk żołnierzy, którzy tu są pochowani, i przekazał je do Ministerstwa. Ministerstwo sfinansowało poprzez program Ministra „Miejsca Pamięci Narodowej za Granicą” dołożenie tabliczek na tym cmentarzu.

Cmentarz jest otoczony całoroczną opieką przez Fundację Wolność i Demokracja, jest również finansowany przez Ministerstwo Kultury, jak również tegoroczne, właściwie coroczne uroczystości, które się tu odbywają. Zawsze Ministerstwo udziela wsparcia finansowego Konsulatowi we Lwowie, za jego pośrednictwem są rozdysponowane środki. Stale o tym miejscu pamiętamy, stale je otaczamy opieką, jest ono dla nas bardzo ważne jako miejsce, w którym walczyli żołnierze polscy, bohatersko broniąc dostępu do Lwowa i opóźniając marsz armii Budionnego na Warszawę, więc wszystkie takie miejsca, o których wiemy, staramy się w miarę możliwość finansowych i personalnych otaczać opieką. O wszystkich pamiętamy i tam, gdzie się tylko da, kierujemy środki finansowe, żeby zachować pamięć, przekazywać prawdę historyczną.

fot. Alina Wozijan / Kurier Galicyjski

– Instytut Pamięci Narodowej Oddział w Rzeszowie jest tu od wielu lat obecny – mówi Dariusz Iwaneczko, dyrektor Instytutu Pamięci Narodowej w Rzeszowie. – Chcieliśmy bardzo być w ubiegłym roku, kiedy w okrągłą setną rocznicę wydaliśmy specjalną popularno-naukową broszurę poświęconą trzem ważnym bitwom – polskim Termopilom z 1920 roku – właśnie bitwie pod Zadwórzem, pod Dytiatynem i pod Firlejówką. Musimy cały czas przypominać o tym, co się tu wydarzyło, właśnie z punktu widzenia pewnych fundamentów tworzenia tożsamości narodowej Polaków. Ale nie tylko Polaków. Całej cywilizacji zachodnioeuropejskiej. Jeżeli ktoś nie rozumie tych wydarzeń, które wtedy stały się tutaj na południowo-wschodnim teatrum wojennym, które miały istotne znaczenie dla tego, co działo się z kolei na północy Polski, w bitwie warszawskiej, to po prostu nie rozumie historii. A nierozumienie historii to jest tak naprawdę nierozumienie właśnie pewnych wartości.

– Jestem tu po raz trzeci, zawsze jest to w moim planie obowiązków, żeby być tutaj, bo to jest obowiązek – mówi komandor Maciej Nałęcz, attache obrony przy Ambasadzie RP w Kijowie. – Od 2016 roku jesteśmy bardzo zaangażowani na Ukrainie, jeśli chodzi o siły zbrojne Rzeczypospolitej Polskiej. Na trzech poziomach – taktycznym, operacyjnym i strategicznym. Tutaj z nami dzisiaj byli żołnierze z 6 Brygady Powietrznodesantowej z Krakowa, którzy szkolą ukraińskich kolegów w Jaworowie. Jesteśmy bardzo mocno zaangażowani. To jest 18 już zmiana od 2016 roku. Bycie tutaj to patriotyzm, przede wszystkim, wzruszenie też i podziw dla tych młodych ludzi, którzy tutaj, wiedząc że zginą, oddali swoje życie za Ojczyznę.

– Jestem szczęśliwa, że miałam okazję dzisiaj tutaj przybyć – mówi Teresa Dutkiewicz, pełniąca obowiązki prezesa FOPnU. – W ubiegłym roku nie byliśmy, w tym roku jesteśmy i jest o wiele więcej osób, niż ja się spodziewałam. A homilia księdza była nadzwyczajna. W niej wyczułam patriotyzm, miłość i uszanowanie. On o tym wszystkim powiedział. Kochajmy się, szanujmy się wzajemnie.

fot. Alina Wozijan / Kurier Galicyjski

Po mszy świętej zostały odczytane listy okolicznościowe od Sekretarza Stanu ministra Adama Kwiatkowskiego oraz szefa Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych Jana Józefa Kasprzyka.

fot. Alina Wozijan / Kurier Galicyjski

– Konsulat Rzeczypospolitej Polskiej we Lwowie towarzyszy organizatorom i wspiera ich często logistycznie, koncepcyjnie, ale bez ich wysiłku tych uroczystości tak pięknie zorganizowanych by nie było – podsumowała uroczystość Eliza Dzwonkiewicz, konsul generalny RP we Lwowie. – Bardzo jesteśmy wdzięczni prezesowi Januszowi Balickiemu z Polskiego Towarzystwa Opieki nad grobami Wojskowymi i wszystkim osobom, które są w tej organizacji zrzeszone, a także bardzo mocno dziękujemy Panu Marcinowi Demciowi z Fundacji Wolność i Demokracja za dobry stan tego upamiętnienia, za to, że wszystko jest tak pięknie odnowione i wyeksponowane. Dziękujemy bardzo za to, że możemy ze spokojnym sercem przyjeżdżać tutaj, uczestniczyć w ceremonii upamiętnienia bohaterów polskich, którzy tutaj polegli. Bardzo cieszę się, że byliśmy tutaj licznie zgromadzeni. Najbardziej mnie cieszy to, że było dużo harcerzy, dużo dość małych dzieci, które przyszły z biało-czerwonymi flagami. Oni jeszcze tego pewnie nie rozumieją, ale poprzez obecność w takich miejscach, wydaje mi się, że będą mogli w przyszłości sobie odpowiedzieć na pytanie – kim jestem, skąd jestem, dlaczego tutaj jestem. A jesteśmy tu po to, by wyrazić wdzięczność wobec tych, którzy oddali życie za to, żeby my mogli żyć w wolnym kraju, wolnej ojczyźnie. Musimy tutaj być. Zawsze.

Alina Wozijan

Pochodzi z bardzo mieszanej rodziny o wielu narodowościach, lecz polska krew okazała się być dominująca, stąd w gronie rodziny zachowuje tradycje i posługuje się wyłącznie językiem polskim. Urodzona we Lwowie. Po ukończeniu studiów w Ukraińskiej Akademii Drukarstwa pracowała w dziale bibliotecznym w Państwowym Archiwum Obwodu Lwowskiego, od 1995 roku przez 16 lat – jako redaktor i realizator w regionalnej telewizji państwowej. Od 2001 roku zaczęła oprowadzać grupy turystyczne, jako przewodnik opiekowała się wycieczkami do najdalszych zakątków dosłownie całej Ukrainy. Od 2013 roku jest związana z Kurierem Galicyjskim. Jeszcze w latach studenckich zainteresowała się sztuką przekładu. Na swoim koncie ma przełożone z kilku języków na język polski różnego rodzaju teksty, w tym literackie. Zainteresowania: historia, stosunki społeczne, geopolityka, geografia. Za najlepszy odpoczynek uważa kardynalną zmianę działalności – uwielbia piesze wycieczki na długie dystanse oraz... dziewiarstwo.

One thought on “101 rocznica bitwy pod Zadwórzem

  1. Od 2104 roku, ku czci poległych pod Zadwórzem, organizowane są Powojenne Marsze Zadwórzańskie. Od dwóch lat nie możemy być w Zadwórzu skąd zaczynaliśmy pochód do Lwowa. Nie znaczy to jednak, że Marsze się nie odbywają tam gdzie jesteśmy. 7. Marsz odbył się w Mediolanie i Koszalinie, ósmy natomiast odbył się 21 sierpnia br. w …….dalekiej Indonezji, a dokładnie w Dżakarcie. Dziesięć osób w tropikalnych warunkach podjęło trud uczczenia poległych Polaków pod Zadwórzem.
    Pozdrawiam i zapraszam na IX Powojenny Marsz Zadwórzański.
    Jacek Mokrzycki

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

X