Zaleszczyki – riwiera międzywojnia. Część 13

Zaleszczyki – riwiera międzywojnia. Część 13

Niezwykła gazeta – „Bomba Zaleszczycka”

Ambicją miejscowości aspirujących do stania się szerzej znanymi w świecie, a przynajmniej zauważonymi w miejscowym regionalnym światku, jest posiadanie własnego organu prasowego. Jeśli nie codziennej gazety, to przynajmniej periodyku, choćby niezbyt regularnie ukazującego się. Takiego, który nie tylko przedstawiłby w kronikarskim ujęciu drobne miejscowe wydarzenia, ale i ośmieliłby się okrasić je zwiewną nutą humoru oraz dać im za towarzystwo zaledwie próbki rodzimej lekkiej twórczości artystycznej. Który sprawiłby, że szara codzienność nawet niewielkiej mieściny ujrzana „przymrużonym okiem” zostanie przełamana barwami beztroski.

Takiej właśnie gazety oczekiwały Zaleszczyki jeszcze na początku XX stulecia, gdy żyły – nim stały się modnym kurortem i letniskiem po I wojnie światowej – w klimacie typowego dla Galicji sztetla. Można tu wtrącić, że dopiero dzięki prosperity lat międzywojennych miasto pojawiło się na łamach licznych prasowych tytułów, choć i wtedy własnej, regularnie ukazującej się gazety nie posiadało.

Tym ciekawszym zjawiskiem było więc wydanie pierwszej znanej zaleszczyckiej gazety. Jej tytuł – „Bomba Zaleszczycka” – to prawdziwa bomba miejscowego edytorstwa prasowego. Bez wątpienia amatorskiego. A niezwykłego z tego powodu, że została wydana – jak anonsuje jej strona tytułowa – jako „Numer jedyny (bo drugi nie wyjdzie)”. Jest więc jej numer absolutnym unikatem – w pełnym tego słowa znaczeniu. Przytoczone dalej, wyjęte z tej gazety teksty są podane w ich zapisie oryginalnym.

Egzemplarz gazety został wykonany na jasnokremowym miękkim papierze o wymiarach 29×23 cm. Posiada 8 stron nieliczbowanych – pierwsza (tytułowa) oraz ostatnia posiadają napisy w kolorze czarnym wykonane ręcznie, zaś strony 3, 4, 5 i 6 – wypełnione są tekstami maszynowymi; strony 2 i 7 (odwrotne tytułowej i ostatniej) są czyste. Data wydania nie jest podana, ale w oparciu o pojawiającą się w tekście można przypuszczać, że jest to rok 1907. Stronę tytułową zdobi rysunek wybuchającej bomby i, poza wyżej podanym tytułem i informacją o unikatowości numeru, dodatkowe wzmianki, że jest to „pismo bezbarwne”, „dla wszystkich i do wszystkiego” oraz, że „odpowiedzialny redaktor nieobsadzon”. Nie ma też podanej jakiejkolwiek osoby związanej z tą niezwykłą edycją. Można jedynie snuć przypuszczenia, kto mógł być inicjatorem-wydawcą tej efemerydy – bez wątpienia osoba wykształcona i z polotem, dobrze też znająca lokalne realia, ale kto? miejscowy nauczyciel? bibliotekarz? lekarz? A może aptekarz? A może spędzający tam wakacje gimnazjalista czy student? Trudno zgadywać… Jedno jest pewne, z jakiegoś powodu autor wolał pozostać anonimowy – możliwe tedy, że była to osoba w Zaleszczykach znana, a przynajmniej łatwa do zidentyfikowania.

Na stronie 3 znajdujemy krótkie „Słowo wstępne /niby program pisma/” – warto przytoczyć je w całości: „Pozyskawszy do współpracownictwa najlepsze siły dziennikarskie – odważamy się puścić w świat pierwszy numer naszego pisemka /inne dzienniki nazwą to piśmidłem/. Należymy do stronnictwa bezstronnego, a w programie naszym nie mamy nic. Potrzebę takiego pisma od dawna odczuwano, to też dlatego oddajemy ten numer czytelnikom, aby zaspokoić ich potrzeby. ZECERZY „BOMBY”. Także anonimowi. Dalej idą „WIADOMOŚCI Z KRAJU”: „Zaleszczyki 6 października 1907. /Miłe stosunki/ Ponieważ już niejednokrotnie dotąd zwracałem się do ogółu publiczności naszej z umiarkowanymi przestrogami i pełnymi miłości upomnieniami, szląc artykuły do umiarkowanego „MONITORA”, a skutku dodatniego mych najlepszych chęci nie ujrzałem dotąd, więc zwracam się do „BOMBY”, by nakreślić kilka dyskretnych obrazków ze stosunków naszych”.

Następnie pojawia się poświęcony Zaleszczykom utwór poetycki o 32 wersach zatytułowany „Pieśń o grodzie naszym /Nie Pola/” i niosący edukacyjno-patriotyczne przesłanie, a nawiązujący stylistyką i klimatem do znanego poematu „Pieśń o ziemi naszej” (autorstwa Wincentego Pola).Przytoczmy, dla zilustrowania talentu tego anonimowego autora strofy utworu:

„A czy znasz ty bracie młody
Te wspaniałe Dniestru wody,
I te brzegi i te jary
I kryjące się w nich czary?
I gród co się do nich tuli
Jak dzieciątko do matuli?
I to stare, dzielne plemię,
Co w tym grodzie dzielnie – drzemie?

Gdzie tej pracy wielkie dzieła
Wnet się wszystkim okazały:
Gdzie prywata po łbie wzięła
Z wielkim począł żyć i mały?
Gdzie różnicę rodu, wiary
Za głupotę uważano,
Gdzie lenistwo, błąd nasz stary
Prawdziwe dostało miano?

A czy znasz ty ten zakątek,
Gdzie się więcej nikt nie dzieli
Gdzie na stulecia początek
Na kółeczka ni na kółka
Wszystkie serca w nas zabiły,
Gdzie z wszystkich obywateli
I jak dzwony uderzyły?
Wzrosła jedna, wielka spółka?
I gdzie w zgodzie i miłości,
Gdzie karciana znikła niwa
Dla ojczyzny, dla przyszłości
Maszka, dyabła i krótkiego,
Wszyscy: wielcy i biedacy
Gdzie nie piją tyle piwa,
Wzięli się do wspólnej pracy?
Nie idą pod ”…węgierskiego”.

Na stronie 4 pojawia się satyryczna w swej formie i treści „KRONIKA” – poniżej dwa wyróżniające się jej zapisy: „Teatr: W teatrze nie ma nic, bo w ogóle teatru nie ma” oraz „Komisya elektryczna postanowiła powiększyć ilość lamp, by każdy dobrze widział, na co wstąpi”.

Intrygująco przedstawia się zamieszczona na tej stronie szarada, którą „ułożył Dejot z Zaleszczyk”.

Oto ona:

„Bomby czytelniku, strudzony człowiecze
Posłuchaj na chwilę, co Doć „Bomba” rzecze:
Abyć trochę spędzić z czoła posępnego
Daję Ci rozrywkę ze skarbca naszego;
Wezwij tylko śmiało umysł Twój k’pomocy,
A szaradę zgadniesz, jakbyś rzucił z procy.
Połącz najprzód piątą z trzecią zgłoską wiernie,
A ujrzysz naczynie, z którego pić miernie
Nikt Ci nie zabroni, zwłaszcza gdy misternie
Napój zgotowany, da Ci kto powiernie –
Słowo, które z pierwszej i drugiej powstało,
Rzekniesz, gdy w bufecie płacić będziesz mało,
Piątą z pierwszą łącząc, wspomnisz, żeś do rany
Używał tej rzeczy wielce sfrasowany –
Czwartą, gdy zespolisz z drugą zgłoską szczelnie
Krzykniesz: „chyba prysła” rozgniewan rzetelnie,
Gdy Ci Radcy, szefy lub zwyczajni goście
Zjeżdżać będą często w dom Twój zwłaszcza w poście.
Całość zaś Ci powie, coś robił w niedzielę,
Żeś się bawił mile, nie zapłacił wiele”.

Rozwiązanie szarady nie jest proste, niemniej kieruję ją do Czytelników Kuriera Galicyjskiego, a przede wszystkim – do mieszkańców Zaleszczyk, by spróbowali się z nią skutecznie zmierzyć i zechcieli nadesłać do Kuriera jej rozwiązanie.

Po zakończeniu zmagań intelektualnych z szaradą następuje kończące stronę ogłoszenie wybitnie dla ciała: „BACZNOŚĆ! Odciski najskuteczniej i bez bolu albo z bolem usuwa „A R A G O” St. Waligórskiego, Warszawa, Leszno 12. Cena zawisła od odcisków”.

Zaleszczyckie gospody pozostawiały zapewne wiele do życzenia, skoro na stronie 5 znajdziemy strofy, które podpisał Ypsylon:

„A więc powiedz bracie młody
Czy znasz modre Dniestru wody
Tam, gdzie cudne brzegi, jary,
Niezliczone wśród nich czary? –
Nie znasz? – Szkoda! A więc szukaj!
Lecz mi bracie jedno wierzaj:
Jedz, gdzie zechcesz, tylko tutaj,
Do Zaleszczyk nie zajeżdżaj”.

Na dole strony, w „Kąciku Zagłoby” znajdziemy natomiast zapis „Z dziennika pokojówki: Dziś był dobry dzień, od pana dostałam prezent, abym milczała, zaś od pani, abym wszystko powiedziała”.

Cóż, samo życie…

Dalej, na stronie 6 gazeta przedstawia pismo, jakie wpłynęło do redakcji „BOMBY”: „Ad majorem T.S.L. [Towarzystwo Szkoły Ludowej – przyp. aut.] gloriam, na onegoż korzyść materyalną wyprawuje circulus vel koło T.S.L. inaedibus „Sokół” WIELKI KIERMASZ na części jak obaczysz podzielon”. W pierwszej „Incipit prologus. Chorus sokolorum vulgo chór sokoli zwan, zacne śpiewki zawiedzie, których to gorgów słuchając, o biedzie wszelkiej zapomnisz, sztukę mistrza, a młodzianów onych nadobne gardziele podziwiając”. Następnie „tu pauzę uczynisz, byś ku stołom gdzie potrawy wyszukane, a bakalie wschodnie wygotowano, pobieleć, a napitkiem i strawą pokrzepić się mógł”. Dalej, „abyś atoli z próżnemi nie wracał ręcami, szczęśliwą rękę miawszy, na loteryjej lub też tomboli sprzęt niejaki uczciwy vel sepecik misterny wyciągnąć i z onym do domu pobieżeć fortuna ci pozwoli”. Wreszcie „nastąpi ucieszne teatrum, gdzie rycerze sławni o gładkie liczko niewieście spór wiodąc żywoty swe zgaszą, a ty żałośnym ślozom po twarzy wolny dasz bieg”.

To były czasy… Gdy ludzie bez telewizji oraz internetu pięknie i pożytecznie czas spędzać umieli…

Ostatnia strona gazety zawiera „Anonsy i ogłoszenia”. Dwa z nich brzmią ponadczasowo: „Kucharka nerwowa poszukuje spokojnej pani” oraz „Znaleziono obrączkę ślubną męską wraz z kamizelką. Oddanie dyskretne”. Znów – samo życie…

Tak oto przedstawia się jedyny numer jedynej dawnej zaleszczyckiej gazety. Szelest pożółkłych stron i zasuszone w nich zdania przywołują dzisiejszemu czytelnikowi odległą niedzisiejszość, tę jeszcze sprzed obu wielkich światowych wojen. Niosą refleksję, że nawet zetlałe kartki papieru zapisane blaknącym anonimowym słowem mogą przetrwać dziejowe zawieruchy i być znaczącymi ostańcami historii, ujawniającymi niknące fragmenty zaleszczyckiej Atlantydy. Jej świadkami trwalszymi niż graniczne słupy.

Jan Skłodowski

Tekst ukazał się w nr 13 (377), 16–29 lipca 2021

* * *

Autor zwraca się do Czytelników z prośbą o nadsyłanie wszelkich informacji i ewentualnych uściśleń odnośnie przedstawionego na łamach „Kuriera Galicyjskiego” cyklu artykułów poświęconych Zaleszczykom. Prosi także o udostępnienie do przygotowywanej obszerniejszej pracy o tej tematyce niepublikowanych dotychczas, a zachowanych w rodzinnych zbiorach związanych z nią archiwalnych materiałów – zdjęć oraz dokumentów czy wspomnień. W razie ich wykorzystania zostanie oczywiście podane, za zgodą właściciela, źródło pochodzenia. Wiadomości proszę kierować na adres email: jan.sklodowski@gmail.com

Z góry dziękuję (js).

Jan Tadeusz Skłodowski dr n. hum. Uniwersytetu Warszawskiego, fotografik, publicysta, podróżnik, badacz Kresów. Założyciel i prezes Stowarzyszenia "Res Carpathica". Członek Stowarzyszenia Historyków Sztuki, Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego i Związku Polskich Artystów Fotografików. Odbył ponad 60 podróży badawczo-inwentaryzacyjnych na tereny Litwy, Łotwy, Słowacji i Ukrainy. Jest autorem 10 książek i albumów oraz ponad 100 artykułów, a także licznych wystaw fotograficznych w kraju i za granicą poświęconych ziemiom oraz dziedzictwu kulturowemu terenów wschodnich dawnej Rzeczypospolitej. Otrzymał odznakę honorową „Zasłużony dla Kultury Polskiej”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

X