Zakład Ojców Jezuitów w Chyrowie. Część 10

Zakład Ojców Jezuitów w Chyrowie. Część 10

Wybitni Ludzie

Nauczyciele

Chyrowski Zakład Ojców Jezuitów miał dwie kategorie nauczycieli: nauczyciele zakonnicy i wykładowcy świeccy. Nauczycieli zakonników było znacznie więcej i wykładali przedmioty najważniejsze. Zakon Jezuitów starał się zapewnić nauczanie dzięki własnym kadrom wykładowców. W tym celu zakonnicy zdobywali wykształcenie pedagogiczne. Nauczycieli świeckich zatrudniano jedynie w razie szczególnej potrzeby, gdy brakowało odpowiedniej kadry w zakonie lub gdy nadarzała się okazja zaprosić rzeczywiście dobrego specjalistę. Tradycją było nauczanie takich przedmiotów jak muzyka czy gimnastyka przez nauczycieli świeckich.

W ciągu istnienia Zakładu nauczało w nim 260 zakonników i 93 osób świeckich.

o. Jan Beyzym

Najbardziej znanym wykładowcą zakładu chyrowskiego jest święty Jan Beyzym. Jan Beyzym urodził się we wsi Beyzymy na Podolu (obecnie woj. chmielnickie) 15 maja 1850 roku w rodzinie ziemiańskiej. Gdy miał 13 lat, majątek rodzinny spłonął podczas powstania. Jan z rodziną znalazł się w Kijowie, gdzie ukończył gimnazjum.

W 1872 roku Jan Beyzym przeprowadził się do Galicji i wstąpił do Zakonu Jezuitów, po czym wyruszył na naukę do Krakowa, gdzie studiował filozofię, humanistykę i teologię. Po ukończeniu studiów Jan Beyzym wyjechał do Tarnopola i pracował w Tarnopolskim Zakładzie Jezuitów, wraz z którym przeprowadził się do Chyrowa w 1887 roku.

W zakładzie Jan Beyzym nauczał języka francuskiego i rosyjskiego, był wychowawcą, a także kierował infirmerią.

Jan Beyzym miał tatarskie pochodzenie i nawet sam siebie nazywał „Tatarzynem”. Był niedościgłym gawędziarzem i opowiadał legendy i historie o bohaterach, za co był bardzo lubiany przez uczniów. Miał wrażliwe, dobre serce i starał się pomagać uczniom we wszystkim.

Wolny czas Jan Beyzym poświęcał hodowli kwiatów i rzeźbieniu w drewnie. Uważa się, że to właśnie on zaszczepił miłość do tej sztuki w przyszłym rzeźbiarzu Antonim Wiwulskim.

Po dziesięciu latach w Chyrowskim Zakładzie ojciec Jan radykalnie zmienia swoje życie: pozostawia wszystko i wyjeżdża na Madagaskar opiekować się chorymi na trąd i głosić wśród rdzennych mieszkańców wyspy Słowo Boże.

To powołanie wymagało tytanicznych wysiłków, gdyż sytuacja na Madagaskarze była trudna. Nie było odpowiedniego pomieszczenia dla posług medycznych, chorzy cierpieli wskutek wielkiego niedostatku, czasem umierali z głodu.

o. Jan Beyzym na Madagaskarze

Jan Beyzym rozpoczął budowę szpitala dla 200 chorych w mieście Marana. Budowa trwała 8 lat głównie dzięki ofiarom napływającym z Polski, o które ojciec Jan stale prosił w listach. Powstał nowoczesny Szpital Matki Bożej Częstochowskiej istniejący do dziś.

Oprócz tego Jan Beyzym ułożył słownik polsko-malgaski.

Przebywając na Madagaskarze, ojciec Jan Beyzym nie zapomniał o szkole, której oddał 10 lat życia. Zachował się list Jana Beyzyma z Madagaskaru do Zakładu w Chyrowie.

„Stale myślę o Zakładzie i modlę się za was wszystkich, i gdy tylko mam wolną intencję Mszy świętej, od razu odprawiam ją za konwikt chyrowski.

Mój Ojcze, podobnie jak nie wszystko co jest szare to wilk, tak też nie wszystko co twarde to kamień. Tatarzyn choć jest twardy i zimny, jednak nie ma serca z lodowej bryły, jest ono pełne uczuć, toż wydaje mi się, że nawet umierając będę ciałem na Madagaskarze, duszą zaś w konwikcie.

Dotąd nie mogę zapomnieć chłopców ani trochę, zawsze mi za nimi smutno i przykro, że już ich nigdy nie ujrzę i nie usłyszę ich hałasu podczas odpoczynku czy obiadu, że nie zatroszczę się o tych, co są w infirmerii, nie udzielę rekolekcji. Jak tylko drzewa zaczną dawać prawdziwy cień, zawiadomię was, abyście z całym Zakładem wybrali się do nas na majówkę. Muzykę musicie zabrać ze sobą, śpiewać zaś będą Malgasze. Zresztą później będziemy mogli wszystko przemyśleć i poustawiać na swych miejscach.

Minęło już wiele czasu, odkąd wyjechałem z Chyrowa i już go w życiu nie ujrzę, toteż codziennie myślą błądzę po Zakładzie. Niedawno wypadło mi przepakować różne rzeczy, wysłane do moich małych ptasząt. Przypomniały mi się dawne czasy, gdy wraz z braćmi pakowałem i wysyłałem rzeczy konwiktorów, którzy rozjeżdżali się na wakacje”.

Wyczerpany trudnymi warunkami ojciec Jan Beyzym zmarł na trąd 2 października 1912 roku na Madagaskarze. 5 października w Zakładzie Chyrowskim została odprawiona żałobna Msza święta o pokój duszy Jana Beyzyma. 18 sierpnia 2002 roku Jan Beyzym został ogłoszony świętym. Jego dzień wspomnienia w kalendarzu liturgicznym przypada na 12 września.

Wśród nauczycieli chyrowskiego Zakładu nie warto szukać głośnych imion wybitnych naukowców czy znanych odkrywców, gdyż nie było to, przynajmniej w murach Zakładu, ich celem. Jest rzeczą powszechnie znaną, iż wielkość nauczycieli jest mierzona osiągnięciami uczniów. Można więc, gdy chodzi o Zakład w Chyrowie, uważać, że wszyscy nauczyciele osiągnęli znaczny sukces. Wszyscy pracowali z całym oddaniem, bo wierzyli święcie w swoje ideały.

Regułą Zakładu była rotacja kadry pedagogicznej i nauczyciele nie zatrzymywali się tam na długo. Często byli przenoszeni do innych klasztorów lub szkół, niektórzy wyruszali w podróż misyjną. Byli jednak i tacy, którzy całym sercem i z całym oddaniem służyli Zakładowi w ciągu wielu lat.

o. Romuald Koppens

Prawdziwym pod tym względem rekordzistą chyrowskiego Zakładu ojców jezuitów był o. Romuald Koppens, który przepracował w szkole 44 lata. Był tą unikalną osobą, która własnymi oczyma oglądała wszystkie etapy historii Zakładu – od budowy do zniszczenia.

Romuald Koppens urodził się w Tarnowie w 1865 roku. W 1882 roku wstąpił do Zakonu Jezuitów i w 1886 roku po raz pierwszy przyjechał do chyrowskiego Zakładu na kurs studiów filozoficznych, który zakonnicy przechodzili równocześnie z nauka w szkole. Następnie studiował w Tarnopolu i na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie, po czym znów przybył do Chyrowa, by objąć posadę nauczyciela literatury polskiej i języka greckiego.

Według wspomnień uczniów „ten naukowy as z Chyrowa” był średniego wzrostu i miał poważne, nieruchome oblicze, uśmiechał się bardzo rzadko i wielu mroził swą powagą i wiedzą. Był wielkim patriotą, nauczał że słowo – to potężna siła, która pomaga narodowi przeżyć najtrudniejsze momenty historii. Jego nieprzeciętna znajomość literatury polskiej wraz z głębokim i mistrzowskim ujęciem jej problemów sprawiały, iż uczniowie słuchali jego wykładów z takim skupieniem, że nawet ławki nie skrzypiały. Podczas szkolnych kontroli praca ojca Koppensa zawsze otrzymywała najwyższe oceny.

W 1939 roku ojciec Romuald zmuszony był wraz z innymi opuścić Zakład. Przeniósł się do jezuickiego klasztoru w Starej Wsi, gdzie też zmarł 14 września 1943 roku.

o. Teofil Bzowski

Prawdziwym tytanem pracy, który wniósł bezcenny wkład do historii chyrowskiego Zakładu, był o. Teofil Bzowski.

Pracę w Chyrowie rozpoczął w 1897 roku i kontynuował ją z niewielkimi przerwami aż do 1939 roku – ogółem 39 lat. Nauczał religii, języków polskiego i rosyjskiego, był też wychowawcą.

W ciągu ponad 30 lat Teofil Bzowski redagował czasopismo Zakładu, najpierw pod tytułem „Z Chyrowa”, potem jako „Kwartalnik chyrowski” i później „Przegląd Chyrowski”. Praktycznie całą pracę nad kolejnymi numerami pisma wykonywał sam, włączając w nią pomoc uczniów.

Właśnie dzięki staraniom Teofila Bzowskiego powstało dookoła Zakładu wiele miejsc pamiątkowych. Wśród nich: Krzyż Piotra Skargi, Aleja Grunwaldzka, Kamień Sienkiewicza, Krzyż Andrzeja Boboli z okazji jego kanonizacji, figura Matki Bożej na Górze Koszarki.

W 1911 roku Teofil Bzowski został jednym z założycieli Towarzystwa dawnych Chyrowiaków. Koordynował kontakty Towarzystwa z Zakładem, prowadził ogromną ilość korespondencji z dawnymi uczniami. Rzecz ważna, po likwidacji Zakładu Teofil Bzowski kontynuował tę pracę.

Zaraz po II wojnie światowej, w 1946 roku, o. Teofil wydał książkę „Pamięci zmarłych i poległych Chyrowiaków w 1939-1946”, która stała się cennym źródłem historii Zakładu poprzez pryzmat losów życia wychowanków. Potem jakiś czas wydawał biuletyn „Deo – Patrie – Amicitae” zawierający aktualną informację o dawnych uczniach i ich powojennych losach, w dobie braku telefonów komórkowych i internetu miało to nadzwyczaj konsolidacyjne znaczenie.

Teofil Bzowski zmarł 4 stycznia 1959 roku.

o. Maksymilian Kolsdorfer

39 lat przepracował w Zakładzie szanowany przez wszystkich o. Maksymilian Kolsdorfer. Urodził się w Gliwicach na Śląsku 17 października 1866 roku. W 1882 roku wstąpił do zakonu, do Chyrowa zaś przybył po raz pierwszy, podobnie jak o. Koppens, na studia filozoficzne. Wrócił do Zakładu po ukończeniu w 1894 roku na Uniwersytecie Jagiellońskim studiów z filologii niemieckiej. Od tego czasu aż do roku 1933 wykładał w Zakładzie język i literaturę niemiecką. Inną jego pasją była muzyka, stąd przez pewien czas prowadził lekcje muzyki i śpiewu, nauczał gry na fortepianie, kierował kapelą Zakładu.

Maksymilian Kolsdorfer przez dłuższy czas zajmował posady administracyjne w Zakładzie – przez 15 lat był dyrektorem Zakładu, zaś w 1904 roku po nagłej śmierci rektora Kazimierza Stefańskiego prawie rok pełnił obowiązki rektora.

Maksymilian Kolsdorfer, podobnie jak Romuald Koppens i Teofil Bzowski, był niepodważalnym autorytetem, który można było określić jako symbol Zakładu. „Już na samo wejrzenie wywoływał szacunek. Jako nieprześcigniony pedagog potrafił na wylot przejrzeć duszę ucznia, użyć odpowiednich słów, by pohamować namiętności, te zaś słowa częściej były łagodne niż surowe. Zrównoważony, spokojny, w trudnych sytuacjach potrafił wznieść się ponad problemem, a przed egzaminami zawsze mówił uczniom: „Jakoś to będzie” – takim zapamiętali go uczniowie Zakładu.

Ostatnie lata życia Maksymilian Kolsdorfer spędził w Starej Wsi, gdzie też zmarł 31 sierpnia 1935 roku.

o. Włodzimierz Żukotyński

Wśród wybitnych nauczycieli zasługuje na wspomnienie również o. Włodzimierz Żukotyński, który w latach 1903-1939 stał na czele muzeum przyrodniczego Zakładu oraz prowadził lekcje przyrodoznawstwa.

Włodzimierz Żukotyński urodził się w Tarnowie. Studiował filozofię i teologię, jednak odnalazł się prawdziwie w naukach o przyrodzie. W 1901 roku był misjonarzem w Mozambiku, ale z powodu kłopotów ze zdrowiem w upalnym klimacie był zmuszony powrócić do ojczyzny.

Pod kierownictwem Włodzimierza Żukotyńskiego muzeum stało się dumą Zakładu. O. Włodzimierz stale starał się o ubogacenie muzeum nowymi eksponatami. Rozszerzenie pomieszczeń dla muzeum przyrodniczego było jedną z przyczyn budowy nowego skrzydła Zakładu, w którym muzeum zajęło praktycznie całe piętro.

Osobistą pasją Włodzimierza Żukotyńskiego były motyle. W ciągu lat pracy w Chyrowie zgromadził on ponad 5000 eksponatów, które przywozili mu przeważnie jezuiccy misjonarze z różnych egzotycznych krajów.

Była to kolekcja unikatowa, która pod względem rozmiarów i różnorodności nie miała sobie równych w Europie, a możliwe, że i na świecie.

Niestety, los tej kolekcji był równie tragiczny, co los całego Zakładu. Dla żołnierzy sowieckich był to jedynie zbędny balast, który łatwo zniszczyli dostosowując budynek Zakładu do potrzeb armii.

Józef Nikorowicz

Spośród świeckich nauczycieli największej sławy zażywał wykładowca muzyki Józef Nikorowicz – kompozytor polski pochodzenia ormiańskiego, znany jako autor melodii chorału „Z dymem pożarów”, będącego jednym z hymnów narodu polskiego.

Józef Nikorowicz przyszedł na świat w Zboiskach koło Lwowa 2 kwietnia 1827 roku w rodzinie ziemiańskiej. W młodości prowadził życie cyganerii – popierał artystów lwowskich, był stałym uczestnikiem dysput towarzyskich, pobierał lekcje muzyki we Lwowie i Wiedniu, gdzie studiował w Akademii Handlowej.

W 1846 roku, w wieku 19 lat Józef Nikorowicz ułożył melodię na fortepian pod tytułem „Chorał”, która bardzo spodobała się jego przyjacielowi, znanemu poecie Kornelowi Ujejskiemu. Będąc pod wrażeniem melodii, Ujejski napisał do niej tekst, zaczynający się od słów: „Z dymem pożarów”. Po dwóch latach, podczas „Wiosny ludów” w Galicji pieśń ta zdobyła taką popularność, że stała się faktycznie hymnem powstańców polskich. Od tego czasu chorał „Z dymem pożarów” jest uważany za jeden z polskich hymnów narodowych.

Jednym z ważnych posunięć rektora Henryka Jackowskiego było włączenie do pracy w niedawno otwartej szkole cieszących się autorytetem nauczycieli. Właśnie w tym celu zaprosił on Józefa Nikorowicza, który w tym czasie był już w zaawansowanym wieku.

Józef Nikorowicz zmarł 6 stycznia 1890 roku i został pochowany na cmentarzu chyrowskim. Jego nagrobek w kształcie obelisku wieńczy harfa i wieniec laurowy. Imieniem Józefa Nikorowicza została nazwana ulica prowadząca z miasta na cmentarz. W 1932 roku poeta i dawny uczeń Zakładu Józef Birkenmayer nawiedził grób kompozytora i napisał wiersz: „Nad grobem Józefa Nikorowicza na cmentarzu chyrowskim”.

Nikodem Biernacki

Następnym nauczycielem z autorytetem, którego zaprosił Henryk Jackowski, był Nikodem Biernacki – jeden z najbardziej znanych w XIX wieku skrzypków, który swą muzyką oczarował świat. Jego życie było pełne przygód i interesujących podróży.

Nikodem Biernacki urodził się w 1826 roku w Tarnopolu. Pierwszym jego nauczycielem muzyki był ojciec. Następnie pobierał lekcje u Włocha Toniniego. Po kilku latach pracy w orkiestrze wojskowej w Czerniowcach oraz w Teatrze Skarbkowskim we Lwowie, Nikodem Biernacki wyjechał w 1851 roku do Lipska, by studiować w konserwatorium. Właśnie w Lipsku, w słynnej sali koncertowej rozpoczął Biernacki swą błyskotliwą karierę wirtuoza.

Po studiach wrócił na pewien czas do ojczyzny i był dyrygentem Opery Warszawskiej. W tym czasie wyjeżdża z koncertami do Moskwy i Sankt-Petersburga, występując w najlepszych salach Imperium Rosyjskiego. Następnie Nikodem Biernacki wiele podróżuje z koncertami po Europie – występuje w kilku miastach Imperium Austriackiego, w Paryżu.

Nikodem Biernacki jednak na tym nie poprzestaje i wyjeżdża do Ameryki, gdzie zostaje nadwornym skrzypkiem cesarza Meksyku Maksymiliana I. Po powrocie z kontynentu amerykańskiego Nikodem Biernacki zamieszkuje w Szwecji i zostaje dyrygentem na dworze króla Szwecji Karola XV, a później Oskara II. Po 15 latach pobytu w Szwecji skrzypek znów powraca do ojczyzny i osiedla się w Poznaniu, gdzie zakłada szkołę muzyczną. W Poznaniu nie zatrzymuje się jednak na długo, gdyż ta część Polski należy wówczas do Prus i władze zmuszają go do wyjazdu. Stało się to w 1886 roku. Nie trudno więc zgadnąć, że następnym miejscem pracy Nikodema Biernackiego staje się Chyrowski Zakład Ojców Jezuitów.

Lata w Zakładzie Nikodem Biernacki, mimo zaawansowanego już wieku, przeżywa bardzo intensywnie. Oprócz nauczania młodzieży, często występuje z koncertami, pisze nowe utwory muzyczne. Wraz z Janem Beyzymem Nikodem Biernacki funduje ołtarz do kaplicy.

Stanisław Wasylewski w książce „Bardzo przyjemne miasto” tak wspomina Nikodema Biernackiego: „Pan Nikodem, rodem z Tarnopola, to na całym świecie sławny wirtuoz. Gra na skrzypcach wszędzie – od Uralu do Meksyku”.

Trzech różnych poetów poświęciło Nikodemowi Biernackiemu swe wiersze, spośród których najbardziej znany jest wiersz Cypriana Kamila Norwida.

Nikodem Biernacki zmarł 6 maja 1892 roku w Sanoku, gdzie też został pogrzebany. Mimo iż za życia zażywał wielkiej sławy, jego imię po śmierci zostało bardzo szybko zapomniane i nawet nie zachował się grób, w którym został pochowany.

Bohdan Sywanycz

Tekst ukazał się w nr 14 (378), 30 lipca – 30 sierpnia 2021

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

X