Zagadka nie rozwiązana do dziś. Wir oregoński

Zagadka nie rozwiązana do dziś. Wir oregoński

Odległe miejsce w pustym lesie, gdzie nie ma najmniejszego zwierzęcia. Ptaki, nadlatujące z odległych stron, wykonują tu nagle dzikie i karkołomne figury akrobatyczne i w panice ogarniającej zaskoczone zwierzęta, uciekają z największą szybkością, na jaką je tylko stać. Stada kraczących wron raz po raz oblepiają krzywe i rachityczne gałęzie drzew, bo drzewa w tym miejscu rosną chorowicie i krzywo. Powyginane jakby w ataku epilepsji.

Pięćdziesiąt kilometrów od Grant’s Pass, na terenie stanu Oregon USA, nad brzegiem potoku Sardine Creek znajduje się… no właśnie. Czym właściwie to jest? – Nikt nie wie, czym to jest. Ludzie nazwali to Oregon Vortex, czyli wir oregoński.

Wir stanowi pewien, niewielki w sumie fragment terenu położonego na stoku wzgórza, na którym, nieprzerwanie od wielu setek lat występuje niezrozumiała anomalia grawitacyjna. Ale żeby tylko grawitacyjna! Na terenie wiru przestają działać prawie wszystkie prawa fizyki, a natura zdaje się dostawać ataku szaleństwa. Teren wiru ma około 50 metrów średnicy i kształt zbliżony do koła. Przyciąganie ziemskie na terenie wiru ulega bardzo silnemu wzmocnieniu i odchyleniu od istniejącego pionu o wartości rosnące wraz ze zbliżaniem się do środka kola zajmowanego przez wir. Kompasy na terenie wiru przestają pokazywać cokolwiek, a ich strzałki wirują w obłędnym pędzie. Stosowane kiedyś masowo światłomierze fotograficzne, przepalały się. Ludzie czują się źle. Wzmożona waga ciała, jaką wyczuwa nasz organizm, jest realna, gniotąca i uciążliwa. Uczucie niesamowitości powoduje u człowieka silny niepokój. Po prostu chce się stamtąd wiać jak najprędzej. I nic dziwnego, bo coś ciągnie brutalnie w kierunku środka wiru i nie jest to nic zmyślonego, a realna i chyba wroga człowiekowi siła.

Tak było zawsze. Indianie mieszkający tu „od początku świata”, bardzo starannie omijali miejsce wiru będąc przekonani, że jest ono opanowane przez złe duchy, a więc dla ludzi niebezpieczne. Ostrzegali przed tym złym miejscem już pierwszych białych osadników.

Że jest to miejsce przeklęte, świadczyć może stara chata, a może lepiej powiedzieć, stara szopa, jaką znaleźć można na poły wciągniętą diabelską mocą do środka wiru. Nie wiadomo kiedy ją postawiono i kto ją postawił. Opowieści o tych faktach mają tyle wykluczających się nawzajem wersji, że daremnym byłoby się trudzić nad ich rozszyfrowywaniem. Chyba prawdziwa, najstarsza informacja podaje, że w roku 1890, kiedy szopa służyła za bazę dla naukowców badających wir, nagle, wszystkie instrumenty, jakimi się ci badacze posługiwali, odmówiły posłuszeństwa i przestały pracować. Naukowcy jak niepyszni wynieśli się z okolicy wiru, pozostawiając po sobie na łasce Boskiej tą właśnie szopę. Ta ekipa naukowców, jak i wszystkie inne ekipy pojawiające się tutaj w późniejszym czasie, nie rozszyfrowała tajemnicy oregońskiego wiru.

Szopa zaraz po jej zbudowaniu stała inaczej, niż stoi teraz. Stała na szczycie wzgórza o dobre 20 metrów od miejsca, gdzie wir zaczynał swoją działalność. Powoli, ciągnięta siłą spaczonej grawitacji, szopa spełzła z miejsca, na którym ją postawiono i pokrzywiona niesamowicie, znajduje się obecnie już we wnętrzu wiru.

Rodzi się pytanie, czy można wierzyć opowieści o pełznącej po ziemi drewnianej szopie?
Uważam, że można. Szczególnie, gdy zobaczy się ową szopę. Proszę popatrzyć na zdjęcie. Przecież ta szopa wciąż pełznie! Do środka wiru pozostało jej jeszcze kilkanaście metrów.

Wewnątrz szopy siła wiru zdaje się być największa. Ciało ludzkie, chcąc sprostać silnemu, bocznemu ciążeniu wychodzącemu ze środka wiru, ustawia się coraz bardziej pochyło w stosunku do normalnego pionu. Im bliżej środka wiru, tym bardziej pochyło. Ale taka pozycja zajmowana wewnątrz wiru, wcale nie jest odczuwana przez kogoś tam stojącego jako pozycja pochyła. Broń Boże! Tam, wewnątrz w ten właśnie sposób stoi się pionowo. Proszę tylko spróbować przeciwstawić się temu zjawisku! Natychmiast poczujecie, jak niewidzialne ręce schwycą was i zaczną ciągnąć do miejsca, gdzie wir ma swoją oś obrotu.

Na solidnym łańcuchu wisi żelazna kula. Wisi „krzywo”, wyznaczając panujący w środku wiru zupełnie inny kierunek ciążenia niż ten, jaki panuje poza zasięgiem wiru. Trzeba wielkiego wysiłku, aby odchylić ciężką kulę do normalnego pionu. Wszystko to na nic, bo kula, puszczona swobodnie natychmiast odchyli się do poprzedniej pozycji. Taki właśnie jest pion wewnątrz wiru. Chmura tytoniowego dymu zaczyna wirować wciąż przyspieszając obroty. Podobnie skrawki papieru. Nie opadają, a wirują jakby znalazły się w powietrzu zmuszonym do obrotu przez pracę niewidzialnego wentylatora.

Proszę sobie wyobrazić, że nikt, dosłownie nikt, pomimo tylu narzucających się zjawisk, nie potrafi powiedzieć: – co się tutaj dzieje? – dlaczego? – i jak to wszystko działa?

Na tak wspaniale wyeksponowaną anomalię rzucały się początkowo całe tabuny badaczy. Trzeba oddać im sprawiedliwość, że pracowali solidnie i bardzo ciężko. I co? – I nic. Nie dowiedzieli się niczego, a ich wysiłek nie przyniósł właściwie żadnego rezultatu. Zaobserwowano tylko, że wir zmienia swoją średnicę o pięć metrów w cyklu 90 dniowym. Niby już czegoś się dowiedziano, ale to stanowczo za mało jak na rezultat wieloletniej pracy.

Był kiedyś ktoś o nazwisku John Litster, który badał wir oregoński nieprzerwanie przez 40 lat. Wiadomo, że utrzymywał w tej sprawie korespondencję naukową z samym Albertem Einsteinem. Panowało ogólne przekonanie, że Litster już wie, i że niedługo ogłosi całemu światu wyniki swych badań. Okazało się jednak, że zaskakując wszystkich takim postępkiem, Litster tuż przed śmiercią… spalił swoje notatki.

Szymon Kazimierski
Tekst ukazał się w nr 22 (218) za 28 listopada – 18 grudnia 2014

Jeszcze przed wejściem do szopy ludzie stoją pochyleni, podczas gdy wydaje im się, że stoją prosto

Wejście na teren wiru oregońskiego

Wewnątrz szopy pochylenie stojących osób zwiększa się i zaczyna być groteskowe

Żelazna kula na łańcuchu pokazuje fałszywy pion

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

X