Wystawa o historii białoruskiego oporu fot. Konstanty Czawaga / Nowy Kurier Galicyjski

Wystawa o historii białoruskiego oporu

3 kwietnia w Domu Wolnej Białorusi we Lwowie przy ul. Kleparowskiej 21 została otwarta wystawa pod tytułem „Historia białoruskiego oporu”, poświęcona prawie 30-letniemu oporowi Białorusinów przeciwko dyktaturze Łukaszenki w ich kraju i próbom przyłączenia Białorusi do Rosji, a także temu, w jaki sposób Białorusini mieszkający w kraju powstrzymali postęp wojsk rosyjskich na Ukrainę po rozpoczęciu pełnoskalowej inwazji i wsparli Ukrainę w wojnie rosyjsko-ukraińskiej.

Aliaksiej Franckiewicz, fot. Konstanty Czawaga / Nowy Kurier Galicyjski

Aliaksiej Franckiewicz, prezes Fundacji Wolna Białaruś w wywiadzie dla Kuriera Galicyjskiego powiedział:

– Pod koniec 2020 roku, po tzw. wstrząsach na Białorusi, uruchomiliśmy we Lwowie inicjatywę „Białoruskie Centrum Kryzysowe” i zaczęliśmy pomagać Białorusinom, którzy zostali zmuszeni do opuszczenia swojego kraju z powodu prześladowań politycznych. Jest tu polski konsulat. Polacy zrobili wtedy duży krok w stronę Białorusinów w postaci wydawania wiz humanitarnych. Zajmowaliśmy się ewakuacją Białorusinów z Białorusi. Zajmowaliśmy się ich statusem prawnym, funduszami, zakwaterowaniem. Wielu Białorusinów zwróciło się do nas o pomoc i po otrzymaniu wiz humanitarnych wyjechało do Polski. Było to jeszcze przed pełnoskalową inwazją Rosji na Ukrainę. Otworzyliśmy też białoruską szkołę niedzielną we Lwowie, aby nauczać języka białoruskiego. Potem zaczęliśmy uczyć się języka ukraińskiego.

Większość Białorusinów, którzy byli wtedy we Lwowie, wyjechała do Polski. Jesteśmy tutaj jedynymi, którzy systematycznie pomagają rodzinom i dzieciom zmarłych Białorusinów. Opiekujemy się czternaściorgiem dzieci. Wynajęliśmy ten dom na własny koszt. Wznowiliśmy u nas naukę języka białoruskiego. Tworzymy tu muzeum. Mamy nadzieję, że nasze zbiory muzealne będą podstawą do utworzenia w wolnej i niepodległej Białorusi Muzeum Narodowego, którego ideą będzie pamięć o współczesnych bohaterach narodowych – Białorusinach, którzy tu, na Ukrainie, oddali życie w walce z imperium rosyjskim.

Wszystko to robimy na własny koszt. Wystawę o historii białoruskiego ruchu oporu też urządziliśmy na własny koszt. Wszystko, co się tu dzieje, odbywa się wyłącznie kosztem Białorusinów, którzy mieszkają na Ukrainie. Opowiadamy Ukraińcom o Białorusinach, o naszej historii, o naszej kulturze. Nawiasem mówiąc, otworzyliśmy tę salę w 510. rocznicę bitwy pod Orszą, w Dzień Białoruskiej Chwały Wojennej, kiedy to 8 września 1514 roku pod dowództwem księcia Konstantego Ostrogskiego, w ramach wojska Wielkiego Księstwa Litewskiego pokonaliśmy wojsko moskiewskie. Dlatego mówimy Ukraińcom przede wszystkim o tym, że mamy wielowiekową historię. Wystawa ta urośnie, będziemy ją pokazywać w całej Ukrainie i mam nadzieję, że zawita także do Polski. Mamy jeszcze wystawę „Z Ukrainą w sercu”. Obecnie można ją oglądać w Tarnopolu. To już 23 lokalizacja. Nasza pierwsza wystawa miała miejsce w Warszawie oraz w Wilnie w Sejmie Republiki Litewskiej. Obecna wystawa prezentuje ponad trzydziestoletnią walkę Białorusinów o niepodległość, o wolność przeciwko dyktatorskiemu reżimowi Łukaszenki i przeciwko wchłonięciu Białorusi przez Rosję. I na pewno będziemy Wam o tym opowiadać dalej.

Andriej Miadwiediew i Aliaksiej Franckiewicz, fot. Konstanty Czawaga / Nowy Kurier Galicyjski

Jednym z twórców wystawy jest Andriej Miadwiediew, białoruski dziennikarz i obrońca praw człowieka.

– Nawet w czasie tej wojny na pełną skalę, która trwa od 2022 roku, przekonaliśmy się, że niestety na Ukrainie brakuje informacji o Białorusi – wyjaśnił w naszej rozmowie. – Jako sąsiedzi odwiedzaliśmy się nawzajem, mamy wielu krewnych, ale czasem można spotkać się ze stereotypami, które istnieją wśród Ukraińców, że Białoruś ma doskonałe mleko, dobre drogi i ulice są usprzątane. Ale tylko ci na Ukrainie, którzy w jakiś sposób byli zaangażowani w sprawy białoruskie, wiedzą, co tam naprawdę się dzieje, że społeczeństwo jest uciskane, że walczy z dyktaturą. Dlatego uznaliśmy, że bardzo ważne jest, aby teraz naprawić te błędy, aby naprawić brak informacji wśród Ukraińców. Aby na Ukrainie wiedziano, że Białorusini walczą zarówno o swoją wolność, jak i o wolność Ukrainy. Na tej wystawie szereg stoisk opowiada krok po kroku, jak po tym, gdy Łukaszenka trzydzieści lat temu ustanowił dyktaturę, Białorusini próbowali ją obalić i ustanowić ustrój demokratyczny. Różne są lata, różne wydarzenia. Istnieją pewne ruchy. Na przykład istnieje ruch monarchistyczny, na początku obecnie toczącej się wojny pojawiły się partyzanckie akcje kolejowe. Na wystawie prezentowane są rzeczy osobiste więźniów politycznych, w tym ubrania z żółtymi znacznikami w więzieniach na Białorusi. Literatura, którą rozpowszechniali nasi kolporterze, była blokowana. Wystawa pokazuje różne etapy walki Białorusinów.

fot. Konstanty Czawaga / Nowy Kurier Galicyjski

Podczas otwarcia wystawy słowa wsparcia dla Białorusinów wygłosili radna lwowskiej rady obwodowej Oresława Chomyk i szef wydziału religii i narodowości Lwowskiej Obwodowej Administracji Wojskowej Wasyl Dorosz oraz działacze społeczni.

Wasyl Dorosz, fot. Konstanty Czawaga / Nowy Kurier Galicyjski

Swoimi refleksjami z czytelnikami Kuriera Galicyjskiego podzielił się Wasyl Dorosz:

– Wystawa jest niezwykle ważna, ponieważ wszystkie historie niezłomności są historiami o ludziach. My, współcześni tym wydarzeniom i konfrontacjom, musimy zrobić wszystko, aby zapewnić im trwałą pamięć. Te historie muszą być pamiętane nie tylko przez nas, ale także przez przyszłe pokolenia, gdyż nie ma gwarancji, że ta walka zakończy się na nas, a nasze dzieci czy wnuki nie będą musieli jej kontynuować aż do upadku Rosji i reżimu Putina. To jest historia wielu ludów i wielu narodów. Z wieloma wolnymi Białorusinami, również tymi, którzy dziś służą w szeregach Sił Zbrojnych Ukrainy łączy nas walka o wolność. Wolność, która nie jest jakąś wartością materialną. To kategoria, która żyje w naszych sercach, która żyje w naszych myślach. I musimy zrobić wszystko, aby myśli te były zawsze jasne i nie zostały zanieczyszczone ideologiami, które Moskwa próbuje nam zaszczepić. Zwłaszcza ideologia świata rosyjskiego i tym podobne. Taka wystawa powinna być kolejnym przypomnieniem i zachętą do tego, by o tym pamiętać. Musimy walczyć i wspólnie robić wszystko, co możliwe, aby kategorie wolności nigdy nie pozostały kategoriami, które zejdą na dalszy plan. I powinny one być centralnymi wektorami naszego życia i naszej pracy.

Konstanty Czawaga

Przez całe życie pracuje jako reporter, jest podróżnikiem i poszukiwaczem ciekawych osobowości do reportaży i wywiadów. Skupiony głównie na tematach związanych z relacjami polsko-ukraińskimi i życiem religijnym. Zamiłowany w Huculszczyźnie i Bukowinie, gdzie ładuje swoje akumulatory.

X