Wiwat, Ciotunia!

Wiwat, Ciotunia!

Zgodnie z tradycją lwowskiego Polskiego Teatru Ludowego w okolicy Dnia Teatru (27 marca) teatr zbiera swych miłośników na premierę lub na wznowienie jakiegoś spektaklu. W tym roku niestety nie było to możliwe, bo święto teatru przypadło na Wielki Tydzień. Ale tradycji musiało stać się zadość i w pierwszą poświąteczna sobotę, 6 kwietnia, widzowie mogli obejrzeć zapomnianą sztukę Aleksandra Fredry „Ciotunia”.

Premiera Ciotuni odbyła się we Lwowie 16 czerwca 1834 roku. Od tego czasu nie była grywana zbyt często, chyba ze względu na specyficzny charakter działa, raczej nadający się na benefis znanej aktorki, z odpowiednim dorobkiem scenicznym. Jak to u Fredry bywa – wszystkie monologi i dialogi tryskają humorem. Dziś mogą wydawać się już trochę staroświeckie, ale oddają i podkreślają ducha epoki, w której komedia powstała. Za to intryga nic nie utraciła na aktualności, bo i dziś możemy spotkać rodzinne okoliczności, kiedy przy okazji mariaży, ktoś chce upiec dla siebie dodatkową „pieczeń” w postaci spadku, domku, czy innych dóbr materialnych i mniejsza o uczucia, różnicę wieku i podobne „drobnostki”. Innymi słowy – samo życie.

Istotne jest też to, że premiera komedii Aleksandra Fredy, odbywa się w roku jubileuszu pisarza. W roku 2013 przypada 220. rocznica urodzin komediopisarza, Sejmik województwa podkarpackiego z inicjatywy Towarzystwa Historycznego im. Szembeków z Warszawy podjął uchwałę o ustanowieniu roku 2013 – Rokiem Aleksandra hrabiego Fredry. Inicjatywa obejmuje teren Podkarpacia, z którym Fredro był związany.

Premiera lwowskiego spektaklu odbyła się podczas podwójnego jubileuszu aktorki Luby Lewak. Nie będzie żadnej przesady w stwierdzeniu, że Luba Lewak stanowi jeden z filarów teatru. Od 45 lat gra na scenie. Rolą Ciotuni podkreśliła swe mistrzostwo aktorskie i udowodniła, że nie ma dla niej roli, której by nie potrafiła zagrać. Wywiad z Lubą Lewak niebawem ukaże się na łamach „Kuriera Galicyjskiego”.

X