Wieniec jubileuszy

Wieniec jubileuszy Eugeniusz Piasecki

Rok 2014 jest rokiem, w którym 14 organizacji skupiających Polaków na Ziemi Lwowskiej obchodzi swoje jubileusze. W cyklu artykułów postaramy się przybliżyć ich działalność, osiągnięcia i przedstawić plany na przyszłość.

Rozpoczniemy od najstarszych. Klub Sportowy „Pogoń” obchodzi swoją 110 rocznicę, a szkoła nr 24 im. Marii Konopnickiej, obchodzi swój 70 jubileusz. Po 25 lat od chwili założenia obchodzą oddziały TKPZL w Mościskach, Drohobyczu i Samborze, chór „Echo” i Polski Zespół Pieśni i Tańca „Lwowiacy”. O pieć lat młodsi są polskie grupy przedszkolne, Uniwersytet III Wieku, Towarzystwo Kultury Polskiej „Zgoda” w Borysławiu, Stowarzyszenie „Rodzina Rodzin” i Polskie Towarzystwo Opieki nad Grobami Wojskkowymi. Najmłodszymi, bo obchodzącymi swe piętnaste urodziny: Towarzystwo Kultury Polskiej w Strzelczyskach, Kapela „Lwowska Fala” i zespół taneczny „Weseli Lwowiacy”. Wszystkim jubilatom składamy gratulacje i najserdeczniejsze życzenia w dalszej owocnej dzialalności.

Komitet Organizacyjny Obchodów Jubileuszowych oraz Konsulat Generalny Rzeczypospolitej Polskiej we Lwowie serdecznie zapraszają na uroczystość z okazji jubileuszu 14 polskich organizacji ze Lwowa i Ziemi Lwowskiej 22 listopada 2014 r. na godz. 17.00 do Opery Lwowskiej. W programie obchodów uroczysta akademia oraz występy zespołów artystycznych środowiska polskiego ze Lwowa, Borysławia, Sambora oraz Sokala.

„Pogoń” pogoni
Takim hasłem kibice tego lwowskiego klubu zagrzewali swoich pupilków do walki. Skutkowało to, bo piłkarze (a to z nimi głownie kojarzymy ten klub) czterokrotnie byli mistrzami Polski i trzykrotnie wicemistrzami. Wszystko zaczynało się od gry w piłkę podczas zajęć gimnastycznych w IV Gimnazjum we Lwowie, gdzie posadę nauczyciela tej dyscypliny w 1899 roku objął Eugeniusz Piasecki. Aby zainteresować chłopaków swoimi zajęciami zaproponował im coś odmiennego jak ćwiczone do tej pory skłony, przysiady i pompki – zaproponował coraz popularniejszy w Europie angielski football. Było to coś zupełnie odmiennego – można było nabiegać się z piłką, wyszaleć, wykazać sprawnością i kondycją. Ta gra przyjęła się od razu.

Z czasem wychowankowie prof. Piaseckiego zapragnęli również konfrontować swe umiejętności z kolegami z innych szkół i organizacji. 7 października 1900, reprezentacja IV Gimnazjum, zremisowała 1:1 z gospodarzami zawodów sportowych – Komitetem Sportowym Lwowskiego Klubu Cyklistów i Towarzystwa Kolarzy.

W ten sposób na wiosnę 1904 powstały Drużyny klasy IV-ej gimnazjum IV-go. Był to trzeci polski klub we Lwowie po Lechii i Czarnych. Później przez połączenie Drużyn z Lechią powstał Lwowski Klub Sportowy „Pogoń”. Za swe barwy klub obrał czerwono-niebieskie pasy.

Głównym „sponsorem” klubu stał się Ludwik Kuchar, właściciel sieci kin we Lwowie i Krakowie, a jego sześciu synów: Tadeusz, Karol, Władysław, Wacław, Mieczysław i Zbigniew, tworzyli trzon drużyny „Pogoni” i to nie tylko w piłce nożnej. Praktycznie nie było dyscypliny – letniej czy zimowej – której by nie uprawiali, bo „Pogoń” nie była wyłącznie drużyną piłkarską. Działało tu 19 sekcji sportowych. Dzięki Ludwikowi Kucharowi za rogatką stryjską powstało boisko klubowe, na którym rozgrywano mecze piłkarskie i zawody innych dyscyplin. Obecnie w tym miejscu znajduje się plac apelowy jednostki wojskowej.

LKS Pogoń to pierwszy na ziemiach polskich statut klubu lekkoatletyczno-piłkarskiego i pierwsze boisko. W pierwszych latach działalności sekcja piłkarska rywalizowała z drużynami lwowskimi: Czarnymi, Hasmoneą oraz z krakowskimi Wisłą i Cracovią. W 1909 piłkarze pojechali pierwszy raz za granicę Galicji, do Koszyc. Niestety przegrali 0:5 z Kassai Athletikai Klub. Rewanż grany we Lwowie znów zakończył się wygraną Węgrów 4:1. Ale te porażki nie zraziły zawodników. Coraz częściej rozgrywano mecze z klubami austriackimi, czeskimi, śląskimi czy węgierskimi. W 1910 Pogoń wstąpiła do Austriackiego Związku Piłki Nożnej, a w 1911 była pomysłodawcą i współzałożycielem Związku Polskiego Piłki Nożnej.

Dwudziestolecie międzywojenne to pasmo triumfów piłkarzy Pogoni. Mistrzostwa Polski zdobyte w latach 1922, 1923, 1925, 1926 i wicemistrzostwa z lat 1932, 1933, 1935 zdobiły sztandar klubowy. W sezonie 1939 rozgrywek z powodu wybuchu II wojny światowej nie dokończono. 31 sierpnia 1939 Pogoń zajmowała trzecią pozycję w tabeli. Ostatni mecz rozegrała w Warszawie z Polonią.

Po wojnie zawodnicy lwowskiego klubu opuścili swe rodzinne miasto, ale miłość do piłki przetrwała zawieruchę wojenną i wielu z nich znalazło się wśród animatorów piłki nożnej na ziemiach zachodnich. W oparciu o byłych piłkarzy Pogoni (m.in. Michała Matyasa) odtworzono w Bytomiu – gdzie osiedliło się wielu lwowiaków – Polonię. Klub przyjął niebiesko-czerwone barwy Pogoni Lwów. Na cześć lwowskiego klubu, wszędzie tam, gdzie grali lwowscy zawodnicy, barwy Pogoni przyjęły także Pogoń Szczecin, Piast Gliwice, Odra Wodzisław i Odra Opole. Wacław Kuchar i Matyas pełnili po wojnie funkcje selekcjonerów reprezentacji Polski.

A we Lwowie tymczasem działały już inne kluby sportowe, aż do chwili, gdy z inicjatywą odrodzenia klubu w 2007 wystąpiła młodzież lwowska polskiego pochodzenia, skupiona głównie przy klubie stypendystów „Semper Polonia”. Inicjatywa ta została poparta przez Konsulat Generalny RP we Lwowie i ówczesnego konsula generalnego Grzegorza Opalińskiego. Rozpoczęły się wtedy pierwsze treningi piłkarskie na hali sportowej lwowskiego Uniwersytetu Medycznego. W styczniu 2009 –dzięki wsparciu Konsulatu RP we Lwowie i Fundacji „Semper Polonia”, która przekazała pieniądze na działalność – Lwowski Klub Sportowy Pogoń został reaktywowany. 10 października 2009 doszło do oficjalnej inauguracji: odprawiono mszę w katedrze lwowskiej, złożono kwiaty na Cmentarzu Orląt oraz na grobach Ludwika Kuchara i Edmunda Cenara i rozegrano towarzyski mecz z Polonią Chmielnicki na boisku Szkolar na Pohulance. Pogoń wygrała 2:0. Bohaterem meczu stał się Paweł Winiarski, który strzelił obydwa gole. Na mecz przybyły delegacje polskiego Sejmu i Senatu. Reaktywacja Pogoni Lwów została entuzjastycznie przyjęta przez kibiców w Polsce,, a szczególnie przez istniejące już wcześniej Stowarzyszenie Sympatyków LKS Pogoń Lwów (SSPL).

Lwowski klub jest uczestnikiem wielu turniejów, zarówno na Ukrainie, jak i w Polsce. Bierze udział w rozgrywkach ligi obwodowej, a jego zawodnicy mają się czym poszczycić. Napastnik Pogoni – Kristian Dżejranaszwili objął w roku bieżącym prowadzenie wśród strzelców Premier Ligi Obwodowej (III liga). Dorobek Kristiana to 14 strzelonych bramek w 16 meczach. Jak każdy klub piłkarski Pogoń również boryka się z trudnościami finansowymi. Niestety sponsorzy klubu zmieniają się i z tym wiąże się brak stabilności finansowej.

Pogoń to jednak nie tylko piłka. Zawodnicy klubu uczestniczą w życiu społeczności polskiej. Są uczestnikami corocznej akcji „Światełko pamięci dla Cmentarza Łyczakowskiego”, za ich pośrednictwem do polskich dzieci w obwodzie lwowskim dociera pomoc w postaci plecaków, piórników, sprzętu sportowego oraz wielu innych rzeczy, Klub przekazuje je do polskich szkół i przedszkoli lwowskiego obwodu.

Szkoło, ach szkoło…
„Dziś pisać o szkole, gdy ludzka pamięć, taka zawodna, nie może służyć nam pomocą? Gdy dokumenty po świecie rozproszone nie sposób zebrać w całość?

Więc jak uczcić Szkoło Twe 50-lecie? Chyba tylko przypomnieniem zaledwie tych kilku nazwisk ludzi Ciebie tworzących, kilku najbardziej pamiętnych wydarzeń z Twej Historii…”

Pisał przed 20 laty nieżyjący już dziś wieloletni niezapomniany polonista szkoły nr 24 we Lwowie, reżyser szkolnego teatrzyku „AS” (Amator Sceny), założyciel i wieloletni kierownik chóru „Echo” Władysław Łokietko. Bo czymże jest szkoła? Z jednej strony są to mury, w których uczą się kolejne pokolenia. Wchodzą niepewne, zagubione, aby po latach nauki wylecieć, jak te ptaki i rozproszyć się po świecie. Co robić, gdy mury szkolne się zmieniają bądź są zabierane? Pozostają wówczas nauczyciele, którzy trwają na placówce. To dzięki nim kształcą się następne pokolenia.

Tak było ze szkołą nr 24. W 1944 roku została powołana do życia przez ówczesne władze szkolne w nowych realiach politycznych. Siedziba szkoły dla młodzieży narodowości polskiej znajdowała się przy dawnej ul. Unii Lubelskiej, ob. Huculskiej. Ale już w roku szkolnym 1946-47 szkoła przeniosła się do gmachu przy dawnej ul Kochanowskiego (w okresie radzieckim Majakowskiego, a obecnie Lewickiego). Patronką szkoły była po wojnie Wanda Wasilewska. Szkoła mieściła się w przestronnym dwupiętrowym, wolnostojącym gmachu dawnej szkoły ewangelickiej. W tych pierwszych latach szkoła była przepełniona. Były klasy po 40-42 uczniów, ale z czasem liczba uczniów topniał – rodziny repatriowały się do Polski w nowych granicach. Wielu uczniów nie robiło matury, a po 7 lub 8 klasie podejmowało pracę zawodową, aby pomóc rodzinie. Początkowo szkoła liczyła ponad 500 uczniów, ale już pod koniec lat 40 uczęszczało tu niewiele ponad 220 osób. Stan ten wahał się w zależności od warunków.

Każdy z nas wspomina swój okres szkolny jako najpiękniejsze lata. Z upływem lat jakoś dziwnie zacierają się wspomnienia o dwójach i powrotach rodziców z kolejnych wywiadówek rodzicielskich, a w pamięci zachowują się szkolne wybryki, wspólne wycieczki i czas spędzony w murach szkolnych jawi się jako nieprzerwane pasmo samych miłych i przyjemnych chwil. To dobrze, że pamięć ludzka ma taką właściwość. Pozostają w pamięci nauczyciele. Zarówno ci, którzy uczyli trzymać stalówkę (współczesna młodzież nie ma nawet pojęcia co to takiego) i kaligraficznie wyrysowywać „brzuszki” liter. Moją pierwszą nauczycielką w tej szkole była pani Amalia Szad. Pamiętam też prof. Dudka – jako jedyny w szkole tytułowany był profesorem. Dla nas dzieciaków w klasie 5 czy 6 deklamacja na pamięć „Ojca zadżumionych” była rzeczą niesłychaną i niepojętą: jak można tyle tekstu nauczyć się na pamięć? Prof.. Dudek wcale nie był polonistą. Uczył biologii i był aktorem Polskiego Teatru Ludowego. A opiekun klasy Iwan Jacyszym, Ukrainiec, zakochany w polskiej literaturze, chciał przekazać nam całe piękno poezji i prozy Mickiewicza, Słowackiego, Iwaszkiewicza i Broniewskiego. Z kolei takich nauczycieli jak Władysław Łokietko i Bogumiła Kunica nie zapomina się nigdy. Nauczycielem może być każdy, ale tego, kto lubi swój przedmiot i lubi młodzież wyczuwamy w szkole od razu. Lekcje tych dwojga nauczycieli odwiedzaliśmy się z ochotą, nawet, gdy nie byliśmy przygotowani. Nawet za dwóje nikt się nie obrażał – wiedzieliśmy, że są sprawiedliwe. W końcu zawsze można było ocenę poprawić. Wspominamy też nauczycielki rosyjskiego Rozę Zaprudzką i Swietłanę Jurczenko, starały się nam przybliżyć piękno klasyki rosyjskiej, a my, z przekory, nie bardzo chcieliśmy zgłębiać Tołstoja, Turgieniewa czy Puszkina.

Dopiero po latach ma się właściwe podejście do wielu rzeczy i więcej rozumie…

Rok 1975 – to kolejna zmiana murów szkolnych. Gmach przy Majakowskiego zamknięto na remont kapitalny, a szkołę przeniesiono „tymczasowo” do szkoły wieczorowej przy ul. Konyskiego (dawn. Ochronek). Po likwidacji szkół wieczorowych całość została przekazana szkole i „tymczasowe” trwa do dziś.

To właśnie ten gmach był po raz pierwszy poświęcony przez bpa Rafała Kiernickiego w 1990 roku, a dwa lata później władze przychyliły się do prośby grona pedagogicznego, rodziców i uczniów i zmieniły szkole patronkę. Od tego czasu szkoła nosi imię Marii Konopnickiej i wszechstronnie propaguje jej twórczość, czci wielką poetkę.

W tych murach wykształciło się już kilka kolejnych pokoleń, które będą wspominać obecnych nauczycieli tak samo z rozrzewnieniem, jak ja wspominam swoich. Będą wspominać dyrektor Lucję Kowalską i wicedyrektor Annę Melnyk, nauczycieli klas początkowych Wiolettę Ilczuk i Weronikę Apriłaszwili i nauczycieli klas starszych Krystynę Fedorowską, Czesławę Geron, Irenę Kresowicz, Eugenię Kuzmenko i wielu innych. Będą wspominać z łezką w oku lata szkolne, wpadać na kolejne pierwsze dzwonki, a po założeniu rodziny przyprowadzać tu swoje dzieci. Szkoła staje się drugim domem, drugą rodziną i na zawsze zapada w serce.

Krzysztof Szymański
Tekst ukazał się w nr 21 (217) 18–27 listopada 2014

 

X