Wielki głód na Ukrainie – historia i współczesność

Wielki głód na Ukrainie – historia i współczesność

Na XXXIX Spotkaniu Ossolińskim dr hab. Jan Jacek Bruski z Uniwersytetu Jagiellońskiego wygłosił wykład „Polska wobec Wielkiego Głodu na Ukrainie w latach 1932-1933”. Spotkanie odbyło się w gmachu dawnej biblioteki Baworowskich.

Prelegenta, Jana Jacka Bruskiego, i jego dorobek naukowy przedstawiła zebranym przedstawicielka Zakładu Narodowego im. Ossolińskich we Lwowie Wiktoria Malicka. Bruski jest absolwentem Uniwersytetu Śląskiego i od 1993 roku pracuje w Instytucie Historii UJ. Jest autorem kilku prac monograficznych i laureatem nagród, m.in. ministra kultury i sztuki RP i innych prestiżowych instytucji.

Jan Jacek Burski i Wiktoria Malicka (Fot. Jurij Smirnow)Jan Jacek Bruski podkreślił, że wszystkie swoje wnioski opiera na materiałach archiwalnych, korzysta z archiwów polskiego MSZ, archiwów rosyjskich i ukraińskich. Badając materiały stwierdził, że kraje Zachodu, Polska i USA od samego początku były dobrze poinformowane o wydarzeniach w Związku Radzieckim w latach 1930-1933 i o Wielkim Głodzie. Jednakże nie zrobiono nic, aby zapobiec fatalnym skutkom tej tragedii, a nawet ukrywano przed swoimi narodami ogrom ofiar w ZSRR.

Zadaniem Jana Bruskiego nie było adekwatnej reakcji ze strony rządów tych krajów, zaś propagandę strony sowieckiej często popierali znani lewicowi intelektualiści. Na przykład Bernard Shaw, który odwiedził w tych latach Związek Radziecki, nazwał go „kwitnącym ogrodem”. Wśród dziennikarzy wielu pisało prawdę, ale było też niemało włączonych w propagandę sowiecką. Amerykański dziennikarz Walter Duranty pisał półprawdę i całkowitą nieprawdę w swoich reportażach z Rosji i był bardzo ceniony przez władze sowieckie. Cenił go też prezydent USA Franklin Delano Roosevelt, który ponad wszystko chciał nawiązać dobre stosunki dyplomatyczne z reżimem Stalina. Administracja prezydenta USA odrzucała fakty i dążyła do nawiązania kontaktów ze Związkiem Radzieckim.

Współcześnie wydane dokumenty dyplomatów brytyjskich, włoskich i amerykańskich świadczą, że zachodnie rządy dobrze wiedziały o sytuacji i mowa o braku wiarygodnych informacji jest kłamstwem. Przez pewien czas poza uwagą badaczy pozostały dokumenty z archiwów polskich. Polska była najbliższym sąsiadem ZSRR i była najlepiej poinformowana i obeznana z sytuacją za Zbruczem. Prelegentowi udało się odnaleźć kilkadziesiąt raportów polskich placówek dyplomatycznych i wojskowych o Wielkim Głodzie na Ukrainie i opublikować je w swoich pracach naukowych. Są to dokumenty Konsulatu Generalnego w Charkowie (ówczesnej stolicy Ukrainy) i Konsulatu RP w Kijowie.

Dyplomaci i wojskowi pracownicy tych placówek zbierali materiały i przekazywali je do Warszawy. Do konsulatów przychodzili zwykli radzieccy obywatele i opowiadali o strasznych wydarzeniach i represjach. Później okazało się, że każdy kto przychodził do konsulatu był aresztowany przez służby bezpieczeństwa. Do placówek dyplomatycznych nadsyłano listy. Dyplomaci zajmowali się analizą prasy radzieckiej – w niej też można było znaleźć ziarna prawdy. Konsulat polski prenumerował 115 tytułów radzieckich periodyków. Odbywały się nawet wyjazdy polskich dyplomatów z Charkowa do Odessy – samochodami jechano przez cała Ukrainę. Placówka konsularna odnotowała fakty sprzeciwu ludności ukraińskiej przeciwko władzy sowieckiej, lokalne bunty. Wszystkie te fakty z odpowiednią analizą były przekazywano do MSZ w Warszawie. Bardzo ważne materiały przesyłał do rządu polskiego konsul generalny w Charkowie Jan Karszo-Siedlecki i konsul w Kijowie Henryk Jankowski. Ostatni wprost pisał, że na ulicach umierają ludzie, mieszkańcy Kijowa zjedli wszystkie psy i koty. To był dopiero początek tragedii. Kulminacja głodu nastąpiła w styczniu 1933 roku. Polscy dyplomaci zdawali sobie sprawę, że organizowany przez władze ZSRR głód jest zjawiskiem ogólnokrajowym, ale na Ukrainie chodziło o coś innego – o biologiczne wyniszczenie narodu ukraińskiego. Na wiosnę 1933 roku na miejsce wymarłych wsi przysyłano nowych osadników z Rosji i Białorusi. Równolegle rozpętano kampanię ideologiczną przeciwko ukraińskiej inteligencji, czystki w partii komunistycznej i rusyfikację. Były to działania zaplanowane i powiązane ze sobą.

Wielki Głód był jednym z etapów budowy radzieckiego imperium. Reakcja polskiego rządu w wielu wypadkach była podobna do reakcji rządów państw zachodnich. Informacje jednak docierały do polskiej prasy (również do ukraińskiej prasy w Polsce). Działały różne komitety na rzecz pomocy głodującym, np. „Komitet pomocy głodującym”, zorganizowany w Warszawie przez byłych żołnierzy Petlury. W Polsce była też grupa polityków, która liczyła na bunty i rebelię na Ukrainie, jednak byli oni w mniejszości. Panowało przekonanie, że władza radziecka utrwaliła się na dłuższy czas i trzeba jakoś ułożyć sobie stosunki ze wschodnim sąsiadem. Polska polityka była też uzależniona od stanowiska Francji. Mówiono, że Polska ma myśleć o swoim bezpieczeństwie, a nie o głodującej ludności Ukrainy. Polacy obawiali się zbliżenia sowietów z Niemcami. Prelegent zacytował wypowiedź marszałka Woroszyłowa, który pytał podczas wizyty w Turcji polskich dyplomatów: „My swoich Ukraińców już trzymamy pod kontrolą, dlaczego wy nie trzymacie swoich?”.

Ze znanych powodów w czasach powojennych w Polsce nie mówiono o tragedii Wielkiego Głodu na Ukrainie. Polacy wiedzieli o Katyniu, o obozach stalinowskich, o wysiedleniach na Syberię, ale o Wielkim Głodzie słyszało niewielu. Polska społeczność dopiero w latach 90. XX wieku dowiedziała się o tamtych wydarzeniach. Sejm i Senat w 2006 roku przyjęły wspólną rezolucję, określając Wielki Głód jako ludobójstwo. Polska dzięki własnemu doświadczeniu lepiej rozumie naturę tej zbrodni. Znacznie trudniej jest zrozumieć mechanizm podobnej zbrodni na Zachodzie.

Jan Jacek Bruski jest autorem opracowań „Wielki Głód na Ukrainie w dokumentach polskiej dyplomacji i wywiadu” oraz „Polska wobec Wielkiego Głodu na Ukrainie 1932-1933”.

Jurij Smirnow
Tekst ukazał się w nr 201 za 18-31 marca 2014

X