Warto przeczytać

Warto przeczytać

Styczeń to dobry miesiąc na to, żeby nadrobić czytelnicze zaległości i zaplanować kolejne lektury. Wydawcy jeszcze nie ruszyli z promocją nowych tytułów – pojawiają się jedynie zapowiedzi książkowe na 2015 rok.

Czytelnicy wśród swych noworocznych postanowień często deklarują, że będą więcej czytać, na przykład książkę tygodniowo. A będzie z czego wybierać, ponieważ na półkach polskich księgarń pojawią się nowe książki najważniejszych pisarzy – Bator, Masłowska, Bieńczyk, to tylko niektóre z nazwisk. Sprawdźmy, jakie interesujące premiery polskich autorów zapowiadają wydawnictwa na rozpoczynający się rok.

Właśnie trafia do księgarń nowa powieść laureatki Nagrody Literackiej „Nike” – Joanny Bator. „Wyspa Łza” wydana przez krakowski Znak to efekt podróży autorki na Sri Lankę. Znajdziemy tu historię tajemniczego zniknięcia Amerykanki Sandry Valentine, poetykę z pogranicza snu i rzeczywistości oraz interesujący dodatek w postaci zdjęć Adama Golca.

Na luty Biuro Literackie zapowiedziało wydanie nowego tomu Andrzeja Sosnowskiego. Będzie to z pewnością ważna i oczekiwana pozycja na poetyckiej półce, wszak to tomik jednego z najważniejszych współczesnych polskich poetów, laureata wielu nagród. Można się spodziewać, że „Dom ran” – bo tak zatytułowany jest tomik – zawierał będzie charakterystyczne dla Sosnowskiego frazy i przyłapywanie rzeczywistości.

Również na luty Znak zaplanował wydanie powieści „Dom z witrażem” Żanny Słoniowskiej. Powieść o mieszkańcach lwowskiej kamienicy zwyciężyła w konkursie wydawnictwa, a przedstawia ona historie ludzi, miasta, domu i całej Ukrainy z kobiecej perspektywy. Warto nadmienić, że jest to debiut literacki autorki.

W.A.B. szykuje dla swoich czytelników wiele nowych tytułów, ale wśród polskich powieści interesującą wydaje się „Zielona wyspa” Igora Ostachowicza, który rozgłos zyskał po wydaniu „Nocy żywych Żydów” i nominacji do Nike. Nowa książka będzie bardziej realistyczna – bezludna wyspa z luksusowym domem, kobieta po rozwodzie szukająca na tej wyspie wytchnienia i niespodzianka – kiedy okaże się, że wyspa wcale nie jest bezludna.

Na marzec Noir sur Blanc zapowiada wydanie kolejnej książki Doroty Masłowskiej. Autorka „Wojny polsko-ruskiej…” powraca w nowej książce „Więcej niż możesz zjeść” do felietonów, bowiem będzie to zbiór tzw. zapisków parakulinarnych, czyli tekstów pisanych kiedyś dla magazynu „Zwierciadło”, zatem wiemy, czego się spodziewać.

Zaskoczyć z kolei nas może kolejna książka jednej z najlepszych polskich reportażystek – ukazać ma się bowiem „Usypać góry. Historie z Polesia” Małgorzaty Szejnert. Będzie to fascynująca opowieść o podążaniu śladami badaczki Arktyki Amerykanki Louise Boyd, która w latach 30. XX stulecia zawędrowała na Polesie. Autorka podąża śladami Boyd i brytyjskiego generała Cartona de Wiarta i dociera do wielokulturowego Polesia sprzed II wojny.

Marek Bieńczyk, laureat Nike, autor opowiadań, powieści i esejów, przygotował dla swoich czytelników zbiór „Jabłko Olgi, stopy Dawida. Eseje i jesienie”. Zapowiada się refleksyjna i pogłębiona książka skupiająca ulubione tematy Bieńczyka – piłka nożna, melancholia, Holokaust, malarstwo, literatura. Z pewnością zachwyci najbardziej wymagających czytelników.

Dla miłośników poezji Biuro Literackie zapowiada na kwiecień „100 wierszy polskich średniej długości”. Ma to być antologia poezji współczesnych 44 autorów w wyborze Artura Burszty, wśród nazwisk warto wskazać Justynę Bargielską, Jacka Podsiadłę, Marcina Świetlickiego czy Bohdana Zadurę.

Autorka świetnej i nagradzanej w 2014 roku książki „Beksińscy. Portret podwójny” – Magdalena Grzybałkowska wyda reportaże o ludziach ocalonych po II wojnie. „1945. Wojna i pokój”, bo to o tej książce mowa, zawierać ma relacje przesiedleńców i ocalonych Żydów, uciekinierów ze statku „Wilhelm Gustloff”, zatopionego w 1945 roku. W reportażach autorka oddaje głos ostatnim świadkom z różnych stron konfliktu.

Rok 2015 przyniesie także utwory zebrane Mirona Białoszewskiego. Tom „Proza stojąca, proza leżąca. Teksty rozproszone i niepublikowane” zawierać ma po raz pierwszy udostępniane teksty – niemała gratka dla miłośników poety.

Wśród innych tytułów, na które czekać warto, wspomnijmy chociaż nową książkę Jacka Hugo-Badera „Skucha”, Marka Krajewskiego i Jerzego Kaweckiego „Umarli mają głos”, czy książkę Mariusza Szczygła i Wojciecha Tochmana o Hannie Krall („Krall”). W księgarniach pojawić się ma także nowa książka Julii Fiedorczuk „Nieważkość” oraz Piotra Osęki „My, ludzie z Marca. Autoportret pokolenia ‘68”.

Nie sposób wymienić wszystkie warte uwagi książki, ale nowy rok na polskim rynku wydawniczym zapowiada się bardzo dobrze, interesujących książek spodziewać możemy się znacznie więcej, będzie w czym wybierać, będzie co czytać.

Iwona Boruszkowska

Magdalena Tulli
Szum
Społeczny Instytut Wydawniczy Znak
Kraków 2014

Najnowsza powieść jednej z najwybitniejszych polskich pisarek. Naznaczona emocjonalną intensywnością historia kobiety, próbującej przełamać towarzyszące jej od zawsze poczucie wyobcowania i poszukującej porozumienia z matką, z którą zawsze łączyły ją trudne relacje. To najodważniejsza, najbardziej osobista książka Magdaleny Tulli – piszą wydawcy. – Autorka odkrywa w niej uniwersalną prawdę o kondycji ludzkiej, w którą wpisany jest pierwiastek obcości, niedostosowania, a także dojmująca potrzeba wzajemnego zrozumienia i wybaczenia.

Z kolei na portalu culture.pl przeczytać możemy, że ostatnie książki Magdaleny Tulli są jak rodzinno-zbiorowa terapia rozpisana na siedem opowiadań i powieść: „Jeśli Włoskie szpilki bolały, Szum boli jeszcze bardziej. Tulli przez lata bawiła się literaturą, z wirtuozerią tworzyła afabularne opowieści i wymagające, metaliterackie narracje. Sny i kamienie, W czerwieni, Tryby ugruntowały jej pozycję jako autorki prozy niedającej się łatwo zaklasyfikować, na pograniczu eksperymentu. Szum to jednak kontynuacja pewnego zerwania. Tulli robi tutaj to samo, co dwa lata temu w zbiorze opowiadań Włoskie szpilki, nagrodzonym Nagrodą Gryfia, nominowanym do Nagrody Nike i Literackiej Nagrody Europy Środkowej Angelus. W stosunkowo prosty sposób opowiada rodzinną, wyraźnie autobiograficzną, historię. Historię, która pogrąża w smutku tak głębokim, jak głęboka jest beznadzieja ciemnych popołudni w socjalistycznej Warszawie i bezsensowych przejażdżek tramwajem, które dla zabicia czasu uprawia bohaterka i tak wielkim, jak wielka jest przepaść dzieląca członków rodziny, którzy przed rozpaczą bronią się pustym śmiechem.

Joanna Bator
Wyspa łza
Społeczny Instytut Wydawniczy Znak
Kraków 2015

Co robi Joanna Bator, którą prześladują słowa „znikła bez śladu”? Szuka po omacku. Czeka na znak. Na Sandrę Valentinę, która w 1989 roku znikła bez śladu i do dziś nie odnaleziono jej ciała. „Sandra Valentine nie ma nawet zdjęcia w sieci i nikt jej już nie szuka, a ja wiem, że natknęłam się na nią z jakiegoś powodu, że to właśnie o nią chodzi. To jedna z wielu zaginionych kobiet, na której trop, delikatny jak wspomnienie zapachu, natrafiłam przypadkiem w sieci, gdzie w ciągu ostatnich miesięcy poznałam całą armię zaginionych różnych ras. (…) Ale to ta jedna, Sandra Valentine, zahaczyła się o słowa „znikła bez śladu” prześladujące mnie przez wiele miesięcy, brzmienie jej imienia i nazwiska uwiodło mnie, poczułam, że ruszam z miejsca, jakby ktoś podał mi dłoń i pociągnął, i zaczęłam pisać. Bohaterka mojej nowej powieści powstała z popiołów i potu, z czarnej żółci poddanej alchemicznej przemianie, przerażająco wyraźna i gotowa do działania, w końcu znana mi już z imienia” – pisze Joanna Bator. Pisarka i fotograf ruszają śladem zaginionej Sandry. Tam, gdzie kończy się jej trop, zaczyna się mroczna opowieść o miłości, samotności i pisaniu. O podróży na Sri Lankę, wyspie w kształcie łzy, bramie do świata Joanny Bator i jej bliźniaczki…

Zdjęcia Adama Golca ilustrują tę mroczną podróż na wyspę, gdzie ludzie i miejsca istnieją jednocześnie w rzeczywistości i w świecie czarnej magii.

Nathan Belofsky
Jak dawniej leczono, czyli plomby z mchu i inne historie (okładka miękka)
Wydawnictwo RM
2014

„Jak dawniej leczono, czyli plomby z mchu i inne historie” to książka napisana przez Nathana Belofsky’ego. Książka składa się z czterech rozdziałów, w których autor chronologicznie opisuje najbardziej dziwne, niewiarygodne, przerażające wręcz sposoby leczenia i postępowania z ludźmi chorymi od najdawniejszych czasów starożytnych do XIX wieku. Wszystkie „poczynania” lekarzy i medyków opisane w książce, jakim poddawano naszych chorych przodków oczywiście częściej szkodziły niż pomagały.

Można dowiedzieć się między innymi z jej lektury, iż w przeszłości sekcje zwłok były publiczne i cieszyły się ogromną popularnością, a operacje na które można było przyjść po zakupieniu biletu wykonywano na całkowicie przytomnych pacjentach. Do tamowania krwotoków, usuwania martwej tkanki i ogólnej poprawy samopoczucia stosowano pręt do wypalania piętna, który służył do leczenia niemal wszystkich chorób, a na ból zęba Pliniusz Starszy zalecał nacieranie ust zębem hipopotama i jadanie popiołu ze spalonego wilczego łba.

Książka napisana jest dość prostym językiem, bez trudnej nomenklatury medycznej. Na jej końcu znajduje się bogata bibliografia.

Czyta się ją łatwo i „przyjemnie”. Po jej lekturze z radością patrzę na nasze dzisiejsze szpitale i lekarzy, chociaż nie bez wątpliwości czy za 100 lat nasi potomkowie podobnie jak ja dzisiaj będą dowiadywali się z książek o przerażających metodach leczenia naszych czasów, oby nie…

Tekst ukazał się w nr 1 (221) za 16-29 stycznia 2015

X