Szkic do portretu Mistrza
W liście do artystów św. Jan Paweł II odnotował, że artysta obcuje z pięknem w sposób szczególny. Można więc powiedzieć, że piękno jest jego powołaniem, zadanym mu przez Stwórcę wraz z darem talentu artystycznego. I taki właśnie stosunek do swego daru talentu miał prof. Andrzej Nikodemowicz, który traktował go nie tylko jako powołanie, ale również nader wymagające zadanie. Jednak droga do uświadomienia sobie powołania nie była dla Artysty „usłana różami”. Wiele lat temu, gdy jako młoda dziewczyna nie bardzo sobie jeszcze zdawałam sprawę z tego, czym tak naprawdę jest powołanie, Chrzestny opowiedział mi historię, która głęboko zapadła mi w pamięć (i być może miała wpływ na uświadomienie mojego powołania). Otóż początkowo przyszły kompozytor marzył, by zostać pianistą koncertującym. W tym celu codziennie godzinami ćwiczył na fortepianie aż do momentu, gdy nabawił się kontuzji (potocznie nazywa się to „przegraniem” ręki). Gdy sytuacja wreszcie jakby wróciła do normy, młodzieniec zachorował na szkarlatynę, w konsekwencji której prawie utracił słuch w jednym uchu. Ktoś inny mógłby się załamać. Mój Chrzestny podsumował te przeżycia w sposób następujący: „Oto jak prowadził mnie Pan Bóg do uświadomienia sobie, że powołaniem moim jest kompozycja, a nie kariera pianisty-wirtuoza”.
Swoje powołanie traktował mój Chrzestny nie tylko jako odpowiedzialne i wymagające zadanie, ale też jako swoją misję (podobnie jak np. Karol Szymanowski). Podziwiałam go m.in. za to, że właściwie przez całe swoje życie aż do późnej starości wstawał wcześnie, by przynajmniej kilka godzin komponować. Podejrzewam, że nigdy nie narzekał na brak natchnienia. Zresztą nie miał zwyczaju, by na cokolwiek narzekać, nawet w sytuacjach gdy nieszczęścia chodziły gęściej niż parami.

Prof. Andrzej Nikodemowicz wierzył w Boga i Bogu duszą dziecka. Biskup lubelski Mieczysław Cisło, który znał Profesora przez wiele lat, napisał o nim: „Jeżeli święci chodzą po ziemi i są zwykłymi ludźmi, to niewątpliwie prof. Andrzej Nikodemowicz do nich należał”. Nic więc dziwnego, że w dość zróżnicowanej pod względem gatunków jego twórczości muzyka sakralna zajmuje miejsce szczególne. Właśnie w utworach religijnych prof. Nikodemowicza najpełniej wyraziła się jedność człowieka (jako twórcy) i jego dzieła. Muzyka tego wielkiego Artysty jest niczym dziennik duszy, z którego wyłania się postać człowieka głęboko wierzącego, który swoją niezachwianą wiarę manifestuje w swojej muzyce, sobie tylko właściwymi środkami wyrazu.
Warto odnotować, że rękopisy prof. Andrzeja Nikodemowicza są wyjątkowo staranne – teksty, tytuły, oznaczenia temp i in. są w jego utworach misternie wykaligrafowane, co chyba świadczy o niezwykłej cierpliwości twórcy. Poza pracowitością, cechowało go też rzadkie u artystów zorganizowanie i umiłowanie porządku. Córka kompozytora Małgorzata Nikodemowicz odnotowała w swoich wspomnieniach, że ojciec pozostawił po sobie ład i porządek. „Wszystkie dzieła zostały poukładane w teczkach w odpowiedniej kolejności, poukładane według opusów, opisane w odpowiednim wykazie kompozycji”. Jako córka i wnuczka kompozytorów, mogę chyba tylko powiedzieć: „Ale szczęściara!”
Obchody i uroczystości
Na początku września 2024 roku Rada Miasta Lublin podjęła decyzję o ogłoszeniu 2025 Rokiem Andrzeja Nikodemowicza. Na rozpoczęcie obchodów, 12 stycznia zabrzmiały kolędy w wykonaniu dwóch chórów (chłopięco-męskiego i seminaryjnego) w kościele Metropolitalnego Seminarium Duchownego, natomiast 18 stycznia miała miejsce Msza św. w intencji Profesora pod przewodnictwem Metropolity Lubelskiego arcybiskupa Stanisława Budzika oraz koncert urodzinowy.
W ramach koncertów, odbywających się w Trybunale Koronnym (cykl „Koncerty w Trybunale”) oraz wydarzeń odbywających się w ramach festiwalu „Harmonie Starego Miasta”, zabrzmiały utwory fortepianowe oraz kameralne, m.in.: „Medytacje” op. 83, „Ekspresje” op. 28, Preludia (5) na fortepian; „Sonorita na wiolonczelę solo” oraz „Sonorita quasi una Sonata” na skrzypce, wiolonczelę i fortepian (obydwa utwory kameralne pochodzą z okresu fascynacji kompozytora sonorystyką).

Z muzyki sakralnej wykonano m.in. „Psalm Dawidowy” do tekstu Jana Kochanowskiego (męski zespół wokalny „Kairos”) w ramach Koncertu Wielkopostnego (6.04), natomiast w ramach Nadzwyczajnego Koncertu Symfoniczno-Chóralnego zrealizowano „Misterium Krzyża Świętego” (12.09).
Szczególne miejsce w muzycznym krajobrazie Lublina zajmuje Międzynarodowy Festiwal „Andrzej Nikodemowicz – czas i dźwięk”. Pomysłodawczynią i twórczynią festiwalu jest Teresa Księska-Falger, która wspomina m.in., że na krótko przed rozpoczęciem jego pierwszej edycji (wrzesień 2011 r.) podczas spotkania z Profesorem, Andrzej Nikodemowicz zapytał, skąd się wziął pomysł nazwy tego wydarzenia, na co pani Księska odpowiedziała: ”To jest Pana czas i Pana muzyka, czyli dźwięk”. Ta odpowiedź wyraźnie usatysfakcjonowała Mistrza.
W ramach tegorocznego, XIV już Międzynarodowego Festiwalu „Andrzej Nikodemowicz – czas i dźwięk” (odbywał się w dniach 20.09 – 19.10) – z dzieł naszego Artysty publiczność mogła usłyszeć m. in. 12 Kołysanek na fortepian (uważane za „utwory o szczególnej urodzie”), III Sonatę fortepianową op. 22 i in. Zainteresowanie wzbudził poza tym „Koncert na 2 fortepiany in C”, który brawurowo wykonali artyści ze Lwowa – Oksana Rapita oraz Myrosław Drahan. Warto odnotować, że równolegle (4 października) z koncertem wirtuozów lwowskich, w sali kameralnej Filharmonii Lwowskiej również odbył się koncert poświęcony 100. rocznicy urodzin Andrzeja Nikodemowicza. W ramach koncertu lwowskiego zabrzmiały głównie utwory z wczesnego – sonorystycznego – okresu twórczości kompozytora, a wykonała je pianistka Marianna Humecka. Również w innych miastach Polski odbyły się w tym roku koncerty uwzględniające 100-lecie urodzin Andrzeja Nikodemowicza, m. in. Warszawie (np. 14 lutego w ramach koncertu symfonicznego „Polska Muzyka XX Wieku” zabrzmiała „Mała suita na orkiestrę”, a 7 listopada wykonano „Sonatę na fortepian”).
We Lwowie najważniejszym wydarzeniem poświęconym prof. Nikodemowiczowi, był zorganizowany w Bazylice Metropolitalnej Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny koncert pt. „Lwów w hołdzie Andrzejowi Nikodemowiczowi” (14 listopada 2025). W programie znalazły się trzy utwory: III Koncert na fortepian z orkiestrą smyczkową, skomponowany w 2002 r. w Lublinie (a nie we Lwowie, jak próbowała to wmówić publiczności prelegentka), II Koncert wiolonczelowy, skomponowany w 2004 r. oraz oratorium „Via crucis” (fragmenty) z 1996 r., które zresztą miało swoje prawykonanie we Lwowie na początku lat 2000. Wykonawcami koncertu byli: Orkiestra Kameralna „Wirtuozi Lwowa” Lwowskiej Filharmonii Narodowej, Chór Kameralny „Gloria”, soliści: Iryna Kluczkowska (sopran), Maksym Salnikow (tenor), Oksana Rapita (fortepian), Oksana Łytwynenko (wiolonczela). Całość poprowadził Wołodymyr Sywochip.
III koncert fortepianowy jest zwartą kompozycją stawiającą na wirtuozerię, wydobycie kolorystycznych możliwości instrumentu, a równocześnie wymagający głębokiego zrozumienia i wyeksponowania subtelnego liryzmu niektórych fragmentów. Z tym zadaniem błyskotliwie poradziła sobie znana pianistka, profesor Akademii Muzycznej we Lwowie – Oksana Rapita. Dzieło to pianistka prezentowała zresztą już lata temu w Lublinie oraz w Warszawie (w 2005 r.), gdzie zresztą nagrała III Koncert w Studiu Polskiego Radia.
II Koncert na wiolonczelę i smyczki jest kompozycją jednoczęściową, w której muzyczną narrację kształtuje głównie instrument solowy. Rola orkiestry ogranicza się zasadniczo do pojedynczych dźwięków bądź akordów, tylko sporadycznie urastając do eksponowania dłuższych fraz poszczególnych instrumentów. Wiolonczela natomiast występuje sporadycznie stricte solo (bez akompaniamentu orkiestry). W odróżnieniu od I Koncertu („Concerto meditazione”) – którego zresztą wysłuchałam kiedyś wspólnie z Chrzestnym – w II Koncercie wiolonczelowym brak właściwie dłuższych fraz melodycznych; zwraca natomiast uwagę różnorodność struktur rytmicznych, a także wyraźna przewaga w tkance muzycznej gęstej chromatyki. Jako całość utwór ten nie tyle odwołuje się do emocji, co raczej każe podziwiać kunszt kształtowania formy i konstrukcję.

Na zakończenie koncertu zaprezentowano fragmenty oratorium „Via Crucis” na sola, chór chłopięcy i orkiestrę, skomponowane w Lublinie w 1996 r. Na partyturze dzieła widnieje napis „Pamięci mojej żony”. Według słów Małgorzaty Nikodemowicz – właśnie to dzieło było szczególnie drogie i bliskie sercu jej ojca. Treść utworu – jak komentuje sam autor – stanowi „Misterium odkupienia”, „Męki”, „Śmierci i Zmartwychwstania Jezusa Chrystusa”. Poszczególne części „Via Crucis” przedstawiają etapy męki Pańskiej i obejmują: „Inwokację”, „Ogrójec”, „Pojmanie”, „Drogę Krzyża”, „Matkę”, „Śmierć”, „Zdjęcie z Krzyża”, „Poranek”, Hymn Wielkanocny „In Paschale Domini”. Fragmenty Ewangelii według czterech ewangelistów przedzielają teksty poetyckie Marka Skwarnickiego. Ponadto do tekstu „Via Crucis” kompozytor włączył trzy pieśni wielkopostne ze Śpiewnika kościelnego ks. Jana Siedleckiego: „Pozwól mi Twe męki śpiewać”, „Płaczcie Anieli”, „Dobranoc, głowo święta” oraz trzy zwrotki „Rozmowy duszy z Matką Bolesną” z pierwszej i trzeciej części nabożeństwa Gorzkich żali. W koncercie w lwowskiej Katedrze wykorzystano tylko 2 fragmenty oratorium „Via Crucis”, m. in. „Zdjęcie z krzyża”, zawierającą wspomnianą wyżej pieśń wielkopostną „Dobranoc, głowo święta”.
Wykonane fragmenty „Via Crucis” przynoszą zgoła odmienny sposób wypowiedzi niż utwory z poprzednich części koncertu. Tu rzeczywiście odczuwalna jest autentyczna jedność (a nawet symbioza) dzieła i jego twórcy. Środki muzyczne są prostsze, bardziej klarowne: szlachetna w swej prostocie, ujmująca śpiewnością i plastycznością melodyka partii wokalnych, dyskretna wprawdzie, ale nie pozbawiona wyrafinowanych struktur harmonicznych partia orkiestry – całość niezwykle uduchowiona i poruszająca. Po wybrzmieniu ostatnich dźwięków wspaniałego dzieła rozległy się gromkie, długo nie milknące oklaski.
Wśród dość licznie zebranej publiczności wymienić należy Metropolitę Lwowskiego, Jego Eminencję arcybiskupa Mieczysława Mokrzyckiego, przedstawicieli Konsulatu Generalnego we Lwowie, gości z Polski i zaprzyjaźnione z Kompozytorem osoby, profesorów i studentów Akademii Muzycznej. Koncert „Lwów w hołdzie Andrzejowi Nikodemowiczowi”, podobnie jak wspomniany wcześniej koncert kameralny, odbył się dzięki finansowemu wsparciu Polsko-Ukraińskiej Fundacji im. I. J. Paderewskiego.
Maria Ewa Sołtys
Tekst ukazał się w nr 202 (482), 28 listopada – 17 grudnia 2025
