23 listopada br. minęła 30. rocznica śmierci ojca Rafała Władysława Kiernickiego, franciszkanina, wieloletniego proboszcza parafii katedralnej we Lwowie. Niedzielną sumę w Bazylice Metropolitalnej pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny odprawił ks. Aleksander Kusy, który przypomniał postać zasłużonego kapłana, w intencji zmarłego przed trzydziestu laty biskupa sufragana Archidiecezji Lwowskiej modlił się ks. Celestyn Derunow.

Podczas Mszy św. śpiewał Chór Katedry Lwowskiej im. św. Jana Pawła II. Po jej zakończeniu chórzyści na czele z dyrygentem i organistą Bronisławem Pacanem udali się do kaplicy Pana Jezusa Ukrzyżowanego (Jabłonowskich), w której podziemiach spoczywa Sługa Boży. Wieniec w barwach biskupich fioletów oraz dwa znicze w kształcie serca, przepasane biało-czerwonymi wstęgami, zostały złożone na posadzce, gdyż popiersie Ojca Rafała przed kilkoma laty stąd zostało przeniesione do niedostępnej obecnie dla wiernych kaplicy św. Józefa. Zabrzmiał hymn „Gaude Mater Polonia”, tak lubiany przez o. Rafała i często przez chór śpiewany w katedrze w czasach ucisku, przede wszystkim w dniu 3 maja, w Uroczystość Królowej Korony Polskiej, który był zarazem dniem urodzin kapłana. Wraz z parafianami katedry odmówiona została modlitwa „Pod Twoją obronę”.
Rocznica odejścia do wieczności o. Rafała w tym roku zbiegła się w czasie z zakończeniem roku liturgicznego i Uroczystością Chrystusa Króla. Dla chóru jest to czas szczególny, bowiem w tym właśnie okresie, 54 lata temu pod opiekuńczymi skrzydłami ojca Rafała zespół rozpoczął działalność pod kierunkiem swego założyciela 28-letniego wówczas organisty i dyrygenta Bronisława Pacana. „Boże, miłuję dom, w którym mieszkasz, i miejsce, gdzie przebywa Twoja chwała”. Te słowa psalmisty przyświecały heroicznej codziennej pracy ks. Kiernickiego. Znajdowały odzwierciedlenie m.in. w wyjątkowej dbałości o muzykę i śpiew w katedrze, nad którym czuwali mistrz śp. Józef Nowakowski i jego uczeń, Bronisław Pacan, o każdy szczegół, godną szatę wizualną wnętrza świątyni, której piękno i harmonia miały być odbiciem tej niebiańskiej.
Do dziś wierni wspominają biel nakrochmalonych ozdobionych koronkami obrusów czy chorągwi, mieniących się w blasku świateł kryształowych pająków czy wypolerowanych na wysoki połysk mosiężnych świeczników. Przywołują w pamięci z pietyzmem urządzaną co roku szopkę z podwójnym rzędem drzewek, przypominających gęsty las w pokuckich rodzinnych stronach ojca, pięknie w perspektywie kwietnej alei przystrojony Boży Grób z palmami, w cieniu których rozbrzmiewały w ciszy Wielkiej Soboty trele kanarków, czy wyniosły, olbrzymi katafalk, tonący w białych chryzantemach, ustawiany w nawie katedry na Uroczystość Wszystkich Świętych.
Ojciec Rafał jako proboszcz najdłużej, bo prawie ćwierćwiecze, sprawował opiekę nad chórem. Dwadzieścia cztery niezapomniane Pasterki, tyleż Rezurekcji, setki odprawionych przez ojca z udziałem chóru tzw. „pierwszówek” czyli niedzielnych Mszy św. o godz. 13:00 i „Pasja”, śpiewana przez chór w Niedzielę Palmową z określanym przez Niego jako „Dzwon katedralny”, obdarzonym pięknym, donośnym basem śp. Marianem Kołazińskim. Chórzyści do dziś mają w pamięci organizowane przez ojca Rafała pełne radości, gwarne doroczne wspólne opłatki, wyjazdy w Karpaty i wszystkie drobne, a pełne życzliwości gesty, którymi pragnął podziękować chórzystom za stałą obecność i poświęcenie w tamtych niełatwych czasach. Ilekroć późnym wieczorem, po próbie chóru opuszczaliśmy katedrę, wzrok z czułością zatrzymywał się na szafie w przedsionku, na której zawsze stała szklana butelka z kefirem, przygotowana już na skromne śniadanie dla ojca: to był znak, że wcześnie rano jak co dzień pojawi się w katedrze i już od szóstej rano będzie spowiadał, udzielał Komunii św., odprawiał msze, chrzcił, grzebał zmarłych, stając się każdego dnia mimo niewyobrażalnego zmęczenia „wszystkim dla wszystkich”.

Gdy zaczęły chwiać się w posadach mury imperium i chór mógł zaśpiewać już poza katedrą, ojciec Rafał dbał o to, by w każdym dosłownie, otwieranym po dziesięcioleciach zamknięcia i dewastacji kościele podczas tej pierwszej sprawowanej od lat Mszy św. nie zabrakło muzyki organowej i śpiewu. Tak oto wraz z ojcem Rafałem chór z Bronisławem Pacanem odwiedził dziesiątki parafii w bliższej i dalszej okolicy Lwowa, by tam śpiewem „Chwała na wysokości Bogu” wlewać otuchę w serca tych, co doczekali tej chwili. Dostojna, a tak okaleczona kolegiata w Żółkwi, kościół w Rudkach z pochówkami Fredrów i wiele, wiele dziesiątków innych tych wspaniałych, ale i tych skromnych świątyń rzymskokatolickich, począwszy od tamtej chwili, z żarliwie zanoszoną za przyczyną „Ślicznej Gwiazdy miasta Lwowa” modlitwą, dźwigały się powoli ze zniszczeń. Do niektórych potem wracaliśmy niejednokrotnie, jak np. do kościoła w Kamionce Strumiłłowej. Jest to jedna z tych nielicznych świątyń, w której została wmurowana tablica pamiątkowa, poświęcona ojcu Rafałowi, kapłanowi, dzięki któremu Kościół lwowski przetrwał trudne czasy.
Jednym z najbardziej pamiętnych wyjazdów chóru, a zarazem pierwszym poza żelazną kurtynę był ten w dwudziestolecie istnienia zespołu, na spotkanie z Ojcem Świętym Janem Pawłem II w Lubaczowie w 1991 roku. Ojciec Rafał, mimo stosownej do sędziwego wieku propozycji obrania wygodniejszego sposobu podróżowania zdecydował, że będzie pielgrzymował pociągiem z wiernymi, w tym samym wagonie, co chórzyści. Wtedy to, w Lubaczowie, z ust Papieża Polaka padły pamiętne słowa: „Pragnę powitać najpierw seniora, któż go nie zna – ojciec Rafał! Przez tyle lat, dziesięcioleci, przez tyle cierpień i upokorzeń był wiernym stróżem tego skarbu, tego znaku tożsamości Kościoła, jakim jest prastara lwowska katedra łacińska”.
30 lat temu odszedł Kapłan wielkiego serca i niezłomnego ducha, który wbrew zakazom i prześladowaniom pełnił wiernie powierzoną mu misję do końca. Pamiętamy o nim w naszych modlitwach.
„Ojcze Rafale, dziś, gdy znów spustoszenie, zamęt i buta się szerzy
Wzywamy Twego wstawiennictwa w cichości naszych pacierzy.
W Katedrze, jak przed wiekami, Chrystus z wysokości gotyckiego krzyża nad lwowskim ludem głowę miłosiernie skłania, Więc śpij spokojnie, Boży Rycerzu,
Pamięć nasza niech ci nagrobkiem będzie, inskrypcją – nasza obietnica czuwania.
Płomieniem znicza – trwanie przed pustoszejącymi prastarej Warowni Wiary bramami,
Ojcze Rafale, Sługo Boży, jesteśmy tu i będziemy, a Ty wstawiaj się za nami”…
Joanna Pacan-Świetlicka
Tekst ukazał się w nr 202 (482), 28 listopada – 17 grudnia 2025
