Mikołaj w Holandii
W Holandii najmłodszych obdarowuje Sinterklass (fonetycznie przypomina Santa Claus), który przypływa 5 grudnia na statku z Hiszpanii. Tradycyjnymi prezentami tego dnia są czekoladowe litery. Każda osoba otrzymuje wtedy pierwszą literę swojego imienia. Pomocnikiem Sinterklassa jest Zwarte Piet. Jest czarny, ale nie ma to nic wspólnego z niewolnictwem. Jest po prostu brudny od sadzy w kominie, ponieważ właśnie w ten sposób dostarcza dzieciom prezenty do ich bucików.
Mikołaj po włosku
Inne zwyczaje panują we Włoszech, gdzie prezenty w święto Trzech Króli wręcza im czarownica Befana. Wyobrażana jest jako staruszka z zakrzywionym nosem, ubrana w stare, brudne szaty. Lata na miotle i wchodzi do domów przez komin. Dzieci, które chcą zyskać jej przychylność, powinny zostawić jej mandarynki lub kieliszek wina. Jeśli dzieci są niegrzeczne, Befana wkłada im do skarpet czosnek lub węgiel. Według legendy, wiedźma miała spotkać Trzech Króli udających się do Jezusa. Befana jednak zgubiła się i od tej pory lata na miotle zostawiając w domach prezenty, na wypadek, gdyby w jednym z nich znajdował się Jezus.
Św. Mikołaj za naszą wschodnią granicą
Dzieci rosyjskie z kolei otrzymują prezenty na Nowy Rok. Obdarowuje je Dziadek Mróz, często mylony ze Świętym Mikołajem. Rosyjskie dzieci wyobrażają go sobie jako wysokiego, starszego, ale również silnego i pełnego energii mężczyznę z długą do ziemi brodą. Dziadek Mróz wchodzi do domów dzieci drzwiami, a nie przez komin. Często towarzyszy mu wnuczka, Snieguroczka.
Jak widać, na całym świecie są lokalne tradycje związane z obdarowywaniem dzieci. Nie jest ważne, kto prezenty daje, ale ważne są same podarki, które wywołują uśmiech na różowych dziecięcych buźkach.
Tekst ukazał się w miesięczniku Polak Mały, nr 5-6 grudzień 2012
Posłuchaj:
Hymn do św. Mikołaja w wykonaniu Jana Ambroza
