Uderz w stół, a nożyce się odezwą

Uderz w stół, a nożyce się odezwą

W wywiadzie, którego metropolita lwowski abp Mieczysław Mokrzycki udzielił 27 września 2011 roku dla TVP Polonia padły następujące słowa: „…Kościołowi rzymskokatolickiemu na Ukrainie nie został oddany żaden kościół i w dobrym stanie, nie mówiąc już o innych budynkach i pomieszczeniach, bo to raczej jest niemożliwe.… 23 kościoły nasze miasto (mowa tu o Lwowie – red.) przekazało Kościołowi greckokatolickiemu, a Kościół greckokatolicki nie pytał nas o zgodę, czy są nam potrzebne czy nie. Po prostu zagrabił nasze kościoły i do dziś ta sprawa jest nierozwiązana…”

Słowa te wywołały ostry protest ze strony Сerkwi greckokatolickiej w osobie o. dr Myrona Bendyka, rektora Seminarium Drohobyckiego, który na stronie uczelni poucza: „…Jak mówią w naszym narodzie „Gość w dom – Bóg w dom”. I jeszcze mówią „Czuj się jak w domu, ale pamiętaj, że jesteś gościem.” Słowa abp Mieczysława Mokrzyckiego (skądinąd odpowiadające rzeczywistości) tak „uraziły” ojca-rektora, że przytoczył w swoim artykule cały szereg „argumentów”, obrazujących doskonale nieprzyjazny stosunek Cerkwi greckokatolickiej do Kościoła rzymskokatolickiego na Ukrainie.

Na szczęście nie wszyscy podzielają te poglądy. Historyk i redaktor naczelny Zaxid.net Wasyl Rasewycz polemizuje na blogu z tezami o. Bendyka w artykule pt. „Partyjny ojciec-doktor”: Środowisko cerkiewne nie przestaje zadziwiać świeckich swoimi rozgrywkami, apetytami i polityczną aktywnością. Napady na dziennikarzy, pycha, arogancja i zamiłowanie do rozkoszy – oto są podstawowe charakterystyki ostatnich wiadomości o życiu tych, którzy pretendują na role autorytetów moralnych w społeczeństwie. Proponuję czytelnikom kolejne dzieło o. dr. Myrona Bendyka. Przeczytałem ten tekst ze zdziwieniem – tekst absolutnie polityczny i na wskroś przesiąknięty nacjonalizmem. W związki z tym mam kilka pytać do hierarchów Cerkwi grekokatolickiej.

 

Kościół salą koncertową (Fot. Konstanty Czawaga)Czy wypowiedź o. Bendyka zbiega się z waszą oficjalną pozycją? Jeżeli tak, to czym różnicie się od rosyjskiej Cerkwi prawosławnej, która, aby zachować monopol na dusze, wprowadza dziwaczne pojęcia w rodzaju „kanoniczne terytorium”? Czy Cerkiew greckokatolicka nie jest częścią Kościoła katolickiego i co, według was, stoi na pierwszym miejscu wśród wiernych grekokatolików: wartości narodowe czy chrześcijańskie?

 

Jeżeli zgadzacie się z o. Bendykiem, to odpowiedzcie na pytanie dlaczego nie szanujecie prawa do wolnego wyznawania wiary przez rzymskich katolików na Ukrainie? Dlaczego Kościół rzymskokatolicki utożsamiacie wyłącznie z Polakami? Czy tylko tak i właśnie tak chcecie widzieć tą sytuację? Czy odczuwacie, że tracicie monopol na dusze wiernych?

 

W takim przypadku musicie więcej pracować, a nie rzucać zniewagi na siostrzany kościół katolicki.

 

Chcę tu przypomnieć, że o. Bendyk już po raz drugi, w formie nie odpowiadającej Kościołowi chrześcijańskiemu, atakuje najwyższą osobę duchowną, właśnie abp lwowskiego Mieczysława Mokrzyckiego. Nazywa go „gościem” na ziemi ukraińskiej i podważa decyzję papieża, który go na tę posadę nominował. W tej sytuacji najbardziej martwi mnie to, że ze strony Cerkwi grekokatolickiej nie zabrzmiały słowa sprostowania lub potępienia takiego zachowania kapłana w stosunki do katolickiego hierarchy. Podobne zachowanie jest do przyjęcia w partii politycznej, gdzie działa zasada demokratycznego centralizmu, ale nie w Kościele. Z pewnością, nastał już czas aby przestać udawać „nieświadomych”, a wybrać tą formę, która jest dla was najbardziej odpowiednią.

Wasyl Rasewycz
W wersji ukraińskiej artykuł został opublikowany na portalu zaxid.net

X