Tragiczny wypadek w Polsce

Tragiczny wypadek w Polsce

Do tragicznego wypadku doszło w Bratoszewicach na niestrzeżonym przejeździe kolejowym. Bus przewożący 10 osób wjechał pod pędzący pociąg. Dziesięć osób nie żyje. Wszyscy byli obywatelami Ukrainy.

Do wypadku doszło o godzinie 5.45 na niestrzeżonym przejeździe kolejowym. Pociąg relacji Łowicz – Łódź Kaliska dojeżdżał do przystanku w Bratoszewicach, kiedy – na razie z niewyjaśnionych przyczyn – na przejazd kolejowy wjechał bus. – Z policyjnych danych wynika, że Ford Transit, który spowodował wypadek, był przystosowany do przewożenia sześciu osób, a jechało w nim 10 pasażerów – mówi Radosław Gwis z Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi. – Ofiary to obywatele Ukrainy, którzy jechali do pracy do pobliskiej przetwórni owoców w Ziewanicach. Wśród ofiar jest osiem kobiet i dwóch mężczyzn.

Przejazd kolejowy w Bratoszewicach, mimo że nie ma zapór, jest dobrze oznakowany. Ma też być wkrótce modernizowany – powstanie sygnalizacja świetlna i zostaną zamontowane szlabany. Linia Łódź – Łowicz przez wiele lat służyła jako towarowa. Pociągi osobowe wróciły na nią kilka miesięcy temu, po modernizacji torów. – Teraz ruch jest znacznie większy. Ludzie nie byli do niego przyzwyczajeni. Prawdopodobnie to było przyczyną tego, że kierowca zlekceważył znaki i jechał tak, jakby nie było tu przejazdu – mówi Stanisław Szymkowiak, który mieszka w pobliżu.

Na tym samym przejeździe 20 lipca także doszło do wypadku. Około godziny 7:30 34-letni kierujący toyotą wjechał na część toru, po którym poruszał się pociąg specjalny z jadącymi kolonistami. Kierowca samochodu był trzeźwy, został przewieziony do szpitala w Zgierzu. Podróżującym pociągiem blisko 400 dzieciom nic się nie stało.

Według naszych informacji, wszystkie osoby łącznie z kierowcą pochodziły z Ukrainy. – Jeszcze dwa tygodnie temu z nimi pracowałem – mówi pan Radosław, który przyszedł na miejsce zdarzenia. Chciał sprawdzić czy w wypadku ocalała jego koleżanka. Według pana Radosława w busie jechały osoby w wieku od 28 do 40 lat. – Ukraińcy przyjechali do Polski w lipcu, na prace sezonowe. Mieli wrócić do domu 25 sierpnia. Wszyscy byli tu legalnie. Chcieli sobie dorobić, bo dla nich przyjazd tutaj, to jak wyjazd Polaka do Anglii. Nie wykluczone, że na miejsce przyjadą rodziny ofiar. Burmistrz gminy Stryków Andrzej Jankowski. – Zapewnimy im noclegi i wyżywienie.

Wojewoda zapewniła że strażakom, rodzinom i współpracownikom ofiar zostanie udzielona pomoc psychologiczna. Na miejsce przybył już konsul Ukrainy. Wszystkie służby ratownicze były na miejscu w ciągu 7 minut od wezwania. Jako pierwsi przyjechali strażacy ze Strykowa i Zgierza. – Widok był makabryczny. Samochód leżał na boku, trzy ciała z niego wypadły, pozostałe były w środku i pod autem – opowiada Krzysztof Zieliński ze straży pożarnej w Zgierzu. Pracownicy jechali z ośrodka właściciela firmy w miejscowości Cesarka koło Strykowa.

Źródło: Gazeta Wyborcza Łódź

X