Tradycje Słowackiego w Tarnopolu

Tradycje Słowackiego w Tarnopolu

Język polski jest uważany za atrakcyjny dla dzieci, młodzieży, a nawet dla dorosłych mieszkańców Tarnopola. Przy towarzystwie, skupiającym Polaków działa szkoła, do której uczęszczają setki ludzi. Tylko jedna szkoła średnia w mieście ma kontakty z Polską. Chociaż nie jest to taki poziom współpracy, jaki mają szkoły we Lwowie, Iwano-Frankowsku czy Łucku.

 

Najlepiej współpraca z Polską układa się w średniej szkole nr 4. Tu od siódmej klasy uczą się polskiego. Sprzyja temu aktywność dyrekcji. Nawet szkolny budynek związany jest z historią Polski – było tu tzw. Drugie Gimnazjum. „Konieczność wybudowania szkoły wynikła ponad 100 lat wstecz. Wtedy już pierwsze klasyczne gimnazjum nie mogło pomieścić chętnych, bo ludność Tarnopola gwałtownie wzrastała, – opowiada czytelnikom Kuriera wicedyrektor d/s nauczania Oksana Kulanda, idąc ze mną szkolnym korytarzem. Widok współczesny dawnego Drugiego gimnazjum w Tarnopolu, dziś szkoła nr 4 (Fot. Sabina Różycka)– Wtedy to magistrat zadecydował o budowie nowego gmachu drugiego gimnazjum na zakupionej działce przy ul. Świętojańskiej. Gmach zaprojektowano w Wiedniu, a budowa trwała od 1905 po 1908 rok. 18 listopada 1911 roku gmach został poświęcony. Na początku XX wieku tylko Drugie Gimnazjum miało oświetlenie elektryczne i specjalną salę gimnastyczną. Oprócz sal lekcyjnych były tu gabinety biologiczny, archeologiczny, fizyczny, geograficzno-historyczny i oddzielna sala rysunków”.

Gimnazjum miało tak wielkie znaczenie, że w latach 30. otwarto przy nim dwa licea o kierunku humanistycznym. Tu nauczano języka francuskiego, niemieckiego, a dodatkowo – angielskiego i ukraińskiego. Pani Kulanda mówi, że historię szkoły uczniowie i nauczyciele zaczęli poznawać dopiero w 2004 roku, gdy wzięli udział w ogólno ukraińskim eksperymencie krajoznawczym.

Za intensywne badania historii szkoły włączono ją do setki najlepszych szkół Ukrainy. „Udało się nam znaleźć wiele ciekawych dokumentów archiwalnych, dotyczących naszej szkoły – kontynuuje pedagog. – Gmach Gimnazjum służył lokum dla zmęczonych wojną wojskowych i urzędników. Od 1935 roku Gimnazjum nosiło imię wieszcza Juliusza Słowackiego. Jego popiersie zdobiło wejście do szkoły jeszcze w 1911 roku. Zostało zniszczone w czasie wojny w 1944. Po drugiej wojnie światowej całkowicie zrujnowany budynek odbudowano. Ale przez długie lata nie pełnił swej funkcji. Władze sowieckie umieściły tu wojskowy komisariat. Dopiero od 1986 roku znów pełni funkcję szkoły”.

„Przed kilkoma laty, z okazji 200. rocznicy urodzin Słowackiego tarnopolska szkoła nr 4 została włączona do europejskiej rodziny szkół im. Juliusza Słowackiego. „Do Tarnopola zawitali goście z Polski, którzy przywieźli stary serwis, obrus i cenne książki, – kontynuuje opowieść o szkole dyrektor Natalia Leweniec. – Przy szkole stworzono muzeum Juliusza Słowackiego i teatralny salonik pani Salomei. Takie imię nosiła matka poety. Wystawiamy przedstawienia według utworów Słowackiego, w których biorą udział uczniowie, nauczyciele i rodzice”.

Co roku na wiosnę szkołę odwiedzają goście z Polski i prezentują swój dorobek artystyczny według Słowackiego. Przyjazdy organizuje Andrzej Król, przewodniczący Europejskiej Rodziny Szkół Średnich im. Juliusza Słowackiego.

 

W muzeum są wydania utworów wieszcza, dokumenty z historii szkoły. Historycznego kolorytu dodają obrazy z życia poety, które sprezentował szkole Zasłużony Malarz Ukrainy Jewhen Udin.

Ostatnio pięcioro nauczycieli szkoły nr 4 wzięło w Chorzowie udział w obchodach 55-lecia jednej ze szkół partnerskich. Często do Polski wyjeżdżają i uczniowie. Prezentują sztukę kuchni narodowej, a nawet zorganizowali kilka… „Wiedeńskich Bali”. Naturalnie, niewielkich, na skalę szkoły. Ale nawet tym polscy rówieśnicy i pedagodzy byli zadziwieni.

„Bale zostały poprzedzone szkołą tańca, gdzie nauczano dawnych tańców. Na balu wybierano najlepszą parę, – mówi pani Kulanda. – Dla dzieci taki wyjazd to nowe znajomości, możliwość praktycznego szlifowania języka. Uczniowie obcują z kolegami w Internecie”. Wielu absolwentów szkoły kontynuuje naukę na uczelniach Rzeszowa, Lublina czy Warszawy.

Sabina Różycka
Tekst ukazał się w nr 6 (154) 30 marca – 12 kwietnia 2012

X