Tajemnica góry świętojurskiej

Tajemnica góry świętojurskiej

Lwowska „Księgarnia Є” przy prospekcie Swobody od lat ma renomę swoistego klubu miłośników książki i kultury. W sali na piętrze odbywają się spotkania autorskie, a także dyskusje dotyczące nowych książek, nowych nurtów w literaturze i kulturze.

Można przypomnieć na przykład spotkanie z arcybiskupem Mieczysławem Mokrzyckim i prezentację jego wspomnień o Ojcu Świętym Janie Pawle II, czy dyskusję z udziałem Adama Michnika. W tych ścianach odbywają się prezentacje nowych książek znanych ukraińskich autorów Jurija Andruchowycza, Jurija Wynnyczuka, Oksany Zabużko, Andrija Kurkowa. Wielkie zainteresowanie czytelników wzbudziło kilka spotkań z historykiem sztuki profesorem Jurijem Biriulowym, który opowiadał o lwowskiej rzeźbie i architekturze XIX – początku XX wieku. W pamięci lwowian pozostały też spotkania ze znanymi historykami, politologami, np. prof. Leonidem Zaszkilniakiem czy prof. Jarosławem Hrycakiem.

Bardzo ciekawą była też jedna z ostatnich w 2017 roku prezentacji powieści Aleksandra Bogdanowicza pod tytułem „Tajemnica góry świętojurskiej”. Książka została wydana we lwowskim wydawnictwie „PAIS” i jest uzupełnioną i ponownie zredagowaną przez autora ukraińskojęzyczną wersją poprzedniego wydania z 2014 roku w języku rosyjskim. Dla czytelników jest interesująca nie tylko treść powieści, ale też osoba samego autora. Niestety nie mógł być obecny na tej prezentacji, bo już od lat mieszka daleko od Lwowa, w Los Angeles w Stanach Zjednoczonych. Dwa lata temu rozmawiałem z nim w sprawie ukraińskiego wydania książki, kiedy też powstała kwestia wydania jej w języku polskim, którą autor był bardzo zainteresowany. Wtedy też omówiliśmy niesłychane – jak na nasze czasy – wydarzenie, mianowicie zniszczenie w Moskwie całego nakładu tej książki na rozkaz oficjalnych władz rosyjskich. Chodzi o to, że powieść „Tajemnica góry świętojurskiej” równolegle z edycją we Lwowie ukazała się też pod tytułem „Galicja. Tajemnica świętego Jura” w jednym z wydawnictw moskiewskich. Od razu przyciągnęła uwagę czytelników i miała bardzo negatywną opinię szowinistycznie nastawionych krytyków rosyjskich. Po ogłoszeniu takich recenzji została wycofana ze sprzedaży, a cały nakład został zniszczony.

O czym jest ta powieść historyczno-przygodowa? Wydarzenia odbywają się we Lwowie w latach 1914-1915, w czasach okupacji rosyjskiej podczas I wojny światowej. W tle intensywnego życia społecznego i kulturalnego wielonarodowościowej stolicy Galicji rozwijają się wydarzenia związane z walką rosyjskiego kontrwywiadu z agentami wywiadu austriackiego. Podczas tych zdarzeń każda ze stron zbliża się do niezwykłej tajemnicy, którą przez wieki zachowywali ojcowie bazylianie z klasztoru na górze świętojurskiej. Ciekawość czytelnika przyciąga jednak nie ta wymyślona przez autora tajemnica, ale atmosfera Lwowa tego czasu, losy jego mieszkańców, ich mentalność, stosunki między narodowościami zamieszkującymi to miasto, również ich stosunek do okupacji rosyjskiej i zachowania rosyjskich oficerów, którzy wkroczyli na obszar często obcej dla nich kultury i życia społecznego. Obok całkowicie wymyślonych przez autora bohaterów spotykamy w powieści realne postacie znanych osób, generałów, gubernatorów, polityków, biskupów, przebywających i działających w tym czasie we Lwowie. Z dokumentalną wiarygodnością, w oparciu o zachowane dokumenty archiwalne, autor opisuje wizytę we Lwowie cara Mikołaja II, czy cesarza Niemiec Wilhelma II, stosunek metropolity Andreja Szeptyckiego do wydarzeń politycznych, działalność rosyjskiego gubernatora hrabiego Bobryńskiego.

Bardzo kolorowo autor opisuje mieszkańców Lwowa – Polaków, Ukraińców, Żydów, ludzi różnych politycznych i narodowych poglądów i różnych warstw społecznych – od prostytutek i złodziei miejskich do szefa rosyjskiej okupacyjnej policji i generałów.

Trzeba zauważyć, że ten okres, ta pierwsza okupacja Lwowa jest mało znaną stroną historii naszego miasta. Na ten temat do dziś dnia nie ma większych opracowań historycznych, a nawet powieści fabularnych. Można też z pewnością stwierdzić, że jednym z bohaterów powieści (a może nawet najgłówniejszym) jest właśnie Lwów, nasze miasto ze swoim kolorytem, niezwykłą historią, a co najważniejsze – ze swoimi mieszkańcami, ich kulturą, ich sposobem bycia. I jest to jednym z głównych atutów powieści. Autor z wielką miłością i sentymentem opisuje to, już nieistniejące, miasto (bo miasto – to w pierwszej kolejności ludzie, którzy w nim mieszkają). Autor z sympatią opisuje przedstawicieli różnych narodowości mieszkających we Lwowie, nie skupia się na konfliktach. Bardzo przemawia też fakt, że większość oficerów tak rosyjskich, jak i austriackich są Polakami lub Ukraińcami. Obydwaj główni bohaterowie – kapitan rosyjskiego kontrwywiadu Bieliński i szef austriackiej agentury we Lwowie Władysław Langert – są Polakami z pochodzenia, świadomi swojej przynależności do narodu polskiego.

Aleksander Bogdanowicz, autor powieści „Tajemnica góry świętojurskiej”, pochodzi z rodziny o białorusko-ukraińskich korzeniach. Jego ojciec jako radziecki urzędnik przyjechał do Lwowa w 1951 roku i rozpoczął pracę w dyrekcji kolei żelaznych przy dawnej ulicy Zygmuntowskiej 1. Rodzina zamieszkała obok w mieszkaniu w solidnej kamienicy kolejowej. Dzieciństwo i młodość przyszłego autora powieści minęły w tej okolicy, gdzie najważniejszymi obiektami były katedra św. Jura i Park Kościuszki. Właśnie te miejsca niejednokrotnie zostały opisane na stronach powieści. W tejże dzielnicy Aleksander Bogdanowicz uczęszczał do szkoły, później został studentem Politechniki Lwowskiej. Na dziecko i później młodego człowieka, który dorastał w latach 50-60. XX wieku, Lwów, jego historia, jego przeszłość wywarły ogromne wrażenie, które żyje w nim po dziś dzień w dalekich Stanach Zjednoczonych. Ten przedwojenny Lwów żyje też na stronach jego powieści.

Nową książkę zebranym na prezentacji lwowskim krajoznawcom, dziennikarzom, miłośnikom literatury przedstawił Igor Pasławski, dyrektor wydawnictwa „PAIS”.

– Już od 25 lat nasze wydawnictwo wydaje literaturę naukową, a także interesującą literaturę piękną – powiedział Igor Pasławski. – Z podręczników, wydanych przez naszą redakcję, studiują studenci we wszystkich prawie uniwersytetach Ukrainy. Interesuje nas wydawanie dobrej, treściowej literatury kulturologicznej. Dlatego zwróciliśmy uwagę na powieść Aleksandra Bogdanowicza. Z jednej strony jest to jego pierwsze dzieło literackie, dzieło autora, który robi swoje pierwsze kroki w literaturze, który nie jest zawodowym literatem czy dziennikarzem. Pan Bogdanowicz jest absolwentem Politechniki Lwowskiej, inżynierem, specjalistą od ropy naftowej i gazu. Ale w tej powieści występuje przed czytelnikami jako dojrzały pisarz i wnikliwy badacz obyczajów i uczuć ludzkich. Również jako człowiek dobrze obeznany z historią tego czasu i tego miejsca, czyli Lwowa, Galicji z czasów I wojny światowej. Tylko 12% książek wydanych we Lwowie są czytane poza granicami naszego obwodu. Zaś powieść Aleksandra Bogdanowicza już zdobyła uznanie poza granicami Ukrainy.

Na prezentacji powieści „Tajemnica góry świętojurskiej” była obecna też siostra autora, która nadal mieszka we Lwowie. Dla czytelników Kuriera Galicyjskiego powiedziała:

– Mój brat zbierał materiały i pisał tę książkę ponad 30 lat. Jeszcze w dzieciństwie fascynowała nas ogromna bryła katedry św. Jura i zespołu klasztornego dokoła. To był wspaniały widok z okien naszego mieszkania. Matka nasza była bardzo religijną osobą, stale chodziła na nabożeństwa do tej katedry, choć było to w latach 50-60. i bardzo niebezpieczne dla kariery ojca. Już jako inżynier pracujący na rurociągu „Drużba” („Przyjaźń”) brat odwiedził wiele miejsc dokoła Lwowa, gdzie miały miejsce walki podczas I wojny światowej, rozmawiał z ludźmi, zbierał materiały. Później, kiedy to stało się możliwe, bardzo intensywnie pracował w archiwach lwowskich, moskiewskich, kijowskich, polskich. Jeździł do Polski, Niemiec, Węgier. Ta powieść nie jest powieścią dokumentalną, ale ja rozpoznałam w niej sylwetki naszych sąsiadów, ludzi z naszej ulicy. Pamiętam górę świętojurską, kiedy na niej były jeszcze różne podziemne przejścia i nawet jaskinia, w której według przekazów mieszkał kniaź Wasylko, brat Daniły Halickiego, który założył klasztor ojców bazylianów na tej górze.

Lwowski dziennikarz Mark Simkin, prywatnie dawny znajomy i przyjaciel autora powieści, mówił o tym, że znaczna część ludzi poznaje historię nie z podręczników, ale z literatury pięknej, poprzez losy ludzi, bohaterów tych opowieści. Nic dziwnego, że współcześni ideologowie „ruskiego mira” w Moskwie zrozumieli tę książkę jako zagrożenie dla swoich teorii i nakazali ją zniszczyć, wycofać ze sprzedaży w Rosji. W powieści rosyjska armia w 1914 roku opisana jest jako armia okupantów, a Lwów jako miasto, które nie zaakceptowało okupantów, choć im na tym bardzo zależało. Rosyjska władza okupacyjna zamknęła wszystkie ukraińskie czasopisma, wycofała ze sprzedaży utwory Tarasa Szewczenki, Iwana Franki, prowadziła propagandę „jedynego narodu rosyjskiego” od Oceanu Spokojnego do Karpat, jedynego języka rosyjskiego, wprowadzała moskiewskie prawosławie. Dla lwowskich Polaków, Ukraińców, Żydów moskale pozostawały narodem obcym, dalekim od liberalnych wartości europejskich. W powieści jest jeszcze jeden wątek, mianowicie opis ludzi, chętnie podejmujących się służenia każdej władzy, ludzi bez zasad moralnych. Takich nie zabrakło we Lwowie podczas I wojny światowej, nie zabrakło ich w czasach radzieckich i teraz, niestety, też nie brakuje.

Igor Pasławski oznajmił obecnym, że autor już prawie skończył pracę nad swoją nową książką, która będzie kontynuacją „Tajemnicy góry świętojurskiej”. Działają w niej ci sami główni bohaterowie, ale już w całkiem innym krajobrazie – we Lwowie w dniach tragicznego września 1939 roku.

Jurij Smirnow
Tekst ukazał się w nr 22-23 (291-292) 19 grudnia 2017 – 15 stycznia 2018

X