Szczerbiec – legenda i próba dojścia do prawdy

Szczerbiec – legenda i próba dojścia do prawdy

Trwałe miejsce w historii państwa polskiego znalazły sobie trzy niezwykłe miecze. Do roku 1795 były przechowywane jako narodowe relikwie w Skarbcu Koronnym na Wawelu. Wokół nich nagromadziły się przez wieki najprzeróżniejsze, nierzadko całkowicie fałszywe opowieści i legendy. Mimo to, miecze były realnym i prawdziwym symbolem trwania historii Polaków i namacalnym świadectwem potęgi Królestwa Polskiego.

Bardzo rzadko wydobywane z czeluści skarbca, pojawiały się tylko w czasie nadzwyczajnych uroczystości państwowych. Towarzyszył im wtedy głos Zygmunta, świętego dzwonu z katedry na Wawelu.

Pierwszym i najstarszym z nich był Szczerbiec. Miecz koronacyjny królów Polski. Pierwszym polskim królem, przy którego koronacji użyto Szczerbca, był Władysław Łokietek. Uporczywie powtarzana od pokoleń, niby to legenda podaje, że miecz, zwany Szczerbcem, należał kiedyś do pierwszego polskiego króla Bolesława Chrobrego. Nazwę Szczerbiec miał uzyskać po tym, jak został wyszczerbiony, gdy król Bolesław, na znak swego zwycięstwa nad Rusinami, w roku 1018, ciął nim bramę Kijowa zwaną Złotymi Wrotami. Nie wiem, na ile nieprawdy może sobie pozwolić legenda, by dało się ją jeszcze odróżnić od prostego kłamstwa. Na pewno jednak nie można uznawać za legendę opowieści, składającej się z samej tylko nieprawdy. Zobaczmy, co może nam w tym względzie zaoferować legenda o Szczerbcu.

Miecz, który nie jest wyszczerbiony
Więc – po pierwsze. Bolesław Chrobry został królem dopiero w roku 1025. W roku 1018 nie mógł być królem i był tylko księciem. Po drugie. Złote Wrota, ogromna i paradna brama, prowadząca do Kijowa, powstały dopiero w roku 1037. Jakże, więc Chrobry mógł uderzyć mieczem o tę bramę w roku 1018? Po trzecie. Jakoś nigdzie nie mogłem znaleźć potwierdzenia, powszechnego jakoby w średniowieczu zwyczaju, że zwycięzca uderzał mieczem o bramę miasta, które właśnie zdobył. Może ktoś z Państwa wie o takim zdarzeniu? I jeszcze. Jak ocenić tryumf zdobywcy, którego miecz szczerbi się na zdobytej bramie, dając świadectwo nie mocy oręża napastnika, a odwrotnie, wytrzymałości budowli obronnej? Kto, u licha, będąc przy zdrowych zmysłach, narazi dobrą broń dla takiego, wątpliwej jakości wyczynu? Po czwarte, wreszcie. Czy ktoś z Państwa przyjrzał się kiedyś Szczerbcowi? Przecież ten miecz wcale nie jest wyszczerbiony!

Wszystko, co napisałem o mieczu, Kijowie, Złotych Wrotach i Bolesławie Chrobrym znane było od wieków, a mimo to wciąż od nowa powtarzano tę bzdurę o rąbaniu Szczerbcem kijowskiej bramy, której przecież nie było i wyszczerbieniu na niej miecza, który nie jest wyszczerbiony. Szukając źródła opowieści o Szczerbcu, dochodzi się do tak zwanej Kroniki Wielkopolskiej, czyli spisanego po łacinie, pod koniec XIII wieku, opisu dziejów średniowiecznej Polski, jak się to określa od czasów legendarnych, do roku 1273.

Autor Kroniki nie jest dokładnie znany, ale podejrzewa się, że jej pierwszą część, najbardziej nas interesującą, napisał w latach 1283 – 1296 kustosz kapituły poznańskiej Godzisław Baszko. Chyba nie można założyć, że mistrz Godzisław nie znał prawdziwej historii miecza, skoro w czasie, gdy pisał swoją niepoważną opowiastkę, żył jeszcze król Władysław Łokietek, posiadacz miecza, którego przecież użyto przy jego koronacji. Nigdzie, oprócz Kroniki Wielkopolskiej, nie ma wzmianki o tym, żeby Bolesław Chrobry miał kiedykolwiek miecz o imieniu Szczerbiec.

Władysław Łokietek zrywa układy z krzyżakami, Jan Matejko (Fot. poland.gov.pl)Zwyczaj nadawania mieczom imion nie był polskim zwyczajem, ale pomimo to, niektórzy rycerze i książęta nadawali swoim mieczom imiona. Na przykład, miecz Bolesława Krzywoustego nazywał się Żuraw. Z zapałem szukałem choćby nawet śladu jakiejś informacji, mówiącej, że książę, a potem król Bolesław też posiadał taki, nazwany przez siebie miecz, ale nigdzie podobnej informacji nie znalazłem. Szczerbcem natomiast zawsze nazywano miecz koronacyjny Władysława Łokietka. Pomiędzy czasami Chrobrego i Łokietka istnieje różnica prawie trzystu lat.

Kronika podaje więc nieprawdę i nie może się tłumaczyć tym, że coś źle zrozumiała, albo niechcący prze kręciła, jako że sama stanowi źródło tej informacji, niestety nieprawdziwej. Kult wszystkiego, co zostało napisane przed wiekami, sprawił, że chcąc jakoś wyjść z twarzą z tego ewidentnego zapisu nieprawdy, zdecydowano się nadać mu status legendy. Od razu lepiej to wygląda i historycy mogą odetchnąć jakby nieco swobodniej.

Być może jestem prostakiem, ale nie chcę pogodzić się z pokrywaniem kolorowym lakierem nawet bardzo starej nieprawdy, która po takim zabiegu nadaje się jakoby do odstawienia na półkę z napisem „Legendy Narodowe.”

Legendy, to mogą być opowieści o krasnoludkach, sierotce Marysi i królowej Tatrze. Zaśmiecające historię Polski, wydumane przez nawiedzonych autorów „opowieści dla ubogich” nie są żadnymi legendami, a zwyczajną próbą fałszowania faktów i uważam, że czas już najwyższy pozbyć się tego balastu.

Miecz niezwykły
Dla pana Baszki nazwa Szczerbiec musiała się kojarzyć ze szczerbami i żeby znaleźć dla tych szczerb jakieś dostojne wytłumaczenie, zmyślił Kijów, bramę i Chrobrego. Prawdziwego Szczerbca zapewne nie widział i stąd jego głębokie przekonanie o tych szczerbach lub jednej tylko szczerbie na mieczu. Tymczasem Szczerbiec nie jest wyszczerbiony i w tym fakcie nie ma niczego, co by się kłóciło z nazwą miecza. Trzeba się tylko odczarować z „legendy” kustosza Baszki.

Słowo szczerbiec może przecież oznaczać (i zapewne właśnie oznacza) coś, co szczerbi, a nie coś, co samo jest wyszczerbione. Na zasadzie analogii do: kolec – bo kłuje, bodziec – bo bodzie, pobudza, rylec – bo ryje bruzdy w jakimś materiale, mamy szczerbiec – bo wyszczerbia. I wszystko! Nie trzeba Chrobrego, Kijowa i Złotych Wrót. Prawdziwy Szczerbiec nie jest wyszczerbiony, bo został wykonany z tak doskonałej stali, że w zwarciu z bronią przeciwnika to właśnie on szczerbił inne miecze. Imię mówiło o tej jego wyjątkowej zdolności. Wołało. – Uważajcie! Nie zaczynajcie ze mną! Poszczerbię was!

Szczerbiec nigdy nie potrzebował upiększania go opowieścią o rąbaniu bramy Kijowa, bo sam w sobie jest mieczem niezwykłym. Przede wszystkim, jest to miecz romański, a więc bardziej pasuje do południowej Francji, niż do środkowej Europy. Jest mieczem paradnym, ale znaczy to tylko tyle, że jest mieczem bogato ozdobionym. Jego głownia (tak określa się całość bojowej części miecza, dzisiaj raczej określanej jako jego ostrze) jak najbardziej nadaje się do walki. Podaję wymiary Szczerbca: długość całkowita –98,4 cm, długość głowni – 82 cm, szerokość głowni – 5 cm. A więc, miecz nie za krótki, nie za długi, doskonale nadający się do szermierki.

Szczerbiec (Fot. pl.wikipedia.org)

Napisy w języku hebrajskim i łacińskim
Bogato zdobiona złotem pochwa miecza się nie zachowała. Pozostała po niej tylko srebrna, emaliowana tarcza z herbem Królestwa Polskiego, umocowana obecnie w prostokątnym otworze, który znajduje się u nasady głowni Szczerbca.

Miecz posiada złoconą i bogato zdobioną rękojeść. Rękojeścią miecza nazywa się komplet elementów, pozwalających na bezpieczne trzymanie miecza w dłoni i składa się: z jelca, poprzeczki zabezpieczającej dłoń, trzonu, czyli elementu, za który chwytamy miecz oraz głowicy, dość masywnego zakończenia trzonu (często w postaci grubego koła lub kuli), mającej za zadanie wyważenie miecza, czyli zrównoważenie w dłoni rycerza wagi głowni i rękojeści. Wszystkie te elementy Szczerbca pokryte są zdobieniami i napisami.

Na trzonie i jelcu Szczerbca widać postacie Baranka Bożego i symbole czterech Ewangelistów. Wizerunki te nie odstają od przyjętego w Europie kanonu zdobienia średniowiecznej broni, ale w przypadku Szczerbca spotykamy też zaskakujące napisy w języku hebrajskim i to już nie jest standardową ozdobą polskich mieczy.

Po jednej stronie głowicy widać tak zwany tetragrammaton, czyli monogram Boga, składający się z czterech liter J H W H. Jest to zapis w pozbawionym samogłosek języku hebrajskim, który należy czytać – J A H W E. Wokół tetragrammatonu widać łaciński napis: „Haec figura valet ad amorem regum et principum iras iudicum”, czyli – ten znak wpływa na miłość królów i książąt, na gniew sędziów. Również na jelcu, po jednej jego stronie znajduje się napis w języku hebrajskim, ale zapisany literami łacińskimi: „Con citomon eeve Sedalai Ebrehel”, w tłumaczeniu – żarliwą wiarę wzbudzają imiona Boga Sedalai i Ebrehel, a po drugiej stronie jelca, już po łacinie: „Quicumque hec nomina Dei secum tulerit nullum periculum ei omnino nocebit” – Ktokolwiek te imiona Boga ze sobą nosić będzie, temu żadne niebezpieczeństwo w ogóle nie zaszkodzi.

Bardzo drobiazgowe badanie miecza ustaliło, że rękojeść musiała być kiedyś rozmontowana i złożona z powrotem w sposób wadliwy. Głowica jest teraz przedstawiona w stosunku do trzonu i jelca o 180 stopni, to znaczy, nie tworzy, jak było kiedyś, jednego wspólnego lica, składającego się z tetragrammatonu na głowicy, wyobrażenia św. Marka i Łukasza na trzonie oraz wyobrażeń św. Jana i Mateusza, wraz z hebrajskim tekstem, na jelcu miecza. Początkowo tak właśnie była zmontowana rękojeść Szczerbca i taki układ symboli nadawał jej niesłychanej mocy magicznej, opartej na żydowskiej Kabale. Tekst hebrajski, pisany literami łacińskimi, jest zaklęciem, odwołaniem się do mocy Boga, aby tą drogą uzyskać błogosławieństwo dla posiadacza miecza, które określa napis łaciński z drugiej strony jelca: Ktokolwiek te imiona Boga ze sobą nosić będzie…

W Szczerbcu zadziwiające są te istniejące obok siebie, podwójne, hebrajskie i łacińskie napisy, mające zagwarantować posiadaczowi miecza opiekę Boga, poddanie się Bogu, ale i oczekiwanie na pomoc z Jego strony, a wszystko to widziane jak gdyby oczami Żydów i chrześcijan. Cóż to za niezwykły miecz i kto był jego pierwszym posiadaczem? Na pewno nie był to król Łokietek, choć miecz, prawdziwie, wart jest być mieczem królewskim.

O tym, że to nie Łokietek był właścicielem Szczerbca, od dawna świadczyły dwie złote blaszki, pokrywające trzon miecza, na których było zapisane imię i tytuły właściciela. Blaszki te jednak zaginęły już dawno temu, a ze sporządzonych w różnym czasie odpisów wynika, że albo napisy na blaszkach nie były już wtedy czytelne, albo od razu przy ich sporządzaniu posłużono się dość wtedy popularną metodą skrótów, które może były dla wszystkich czytelne i jednoznacznie zrozumiałe w okresie sporządzania napisu, ale w miarę upływu wieków, dla potomnych, już takie czytelne nie były. Oto odtworzony zapis na okładzinie trzonu: Iste est glad (…) p (…) et h (…) – Bolezlai duc (…) P (…) et M (…) L (…). To samo po polsku: „To jest miecz… Bolesława księcia …”. No właśnie. Księcia Bolesława, ale którego Bolesława?

Książę Bolesław Pobożny (Fot. pl.wikipedia.org)

Pierwszy właściciel Szczerbca i inni
Po wielu próbach i długich dyskusjach, przyjęto odczytywać skróty: P – jako Posnanie, L – jako Lande (Ląd nad Wartą, obecny powiat słupecki) oraz M – jako Mazovie (Mazowsze).

Był tylko jeden książę Bolesław, który mógł być tytułowany księciem Poznania (Polski), Mazowsza i Lądu. Był nim książę Bolesław Pobożny. Mógł być uznany za księcia tych krain tylko od roku 1262 do roku 1264 i w okresie tych lat musiał powstać Szczerbiec! Ustalenie księcia Bolesława Pobożnego jako pierwszego właściciela miecza, od razu tłumaczy tajemnicze teksty hebrajskie i przejawy zaklęć kabalistycznych, widzianych na mieczu.

W roku 1264 książę Bolesław wydał tak zwany Przywilej Kaliski, czyli zestaw przepisów prawnych, bardzo korzystny dla Żydów, regulujący warunki pobytu ludności żydowskiej w jego księstwie. Był to dokument na tyle doskonały, że później panujący król Kazimierz Wielki przyjął go w całości bez zastrzeżeń i dał do przestrzegania w całym Królestwie Polskim. Miecz Szczerbiec mógł więc być darem i podziękowaniem Żydów wielkopolskich dla księcia, oficjalnie biorącego ich pod swoją opiekę. Nie dziwmy się, więc że miecz, oprócz doskonałej roboty płatnerskiej i precyzyjnej ornamentyki złotniczej, zawierał w sobie też ogromny ładunek pozytywnej magii.

Kabała była wtedy kierunkiem naukowym, uprawianym głównie przez Żydów z Hiszpanii i południowej Francji. Na dworze księcia pojawił się mistrz Mikołaj, słynny lekarz, zwany Mikołajem z Polski. Prawie dwadzieścia lat studiował medycynę i nauki tajemne w Montpellier na południu Francji u najsłynniejszych profesorów żydowskich i arabskich. Mag i kabalista Mikołaj z Polski był zapewne właśnie tym, kogo o pomoc w wykonaniu prezentu dla księcia Bolesława poprosili miejscowi Żydzi. Najpewniej również on musiał być też projektantem napisów na mieczu. Władysław Łokietek ożenił się w roku 1293 z Jadwigą, córką Bolesława Pobożnego, ale zanim do tego doszło, 14 kwietnia 1279 ogłoszono ich zaręczyny. Tego samego dnia zmarł książę Bolesław Pobożny!

Pierwszy Gierek w historii Polski
Przed śmiercią przekazał wszystkie swoje dobra bratankowi, księciu Przemysławowi II Wielkopolskiemu. Gdy doszło do ślubu z Jadwigą, Władysław Łokietek otrzymał w prezencie od szwagra Przemysława II miecz Szczerbiec. W ten sposób Łokietek wszedł w posiadanie miecza swojego teścia. Trzeba kończyć opowieść o Szczerbcu, więc na koniec jeszcze tylko jedno, niezwykłe wydarzenie.

8 lutego 1296 w Rogoźnie zostaje zabity książę Przemysław II. Po jego śmierci Władysław i Jadwiga Łokietkowie rozpoczynają rządy w Wielkopolsce. W roku 1300 Łokietek musi ratować się ucieczką przed czeskim królem Wacławem II. Chora Jadwiga, nie mogąc uciekać wraz z mężem, zostaje przygarnięta przez mieszczanina radziejowskiego, Gierka, u którego ukrywa się wraz z trójką dzieci w przebraniu. Nie zachowało się w historii imię tego dzielnego mieszczanina. Wielka szkoda! Jest to na pewno pierwszy Gierek w historii Polski, żyjący na wiele lat przed dobrze nam znanym, drugim Gierkiem – Pierwszym Sekretarzem PZPR.

Szymon Kazimierski
Tekst ukazał się w nr 18 (70), 29 września 2008

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

X